Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

nie potrafię już udowadniać że człowiek może być kwintesencją
zła budzisz się w ataku zazdrości
to tylko element tego o czym mówię
kochanie

nie ma tu nic na rzeczy chyba że chcesz rozmawiać
o seksie i kilku spotkaniach w winiarni
których nie zapomniałby nawet diabeł
a przecież jesteśmy ze sobą na ty

uśmiechasz się kłamstwem
flagi wiją się w oddechu wiatraków (nieważne jak mają na imię)
pośrodku stołu do krojenia mięsa krzyczymy nadzy
zapalcie światło tak mało widać

Opublikowano

Zmagam się zawsze z Twoimi wierszami. Niektóre są mi bliższe, niektóre w Andromedzie. Jako, że historie przebyłam okropne w życiu, obronnie uciekam od ciemnych obrazów. Choć wiem, że istnieją i głowa nawet w Saharze tego nie zmieni. Bywa jednak, że na środkach niektórych stołów jest światło, nawet w różnych kolorach! Ten wiersz podobamisię. Pozdrawiam. E.

Opublikowano

człowiek może być również kwintesencją dobra.
bywa najczęściej kwintesencją mieszanki obydwu tych składników.
to walka. c'est la vie.

a: zapalcie światło tak mało widać
kojarzy mi się z Pionkami ;))

podoba mi się Twój wiersz, za Dawidem: czytanie Ciebie..... - ale bez dziękowania :P
pozdrawiam.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


światło to oznaka życia, przejście w lepszą stronę, może nawet nadzieja, gdzieś chciałem by wiersz miał swój optymizm mimo wszystko
dziękuję za czytanie i komentarz
r
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


dobro jest mocno podejrzane i zawsze mam wrażenie że jest tylko wybrykiem natury
a walka, tak, dobro ze złem walczą od początku wszystkiego, a najczęściej wygrywa to drugie mimo dobrych chęci pierwszego
co do skojarzenia z Pionkami to faktycznie może to być dość obszerna metafora;))
dzięki za czas i czytanie
pozdrawiam
r
Opublikowano

Urodzeni i niewinni, przez moment bylismy kwitesencją dobra,
az przyszedł ten podły czas kiedy zaczęliśmy uczyć sie zła od dorosłych.

(Pośrodku stołu do krojenia mięsa krzyczymy nadzy
zapalcie światło tak mało widać)

nasza matka Ziemia, świadek niezwykłej brutalności rodzaju ludzkiego
i my jej dzieci, obnazeni w środku rzeżniczego stoła i bezsilni na czyniący się gwałt dookoła ,
wolamy o trochę litości i przebaczenia, jako my im przebaczamy, i prosimy o trochę dobroci

pozostajesz niepomny na przestrogi panie rough i wierny swoim przekonaniom,
i dobrze ci tak
tytuł i puenta mowi za siebie

Opublikowano

Dobro, jest wszędzie tam, gdzie jest prawda. Prawdę ubierają ludzie w różne suknie,
w zależności od tego jaką ją chcą mieć, dla swoich korzyści zawłaszczają prawdę.
Dobro, należy pielęgnować w sobie, aż stanie się jak woda, czy tlen.
Czy to łatwe? na pewno nie! Czy możliwe? trzeba spróbować! Utopia?
Trudne są Twoje wiersze, ale poruszają równie trudne tematy relacji międzyludzkich.
Wiersz ten można rozumieć na wiele sposobów, ale nie można go przeczytać
i być obojętnym na jego treść. Pozostawia niepokój, budzi zastanowienie.
Serdecznie pozdrawiam
- baba

Opublikowano

Przewrotnie bardzo, bo z jednej strony peel z diabłem po imieniu, unurzany w złu, a z drugiej strony, bezbronny i oczekujący światła, czyli tkwiący w ciemnościach niejako z przymusu. Podoba mi się, razem z tym promykiem nadziei. Pozdrawiam :)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


dobro chce być tam gdzie jest zło, i jest jak plemnik, albo się dostanie do środka albo ląduje w zlewie, dobro chce być ważne, chce się uśmiechać, i być z ludźmi jak pies, wiernie i mimowolnie, ale to nie jest takie proste, bo zło jest prostsze, bo zło łatwiej się zakotwicza i potrafi być przyjemne i nigdy nie kłamie w odróżnieniu od dobra które jest jak aktor, wciąż musi chodzić na castingi i nawet jak dostanie rolę to udaje, że jest czegoś warte i czasem może dostać oskara, ale on jest splamiony, a jeżeli nie jest to prędzej czy później będzie
ale wciąż chcę wierzyć że jest inaczej, serio, tyle że ta wiara potrzebuje zmartwychwstania a ja jeśli nie dotknę to nie uwierzę
dziękuję Izo za wyrażenie się pod wierszem :)
za czytanie i czas przede wszystkim
pozdrawiam
r
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


to nie przymus to przypadek
wiersz jest chwiejny z powodu puenty, która che żebym się mylił, ale to tylko porażenie światłem w oczy a wtedy tak mało widać, więc może dlatego ta przewrotność
dziękuję za komentarz, czas i czytanie
pozdrawiam
r
Opublikowano

ten wiersz kojarzy mi się z... "zło dobrem zwyciężaj"...w każdym z nas jest trochę "anioła" i trochę "diabła", dlatego być może trwa ta nieustanna walka...w nas samych i wokół, ale czy zło definitywnie zwycięża? to tylko, wg mnie, pozory ze względu na "krzykliwość" zła, dobro po prostu "nie czyni hałasu"
:)
serdecznie pozdrawiam, Rafał -
Krysia

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



(...).. zamknięci w ciemności.. dla mnie treść, to po części ciemność na własne życzenie,
bo na szczęście..człowiek może być kwintesencją zła.. ale wcale nie musi.
(...)flagi wiją się w oddechu wiatraków (nieważne jak mają na imię)...
jeden wers, a tyle opowiada... nie dziwi więc brak chęci do prowadzenia rozmów na
bliżej określony temat, bo pod kłamanym uśmiechem zło ciągle może wyciągać pazury
i zastawia sidła... samemu można w nie wpaść.
Co poniektórym nie wystarczy nawet zapalenie światła, oni i tak wybiorą własne racje.
Trochę hermetycznie, ale tyle mniej więcej udało mi się "wydobyć".
Pozdrawiam... :)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Ot, wikta dodaje gazu za geja dodatki w to.  
    • Piję alkoholu litry w samotności wypełniam płuca czarnym gęstym dymem Szoruję wnętrzności sadzą aż do kości żeby Cię wyrzygać razem z tanim winem   Twój dotyk chodzi po mnie jak jakieś robactwo wpełza mi w duszy zakamarki ciemne Łazisz mi pod skórą i nie mogę zasnąć obrzydliwe ciało bo mu to przyjemne   A Ty żyjesz dalej pijesz dobre wina śpisz do południa śmiejesz się do syta inne się ciało pod Tobą ugina garściami czerpiesz z pełnego koryta   Gardzę samą sobą że mam wciąż nadzieję próbuję zapomnieć Twój smak nadaremnie Słodka krew mi w żyłach ze wstydu gorzknieje Zdechnij we mnie wreszcie albo wejdź znów we mnie
    • w granicach chciał się zmieścić w mowie i w piśmie a czyny wszelakie zbratały się z życiem być może je sobie odpuścił   lecz bogiem nie był
    • @KOBIETADziękuję, jeśli słoneczne, to biorę w ciemno :) Pozdrawiam:) @hollow manI niech się spełni. Dziękuję i pozdrawiam:) @Berenika97I tak właśnie jest. Dziękuję i pozdrawiam:)
    • @KOBIETA Noooo... Uduchowiony :) Dla mnie pierwszy kluczowy moment, to: bezgłośnym echem powracają wymodlone szepty. Możnaby powiedzieć, że echo nie może być bezgłośne, ale jeśli mówimy tylko o drganiach powietrza bez interpretacji sensorycznej, to się broni. Bo czy dźwięk jest możliwy jeśli nie jest zinterpretowany przez aparat słuchowy? Ale to raczej niewłaściwa ścieżka. To echo może być bezgłośne, bo jest echem wspomnień. I teraz mamy wymodlone szepty. Czy to są szepty modlącego się peela? Czy to są szepty, o które się modlił? Jaka jest treść tych wymodlonych szeptów? A jeśli są bezgłośne, bo przychodzą z przeszłości, może są echem wspomnień, gdy jeszcze się modlił, gdy jeszcze wierzył? A może to modlitwa z przeszłości, która pozostała niewysłuchana? Stąd smutek. Przebija poczucie straty... Freski... Znowu mamy zagadkową sensorykę. Freski (też witraże by pasowały w tej roli) dotykają pigmentem pierworodnego grzechu. Czym jest grzech pierworodny? Pewnie rzetelni chrześcijanie dokonają lepszej teologicznej wykładni, ja natomiast rozumiem grzech pierworodny jako 'utratę jedności', skazanie na wieczne rozdarcie, rozbicie... Podmiot patrzy na freski, zachwyca się ich kolorami. Mówi o pigmentach jakby chciał unaukowić doświadczenie estetyczne, jakby zamiast gapić się w zachwycie chciał rozebrać ten zachwyt na czynniki pierwsze, opisać strukturę doświadczenia metafizycznego - i to też jest przejaw tej 'utraty jedności' (co zapewne też czynię analizując ten wiersz). Z fresku przenosimy wzrok na chmurę i możemy dokonać podobnej obserwacji - chmura jako twór natury - w jeszcze większym stopniu ten podział i alienację peela dookreśla. Anioł Stróż - postać wedle tradycji chrześcijańskiej (katolickiej?) dana każdemu indywidulanie jako opiekun. On z reguły milczy. Milczy w trosce. Nie poucza, nie nakazuje, nie karze. Stoi jako figura, która jest punktem odniesienia. Jakby swoją obecnością pokazywał drogę do odzyskania tej jedności ze sobą, światem, innymi ludźmi, Bogiem? To też może odniesienie do prostej, naiwnej, ale prawdziwej wiary dzieci. Bo to w dzieciństwie przedstawiają nam Anioła Stróża jako protektora, który nad obroni przed każdym złem i lękiem. Peel chowa twarz w rękach. Co oznacza ten gest? Chwilę poddania się? Uznania własnej bezsilności, samotności, rozbicia, smutku i zagubienia? Czy ta rozpacz obrodzi krzykiem "Czemu mnie opuściłeś, Panie"? Tego nie wiemy - tu może za daleko. Pozostawiamy peela w momencie, w którym dokonać się może przemiana lub też głębsze pogrążenie w chaosie albo po prostu nic - peel wstanie i będzie próbował nadal żyć jak umie. I wróćmy do tytułu... Przenikanie. Przenikanie czego przez co / w co? Może te sensoryczne doznania z kadzidła, fresku, chmury... Przenikają przez barierę świat-ciało albo w kontemplacji, stają się doświadczeniem transcendentalnym, gdzie to, co człowiek widzi i czuje oraz sam fakt widzenia i czucia są dowodem na istnienie... Chciałbym widzieć peela jako tego, który w tym geście schowania twarzy w dłoniach nie rozpacza, ale odzyskuje nadzieję na jedność, na rekonstrukcję duszy, na powrót do domu. Za daleko i w ciemności wypłynąłem? Proszę o lekki wymiar kary ;)
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...