Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

tekst powstał spontanicznie, podczas czytania wiersza, mam nadzieję, że autorzy komentarzy i autor wiersza się nie obrażą...




po przeczytaniu takiego gniota
zbiegła się chołota
który jest niestrawny
choć czasem zabawny

Na więcej Cię nie stać,
przynajmniej w tym stanie nienawiści


w wierszu szukał słowa
znalazł zeschłych liści

ktoś skłania czytelnika do piknej lektury
Cudowna harmonia nieudolności i bzdury

w odpowiedzi czuć drapieżne pazury
piszę i wolę już pisać nieudolnie, choćby i same bzdury

Nie trać czasu na pierdoły
wiersza nie ma papier goły

walisz gniota za gniotem
spychając całą parę w gwizdek (słowa)

czytelnika boli głowa


pora wrócić do minusów
albo do słownych rebusów

Kolejna mea bardzo wielka culpa
kiedyś Krzywak pisał kupa

skończ tą prowokację
zaczynamy akcję((-:

każdy są szczęśliwi...i każdy mogą publikować na zetce...jest tu coraz gorzej
Pierdoły mają się dobrze. Zawsze można o nich więcej poczytać


puenta słów jest taka na nieboraka nie ma haka



czy pracuję mniej czy więcej nad wierszem, to jest nieistotna sprawa,
z całą przyjemnością walę gniota za gniotem, bo wiem, że moje gnioty są tego warte
ja jestem dumny, ze swoich gniotów


a ty czytelniku

nigdy tego nie pojmiesz

i tak nigdy nawet nie dorównasz
Ciebie i tak nikt nie przebije


puent rymów jest takowa
aby bacznie ważyć słowa
czas się zacząć zastanawiać
czy jest sens minusy stawiać
gdy jest autor wszechwiedzący
niczym "buk" wszechmogący

Cóż, z własnych kompleksów leczymy się tylko i jedynie (i zawsze tylko) sami

Opublikowano

Tali Macieju;


Dzik też jest odważny, ale pozostaje świnią.

Im mniejszy pies tym głośniej ujada.

Nie służysz prawu, ale własnej ambicji.

Te powiedzenia pasują do ciebie jak ulał.
A te bazgroły wyżej uznaję za zakalec, za tzw.-( super-gniota)

Pozdr.

J.S

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


czujny jak zawsze, tym razem kwadrans po moim komentarzu
podobnie było w tym przypadku, chwilę później po moim komentarzu pojawił się ciekawy wpis pod wątkiem
www.poezja.org/debiuty/viewtopic.php?id=119332#dol

((-:
Opublikowano

Powtarzam już chyba (jest
bądź wkrótce będzie) po raz setny
i będę powtarzał
choćby i do samej śmierci:
„Każdy więc
z każdego powodu i każdy
z jednej niewiedzy bądź z jednego
poczucia (co nie koniecznie jest
takim samopoczuciem) są szczęśliwi”.

No i w końcu moi wrogowie
są miarą mojego sukcesu.
Czym więcej wrogów
czym bardziej zajadłych
tym większy sukces.
I może tego nie widać ale ja
przynajmniej w myślach
zacieram ręce. I pozdrawiam

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Jednak teorie spiskowe mają jakiś Sens... dla Wybranych ;)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




to żaden sens.....................a po prostu stan chorobowy
Na jedno wychodzi.
Opublikowano

Może jeszcze słowo ode mnie. Nie dziwie się dziś już nikomu, w końcu manipulacje, tak na scenie politycznej, jak i z moimi wierszami i komentarzami są (bez mała) na porządku dziennym. Manipulacje, czyli choćby wyrywanie słów z kontekstu (i z docelowego więc adresu) i przyporządkowanie je dowolnemu znaczeniu, oczywiście w celu ośmieszenia autora tychże słów, to specjalność sfrustrowanych (z takiego czy innego /w tym mojego/ powodu) niektórych osób. Ale ja wiem i inni też w końcu się połapią, że to ośmiesza głównie samych manipulantów, nawet jeżeli manipulowany, a właściwie usilnie poddawany manipulacji, czyli ja sam, też mam wiele sobie do zarzucenia (ale broń mnie Boże przed tym, żeby tyle samo, co sami manipulanci). Pozdrawiam.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Bez wątpienia byliśmy zgraną paczką. Szary Papier, Karton i ja, czyli Sznurek. Nic nie zapowiadało wstrząsających wydarzeń, które nastąpiły później, ale zacznijmy tę historię od początku.
       
      Spotykaliśmy się niemal codziennie, choć nigdy nie pamiętaliśmy poprzednich spotkań i za każdym razem cieszyliśmy się, jak idioci na swój widok i rozpoczętą przygodę. Wiemy o tym od innych np. od Taśmy Klejącej, która wspierała nas, jak najukochańsza siostra. Kiedy byliśmy gotowi, przewozili nas wózkiem i ładowali na furgon. Witaliśmy się z pozostałymi i gadaliśmy o wszystkim. Do jakiego miasta jedziemy, kto na nas czeka, jaką niespodziankę mamy ukrytą oraz czy lubimy swoją pracę. Oczywiście, że lubiliśmy swoją pracę! Nowe niespodzianki, nowi kumple, nowe miasta, nowe przygody, miały dla nas ogromne znaczenie, bo to oznaczało brak monotonii i nie groził nam weltszmerc. To coś miała nasza Taśma Klejąca i było z nią bardzo, bardzo źle. Nie wiedzieliśmy, co robić i jak ją pocieszyć. Dopóki nie pojawił się Dyspenser. Klawy gość! Jak wziął naszą Tasiemkę w obroty, to nikt nie mógł nadążyć! Aż miło było na nich popatrzeć.
       
      Wracając do tematu. Coraz więcej paczek znikało i została nas niewielka grupka, gdy zadzwonił do kuriera telefon. Słyszeliśmy dokładnie, co mówił i trochę byliśmy zaniepokojeni, ale mieliśmy nadzieję na szczęśliwe zakończenie. Ta rozmowa przebiegła mniej więcej tak:
       
      – Cześć Czarek, jadę w trasę, nie mogę mówić. / Wiem, zgodziłem się jutro, znaczy dzisiaj iść na piwo, ale Nowy dał dupy i musiałem go zastąpić. / Jeszcze kilka mi zostało, będę z powrotem po dwudziestej. / Jak jutro? Dzisiaj muszę wszystkie dostarczyć! / Nie, nie jestem daleko i nie, nie jestem strachliwą pizdą. / Zawsze dotrzymuję słowa! / Dobra, przestań, niedługo u was będę!
       
      Czekaliśmy spokojnie na rozwinięcie wydarzeń, które nie zapowiadały katastrofy. Nagle poczuliśmy, jak furgon zawraca i jedzie z nadmierną szybkością. Baliśmy się i wspólnie pocieszaliśmy, że kurier ostatecznie zmieni zdanie i zawiezie nas pod wskazane adresy.
       
      Niestety. W niedługim czasie samochód stanął i nic się nie działo. Nie wiedzieliśmy, co myśleć, co robić. Świat, który dotąd znaliśmy tylko z poziomu palety, właśnie składał się jak domek z kart.

      Czekaliśmy, aż nastała ciemność. Wtem drzwiczki od strony kierowcy drgnęły i z impetem wparował nasz kurier! Ruszyliśmy z kopyta, ale słyszeliśmy podniesione głosy z ulicy w stronę kierowcy i ponownie poczuliśmy niepokój.
       
      Tymczasem kurier włączył głośną muzykę i mknął autostradą. W międzyczasie dzwonił telefon, który nie tylko nas drażnił, ale również kuriera, bo w pewnym momencie rzucił telefon w głąb furgonu, a ten poleciał w naszą stronę. Byliśmy przerażeni!
       
      Auto jechało przeraźliwie szybko, a my ślizgaliśmy się po podłodze i obijaliśmy o wewnętrzne ścianki, tracąc na aparycji. Raptem z dużą prędkością furgon zaczął skręcać i stało się to, co przeczuwaliśmy od dłuższego czasu. Pojazd wywrócił się i spadliśmy z hukiem ze skarpy.
       
      W rezultacie, mimo zniekształceń, skrzywień, pognieceń, pęknięć, podarć, nasza przyjaźń przetrwała. Zawsze będziemy sobie bliscy i chętni do pomocy, bo przyjaciół nie zostawia się w potrzebie.


      __
      30 Lipca obchodzimy Międzynarodowy Dzień Przyjaźni

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       


  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach

×
×
  • Dodaj nową pozycję...