Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Podrużując po Hiszpanii jako bard, tułacz, trubadur natrafiłem na szalenie gorszące sceny. Moralność ludzka upadła tak nisko, oportunizm stał się występkiem dopuszczanym do naszej świadomości bez opamiętania. Przemierzając hiszpańską ziemię zwaną przez starców pamiętających dawne czasy: tierra abundante en conejos czyli tłumacząc ziemia bogata w króliki natknąłem się na wiele skrajnych postaw, gdzie często człowiek przybierał postać wilka objuczonego łupami. Chciałoby się rzec: Más vale pájaro en mano que ciento volando czyli Lepszy wróbel w garści niż gołąb na dachu. Lecz czy ja wyznaję taką postawę? Jest to kwesta wątpliwa na którą postaram się odpowiedzieć krótkim utworem, który dedykuję wszystkim ludziom, którzy okazali odruch człowieczeństwa na drodze mej wędrówki.

Bezsilny piewca

Pieśń moja piękna, sławetna
czas mą enklawą, prawda to sekretna
wczoraj i dziś współbrzmią jednym głosem
Czy kto przystanie nad moim losem?

noc pełna wdzięku, dzień przeznaczeniem
gwiazda przekleństwem, słońce olśnieniem
wczoraj tułaczem, dziś piewcą wielkim
gorycz wypełnia mój oddech wszelki

Powiedz kto z męki mej mnie ocuci
nadzieja odeszła i już nie powróci
lecz oto widzę odrzwia brzęczące
oczy me puste jak kotwia tonące

ława złocona, przepychu pełna
a na niej waza niczym ze srebra
dobijam do niej po korzec wina
to mara senna, kostka domina

Lico me zbladło, oczy wyblakły
wstaję z siennika jak rumak smagły
idąc przed siebie, losu nie oszukam
rychło mą suknię czarnym błotem zbrukam


WP.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • o tym że zastać kogoś na miejscu         ciągle nic nie znaczy bluszcz w ogrodzie mojej siostry wiąże słowa które potem gałęzie przydrożnego dębu rozwiązują   szukam grabię liście czyszczę zlew grzebię w mydlinach włosach i okruchach ciała między rzeczami węgielnymi   czekam na zgrzyt koła zamachowego tajemnej szafy za której drzwiami przechowywane są kształty przedmiotów codziennego użytku a także najbardziej nieoczywisty z nich kształt miłości    słucham cierpliwie zanim spróbuję na końcu dopytać  wchodził tam  ktoś czy wychodził zalśnił jak księżyc a może tylko przetarł oczy i zdumiony nic więcej nie zdążył   
    • @Mel666 Hej, "nocny marku". Każde markowanie ma swoje granice, więc i ja zaraz się poddaję, ale chcę Ci przekazać może  nietypowe spostrzeżenie pod tym kolejnym dobrym wierszem.  Piszesz tu i w kilku innych wierszach w sposób, który znam z autopsji. To pisanie "fabularne", typowe dla potencjalnego prozaika. Weź to pod uwag i pisz także prozę, bo to może przynieść równie dobre owoce. Pzdr i dobranoc.
    • @Berenika97 Dziękuję :) Tak, ta ławka, choć pusta, jak piszesz - naładowana możliwością. 
    • Polecam także zajrzeć na mojego bloga literackiego. Tam omawiam dużo ciekawych problemów, o których wielu z nas boi się mówić. Link jest w opisie profilu.   Jeśli chcecie, możecie podzielić się własną interpretacją tego wiersza w komentarzach.           Cisza w pokoju, spokój przy świecy, Kiedy jesteśmy sobie dalecy. Nie ma przyjaźni, jest tylko wojna, Zaś armia w kłamstwa jest dzisiaj zbrojna.   Nie widać ostrzy mieczów! Nie słychać żadnych strzałów! Krwi, mięsa nawet nie czuć! Jedynie słodki nałóg… Jedynie słodki nałóg…   –– –– ––   Serca zatruto, miłość spędzono, Zaś nienawiści dawno uczono. Każdy z nas mundur winien dziś nosić, A kto jest mądry – świat go nie znosi.   Nie widać ostrzy mieczów! Nie słychać żadnych strzałów! Krwi, mięsa nawet nie czuć! Jedynie słodki nałóg… Jedynie słodki nałóg…   –– –– –– –– –– –– –– –– ––   (Gdzieś daleko, gdzieś w ukryciu Dalej ceni się swobodę. Po samotnych dróg przebyciu Dalej w prawdzie słychać zgodę. Mundur – ubiór narzucony Miłość niszczy – świat go wzmacnia, Gdy kłamstwami jest karmiony, Przez co zieleń już nie wzrasta!)   Nie widać ostrzy mieczów! Nie słychać żadnych strzałów! Krwi, mięsa nawet nie czuć! Jedynie słodki nałóg!   Nie widać łez wokoło!! Nie słychać wołań, krzyków!! Człek w łóżku gardzi smołą!! Tam czeka dnia zaniku!!!
    • Następnym razem mogę to zmienić.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...