Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Bóg. Honor. Ojczyzna. Coraz rzadziej, niestety, spotykam się z tą triadą, którą nasi przodkowie umieszczali na sztandarach. Dziś chcielibyśmy ją trochę ocenzurować. „Jak to! – buntują się, obnoszący się ze swoim ateizmem, światli przedstawiciele władz naszego kraju. – To lekceważenie zapisów konstytucji. Jesteśmy państwem świeckim i Bóg tę świeckość narusza. Honor i ojczyzna niech zostaną, ale Bóg? Niech idzie do kościoła. Tam jest Jego miejsce.”
I krzyczą tak głośno, i argumentują tak logicznie, że nawet niektórzy wierzący przyznają im rację.
Sięgam po „Słownik języka polskiego” i szukam definicji słowa „honor”. Dobrze jest od czasu do czasu odświeżyć znajomość znaczenia pewnych pojęć, sięgnąć do źródeł, aby nie zagubić się w chaosie interpretacji. To takie metaforyczne przeczytanie ulotki lub skonsultowanie się z lekarzem bądź farmaceutą, aby nie narazić się na konsekwencje niewłaściwego zastosowania pojęcia.
Szukam zatem hasła „honor” i czytam: „godność osobista”. Nic mi to nie mówi, więc wertuję słownik w poszukiwaniu znaczenia słowa „godność”. Znajduję wyjaśnienie: „poczucie własnej wartości”. Jest dobrze. Słowo „wartość” jest bliskie każdemu konsumentowi, którym ja również jestem. Wszechobecna reklama wypaczyła, niestety, nasze rozumienie tego słowa. Polujemy na promocje i przeceny. Nie stać nas na prawdziwą wartość. Biorę to, co jest tańsze, wierząc, że zrobiłam dobry interes. W rozmowie ze znajomą będę mogła się pochwalić: „No, widzisz! Przepłaciłaś. Mnie się udało kupić to samo za dużo mniej!” Moja rozmówczyni poczuła, że jest mnie wartościowa, bo rzeczywiście nie wykazała się sprytem. A moja wartość w jej oczach wzrasta. Tak mi się przynajmniej wydaje. Nie mogę usłyszeć tego, co pognębiona przeze mnie znajoma szepcze w duchu. Najczęściej będzie to coś w rodzaju: „Zarozumiała flądra!”
Ale czy o takim sensie wartości jest mowa w pojęciu honoru?! Zdecydowanie nie. Jeśli chcielibyśmy pójść dalej we wskazanym wcześniej kierunku, moglibyśmy dojść do miejsca, w którym znaleźli się hitlerowcy. Dla nich człowiek był wart tyle, ile jego włosy, skóra i tłuszcz.
W tym miejscu muszę wrócić do Boga. Nawet jeśli nie spodoba się to niektórym ateistom, czy liberałom. To dzięki Niemu znam swoją prawdziwą wartość. Nawet jeśli czasem zachowuję się jak flądra, dla Niego jestem kimś cennym. Odwołując się do analogii, czyli podobieństwa w niepodobieństwie, mogłabym odnieść tę sytuację do relacji matki z dzieckiem. Ona je kocha nie dlatego, że jest mądre, piękne i grzeczne. Dziecko ma dla matki wartość, bo JEST jej dzieckiem. I nic nie straci na tej wartości, która jest owocem miłości, nawet wtedy, gdy nie spełni jej oczekiwań.
Uczę się swojej wartości i godności, spoglądając w oczy osoby, która mnie kocha. A Tym, kto kocha najbardziej, bezinteresownie i do końca, jest dla mnie Bóg.
A ojczyzna? Jaki ona ma związek z moim poczuciem wartości, z moim honorem? Dla mnie ojczyzna to dziedzictwo ojców. Bliżej – to wszystko to, co ma związek z moim ojcem, z moimi rodzicami. Nie będę tutaj powtarzała wytartych frazesów o umiłowaniu języka i tradycji, o przywiązaniu do tego, co polskie. Ja kocham i otaczam szacunkiem, dostrzegam wartość tego wszystkiego, co pokochali moi rodzice, a co z kolei jest owocem miłości ich rodziców.
W kontekście beatyfikacji Jana Pawła II chciałabym nawiązać do jednego zdania, które kiedyś wypowiedział, a które, według mnie, stanowi źródło nie tylko Jego nauczania, ale także tego, kim był: „Miłość mi wszystko wyjaśniła”. W słowie „miłość” jest wszystko: Bóg, który jest Miłością; ja, która kocham i jestem kochana i moja ojczyzna, jako konkretne osoby, pojęcia, sprawy, które są efektem miłości (nawet często tej małej i egoistycznej) moich przodków.
Bóg. Honor. Ojczyzna. Tych pojęć nie można od siebie oderwać.

Opublikowano

Panie Hubercie. Może rzeczywiście moherowy beret zbytnio uciska moją głowę, ale, tak mi się przynajmniej wydaje, nie odebrałam Panu prawa do własnego boga i honoru. W tekście wyraźnie napisałam "dla mnie". Nie chcę nikomu narzucać swoich poglądów, a jedynie je wyrazić. Mój punkt widzenia raczej Naszej, tj. mojej i Pana, Ojczyźnie nie zaszkodzi. Szkoda tylko, że z rozumieniem pojęcia honoru jest w naszym społeczeństwie trochę różnie. Dlatego sięgnęłam do słownika, żeby przypadkiem nie narazić się na subiektywizm.
Uznaję i doceniam różnice światopoglądowe. Z poczucia własnej wartości wyrasta również dostrzeżenie wartości drugiego człowieka. I tę wartość dostrzegam także w Panu.
Serdecznie pozdrawiam i dziękuję za lekturę. Jednym z celów tego tekstu miało być pobudzenie do refleksji.
Z poważaniem - Moherowa Babcia Zosia :)

Opublikowano

Oj, to bardzo niebezpieczny temat ostatnio. A co powiesz ateiście? Myślę, że każdy powinien mieć możliwość, aby wybrać samemu i nie możemy narzucać nikomu wiary. Dlatego nonor i ojczyzna - tak. A Bóg? Nie miejszajmy go do tego. Są jeszcze mniejszości religijne, są ludzie poszukujący, są też i tacy, którzy zwątpili. Im odmawiasz prawa do miłości Ojczyzny? Jeśli ją kochają i bronią, nie muszą wcale kryć się za sztandarem, który nie do końca musi im się podobać. Czyny się liczą, nie hasła i napisy na sztandarach.

Opublikowano

Cieszę się z tej dyskusji. Czy nie tak powinno być w życiu publicznym?
Czy z tekstu wynika, że odmawiam prawa do honoru i umiłowania Ojczyzny ateiście lub człowiekowi z innymi przekonaniami niż moje?! Każdy ma prawo do własnego zdania. To jest moje. I nie było moim zamiarem przedstawiać mojej wiary jako jedynie słusznej. W pierwszych zdaniach chodziło mi jedynie o wzajemną tolerancję. Jeżeli żyjemy w kraju demokratycznym, to każdy ma prawo do manifestowania swoich przekonań, nie tylko religijnych. Za czasów inkwizycji nasz kraj uważany był za najbardziej tolerancyjny. Takiej tolerancji,jako chrześcijanka, oczekuję dla mojej wiary także od niewierzących, poszukujących lub wierzących inaczej.
W zawołaniu: Bóg, Honor, Ojczyzna, nie jest zawarta informacja, że chodzi o Boga chrześcijan. Równie dobrze takim hasłem mogliby posługiwać się np. muzułmanie. A niewierzący? Może dobrze by było, gdyby uszanowali tradycję narodową?! Tak, jak się szanuje kościoły jako zabytki kultury, a nie tylko miejsce kultu.
Jeszcze raz chciałabym podkreślić, że dla mnie poczucie własnej wartości i godności, jak również wartości i godności drugiego człowieka, także niewierzącego, czy wyznawcy innej religii, czerpię z doświadczenia miłości Boga. Dla innych źródłem takiego odkrycia może być filozofia lub zupełnie coś innego. Ważne jest, aby tej wartości nie ograniczać jedynie do siebie, ale rozciągnąć ją także na innych ludzi.
Dziękuję za lekturę i głos.
Pozdrawiam serdecznie.

Opublikowano

...Dziś te wartości każde z osobna nie łączone ze sobą stanowią w oczach młodych ludzi pojedynczą , samą w sobie własną moc i znaczenie.. Tam gdzie jest BÓG, nie można mówić o OJCZYŹNIE.. a HONOR.. jest niejednokrotnie rozumiany jako osobisty element osobowości. Kiedyś, jak wiemy z historii te trzy "hasła" były jak grom, jak strzał i wezwanie do stania na baczność wobec całokształtu życia , działań i myślenia.. Dziś historia, jej obraz wytworzyły w umyśle zwłaszcza młodych , niedoświadczonych , wzorujących swoje poglądy na negatywnych przesłankach - pojęcia mniej ambitne a bardziej obojętne i niewrażliwe. Reasumując : - wszystkie trzy tak wielkie kiedyś wartości.. dziś.. straciły już swoją moc.. chociaż znajdą się jeszcze miejsca gdzie uzmysłowione - porwą uczucia swoja wewnętrzną siłą... Dla mnie... może przez sentyment i umiłowanie mojej oczyzny.. słowa te mają nadal magiczną moc... i wiem, że budzą we mnie swoją treścią wielkie pozytywne emocje.. :)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


No właśnie, myślę i czuję tak samo. Bóg nie jest moim hasłem, bo jestem niewierząca, ale ojczyzna jest dla mnie cenną wartością, honor także (nie tylko własny, oczywiście). Dlatego nieprawdą jest, że te pojęcia są nierozerwalne. Nie dla mnie.
A skoro istnieją w narodzie ludzie, dla których te pojęcia są jak najbardziej osobne i dla których nie wszystkie one stanowią jakąś wartość, to nie powinny figurować na sztandarach, będących symbolami całego narodu. Bo to właśnie jest nietolerancja - tu akurat wobec ateistów.
Natomiast usunięcie słowa "Bóg" z narodowych sztandarów wcale nie oznacza nietolerancji wobec ludzi wierzących. Nieumieszczanie na sztandarach jakichkolwiek nazw wartości - religijnych czy świeckich, wszystko jedno - nie oznacza przecież, że nakazuje się ludziom odrzucenie tych wartości lub też milczenie o nich. Nie; one tylko nie są wspólne dla całego narodu.
Jeśli chodzi o Twoją propozycję traktowania słowa "Bóg" na sztandarach jako szacunku dla tradycji - w takim razie słuszniejsze byłoby umieszczenie bardziej ogólnego słowa: "tradycja" właśnie. "Tradycja, honor, ojczyzna" - tak mogłoby być. W końcu każdy zna i kultywuje jakieś narodowe tradycje, niekoniecznie religijne.
Piszesz, że cieszysz się z dyskusji i że każdy ma prawo do wyrażania swojego zdania. Ale jednocześnie odpisujesz swojemu pierwszemu oponentowi z przekąsem - jako "moherowa babcia Zosia". Nikt tak Cię nie nazwał ani nawet tego nie sugerował, więc przekąs niepotrzebny...
Pozdrawiam.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


No właśnie, myślę i czuję tak samo. Bóg nie jest moim hasłem, bo jestem niewierząca, ale ojczyzna jest dla mnie cenną wartością, honor także (nie tylko własny, oczywiście). Dlatego nieprawdą jest, że te pojęcia są nierozerwalne. Nie dla mnie.
A skoro istnieją w narodzie ludzie, dla których te pojęcia są jak najbardziej osobne i dla których nie wszystkie one stanowią jakąś wartość, to nie powinny figurować na sztandarach, będących symbolami całego narodu. Bo to właśnie jest nietolerancja - tu akurat wobec ateistów.
Natomiast usunięcie słowa "Bóg" z narodowych sztandarów wcale nie oznacza nietolerancji wobec ludzi wierzących. Nieumieszczanie na sztandarach jakichkolwiek nazw wartości - religijnych czy świeckich, wszystko jedno - nie oznacza przecież, że nakazuje się ludziom odrzucenie tych wartości lub też milczenie o nich. Nie; one tylko nie są wspólne dla całego narodu.
Jeśli chodzi o Twoją propozycję traktowania słowa "Bóg" na sztandarach jako szacunku dla tradycji - w takim razie słuszniejsze byłoby umieszczenie bardziej ogólnego słowa: "tradycja" właśnie. "Tradycja, honor, ojczyzna" - tak mogłoby być. W końcu każdy zna i kultywuje jakieś narodowe tradycje, niekoniecznie religijne.
Piszesz, że cieszysz się z dyskusji i że każdy ma prawo do wyrażania swojego zdania. Ale jednocześnie odpisujesz swojemu pierwszemu oponentowi z przekąsem - jako "moherowa babcia Zosia". Nikt tak Cię nie nazwał ani nawet tego nie sugerował, więc przekąs niepotrzebny...
Pozdrawiam.

Idealne dokończenie mojej myśli :)
  • 3 miesiące temu...
Opublikowano

Nasz naród Niepokalanej Maryi zawierzył Jan Kazimierz polski król. Śluby odnowił kard. Stefan Wyszyński. To wielki dowód na wielkie znaczenie Matki Bożej w życiu Ojczyzny. Jan Paweł II nieustannie do niej wołał o pomoc i zawierzał wciąż zawierzał Polskę w czasach trudnych, czasach wojny, rozrastających się macek komunistów, którzy zdołali nas chwycić za szyje. Opieramy się wciąż złu. W historii wiele razy nas grabiono, torturowano. Co w nas siedziało, że tak kopaliśmy i drapaliśmy na przekór zaborcom i zrezygnowanym 'sojusznikom', że ostatecznie szcżeśliwie wychodziliśmy z niewoli - czyści i bezgranicznie lojalni wobec Bożego Miłosierdzia. Co w nas siedziało? Do końca? - BógHonorOjczyzna. Od zawsze na zawsze nasza narodowa wolność.
Jestem wierząca, nie wiem jak mocno tolerancyjna. Rozglądam się jednak i widzę na czym świat polega. Wygodni ateiści znudzeni ciszą uciekają do swobody i wolności. Życzę im opamiętania w chwili, gdy diabeł zbuduje w was taki chaos, że już nie będziecie już nic słyszeć, czuć i widzieć. Kreślę ten opis, czerpiąc z Dobrych mądrości i własnego doświadczenia.. tęsknoty za Bożym tchnieniem. Szkoda, że niewielu zna pełne pojęcie ludzkiej samotności. Szkoda, że tłum ma oczy na materię. Materia. Pieniądze.. - czyżby nie te dzisiejsze wartości?.. Może powstanie jakaś nowa triada?
Nasi bohaterzy wyzwoleńcy nasi ukochani przodkowie święci wznieciliby powódź swoimi łzami widząc, jak mało dostrzegacie ich wartość. Ich wartość to jedno z Bóg Honor Ojczyzna.
~~Bez tego ja tylko miedź brzęcząca, albo cymbał brzmiący...

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • II.
      Wujek Wołodia ma do tego dryg (Ty wiesz, co!)

      Byliśmy na rowerze: ja, kumpela, i jej gach,
      Nagle mi puściły śruby w mimośrodzie!
      Rama mnie bach, spodnie w piach,
      Rower do kasacji, przyrodzenie jakbym dopiero co się urodził!

      Ale w Piterze mówią, że mój sąsiad, były szpieg , jeden z perełek z korytka KGB,
      Wujek Wołodia, tak nazywają go, ma do tego niezły dryg…

      — Wujek Wołodia?
      — Wujek Wołodia!
      Wujek Wołodia zaraz to załatwi ci!
      Wujku Wołodia, dokręć śruby mi!
      Wujku Wołodia, dokręć śruby w mig!
      Wujku Wołodia, śrubę dokręć mi!


      Posiedź jeszcze, wujek Wołodia dokręci kilka śrub.
      A ciocia Natasza nas zaszyje, milcząc jak grób!
      Cała rodzina, cały blok ją na zabój kocha!
      Ciocię znaną jako Bomba (albo Gocha Locha),
      kochają wszyscy, a do tego, prokuratorski złożyła ślub!

      Więc, ciociu, co jeszcze możesz nam zszyć? Wujek Wołodia nam wszystkim kibić tak zwęził, że zaczęła pić!
      Wszystkich nas związała jego wątpliwego wątku wątła nić!

      — Wujek Wołodia?
      — Wujek Wołodia!
      Wujek Wołodia zaraz to załatwi ci!
      Wujku Wołodia, dokręć śruby mi!
      Wujku Wołodia, dokręć śruby w mig!
      Wujku Wołodia, śrubę dokręć mi!


      Wuju, wy, chwała ci chór wujów dostojny!
      Wuju złamany, odkręć śruby tej wojny!

      Wujku Wołodia, d dokręć śruby!
      Wujku Wołodia, d, dokręć śruby!
      Wujku Wołodia, dokręć, błaga cię Twój lud,
      Wujku Wołodia, rozkręć, blogi, Twój lód błogi!

      Wujku Wołodia, do kręć do wszystkich.... śrub!
      Wujku Wołodia, kręć aż po sam....
      Grób!

      III.
      [...]
      „To minie, jak nad Moskwą majowa burza”

      Jak łzy Ukrainy, jak w ustach palce brudnego psa
      Jak legitymacja członka z ramienia spod ciemnej gwiazdy,
      Jak przesłuchanie w chłodni – aż bać się strach!
      Jak korytarze ponure Łubianki,

      Jak gaz z Nord-Ost, który na cel bierze wiatr,
      Jak niesforna sfora federalnych majorów,
      Sewastopol, Donieck i Ługańsk, wagnerowcy i Specnaz,
      Jak pałujący kobiety chłopcy z Omonotworu...

      To na pewno minie,
      Minie jak zły sen!

      Z mokrym workiem nadzianym na mój durny łeb,
      Ślady na dłoni rażonej paralizatorem,
      Jak moja Rosja, czarny więzienny jem chleb,
      Ale uwierz mi: to wszystko zniknie wnet jak nocna zmora!

      W jaki ślepy zaułek wpędził nas marny los?
      Ale gdzieś na horyzoncie widzę światełko
      Upartej nadziei, wiodące w tunelu głąb...

      Uwierz mi, to też minie!

      Jak swastyka Ruskiego Mira,
      I dym pożarów niesiony przez wiatr,
      Wyroki na dzieci z Penzy i Pitera,
      I policyjna suka nabita dziećmi po dach!

      I twój telewizor, z którego pluje Sołowjow,
      Paragraf 228 i kocioł o piątej,
      I chłopcy z prewencji tępo się śmiejący,
      Gazując kobiety, chłopców i brzdące...

      To wszystko minie jak inne miesiące:
      Jak grudzień, styczeń, luty, maj…
      Minie, bez wątpienia minie!
      Na razie w to im graj
      Ale to ich już ostatnie pląsy!

      Jeszcze mam mokry worek nadziany na dumny łeb,
      Na dłoniach ślady po pieszczocie paralizatora,
      Jak moja Rosja, łykam więzienny chleb,
      Ale uwierz mi: to wszystko minie jak ta sfora od majora!

      Wszystko to wkrótce odejdzie wstecz!
      Za rok, za miesiąc, nawet za godzinę;
      Jeszcze wczoraj dyktator imperium miał u stóp,
      A dziś milczy jak grób:
      Teraz to tylko starzec w kostnicy, zimny trup !
      Wszystko kiedyś minie!

      I bramy Lefortowa runą, kraty - wyrwane z ram,
      A moja Rosja w końcu obudzi się ze snu,
      Jak ten zdradzony podwójnie malezyjski wrak,
      I wiosna w końcu zawita na twój lodowaty próg…

      W jaki ślepy zaułek zaprowadził nas marny los?
      Lecz gdzieś na pochmurnym horyzoncie widzę
      Zapomniane światło, co mnie wyprowadzi stąd!

      Uwierz mi, to też minie!
      To przeminie, na pewno! Na pewno przeminie,
      Za godzinę, za chwilę…
      To wszystko minie!

      IV.
      Hm                                            H7
      Wybaczcie piechocie, że bywa bezrozumna ona tak:
                  Em                                  F♯7
      Ty zawsze na wylocie, gdy nad ziemią wiosna idzie w tan,
                 Hm                  A7               G
      Po chwiejnych schodkach schodzisz w werbli takt…
                  Em  in              Hm/F♯     F♯7        Hm
      Zapłacze po tobie tylko wierzba, siostra wierna twych lat.

      Nie ufaj pogodzie, gdy świat cały skryje się w gęstym dżdżu,
      Nie ufaj piechocie, gdy bitne pieśni wciąż śpiewa bez tchu,
      Nie ufaj jej, nie wierz, gdy słowiki zakrzyczą na cały sad.
      Muszą rozliczyć się jeszcze życie i śmierć ze swych spraw

      Ten czas cię nauczył, że tylko w okopie znajdziesz sens i treść:
      Na przestrzał otwierasz życia drzwi tu...
      Towarzyszu, dziękuję ci za Twój hojny gest:
      Jesteś wciąż w boju i tylko to jedno cię zrywa ze snu –

      Dlaczego odchodzisz, gdy nad ziemią wiosna tańczy do utraty tchu?
      I: dokąd uchodzisz, gdy za plecami jej pieśń cię budzi ze snu?

      Edytowane przez Michał Pawica (wyświetl historię edycji)
  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • II. Wujek Wołodia ma do tego dryg (Ty wiesz, co!) Byliśmy na rowerze: ja, kumpela, i jej gach, Nagle mi puściły śruby w mimośrodzie! Rama mnie bach, spodnie w piach, Rower do kasacji, przyrodzenie jakbym dopiero co się urodził! Ale w Piterze mówią, że mój sąsiad, były szpieg , jeden z perełek z korytka KGB, Wujek Wołodia, tak nazywają go, ma do tego niezły dryg… — Wujek Wołodia? — Wujek Wołodia! Wujek Wołodia zaraz to załatwi ci! Wujku Wołodia, dokręć śruby mi! Wujku Wołodia, dokręć śruby w mig! Wujku Wołodia, śrubę dokręć mi! Posiedź jeszcze, wujek Wołodia dokręci kilka śrub. A ciocia Natasza nas zaszyje, milcząc jak grób! Cała rodzina, cały blok ją na zabój kocha! Ciocię znaną jako Bomba (albo Gocha Locha), kochają wszyscy, a do tego, prokuratorski złożyła ślub! Więc, ciociu, co jeszcze możesz nam zszyć? Wujek Wołodia nam wszystkim kibić tak zwęził, że zaczęła pić! Wszystkich nas związała jego wątpliwego wątku wątła nić! — Wujek Wołodia? — Wujek Wołodia! Wujek Wołodia zaraz to załatwi ci! Wujku Wołodia, dokręć śruby mi! Wujku Wołodia, dokręć śruby w mig! Wujku Wołodia, śrubę dokręć mi! Wuju, wy, chwała ci chór wujów dostojny! Wuju złamany, odkręć śruby tej wojny! Wujku Wołodia, d dokręć śruby! Wujku Wołodia, d, dokręć śruby! Wujku Wołodia, dokręć, błaga cię Twój lud, Wujku Wołodia, rozkręć, blogi, Twój lód błogi! Wujku Wołodia, do kręć do wszystkich.... śrub! Wujku Wołodia, kręć aż po sam.... Grób! III. [...] „To minie, jak nad Moskwą majowa burza” Jak łzy Ukrainy, jak w ustach palce brudnego psa Jak legitymacja członka z ramienia spod ciemnej gwiazdy, Jak przesłuchanie w chłodni – aż bać się strach! Jak korytarze ponure Łubianki, Jak gaz z Nord-Ost, który na cel bierze wiatr, Jak niesforna sfora federalnych majorów, Sewastopol, Donieck i Ługańsk, wagnerowcy i Specnaz, Jak pałujący kobiety chłopcy z Omonotworu... To na pewno minie, Minie jak zły sen! Z mokrym workiem nadzianym na mój durny łeb, Ślady na dłoni rażonej paralizatorem, Jak moja Rosja, czarny więzienny jem chleb, Ale uwierz mi: to wszystko zniknie wnet jak nocna zmora! W jaki ślepy zaułek wpędził nas marny los? Ale gdzieś na horyzoncie widzę światełko Upartej nadziei, wiodące w tunelu głąb... Uwierz mi, to też minie! Jak swastyka Ruskiego Mira, I dym pożarów niesiony przez wiatr, Wyroki na dzieci z Penzy i Pitera, I policyjna suka nabita dziećmi po dach! I twój telewizor, z którego pluje Sołowjow, Paragraf 228 i kocioł o piątej, I chłopcy z prewencji tępo się śmiejący, Gazując kobiety, chłopców i brzdące... To wszystko minie jak inne miesiące: Jak grudzień, styczeń, luty, maj… Minie, bez wątpienia minie! Na razie w to im graj Ale to ich już ostatnie pląsy! Jeszcze mam mokry worek nadziany na dumny łeb, Na dłoniach ślady po pieszczocie paralizatora, Jak moja Rosja, łykam więzienny chleb, Ale uwierz mi: to wszystko minie jak ta sfora od majora! Wszystko to wkrótce odejdzie wstecz! Za rok, za miesiąc, nawet za godzinę; Jeszcze wczoraj dyktator imperium miał u stóp, A dziś milczy jak grób: Teraz to tylko starzec w kostnicy, zimny trup ! Wszystko kiedyś minie! I bramy Lefortowa runą, kraty - wyrwane z ram, A moja Rosja w końcu obudzi się ze snu, Jak ten zdradzony podwójnie malezyjski wrak, I wiosna w końcu zawita na twój lodowaty próg… W jaki ślepy zaułek zaprowadził nas marny los? Lecz gdzieś na pochmurnym horyzoncie widzę Zapomniane światło, co mnie wyprowadzi stąd! Uwierz mi, to też minie! To przeminie, na pewno! Na pewno przeminie, Za godzinę, za chwilę… To wszystko minie! IV. Hm                                            H7 Wybaczcie piechocie, że bywa bezrozumna ona tak:             Em                                  F♯7 Ty zawsze na wylocie, gdy nad ziemią wiosna idzie w tan,            Hm                  A7               G Po chwiejnych schodkach schodzisz w werbli takt…             Em  in              Hm/F♯     F♯7        Hm Zapłacze po tobie tylko wierzba, siostra wierna twych lat. Nie ufaj pogodzie, gdy świat cały skryje się w gęstym dżdżu, Nie ufaj piechocie, gdy bitne pieśni wciąż śpiewa bez tchu, Nie ufaj jej, nie wierz, gdy słowiki zakrzyczą na cały sad. Muszą rozliczyć się jeszcze życie i śmierć ze swych spraw Ten czas cię nauczył, że tylko w okopie znajdziesz sens i treść: Na przestrzał otwierasz życia drzwi tu... Towarzyszu, dziękuję ci za Twój hojny gest: Jesteś wciąż w boju i tylko to jedno cię zrywa ze snu – Dlaczego odchodzisz, gdy nad ziemią wiosna tańczy do utraty tchu? I: dokąd uchodzisz, gdy za plecami jej pieśń cię budzi ze snu?
    • @andrew dziękuję serdecznie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       
    • podkłada  najlepsze kąski  karmi słowem  obrazami muzyką  wkupia się przymila ale to tylko pozór  chce na własność zawładnąć właściwie nie mną  tylko myśli istnienie    ale  ale jeszcze nie teraz  pewnie uważa mnie za wroga  bo gdybym jej nie znał  ale posmakowałem  i nic  to ją najbardziej boli  myślała że ...    nie trzeba walki  wystarczy nie iść z tłumem  kochać i rozumieć siebie    AI  może tylko ostrzyć apetyt    utrzymuję dystans    6.2026 andrew  Sobota, już weekend   
    • @Poet Ka ... świat kwitnie  nawet gdy ...   i tutaj  szczęścia zaznamy  gdy go kochamy  jak Ci wspaniali  co radość pokazali   gdy ... siebie dajemy  złote ziarna  na ziemi siejemy  ... Pozdrawiam serdecznie Miłego dnia 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...