Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Nie do twarzy mi z tym, że chcesz być zawsze
nie pasuje mi ta stała poza bezobojętności
…………………………………………
Gonisz za mną oderwany od myśli
spuszczam wzrok i widzę, choć nie patrzę
nie znosisz czystej ciemności
ja się nią rozkoszuję - czekam na „przyśni”

Ma kształt płaski rozciągliwy bliźniaczy
uczucie jedynej bezświatłej postaci mnie
…………………………………………
Gdzie jesteś jak zamykam oczy?
Pan Prześladowanie dziś Ci wybaczy
nie już musisz myśleć, że nie
teraz daj mi zaczerpnąć oddechu nocy

Zmuszanie nienaruszalne bezsprzecznie
nierozerwalna obrzydliwie bezzbędność
wypracowana bezlitość

Czasem się nie boję
Niekoniecznie z Tobą
Koniecznie bez cienia




Proszę odłóż mnie na potem.

Opublikowano

hmmm...tak oto mam po tym wierszu
bo tak, z jednej strony zabawy z przedrostkiem "bez" całkiem niezłe
ale z drugiej strony trochę ich za dużo, jak z chłopcem wołającym: wilk!
i nawet tytuł nie usprawiedliwia tego nadmiaru
ponadto co najmniej o jeden punkt kulminacyjny tutaj za dużo
właściwie cała ostatnia trzywersowa część jest bardzo niespójna
niespójna do tego stopnia, że uważałbym cały wiersz za nieudany
gdyby nie dwa fragmenty:
pointa
i ten:

Ma kształt płaski rozciągliwy bliźniaczy
uczucie jedynej bezświatłej postaci mnie

dowodzi wyobraźni, poetyckiego słuchu, pomysłowości
i potencjału

resztę jednak radziłbym napisać od nowa

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Hmmm... Dziękuję za pierwszy, jakże wyczerpujący analitycznie komentarz. Co do "bez" nie mogłam ograniczyć ilości, bo mój przekaz to przede wszystkim wołanie. Punkt kulminacyjny jest właśnie w tych trzech niespójnych, Twoim zdaniem, wersach. Ale fakt całość może stwarzać inne pozory... Dziękuję za pozytywne wyodrębnienie dowodów mojego zmysłu twórczego. Napisać od nowa... bez reszty nie powstałyby te dwa zdania i pointa. Może za jakiś czas wrócę do niego i coś zmienię, póki co całość jest za bardzo we mnie, spójna i trwała.
Pozdrawiam :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Hmmm... Dziękuję za pierwszy, jakże wyczerpujący analitycznie komentarz. Co do "bez" nie mogłam ograniczyć ilości, bo mój przekaz to przede wszystkim wołanie. Punkt kulminacyjny jest właśnie w tych trzech niespójnych, Twoim zdaniem, wersach. Ale fakt całość może stwarzać inne pozory... Dziękuję za pozytywne wyodrębnienie dowodów mojego zmysłu twórczego. Napisać od nowa... bez reszty nie powstałyby te dwa zdania i pointa. Może za jakiś czas wrócę do niego i coś zmienię, póki co całość jest za bardzo we mnie, spójna i trwała.
Pozdrawiam :)
ups, źle mi się napisało, miało być: ostatnia "trójstrofowa" część, te akurat wersy są spójne, tylko, że wtórne i słabe,
z kolei trzy dobre wersy (stąd moje przejęzyczenie) to trochę mało na taki dość obszerny tekst
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Hmmm... Dziękuję za pierwszy, jakże wyczerpujący analitycznie komentarz. Co do "bez" nie mogłam ograniczyć ilości, bo mój przekaz to przede wszystkim wołanie. Punkt kulminacyjny jest właśnie w tych trzech niespójnych, Twoim zdaniem, wersach. Ale fakt całość może stwarzać inne pozory... Dziękuję za pozytywne wyodrębnienie dowodów mojego zmysłu twórczego. Napisać od nowa... bez reszty nie powstałyby te dwa zdania i pointa. Może za jakiś czas wrócę do niego i coś zmienię, póki co całość jest za bardzo we mnie, spójna i trwała.
Pozdrawiam :)
ups, źle mi się napisało, miało być: ostatnia "trójstrofowa" część, te akurat wersy są spójne, tylko, że wtórne i słabe,
z kolei trzy dobre wersy (stąd moje przejęzyczenie) to trochę mało na taki dość obszerny tekst


Rozumiem i pokornie przyjmuję, choć nadal myślę, że znalazłoby się ciut więcej niż trzy.. ;)
Pozdrawiam,
Opublikowano

Widzę choć nie patrzę, słucham choć nie słyszę itd plus oddechy nocy i inne - możesz zajrzeć do poprzednich tekstów, takie zwroty zdarzają się nad wyraz często i psują całokształt, bo - ile można?

Jest też zbyt dużo dopowiedzeń, z wielu można zrezygnować. Nie zmienią dużo w tekście, a umożliwią interpretację czytelnikowi. Taka kawa na ławę nie przysłuża się literaturze.

"nie już musisz myśleć, że nie" - potworna kombinatoryka.

Archetyp cienia również zużyty.

Przedrostki "bez" - przesyt.

Fragment Bubaka rzeczywiście fajny i z potencjałem.

P.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Bardzo dziękuję za jakże konstruktywny komentarz. Rozjaśniłeś mi bardziej niedomagania mojego tworzywa. Odnośnie potwornej kombinatoryki, niestety często lubie jej ulegać.. ;) Resztę da się dopracować, więc jak tylko zdobędę natchnienie, wyjdę z tego cienia i spróbuję go nieco inaczej zaaranżować. Pozdrawiam :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Bardzo dziękuję za jakże konstruktywny komentarz. Rozjaśniłeś mi bardziej niedomagania mojego tworzywa. Odnośnie potwornej kombinatoryki, niestety często lubie jej ulegać.. ;) Resztę da się dopracować, więc jak tylko zdobędę natchnienie, wyjdę z tego cienia i spróbuję go nieco inaczej zaaranżować. Pozdrawiam :)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • II.
      Wujek Wołodia ma do tego dryg (Ty wiesz, co!)

      Byliśmy na rowerze: ja, kumpela, i jej gach,
      Nagle mi puściły śruby w mimośrodzie!
      Rama mnie bach, spodnie w piach,
      Rower do kasacji, przyrodzenie jakbym dopiero co się urodził!

      Ale w Piterze mówią, że mój sąsiad, były szpieg , jeden z perełek z korytka KGB,
      Wujek Wołodia, tak nazywają go, ma do tego niezły dryg…

      — Wujek Wołodia?
      — Wujek Wołodia!
      Wujek Wołodia zaraz to załatwi ci!
      Wujku Wołodia, dokręć śruby mi!
      Wujku Wołodia, dokręć śruby w mig!
      Wujku Wołodia, śrubę dokręć mi!


      Posiedź jeszcze, wujek Wołodia dokręci kilka śrub.
      A ciocia Natasza nas zaszyje, milcząc jak grób!
      Cała rodzina, cały blok ją na zabój kocha!
      Ciocię znaną jako Bomba (albo Gocha Locha),
      kochają wszyscy, a do tego, prokuratorski złożyła ślub!

      Więc, ciociu, co jeszcze możesz nam zszyć? Wujek Wołodia nam wszystkim kibić tak zwęził, że zaczęła pić!
      Wszystkich nas związała jego wątpliwego wątku wątła nić!

      — Wujek Wołodia?
      — Wujek Wołodia!
      Wujek Wołodia zaraz to załatwi ci!
      Wujku Wołodia, dokręć śruby mi!
      Wujku Wołodia, dokręć śruby w mig!
      Wujku Wołodia, śrubę dokręć mi!


      Wuju, wy, chwała ci chór wujów dostojny!
      Wuju złamany, odkręć śruby tej wojny!

      Wujku Wołodia, d dokręć śruby!
      Wujku Wołodia, d, dokręć śruby!
      Wujku Wołodia, dokręć, błaga cię Twój lud,
      Wujku Wołodia, rozkręć, blogi, Twój lód błogi!

      Wujku Wołodia, do kręć do wszystkich.... śrub!
      Wujku Wołodia, kręć aż po sam....
      Grób!

      III.
      [...]
      „To minie, jak nad Moskwą majowa burza”

      Jak łzy Ukrainy, jak w ustach palce brudnego psa
      Jak legitymacja członka z ramienia spod ciemnej gwiazdy,
      Jak przesłuchanie w chłodni – aż bać się strach!
      Jak korytarze ponure Łubianki,

      Jak gaz z Nord-Ost, który na cel bierze wiatr,
      Jak niesforna sfora federalnych majorów,
      Sewastopol, Donieck i Ługańsk, wagnerowcy i Specnaz,
      Jak pałujący kobiety chłopcy z Omonotworu...

      To na pewno minie,
      Minie jak zły sen!

      Z mokrym workiem nadzianym na mój durny łeb,
      Ślady na dłoni rażonej paralizatorem,
      Jak moja Rosja, czarny więzienny jem chleb,
      Ale uwierz mi: to wszystko zniknie wnet jak nocna zmora!

      W jaki ślepy zaułek wpędził nas marny los?
      Ale gdzieś na horyzoncie widzę światełko
      Upartej nadziei, wiodące w tunelu głąb...

      Uwierz mi, to też minie!

      Jak swastyka Ruskiego Mira,
      I dym pożarów niesiony przez wiatr,
      Wyroki na dzieci z Penzy i Pitera,
      I policyjna suka nabita dziećmi po dach!

      I twój telewizor, z którego pluje Sołowjow,
      Paragraf 228 i kocioł o piątej,
      I chłopcy z prewencji tępo się śmiejący,
      Gazując kobiety, chłopców i brzdące...

      To wszystko minie jak inne miesiące:
      Jak grudzień, styczeń, luty, maj…
      Minie, bez wątpienia minie!
      Na razie w to im graj
      Ale to ich już ostatnie pląsy!

      Jeszcze mam mokry worek nadziany na dumny łeb,
      Na dłoniach ślady po pieszczocie paralizatora,
      Jak moja Rosja, łykam więzienny chleb,
      Ale uwierz mi: to wszystko minie jak ta sfora od majora!

      Wszystko to wkrótce odejdzie wstecz!
      Za rok, za miesiąc, nawet za godzinę;
      Jeszcze wczoraj dyktator imperium miał u stóp,
      A dziś milczy jak grób:
      Teraz to tylko starzec w kostnicy, zimny trup !
      Wszystko kiedyś minie!

      I bramy Lefortowa runą, kraty - wyrwane z ram,
      A moja Rosja w końcu obudzi się ze snu,
      Jak ten zdradzony podwójnie malezyjski wrak,
      I wiosna w końcu zawita na twój lodowaty próg…

      W jaki ślepy zaułek zaprowadził nas marny los?
      Lecz gdzieś na pochmurnym horyzoncie widzę
      Zapomniane światło, co mnie wyprowadzi stąd!

      Uwierz mi, to też minie!
      To przeminie, na pewno! Na pewno przeminie,
      Za godzinę, za chwilę…
      To wszystko minie!

      IV.
      Hm                                            H7
      Wybaczcie piechocie, że bywa bezrozumna ona tak:
                  Em                                  F♯7
      Ty zawsze na wylocie, gdy nad ziemią wiosna idzie w tan,
                 Hm                  A7               G
      Po chwiejnych schodkach schodzisz w werbli takt…
                  Em  in              Hm/F♯     F♯7        Hm
      Zapłacze po tobie tylko wierzba, siostra wierna twych lat.

      Nie ufaj pogodzie, gdy świat cały skryje się w gęstym dżdżu,
      Nie ufaj piechocie, gdy bitne pieśni wciąż śpiewa bez tchu,
      Nie ufaj jej, nie wierz, gdy słowiki zakrzyczą na cały sad.
      Muszą rozliczyć się jeszcze życie i śmierć ze swych spraw

      Ten czas cię nauczył, że tylko w okopie znajdziesz sens i treść:
      Na przestrzał otwierasz życia drzwi tu...
      Towarzyszu, dziękuję ci za Twój hojny gest:
      Jesteś wciąż w boju i tylko to jedno cię zrywa ze snu –

      Dlaczego odchodzisz, gdy nad ziemią wiosna tańczy do utraty tchu?
      I: dokąd uchodzisz, gdy za plecami jej pieśń cię budzi ze snu?

      Edytowane przez Michał Pawica (wyświetl historię edycji)
  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...