Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

  • Odpowiedzi 101
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




nie przekonujesz mnie. pierwszy odruch mój też tak mnie gnał, ale analiza poddała mój odruch pierwszy w wątpliwość, co oczywiście nie oznacza zwycięstwa analizy nad intuicją
ponieważ do oglądu wynikającego z "wojny mojej intuicji z moją analizą' , jetsem przyzwyczajona w związku z czytaniem w ogóle (nie tylko wierszy), więc zakąłdam możliwości. w tym poście nie ma czegoś, co mogłoby potwierdzić zarzut, bez opierania się na przeczuciu, co nie oznacza, że ufam intencjom autora postu :)
po prostu, tak dla własnej przyjemności, podejmuję dyskurs ze stronami własnych odczuć ;))
jest wiele tytułów, kóre nie określają stanowiska - takie "flupy z pizdy" ;)

cmok!
:))

Ja właśnie Jaasiu od jakiegoś czasu obserwuję mimochodem twoje wypowiedzi i nie mogę oprzeć się wrażeniu /męska intuicja/, że ostatnimi czasy lubujesz się w relatywizowaniu wszelakich tematów i rozpływasz się w takimż właśnie podejściu. To znaczy: nic pewnego, wszystko jest możliwe; należy założyć iż być może w każdą stronę... Może są to zabiegi formalne, celowe, z intencją główną która ma ambicje dokopywania się do prawdy najbardziej obiektywnej i sprawiedliwej najbardziej, tylko że nie wiem czy nie odbywa się to kosztem twojej tożsamości w zakresie umiejętności zawyrokowania o czymś w sposób jednoznaczny, bo to o czym mówisz i czym argumentujesz nie jest chyba twoim stanowiskiem względem tego postu i jej autorki, lecz zobrazowaniem metody którą stosujesz, i którą radzisz stosować niejako z pedagogicznym niemalże nacechowaniem ;). Ostatecznie nie wiem więc co myślisz; wiem, że masz wątpliwości i nic nie wiesz ;)

Buzik
;)

moje zdanie na temat tego co napisałeś:

a ja sądzę, ze nadajesz własne emocje wypowiedzi, która wcale tego nie sugeruje. zwłaszcza pisak winien wiedzieć, jaka jest rola/funkcja tytułu i że nie musi on prezentować stanowiska emocjonalnego autora.
uważam, ze przyłożyłeś własny ogląd do słów, które wcale nie muszą mówić o oburzeniu. mogą, ale nie muszą. Ja nie wiem, co chciał powiedzieć autor, ale wiem, ze mógł powiedzieć to na różne sposoby i różnie być zrozumiany. Równie dobrze mógł obliczyć post na właśnie reakcję oburzeniową i jeśli np o to chodziło, to udało się a wiec gitez.

zresztą nie jestem odosobniona w odczycie chyba, bo przecież Nikodem Patryk też nie odczytał postu, jako 'święte oburzenie'

odczucie pedagogizmu może się rodzić z tego, ze nie emocjonuję się w wypowiedziach pisemnych i może z tego powodu mniej ludzko to wygląda?
ale cóż, pokarała mnie bozia niejakim dystansem i spokojem przy słowie pisanym, pokarała też innymi rzeczami w życiu, żeby było po równo ;)
dlatego możliwe, że to dobrze, że wielu rzeczy nie wiesz (ostatecznie)
uważam, ze się mylisz, ale dziękuję Ci za zanalizowanie mnie, dołączę tę analizę do innych :P
Natomiast ku uciesze i lepszemu poznaniu, dorzucę do Twej minipsychoanalizy taki skrawek informacji, że nie przeszkadza mi to, że ustawiam się na granicy 'pomiędzy' osądami. Lubię ważyć sprawę po obu stronach i przyglądać się jej najpierw uważnie. Kiedy przychodzi pora podjęcia decyzji zawsze ją podejmuję. Mając za sobą myśli po jednej i po drugiej stronie.


Natomiast wiem, gdzie być może jest miejsce 'rozminięcia' - jak sądzę, Ty idziesz drogą pytania "kim była W.Szymborska", do której zagajeniem jest ten post, ja zaś zastanawiam się nad odczytem postu, nad mechanizmami wypowiedzi/odczytu, nad znaczeniem i działaniem tekstu samego postu, w którym równie dobrze mogłabym podstawić jakiekolwiek nazwisko :)
Jesli rzeczywiście chodzi o to rozminięcie, to moje stanowisko dotyczące oceny tego, jakie wiersze zdarzało się pisywać Wisławie Szymborskiej i tego, czy winniśmy ją czytać, czy nie z tego powodu, masz w mojej pierwszej (a pod postem, trzeciej) wypowiedzi. Zacytuję, bo może nie przeczytałeś:

*

moje zdanie na temat Wisławy Szymborskiej:

"sądzę, że tak jak na forum, rzecz w ocenie poezji, nie człowieka. czy to, ze ktoś był taki, czy siaki, z takich lub innych powodów myślał to czy śmo (weźmy takiego Gałczyńskiego na ten przykład), oznacza, że pisze/maluje/komponuje dobrze lub źle?
czy opowiadania Malaparte mają mnie przestać urzekać, bo na początku był związany z włoską partią faszystowską?




Dnia: 2011-03-31 17:46:28, napisał(a): dzie wuszka
"

*

mojego zdania na temat autora postu nie mam, bo podobno mamy nie komentować autorów, a dyskutować ze słowem, które napisali :)


*

rzekłam juz wszystko co w temacie sądzę, zaznajomiłam się ze stanowiskami.
jestem przeciwniczką obracania tematu, kiedy nie czuję już dalszego jego rozwoju,

zatem pozdro i cmok :))
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Ja właśnie Jaasiu od jakiegoś czasu obserwuję mimochodem twoje wypowiedzi i nie mogę oprzeć się wrażeniu /męska intuicja/, że ostatnimi czasy lubujesz się w relatywizowaniu wszelakich tematów i rozpływasz się w takimż właśnie podejściu. To znaczy: nic pewnego, wszystko jest możliwe; należy założyć iż być może w każdą stronę... Może są to zabiegi formalne, celowe, z intencją główną która ma ambicje dokopywania się do prawdy najbardziej obiektywnej i sprawiedliwej najbardziej, tylko że nie wiem czy nie odbywa się to kosztem twojej tożsamości w zakresie umiejętności zawyrokowania o czymś w sposób jednoznaczny, bo to o czym mówisz i czym argumentujesz nie jest chyba twoim stanowiskiem względem tego postu i jej autorki, lecz zobrazowaniem metody którą stosujesz, i którą radzisz stosować niejako z pedagogicznym niemalże nacechowaniem ;). Ostatecznie nie wiem więc co myślisz; wiem, że masz wątpliwości i nic nie wiesz ;)

Buzik
;)

moje zdanie na temat tego co napisałeś:

a ja sądzę, ze nadajesz własne emocje wypowiedzi, która wcale tego nie sugeruje. zwłaszcza pisak winien wiedzieć, jaka jest rola/funkcja tytułu i że nie musi on prezentować stanowiska emocjonalnego autora.
uważam, ze przyłożyłeś własny ogląd do słów, które wcale nie muszą mówić o oburzeniu. mogą, ale nie muszą. Ja nie wiem, co chciał powiedzieć autor, ale wiem, ze mógł powiedzieć to na różne sposoby i różnie być zrozumiany. Równie dobrze mógł obliczyć post na właśnie reakcję oburzeniową i jeśli np o to chodziło, to udało się a wiec gitez.

zresztą nie jestem odosobniona w odczycie chyba, bo przecież Nikodem Patryk też nie odczytał postu, jako 'święte oburzenie'

odczucie pedagogizmu może się rodzić z tego, ze nie emocjonuję się w wypowiedziach pisemnych i może z tego powodu mniej ludzko to wygląda?
ale cóż, pokarała mnie bozia niejakim dystansem i spokojem przy słowie pisanym, pokarała też innymi rzeczami w życiu, żeby było po równo ;)
dlatego możliwe, że to dobrze, że wielu rzeczy nie wiesz (ostatecznie)
uważam, ze się mylisz, ale dziękuję Ci za zanalizowanie mnie, dołączę tę analizę do innych :P
Natomiast ku uciesze i lepszemu poznaniu, dorzucę do Twej minipsychoanalizy taki skrawek informacji, że nie przeszkadza mi to, że ustawiam się na granicy 'pomiędzy' osądami. Lubię ważyć sprawę po obu stronach i przyglądać się jej najpierw uważnie. Kiedy przychodzi pora podjęcia decyzji zawsze ją podejmuję. Mając za sobą myśli po jednej i po drugiej stronie.


Natomiast wiem, gdzie być może jest miejsce 'rozminięcia' - jak sądzę, Ty idziesz drogą pytania "kim była W.Szymborska", do której zagajeniem jest ten post, ja zaś zastanawiam się nad odczytem postu, nad mechanizmami wypowiedzi/odczytu, nad znaczeniem i działaniem tekstu samego postu, w którym równie dobrze mogłabym podstawić jakiekolwiek nazwisko :)
Jesli rzeczywiście chodzi o to rozminięcie, to moje stanowisko dotyczące oceny tego, jakie wiersze zdarzało się pisywać Wisławie Szymborskiej i tego, czy winniśmy ją czytać, czy nie z tego powodu, masz w mojej pierwszej (a pod postem, trzeciej) wypowiedzi. Zacytuję, bo może nie przeczytałeś:

*

moje zdanie na temat Wisławy Szymborskiej:

"sądzę, że tak jak na forum, rzecz w ocenie poezji, nie człowieka. czy to, ze ktoś był taki, czy siaki, z takich lub innych powodów myślał to czy śmo (weźmy takiego Gałczyńskiego na ten przykład), oznacza, że pisze/maluje/komponuje dobrze lub źle?
czy opowiadania Malaparte mają mnie przestać urzekać, bo na początku był związany z włoską partią faszystowską?




Dnia: 2011-03-31 17:46:28, napisał(a): dzie wuszka
"

*

mojego zdania na temat autora postu nie mam, bo podobno mamy nie komentować autorów, a dyskutować ze słowem, które napisali :)


*

rzekłam juz wszystko co w temacie sądzę, zaznajomiłam się ze stanowiskami.
jestem przeciwniczką obracania tematu, kiedy nie czuję już dalszego jego rozwoju,

zatem pozdro i cmok :))

Zgoda, nie musi, niemniej sam tytuł również jest immanentną częścią całości KREOWANEJ wypowiedzi, a ta kreacja mimo iż wcale nie musi być dosłowna bądź emocjonalnie, w kwestiach intencji, bezsprzecznie i wyraziście oczywista, to jednak w związku z poruszaną tematyką, w mniejszym lub większym stopniu, w obrębie tejże tematyki, o czymś konkretnym traktuję/ wyraża stanowisko piszącego a zatem zdradza nastawienie do poruszanej tematyki, chociażby na podstawie użytej przez autorkę stylizacji, gdzie samo stylizowanie, a na pewno zamierzenie jego użycia, jest narzędziem i atrybutem za pomocą jakiego materializuję się posiadane zdanie własne; jest sugestią opinii której jest się orędownikiem /nikt nie oręduję własnej niepewności/; i niezależnie czy jest to stylizacja czy nie, nawet stylizacja, jak każdy tekst, jest kodem, szyfrem intencji i nie tylko. I ja także nie wiem co ostatecznie, krańcowo, chciała powiedzieć autorka, natomiast posiadam dzięki niej niektóre przesłanki, takie jak chociażby retoryczne pytania, i nagromadzenie innych, różnistych figur za pomocą których prezentowane jest odczucie, wrażenie piszącego w odniesieniu do problematyki.
Natomiast w odniesieniu do tego iż nie jesteś odosobniona w odczycie bo Patryk Nikodem również niczego kategorycznie nie przesądza, to w ramach porządku demokratycznego, wasza dwójka jest w swojej opinii ostatecznie najbardziej odosobniona.

Natomiast to jaką drogą ja idę to właśnie o to mi chodzi, że na podstawie odczytu postu uważam, że nacechowanie emocjonalne i intencjonalne tegoż tekstu bardziej przychyla mnie do stwierdzenia że jest on w pierwszej kolejności chęcią zwrócenia uwagi czytelnikom jakim człowiekiem była Wisława Szymborska, co w ogóle jest błędnym założeniem w konfrontacji z tym jaką była poetką.

Ale ok, ja się zgadzam z tobą Jaaśka; zresztą twój pierwszy post który umieściłaś w tym wątku również jest rodzajem pytania które traktuję o rozgraniczeniu twórczości Szymborskiej od jej drogi życiowej. Zatem tekst postu nakłonił cię do zwrócenia uwagi na ten konkretny problem który w twoim mniemaniu z niego się przebija; a że ja uznałem iż zatytułowanie "hańba!" jest jaskrawym obrazem niezrozumienia przez autorkę tego problemu na który sama zwracasz uwagę, to faktycznie, niekoniecznie całkowicie sprawiedliwie to zrobiłem.

A że my nie mamy komentować autora tylko słowo które napisali, to może w poezji, czy prozie, ale jeśli idzie o forum dyskusyjne, gdzie wyraża się własne wątpliwości bądź zwraca uwagę na jakiś istotny problem, to jednak nie można w takich sytuacjach być beztożsamym. Cmok ;)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Sumienie

       

      Sumieniem został obdarowany każdy człowiek. W dzisiejszym świecie pojęcie sumienia zostało całkowicie zepchnięte na margines. Na czoło wysunęło się takie sformułowanie jak sukces. Sukces zawodowy, finansowy, erotyczny, światowy osiągany poza moralnością, więc i poza sumieniem. Pojęcie sumienia stało się pojęciem równie abstrakcyjnym jak współczesne malarstwo, należącym do czasów słusznie minionych. Sukces za wszelką cenę. Człowiek współczesny stał się immoralistą i nikt nie chce być tym, który musi się liczyć z jakąś etyką, moralnością, a co za tym idzie z sumieniem. Sumienie człowieka naturalnego różni się od sumienia człowieka super naturalnego. Sumienie człowieka naturalnego jest pełne egoizmu, pychy, próżności. Kieruje się przede wszystkim własnym interesem. Jeśli człowiek naturalny w ogóle ma jakieś wyrzuty, dotyczą one niemal wyłącznie braku zadowolenia z samego siebie. U nieco wrażliwszego człowieka naturalnego sumienie może doprowadzić go do rozpaczy. Rozpaczy, że się nie jest takim jakim się być powinno: zaradnym, bogatym, zdolnym, utalentowanym, etc. Że życie jest zbyt ciężkie, że jest nonsensowne. Może też wystąpić rozpacz z tego powodu, że jest się sobą. Że się wszystko osiągnęło, że wszystko się spełniło tak jak tego chciał człowiek naturalny. Również istnieje u takiego człowieka rozpacz z powodu skończoności wszystkiego, gdyż wszystko gdzieś tam ma swój kres. Rozpacz z powodu konieczności podjęcia takich rozwiązań a nie innych, a także rozpacz z powodu wielu możliwości jakie się ma do wyboru, gdy wszystkie wydają się dobre do realizacji. Rozpacz jest błędem, złym rodzajem emocji często nie znajdującym ujścia. Ale bywa i tak, że człowiek naturalny zagłuszy w sobie wyrzuty sumienia. Będzie nieustannie je ignorował, aż wyćwiczy się w zupełnej znieczulicy. Pozornie ułatwi to jemu poruszanie się w świecie, w którym nikt z nikim się nie liczy, w którym obowiązuje tzw. „wyścig szczurów” i „prawo silniejszego”, prawo, które nie ma nic wspólnego z prawem tylko z bezprawiem, ochroną interesów silniejszego. Przy założeniu, iż „prawo prawo znaczy, a sprawiedliwość sprawiedliwość”, człowiek z zagłuszonym sumieniem prędzej lub później trafi do więzienia. U człowieka super naturalnego jest inaczej. Jego sumienie ma odniesienie do nadprzyrodzoności, metafizyki, do Boga, stwórcy wszechrzeczy. Zna Prawdę Objawioną przez tegoż Boga i nieustannie konfrontuje swoje poczynania z nauką o moralności. Jego moralność ma odniesienia transcendentalne. Życie wrażliwego człowieka super naturalnego nie należy do łatwych. Każdy kroczek postępowania może być konfrontowany z 

      przykazaniami bożymi. Jeśli człowiek super naturalny ma dobrze ukształtowane sumienie, cieszy się miłością Stwórcy (radość wewnętrzna), odczuwa duchową rozkosz z tego powodu, że jest „dzieckiem bożym”. Ma przedsmak rajskiego szczęścia już tu na Ziemi. Ale źle ukształtowane sumienie człowieka super naturalnego może doprowadzić go do przesadnego poczucia winy. Obwinianie się o byle co prowadzi go do obłędu. Z kolei brak poczucia winy to dowód pychy i zarozumialstwa, źle wykształconego sumienia.

       

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach




  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Myszolak

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @Stukacz silnie rezonuje ze "Snem srebrnym Salomei" Juliusza Słowackiego.
    • Sumienie   Sumieniem został obdarowany każdy człowiek. W dzisiejszym świecie pojęcie sumienia zostało całkowicie zepchnięte na margines. Na czoło wysunęło się takie sformułowanie jak sukces. Sukces zawodowy, finansowy, erotyczny, światowy osiągany poza moralnością, więc i poza sumieniem. Pojęcie sumienia stało się pojęciem równie abstrakcyjnym jak współczesne malarstwo, należącym do czasów słusznie minionych. Sukces za wszelką cenę. Człowiek współczesny stał się immoralistą i nikt nie chce być tym, który musi się liczyć z jakąś etyką, moralnością, a co za tym idzie z sumieniem. Sumienie człowieka naturalnego różni się od sumienia człowieka super naturalnego. Sumienie człowieka naturalnego jest pełne egoizmu, pychy, próżności. Kieruje się przede wszystkim własnym interesem. Jeśli człowiek naturalny w ogóle ma jakieś wyrzuty, dotyczą one niemal wyłącznie braku zadowolenia z samego siebie. U nieco wrażliwszego człowieka naturalnego sumienie może doprowadzić go do rozpaczy. Rozpaczy, że się nie jest takim jakim się być powinno: zaradnym, bogatym, zdolnym, utalentowanym, etc. Że życie jest zbyt ciężkie, że jest nonsensowne. Może też wystąpić rozpacz z tego powodu, że jest się sobą. Że się wszystko osiągnęło, że wszystko się spełniło tak jak tego chciał człowiek naturalny. Również istnieje u takiego człowieka rozpacz z powodu skończoności wszystkiego, gdyż wszystko gdzieś tam ma swój kres. Rozpacz z powodu konieczności podjęcia takich rozwiązań a nie innych, a także rozpacz z powodu wielu możliwości jakie się ma do wyboru, gdy wszystkie wydają się dobre do realizacji. Rozpacz jest błędem, złym rodzajem emocji często nie znajdującym ujścia. Ale bywa i tak, że człowiek naturalny zagłuszy w sobie wyrzuty sumienia. Będzie nieustannie je ignorował, aż wyćwiczy się w zupełnej znieczulicy. Pozornie ułatwi to jemu poruszanie się w świecie, w którym nikt z nikim się nie liczy, w którym obowiązuje tzw. „wyścig szczurów” i „prawo silniejszego”, prawo, które nie ma nic wspólnego z prawem tylko z bezprawiem, ochroną interesów silniejszego. Przy założeniu, iż „prawo prawo znaczy, a sprawiedliwość sprawiedliwość”, człowiek z zagłuszonym sumieniem prędzej lub później trafi do więzienia. U człowieka super naturalnego jest inaczej. Jego sumienie ma odniesienie do nadprzyrodzoności, metafizyki, do Boga, stwórcy wszechrzeczy. Zna Prawdę Objawioną przez tegoż Boga i nieustannie konfrontuje swoje poczynania z nauką o moralności. Jego moralność ma odniesienia transcendentalne. Życie wrażliwego człowieka super naturalnego nie należy do łatwych. Każdy kroczek postępowania może być konfrontowany z  przykazaniami bożymi. Jeśli człowiek super naturalny ma dobrze ukształtowane sumienie, cieszy się miłością Stwórcy (radość wewnętrzna), odczuwa duchową rozkosz z tego powodu, że jest „dzieckiem bożym”. Ma przedsmak rajskiego szczęścia już tu na Ziemi. Ale źle ukształtowane sumienie człowieka super naturalnego może doprowadzić go do przesadnego poczucia winy. Obwinianie się o byle co prowadzi go do obłędu. Z kolei brak poczucia winy to dowód pychy i zarozumialstwa, źle wykształconego sumienia.    
    • @Berenika97 Jakie piękne życzenia :) Piękniejszych nie wymyślę, więc życzę tego samego :)
    • @iwonaroma No nie wiem. Dla mnie fraszka powinna być jednoznaczna i zrozumiała w pierwszej sekundzie po przeczytaniu. A tu tak nie jest. Poza tym hołduję jednak fraszkom rymowanym. Fraszka pisana wierszem białym, jest jak potrawa bez soli. 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...