Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Żeby nie było, że nie wiem co jest grane, jakby mógł ktoś pomyśleć, jak mało to zawistnych mi ludzi myśli. Wyjaśniam więc im i żeby tylko im, jak to się ze mną sprawy mają, że się tak podziało, jak podziało.
Po prostu, wychowałem się w takiej rodzinie i w takim środowisku (jakby jedni chcieli - pod szkłem, a drudzy uważali - pod kluczem), gdzie nie było użalania się nad sobą. A nie było, bo nie uchodziło żalić się. I już. Żadnego więc tłumaczenia (co to jest takim usprawiedliwianiem się) co, jak i dlaczego? I czego to miałem nie rozumieć, nawet jeżeli rozumieć nie było co. A co było? Po co jeszcze dzisiaj wywoływać wilka z lasu. Tym bardziej, że niektórzy tak bardzo o to zabiegają. Kiedy ja chyba nie muszę dać się sprowokować, dając odpór komuś i upust sobie.

I jeżeli już się martwię czymś, to nie koniecznie tym, czym by niektórzy chcieli, żebym nic, tylko się martwił. Jakby to inaczej powiedzieć - poniekąd mam większe zmartwienia, ale też mam większą satysfakcję.
Po prostu, cieszy mnie to, o czym by nikt nawet nie pomyślał, że to może cieszyć, i nie martwi mnie to, co chyba każdego by martwiło, zresztą przyprawiając o zawrót głowy. A martwiłoby, czyż nie dlatego, że się przyjęło martwić, czym się człowiek martwi, a nie przyjęło się, że to, co może martwić, nie musi martwić. I tak jest na moim, jak i na czyimś miejscu, ale (wszak, jednak) nie do końca. Bo kim by się nie było, kimś trzeba się jeszcze urodzić, najlepiej samemu z własnych przeżyć, co to one odmieniają człowieka, czasami diametralnie. Powiem to jeszcze tak:


Nie takie proste - jak najprościej

Poza tym że człowiek
już się urodził (z Matki i Ojca
jako ciało i dusza)
od czegoś trzeba zacząć -
niejako samemu
(ze siebie żyć i życie dawać)
wobec całego świata.
Wobec świata który nie takie
jak tylko przeżyć -
tylko jak człowiekowi przeżyć
(a nie jak bydlęciu) -
rzuca człowiekowi wyzwania
(a nie rzuca bydlęciu).

  • 4 miesiące temu...

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Nastaje poranek.

       

      Wstajesz.

      Obojętnym wzrokiem oglądasz pokój.

       

      Nie ma go.

       

      Wątpisz, czy odszedł.

       

      Myśl Kartezjusza znów wiedzie prym.
      Niestety jesteś.

       

      Jak co dzień omijasz szkło
      z rozbitych luster i butelek.

       

      Musisz iść do pracy.

       

      Zmuszasz ciało do tych samych
      męczących czynności.

       

      W końcu wychodzisz.

       

      Słońce świeci przepięknie,
      lecz Ty myślisz tylko o jednym.

       

      Z zamkniętymi oczami
      ruszasz do samochodu.

       

      On już tam jest.


      Kątem oka widzisz jego mrok
      w odbiciu lusterka.

       

      Ignorujesz go.


      Jedziesz dalej,
      słuchając głośno muzyki.

       

      Nie masz sił,
      a jednak idziesz do biurowca.

       

      Zwyczajny dzień.

       

      Klikanie.
      Stukanie.
      Dźwięki wysyłanych wiadomości.
      Głośne rozmowy telefoniczne.

       

      Wizja kolejnych ośmiu godzin
      Cię przeraża.

       

      Co jakiś czas pytasz sam siebie:
      ,,Czy on wciąż tu jest?"

       

      Znasz odpowiedź.

       

      Jego cisza
      dudni w Twoim umyśle.

       

      Ucisk w gardle
      staje się nie do wytrzymania.

      Wymykasz się z pracy.

       

      Miałeś spotkać się z dziewczyną.
      Boisz się, że nie dasz rady.

       

      Mimo zmęczenia prosisz
      o wcześniejszą godzinę.

       

      Jedziesz.

       

      Spędzasz najlepszy czas od miesiąca.
      A jednak
      nie potrafisz być szczęśliwy.

       

      Z każdą godziną
      On skraca dystans.

       

      Bezszelestnie

      zbliża się do Ciebie.

       

      Próbujesz skupić się na chwili.
      Zapominasz o najważniejszej zasadzie.

       

      Wracasz do samochodu.

       

      Nagle przeszywa Cię
      nieopisany niepokój.

       

      Stoisz na środku placu
      i patrzysz w górę.

       

      Słońce jest idealnie nad Tobą.

       

      Panikujesz.
      Szukasz go wzrokiem.

      Ale już go nie ma.

       

      Nastało południe.

       

      Zapomniałeś o czasie.

       

      Wiesz, że to koniec.

       

      On nie zniknął.

       

      On tylko zmienił miejsce.

       

      On jest w Tobie

       

      I zrobi to,
      do czego został stworzony.

       

      Nie władasz już swoim ciałem.
      Możesz tylko patrzeć.

       

      Twoja ręka
      powoli sięga do aktówki.

       

      Dobrze wiesz,
      co to oznacza.

       

      Czujesz chłód metalu.

       

      Wyciąga broń.

       

      I...

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...