Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Za długo zbierałam kamienie , upychając je szczelnie w kieszeniach. Nie umiem już unosić się na wodzie – wydeptuję dno w chudą ścieżkę między glonami. Przylepiając się do podeszw rozchodzonych, dziurawych butów. Rozrastają się na kolana – bulwy, pełne dziecięcych strupów po różnych padach i skokach. Dalej wychudzają biodra, jak leśna huba z uśmiechem pijąca korowe Martini. Z pępka wyrastają wielkie oczy bezkręgowca nazwanego Joe. To amerykańska wersja Jasia tylko ten (Joe) nabrał wody w usta i nie zadaje już niewygodnych pytań. Joe łapie się firanek zawieszonych na klips piersi i huśta się, wybałuszając podniebienie w histerycznym rechocie. Na szyi naszyjnik planktono-rybny dobrze robiący równowadze. Bez włosów i skóry twarzy, wyglądam dojrzalej. Dojrzalej niż wtedy, kiedy wpadłam na pomysł kolekcjonowania ciężkich kamieni – odważników piekła.

Opublikowano

Fajne. Niby krótki tekst, ale mglistości i dwuznaczników jest tu dużo, w/g mnie. W pewnym momencie, utożsamiłem się z tekstem ( '' ... Bez włosów i skóry twarzy, wyglądam dojrzalej... '' ):)

Pozdrówka:)
M.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Cieszę się że można się z tym jakoś na swój sposób utożsamić - to wielki "zaszczyt" dla twórcy tekstu :D i równie mocno należy dygnąć w stronę adresata takich ciepłych słów :D

pozdrawiam
Kasia
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



z chęcią "zagłębie" się w te mieszane uczucia :) ;) jeśli się zgodzisz oczywiście :)
a za "niezwykłą konsekwencję" szczerze dziękuję :) - to dopiero odświeżające i dodatkowo budujące !! :D

pozdrawiam z uśmiechem :D
Kasia
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



z chęcią "zagłębie" się w te mieszane uczucia :) ;) jeśli się zgodzisz oczywiście :)
a za "niezwykłą konsekwencję" szczerze dziękuję :) - to dopiero odświeżające i dodatkowo budujące !! :D

pozdrawiam z uśmiechem :D
Kasia
Kiedyś zagłębimy się może razem, ale jeszcze nie dziś :) do następnego razu - Ania

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Nastaje poranek.

       

      Wstajesz.

      Obojętnym wzrokiem oglądasz pokój.

       

      Nie ma go.

       

      Wątpisz, czy odszedł.

       

      Myśl Kartezjusza znów wiedzie prym.
      Niestety jesteś.

       

      Jak co dzień omijasz szkło
      z rozbitych luster i butelek.

       

      Musisz iść do pracy.

       

      Zmuszasz ciało do tych samych
      męczących czynności.

       

      W końcu wychodzisz.

       

      Słońce świeci przepięknie,
      lecz Ty myślisz tylko o jednym.

       

      Z zamkniętymi oczami
      ruszasz do samochodu.

       

      On już tam jest.


      Kątem oka widzisz jego mrok
      w odbiciu lusterka.

       

      Ignorujesz go.


      Jedziesz dalej,
      słuchając głośno muzyki.

       

      Nie masz sił,
      a jednak idziesz do biurowca.

       

      Zwyczajny dzień.

       

      Klikanie.
      Stukanie.
      Dźwięki wysyłanych wiadomości.
      Głośne rozmowy telefoniczne.

       

      Wizja kolejnych ośmiu godzin
      Cię przeraża.

       

      Co jakiś czas pytasz sam siebie:
      ,,Czy on wciąż tu jest?"

       

      Znasz odpowiedź.

       

      Jego cisza
      dudni w Twoim umyśle.

       

      Ucisk w gardle
      staje się nie do wytrzymania.

      Wymykasz się z pracy.

       

      Miałeś spotkać się z dziewczyną.
      Boisz się, że nie dasz rady.

       

      Mimo zmęczenia prosisz
      o wcześniejszą godzinę.

       

      Jedziesz.

       

      Spędzasz najlepszy czas od miesiąca.
      A jednak
      nie potrafisz być szczęśliwy.

       

      Z każdą godziną
      On skraca dystans.

       

      Bezszelestnie

      zbliża się do Ciebie.

       

      Próbujesz skupić się na chwili.
      Zapominasz o najważniejszej zasadzie.

       

      Wracasz do samochodu.

       

      Nagle przeszywa Cię
      nieopisany niepokój.

       

      Stoisz na środku placu
      i patrzysz w górę.

       

      Słońce jest idealnie nad Tobą.

       

      Panikujesz.
      Szukasz go wzrokiem.

      Ale już go nie ma.

       

      Nastało południe.

       

      Zapomniałeś o czasie.

       

      Wiesz, że to koniec.

       

      On nie zniknął.

       

      On tylko zmienił miejsce.

       

      On jest w Tobie

       

      I zrobi to,
      do czego został stworzony.

       

      Nie władasz już swoim ciałem.
      Możesz tylko patrzeć.

       

      Twoja ręka
      powoli sięga do aktówki.

       

      Dobrze wiesz,
      co to oznacza.

       

      Czujesz chłód metalu.

       

      Wyciąga broń.

       

      I...

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...