Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

już dawno przekroczyliśmy granicę dopuszczalnego błędu -
game over.
więc nie przerywaj mi
gdy bawię się w samozwańczego boga jednej nocy
i stawiam sobie domek z kart w rytmie nocnego bluesa
bo wiesz,
podobno dobrze jest zostawić po sobie ślad.

Opublikowano

Zachęcająco :)
Tradycyjnie czytam sobie bez wypełniaczy (w kolejności: "mi" "sobie" "jest").
Pozdrawiam.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Kropka po game over jest jak najbardziej na miejscu w tym przypadku, ponieważ ma wzmacniać wrażenie, że coś się definitywnie skończyło. Pozdrawiam :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Kropka po game over jest jak najbardziej na miejscu w tym przypadku, ponieważ ma wzmacniać wrażenie, że coś się definitywnie skończyło. Pozdrawiam :)
nie mam nic do tej kropki, niech sobie pozostanie, chociaż bez niej game over jak dla mnie i tak nie oznacza prawie końca, ale to IMHO, sorki
pozdrawiam
:)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Witaj Poranku - no i udało ci się pozostawić miły ślad .
Spodobała mi się ta zabawa przy rytmie bluesa .
Tylko bawienie się w boga troszkę mnie boli .
pozd.
Niepotrzebnie Cię boli, bo nie ma tu żadnej aluzji do brania się za bary z Bogiem z dużej litery.
Ot, taka myśli o (za)panowaniu nad swoim życiem. pozdrawiam :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Kropka po game over jest jak najbardziej na miejscu w tym przypadku, ponieważ ma wzmacniać wrażenie, że coś się definitywnie skończyło. Pozdrawiam :)
nie mam nic do tej kropki, niech sobie pozostanie, chociaż bez niej game over jak dla mnie i tak nie oznacza prawie końca, ale to IMHO, sorki
pozdrawiam
:)

Każdą grę teoretycznie można zacząć od początku, ale po co :) game over to game over...przynajmniej dla mnie ;)
dzięki za komentarz i pozdrawiam :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Domki z kart nie lubią zbyt gwałtownych ruchów ani podmuchów, w końcu o to chodzi by ślad pozostał po nas jak najdłużej :)
Pozdrawiam.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      pisze się  zombi - Google.com przepraszam, ale musiałem, ponieważ ząbi kojarzyć się może z zębami ;))) wiersz na plus    pozdr.     **********************************  
    • miasto wypociło strupiałą skórę wciska nam twarze w krwawiący beton. jest dziś jak otwarty brzuch, rozpruty nocą nożem koparki śliskie trzewia kanalizacji parują. zaułek oddycha parą z kanałów, neonami, które szarpią oko padaczka świata, jak nerw, którego nie da się już uspokoić. każdy zaułek jest zgrzytaniem zębów o szkło. w zaułku, gdzie śmietnik cuchnie rzeźnią, a mur pamięta więcej potu niż modlitw. stoimy blisko, za blisko aż coś trzeszczy między nami. brakuje miejsca na oddech. jej płaszcz to skóra, którą zdzieram zębami jak z padliny, pod spodem musi być wyjście albo przepaść. nasze ciała płoną w zaułku jak trupy jakby miasto oblało nas benzyną i rzuciło niedopałek neonu. moje dłonie nie pytają, wchodzą w ciebie jak łom w zardzewiały zamek rozrywamy się na pół. moje ciało w twoim jako jedyny miękki punkt w którym jeszcze nie ma betonu. wiedzą tylko, gdzie boli najbardziej. między nami zwarcie jak kabel bez izolacji, skurcz, który wykręca palce na biodrach. usta nie mówią. usta to rozszarpana rana, zszywana na brudno w bramie, zardzewiałym drutem i jej śliną, bez znieczulenia, na żywca. miasto patrzy na nas jak chirurg bez rękawic ciekawy, czy jeszcze drgniemy. jesteśmy jak dwa szczury w tętniącym kanale, które miasto przeoczyło przy dezynfekcji. oddech wpada w oddech, jakby miasto dławiło się własnym tętnem, próbowało nas wypluć i nie mogło. cegły wrzynają się w łopatki, miasto chce nas żywcem wmurować w siebie. czuję, jak pęka tynk pod twoim ciężarem, ściana nie chce być świadkiem. czas wymiotuje pod ścianą skowyczącym echem wdeptany w asfalt przez tych, co zdążyli nas przeżyć. my jeszcze nie my jeszcze w sobie. to nie jest czułość. to odruch przetrwania. to panika ciała, że za chwilę znów będzie samo, że noc trzyma nas jeszcze tylko dlatego, że miasto nie zdążyło zgasić światła, że świt zabierze wszystko, co teraz drży. dwoje ludzi przestaje się mieścić we własnej skórze w zaułku wielkiego miasta, gdzie miłość nie ma imienia, ma tylko puls temperaturę i ślady, które miasto zliże jak krew, zanim przełkniesz własny strach. ale ciało zapamięta.                  
    • Ma - wiadomo, da i wam.    
    • A kres jaj, serka.    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...