Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Pierwsze promienie słońca
oblewają polanę
czuję w futrze falę gorąca
Kieł błyszczy w promieniach
porannego światła
Odczuwam głód
czuję przed sobą
śmierci smród
Patrzę, jeleń, gonię, rozrywam gardło
krew tryska wszędzie
Co ze mną będzie?
Nagle instynkt każe uciekać
coś gna mnie do lasu
nie pozwala zwlekać
nie mam już czasu
dopada mnie CZŁOWIEK
bronię się jak umiem
jego oczy bez emocji
nic nie rozumiem
Wspaniałe błyszczące kły
zatapiają się w jego ręce
myślę, że to położy kres udręce
Puścił mnie z krzykiem
Uciekłem nikłym strumykiem.
Zatrzymałem się, oglądam przez łape
Patrze a tu człowiek za mną lezie
Furia mnie bierze
Rzuciłem się na niego
Jestem kilka calów od gardła
Nagle czuję, chłód stali i ból w brzuchu
przy czym dostrzegam drugi nóż wbijany przy uchu,
zapanował na de mną bezwład,
mężczyzna mnie na Ziemię rzuca
i patrząc na króla tej puszczy powoli przykuca.
Me szare futro potargane
leży na łące krwią pooblewane
W oku zamiera życie
człowiek uronił łezkę skrycie
Ma wilcza natura ze śmiercią walczy
Na nadchodzącą kosę bez skutku warczy
W tej sekundzie Wydaję ostatnie tchnienie
i odchodzę w wiecznej krainy zapomnienie.

Opublikowano

"Obce lasy przemierzam, serce szarpie mi krtań!
Nie ze strachu - z wściekłości, z rozpaczy!
Ślad po wilczych gromadach mchy pokryły i darń,
Niedobitki los cierpią sobaczy!" [J.Kaczmarski]

Ten cytat zdaje się najlepiej odzwierciedlać moje uczucia gdy musiałem czytać to coś.
Ty nie jesteś wilkiem, Ty jesteś myśliwym. Jesteś mordercą który zabił wilka.
Ten konstrukt który został tutaj roztoczony przede mną, niczym swąd gnijącej poezji, jest nie tylko bezczeszczący w stosunku do poezji która o prawie że identycznej tematyce powstała ale także jest obrazą dla poezji samej w sobie.

To nie jest wiersz, to jest opowiadanie jakością równe tym które pisałem gdy miałem 9 lat.

Osobiście uważam to za najgorszy "wiersz" jaki przeczytałem na tym forum.

Opublikowano

Przykro mi, że Ci się nie podoba, jednak wyrażam nadzieję, że jest chociaż parę osób którym ten wiersz przypadł do gustu. Trochę się nad tym tekstem napracowałem, cóż może nie mam talentu co nie zmienia faktu, że nie będę próbował dalej tutaj tworzyć, mam nadzieję, że następnym razem, bardziej przypadnie Ci to do gustu..

Mimo Twojej krytyki, nie zamierzam porzucić tematu "wilczych zastępów", ponieważ zawsze jak czytam tego typu wiersze, wyzwalają się we mnie silne emocje i postanowiłem, że sam muszę stworzyć coś podobnego.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @piąteprzezdziesiąte dzięki

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @wiedźma @piąteprzezdziesiąte @Waldemar_Talar_Talar dziękuję Wam serdecznie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       
    • @piąteprzezdziesiąte dzięki serdeczne

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       
    • I poszły bratki z zapasem zapachu zabrały wytrwałość nie dla nich lato ten co wysłał je z korytka trumienki do gruntu zdziwiony po deszczu trupimi skrzydłami osuszył 
    • Nie zabiegam, nie zbiegam, nie podbiegam… odbiegam. To fakt niepodważalny. Bo ja… wszystko mam.   Życie, to satyryczna opowiastka o człowieku, który od zawsze wszystko ma. Mimo to jest w ciągłym szukaniu, wymyślaniu, głodzie, chłodzie, pragnieniu, zawiści, zawziętości… nuuudzie. Nudzie. Nudzi się, więc kombinuje, co by tu w swoim bytowaniu ulepszyć, przyspieszyć, podnieść, zobaczyć… zooobaczyć. Patrzy na piramidy, winorośl, narkomanów, kolorowe pigmenty na skórze, patrzy w mikroskop, patrzy gdzie nie widać nic, ale on przecież patrzy to wie, że coś tam jest. Zwiedza… zwieeedza miasta, kościoły, pomniki, jeziora, góry, lasy, ławki i puby. Wierci się. Co by tu chcieć ?!… o co by tu zawalczyć?!…. zawaaalczyć! Lata na drugi koniec ziemi, bo tam coś ktoś kiedyś zasadził, zrobił, powiedział… do sklepu po wodę gazowaną, do zoo pooglądać lwy, małpy i słonie… zażerając się popkornem. Ma wolną wolę, własną… istnienia, tworzenia, brania… grabienia… i liście na podwórku. Nie zabiegam o to by oddychać przez słomkę, albo nadymać policzki jak rybo-jeż. Bo pierwszą i najważniejszą zasadą, wręcz tajemnicą istnienia tu właśnie, jest nieskrępowany oddech, a nie szklana rurka (w wersji premium do słomki) wsadzona w szklany pojemnik, by sączyć powietrze ostrożnie i dochodzić do omdlenia/niedotlenienia. Odbiegam więc, kiedy szala wagi się przechyla w jakikolwiek sposób. Biorę miecz i ucinam, bo nie warto tracić wszystkiego, lepiej stracić pasożyta. I znów można oddychać głęboko… głębiej, z lekkim uśmiechem idąc krok za krokiem po wielkiej bibliotece, dotykać okładek,  przesuwać palcami po zagłębieniach, zachwycać się misternymi złoceniami, sprawdzać prawdziwość kapitałek... odbiegając od czyiś wyobrażeń, brakiem zabiegania.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...