Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

W Twoich promieniach
Myśli się rodzą jak Ty gorące
Nie zachodź Słońce

Ty je obdarzasz
Blaskiem przytulnym przez chmury gęste
Błogosławieństwem

Żywymi czynisz
Mając radośnie zimny cień strachu
To może zachodź

Co mi po chwili
Kiedy marzenia stare młodnieją
Niech osiwieją

Co już się chowasz
A co z rozmową o nowej drodze
Ja się nie godzę

Do Twojej twarzy
Oczy podnoszę nic nie widzące
Nie zachodź Słońce

Opublikowano

Spodobała mi się rozmowa ze Słońcem. Delikatnie napisałaś, gada do mnie to. Nie jestem pewna, czy nie byłoby lepsze wyjęcie znaków przestankowych, tych wykrzykników, wielokropków. Sama sobie, czytając, pokrzyczę i pokropkuję. To tylko sugestia. Pozdrowienia milutkie. E.

Opublikowano

Ela, jakoś bardziej mi pasowało pisanie z interpunkcją, ale może potem zmienię, bo to czasami przeszkadza zamiast pomagać :) Dziękuję za komentarz :) (Napisałam najpierw "komentasz"...)

Jacek, też dziękuję za kometasz, szczególnie za uwagę o rytmie. Potem też może jakoś to wyrównam.

Pozdrawiam!

Opublikowano

Zmieniłam :) Może nie jest to coś, co nazwałabym ideałem i spełnieniem snów o poezji pięknej i lirycznej, które zresztą nigdy mi się nie śniły, ale
do tej pory trudno mi było uwierzyć, że cokolwiek można zmienić w gotowym utworze :D

Pozdrawiam, jeszcze raz dziękuję za uwagi i proszę o kolejne :)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Jola z Bartkiem w szkole parą byli. Jola jakiś wabik w sobie miała, więc Bartkowi wszyscy zazdrościli, gdy po lekcjach na niego czekała. Znajomi wróżyli im wesele. Cztery lata to trwało bez mała, aż powiedziała w pewną niedzielę:   „Chyba Bartku trochę odpoczniemy. Cztery lata to dla mnie za wiele. Jakiś czas się widzieć nie będziemy, bo na studia jadę do Brukseli. Odległość rodzi same problemy. Mądrzy ludzie mi tak powiedzieli.”   Kiedyś po powrocie z zagranicy, przez przypadek, po Wielkiej Niedzieli, spotkała go Jola na ulicy. Zapytała, gdy się przywitali:   „Mieszkasz Bartku w tamtej kamienicy? Może byśmy znów się spotykali? Na to zawsze jest dobra godzina. Zobaczymy więc, co będzie dalej.”   Bartek na to: „Też czasem wspominam nasze dawne, wspólne szkolne lata. Lecz wspaniałą żonę mam i syna, idę do żłobka po małolata.”
    • Kupi: soda Dosi - puk.    
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Dzięki. Tak, to była odpowiedź pod Zielonym groszkiem na komentarz. :) Pozdrawiam :)
    • Zakazany temat i ta - mety - na zakaz.    
    • ~~ Dla Pimpusia mieszkaniem jest dom właścicieli, gdzie sypia na fotelu swoim ulubionym. Ma również altankę - letni domek w sadzie, który czasem odwiedza, ganiając gawrony. . Domek ten, z płaskim daszkiem rozgrzanym od słońca bywa wręcz wymarzonym dla kota Mruczusia. Ten bowiem lubi ciepło, więc zwinięty w kłębek przysypia wciąż na daszku altanki Pimpusia. . Obaj są przyjaciółmi już od maleńkości, więc jeden drugiemu krzywdy by nie zrobił. Wprost przeciwnie, gdy któryś ma swoje kłopoty, to drugi już do walki byłby się sposobił. . Tak było końcem wiosny tego właśnie roku, kiedy to obce psisko goniło Mruczusia. Ten zdążył zwiać na drzewo - takich pełno wokół, lecz miaucząc przywoływał w ten sposób Pimpusia. . Co tam się wyprawiało!!! Kiedy Pimpuś skoczył na o wiele większego od siebie sierściucha, kot z wysoka spadając wczepił się w grzbiet jego, no a Pimpuś dobierał się do psiska brzucha .. . Z podkulonym ogonem zwiewał, gdzie pieprz rośnie, tenże psiak, co wystraszył naszego tu kotka. No, a dwaj przyjaciele wielce dumni z siebie poszli sobie na spacer, omijając błota .. ~~
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...