moja codzienność jest całkiem niezła
po przespanej nocy miły poranek w ciepłym domku
obiadek
popołudniowa kawka flat white z ekspresu
ciasteczka bez strachu o utycie
potem stosowna kolacja
(a co tam na wybieg na pewno nie pójdę)
nikt nie chciałby i ja też
co za szczęście klarowna sytuacja
bez zbędnych ambicji i niepokojów
w ciszy własnego pokoju doświadczam świętego spokoju
i nic więcej teraz nie napiszę
mam zamiar wczuć się
wsłuchać w tę spokojną sytą
zimową ciszę
a co?