Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Cały wierszyk wygląda według mojego założenia, zgodnie ze stanem ducha, który panował we mnie, gdy pisałem, tę miniaturę, myślę, iż wygląda zwyczajnie, wiele zależy od gustu czytelnika.

Żegnam.
Opublikowano

pomieszanie z poplątaniem;

"Ten", przez Wielkie J to dlaczego nie Jerozolima, albo Jordanów np.;?
i co to ma być - bo obok poezji nawet nie leży ale Coś udaje z wielkim wysiłkiem ale skutkiem żałosnym;

"nie jesteś tylko myślisz..." - a nam mówiono: cogito ergo sum - zmiana paradygmatu? będzie rewolucja?

bo kłopoty z myśleniem są najczęstszą ich przyczyną -

poezji zero
jednym słowem - faryzeizm, czyli zakłamywanie rozumu;

J.S

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Cały wierszyk wygląda według mojego założenia, zgodnie ze stanem ducha, który panował we mnie, gdy pisałem, tę miniaturę, myślę, iż wygląda zwyczajnie, wiele zależy od gustu czytelnika.

Żegnam.

na wiersz ma istotny wpływ stan rozumu;
stan ducha to podpucha -
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Dlatego nie Jerozolima?, bo Jerycho!, jakieś problemy ze zrozumieniem dziełka?, nie obchodzi mnie co wam mówiono, rewolucji nie będzie tylko to co zwykle, czyli wolność słowa, myśli, sztuki, wolna wola i walka by nie być niewolnikiem pozorantów wolności, zgrywających wielkich nauczycieli poezji, którzy w sposób fałszywy negują każdego, nie będącego odzwierciedleniem ich ego poglądów.

Żegnam.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Cały wierszyk wygląda według mojego założenia, zgodnie ze stanem ducha, który panował we mnie, gdy pisałem, tę miniaturę, myślę, iż wygląda zwyczajnie, wiele zależy od gustu czytelnika.

Żegnam.

na wiersz ma istotny wpływ stan rozumu;
stan ducha to podpucha -

Właśnie widzę twój wredny stan rozumu i nie podoba mi się to wcale, jad aż spływa z klawiatury, a podpuchę włóż pan sobie pod poduchę.

Żegnam.
Opublikowano

bardzo chciałbym chwalić, słodzić i chwalić - ale szacowny Ałtor nie daje mi tej szansy zrobić jemu i sobie przyjemność -

a przecież mógłby Ałtor sprzedawać buty...albo wiosłować do Ameryki, za co być może otrzymałby splendor i wieniec bohatera -

ale nie - uparł się, by swoje lyterackie badziewia prezentować -

i wcale ale to fcale nie chce się wstydzić -

oj! brzydko -

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Literackie badziewia, to twoje drugie ja, chwalić i słodzić nie musisz, nie lubię waty cukrowej, a z tymi butami, to nawet dobrze trafiłeś, lepsze to niż być tanim krytykantem za dyszkę, zapluć się i mieć później zadyszkę, wolę wiosłować do Ameryki, niż piać jak kogut na dachu.

Żegnam.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Prawda

       

      Niektórzy uważają, że jest tyle prawd ilu jest ludzi na świecie. Że każdy ma swoją prawdę. Inni myślą, że prawda to fakt, którego nie da się zanegować. Jeszcze inni uważają, że prawda to zgodność rozumu z rzeczywistością. Ci pierwsi często popadają w sprzeczności, gdyż jedna prawda jednego człowieka przeczy drugiej prawdzie drugiego. Nie istnieje zatem żadna prawda uniwersalna dla wszystkich. Ci drudzy mówią co innego. Dokonują sprowadzenia rzeczy do faktów, których nie da się zanegować. Ale żyjemy w dobie powszechnej manipulacji faktami, którą można zręcznie zafałszować prawdę. Są rozmaite sposoby manipulacji prawdą, opisane w literaturze pod jedną nazwą: „erystyka”. Opisuje się tam sposoby osiągnięcia „sukcesu” w sporze nie tylko za wszelką cenę ale także wbrew prawdzie, wedle celu jaki chce się osiągnąć. Człowiek rozumny wie, że trzeba mieć dobrze wykształcone sumienie tak aby można było rozróżnić prawdę od fałszu i za razem być w zgodzie z rzeczywistością. Co może pomóc człowiekowi w dojściu do prawdy? Oczywiście rozum, logika, sumienie super naturalne. Ale co jeszcze? Ten czynnik stanowi Prawda Objawiona, która pomaga w rozróżnieniu fałszu od prawdy. Prawdę tą objawił nie kto inny tylko Jezus Chrystus jak tylko się pojawił na Ziemi, tj. ponad dwa tysiące lat temu. Przyszedł na ten świat aby go zbawić nie zaś po to aby świat potępić. Narodził się partenogenetycznie z Maryi Dziewicy, z Ducha Świętego. Dorastał w rodzinie Józefa, rzemieślnika, który adoptował Jezusa i Maryję Pannę. Już jako dziecko był prześladowany przez okrutnego władcę i musiał salwować się wraz z najbliższą rodziną ucieczką do Egiptu. Po śmierci satrapy mógł powrócić do ojczyzny ziemskiej. Jako dziecko zadziwiał uczonych w piśmie swoją wiedzą podczas spotkania w świątyni. Nabywał wprawy w zawodzie cieśli dzięki swemu ojcu, rzemieślnikowi. Jako młody człowiek często bywał w świątyni, gdzie zapoznawał ludzi zgromadzonych w świątyni ze zwojami zwierającymi proroctwa o nadejściu Mesjasza. Gdy stał się już dojrzałym mężczyzną rozpoczął swoje nauczanie teologiczno-moralne, zgodnie z posłannictwem otrzymanym od swego Ojca niebieskiego. Dokonywał wielu cudów. Uzdrawiał niewidomych od urodzenia, głuchych, wskrzeszał umarłych, w cudowny sposób rozmnożył chleb. Swoją działalność posłanniczą prowadził przez wiele lat. Nauczał, że się na to narodził aby dać świadectwo Prawdzie. Pod koniec swojej działalności, gdy nauka, którą głosił zaczęła niepokoić lokalną władzę w Jerozolimie, skorumpowaną, chciwą na pieniądze, został fałszywie oskarżony o bunt przeciw władzy rzymskiego okupanta i żydowskiej władzy duchownej, i w sfingowanym procesie sądowym skazany na śmierć krzyżową. Prawie nikt nie stanął w jego obronie. Nawet jego uczniowie. Tylko prokurator rzymski Piłat z Pontu próbował ująć się za nim. Wyrok był okrutny i odwrotnie proporcjonalny do winy oskarżonego. Był to najzwyczajniej w świecie mord sądowy, w którym skazuje się na najwyższy wymiar kary, jaką była śmierć krzyżowa, człowieka Bogu ducha winnego. Droga krzyżowa podczas której skazany musiał nieść swój krzyż prowadziła przez całe miasto, aż na miejsce kaźni za miastem, zlokalizowane na górze zwanej Golgotą. Tam pomiędzy skazańcami, skazanymi za pospolite przestępstwa, dokonał ziemskiego żywota. Ponieważ przepowiedział, że po trzech dniach po swojej śmierci zmartwychwstanie, polecono żołnierzom rzymskim aby strzegli grobu Jezusa zwanego Chrystusem, królem Żydów. Tak też się stało. I stało się tak, że strażników rzymskich zmorzył mocny sen w czasie służby. Nagle nastąpiły dziwne i niewytłumaczalne zjawiska: trzęsienie ziemi i powstanie wielkiej jasności dobywającej się z wnętrza grobowca. Obudzeni i przerażeni rzymscy żołdacy w panice uciekli z posterunku. Ciało Jezusa zniknęło. Duchowieństwo żydowskie dowiedziawszy się o zdarzeniach minionej nocy, przekupili strażników i nakazali im mówić, że uczniowie Jezusa wykradli w nocy ciało i nie wiadomo gdzie je położyli. Lecz co przeczyło i przeczy po dziś dzień temu kłamstwu? To materialny dowód zmartwychwstania, Całun Turyński. Jest to całun, w który było spowite ciało Jezusa w chwili złożenia w grobie. Autentyczność całunu przechowywanego obecnie w Turynie, we Włoszech, dla każdego, kto z uwagą śledzi dokonania nauki w tej materii, a także czyta z uwagą Biblię nie ulega wątpliwości. I jak mawiał mistrz z Nazaretu: „Kto jest z Prawdy, słucha mego głosu. A ten, który mówi, że słucha mego głosu, a nie bierze swego krzyża na każdy dzień i mnie nie naśladuje, nie jest mnie godzien”.

       

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...