Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Bo ja nie wiem gdzie
kim i jaki jest Bóg -
poza tym że tu i wszędzie
Bóg jest najważniejszy -
Bóg w nas.
I dlaczego taki jest jaki jest.

Że niektórzy by chcieli
żeby dla wszystkich był
jak dla nich -
do obrzydzenia im życia.
Jakby to właśnie sam Bóg
nie był samym życiem.

Jakby obrzydzając
komuś życie
nie obrzydzali życia sobie -
nawet jeżeli dla tylu
nie obrzydzają tym samym
siebie samych.

Bo ktoś się tym
nie zraża i nie obraża.
Bo tylu jest wyrozumiałych
chociażby i - co światu
nie pierwszyzna -
dla czyichś fanaberii.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Bo Ty jesteś znawcą tematu. I dobre jest tylko to, co Tobie się podoba. Ewentualnie jeszcze to, co Ty sam tworzysz. W końcu zacznę wierzyć Tobie, a nawet wierzyć w Ciebie, a nie w Boga. Pozdrawiam
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Dziękuję Ci, że martwisz się mną, że tyle ze mną, co z moją twórczością jest "niestety niedobrze". Ja zacznę się martwić, gdy Ci się zacznie podobać moja twórczość (co nie daj Boże), bo to by znaczyło, że przybliżam się do Twojego gustu i Twojej twórczości (nie mówiąc już o Twojej wścibskości, że nie darujesz mi, że znalazłabyś mnie choćby na końcu świata, żeby mi tylko wbić szpilę). Pozdrawiam
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Dziękuję Ci, że martwisz się mną, że tyle ze mną, co z moją twórczością jest „niestety niedobrze”. Ja zacznę się martwić, gdy Ci się zacznie podobać moja twórczość (co nie daj Boże), bo to by znaczyło, że przybliżam się do Twojego gustu i Twojej twórczości (nie mówiąc już o Twojej wścibskości, że nie darujesz mi, że znalazłabyś mnie choćby na końcu świata, żeby mi tylko wbić szpilę). Pozdrawiam
widzę,że ma Pan/Pani bardzo wysokie mniemanie o sobie.Nie skomentowałam szerzej wiersza ponieważ nic mnie przy nim nie zatrzymało-nie ma w nim kawałka poezji.Ale to moje zdanie o nim -osobiste.Skoro opublikował Pan wiersz w internecie na poważnym forum poetyckim, wyraził Pan jednocześnie zgodę na krytykę.Obiecuję jednak solennie, że jest to moja ostatnia wizyta u Pana,skoro nie potrafi Pan przyjąć faktu,że komuś Pana wiersze nie muszą się podobać.Żegnam
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Dziękuję Ci, że martwisz się mną, że tyle ze mną, co z moją twórczością jest „niestety niedobrze”. Ja zacznę się martwić, gdy Ci się zacznie podobać moja twórczość (co nie daj Boże), bo to by znaczyło, że przybliżam się do Twojego gustu i Twojej twórczości (nie mówiąc już o Twojej wścibskości, że nie darujesz mi, że znalazłabyś mnie choćby na końcu świata, żeby mi tylko wbić szpilę). Pozdrawiam
widzę,że ma Pan/Pani bardzo wysokie mniemanie o sobie.Nie skomentowałam szerzej wiersza ponieważ nic mnie przy nim nie zatrzymało-nie ma w nim kawałka poezji.Ale to moje zdanie o nim -osobiste.Skoro opublikował Pan wiersz w internecie na poważnym forum poetyckim, wyraził Pan jednocześnie zgodę na krytykę.Obiecuję jednak solennie, że jest to moja ostatnia wizyta u Pana,skoro nie potrafi Pan przyjąć faktu,że komuś Pana wiersze nie muszą się podobać.Żegnam
O tym, że moje wiersze podobają się około połowie odbiorców to ja doskonale wiem. Nieraz jest to większość, nieraz mniejszość, zależy od środowiska, ale też od rodzaju przedstawianych wierszy. I w istocie rzeczy nie mam nic przeciwko choćby i bardzo negatywnej ocenie mojej twórczości. Zapewniam Panią, ze potrafię pogodzić się z (niemiłą dla mnie) rzeczywistością. Tylko, że ja jeszcze potrafię odróżnić rzetelną krytykę (bez względu na krytyka gust) od polowania na autora, czyli od tendencyjnej oceny, czy jak kto woli od uprzedzeń do czegoś czy do kogoś. Tym bardziej, że jeżeli ma to być poważne forum, to bądźmy poważni. W końcu w imię prawdy i sprawiedliwości człowiek pogodzi się z rzeczywistością, choćby i najboleśniejszą. A ja nie jestem chyba wyjątkiem, nawet jeżeli jestem wyjątkowym, zresztą jak każdy pod jakimś względem. Pozdrawiam (przepraszam też, że jestem, jaki jestem, i mimo wszystko zapraszam do komentowania moich wierszy).
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Szanowny Wijo.
Powyższe dane odnośnie pozytywnej połowy odbiorców w istocie są interesujące, źródło musi być bardzo pewne. I chciałoby się przy okazji westchnąć: ach te sondaże... ;)
Myślę, że tutejsze Forum jest jak najbardziej poważne, a że czasem negatywnie oceniające przedstawiane utwory, cóż... takie prawo każdego użytkownika.
A tutejszy utwór... cóż. Te wersy równie dobrze mogłyby dotyczyć każdego innego tematu. Zgadzam się z poglądem Fly: "to są fanaberie, albo przykłady do bazowania na fanaberiach". Dzisiaj to, jutro tamto... i nic z tego nie wynika.
Pozdrawiam.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Szanowny Wijo.
Powyższe dane odnośnie pozytywnej połowy odbiorców w istocie są interesujące, źródło musi być bardzo pewne. I chciałoby się przy okazji westchnąć: ach te sondaże... ;)
Myślę, że tutejsze Forum jest jak najbardziej poważne, a że czasem negatywnie oceniające przedstawiane utwory, cóż... takie prawo każdego użytkownika.
A tutejszy utwór... cóż. Te wersy równie dobrze mogłyby dotyczyć każdego innego tematu. Zgadzam się z poglądem Fly: "to są fanaberie, albo przykłady do bazowania na fanaberiach". Dzisiaj to, jutro tamto... i nic z tego nie wynika.
Pozdrawiam.
Z niczego, co napisałem w wierszu i komentarzu nie wycofuję się. A co do Twojego komentarza, to np. taki ustęp: "Te wersy równie dobrze mogłyby dotyczyć każdego innego tematu" wręcz mnie śmieszy. Nie chcesz, albo nie umiesz odczytać mojego wiersza, zresztą komentarza Fly Eliki też. Pozdrawiam
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Szkoda, że nie dodałeś, że zwłaszcza w porównaniu z Twoim ostatnim wierszem: "Dialog wewnętrzny IV". I co tu więcej mówić, gratuluję dobrego samopoczucia. I pozdrawiam
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Szkoda, że nie dodałeś, że zwłaszcza w porównaniu z Twoim ostatnim wierszem: „Dialog wewnętrzny IV”. I co tu więcej mówić, gratuluję dobrego samopoczucia. I pozdrawiam

mylisz się, mojemu brakuje sporo, może nawet więcej niż Twojemu;)

oceniam tylko to co u ciebie przeczytałem. pozdry
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Szanowny Wijo.
Powyższe dane odnośnie pozytywnej połowy odbiorców w istocie są interesujące, źródło musi być bardzo pewne. I chciałoby się przy okazji westchnąć: ach te sondaże... ;)
Myślę, że tutejsze Forum jest jak najbardziej poważne, a że czasem negatywnie oceniające przedstawiane utwory, cóż... takie prawo każdego użytkownika.
A tutejszy utwór... cóż. Te wersy równie dobrze mogłyby dotyczyć każdego innego tematu. Zgadzam się z poglądem Fly: "to są fanaberie, albo przykłady do bazowania na fanaberiach". Dzisiaj to, jutro tamto... i nic z tego nie wynika.
Pozdrawiam.
Z niczego, co napisałem w wierszu i komentarzu nie wycofuję się. A co do Twojego komentarza, to np. taki ustęp: „Te wersy równie dobrze mogłyby dotyczyć każdego innego tematu” wręcz mnie śmieszy. Nie chcesz, albo nie umiesz odczytać mojego wiersza, zresztą komentarza Fly Eliki też. Pozdrawiam
Faktycznie, samopoczucie masz dobre :)
Opublikowano

patrząc na podobną wymianę komentarzy czytelnicy-autor, zawsze myślę sobie tylko jedno, przewija mi się w głowie lista nazwisk, które przyjęły kształt mantry niemalże - SzymborskaRóżewiczBarańczakMiłoszBaczyńskiBiałoszewski, i tak dalej. to, że wiersze się podobają 'połowie odbiorców', czasem może oznaczać tyle, że jedna połowa to ignoranci, a druga to ludzie cokolwiekwiedzący bądź dobrej woli (bo moim skromnym zdaniem, aby zaklasyfikować ten wiersz jako gniot, nie potrzeba nazbyt rozległych horyzontów).

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Każdy potrafi każdego wiersz (również więc Szymborskiej, Różewicza, Krynickiego, Kornhausera, Rymkiewicza, Barana /Józefa/, Barańczaka, Zagajewskiego) zakwalifikować jako gniot, w końcu żadna to sztuka, tylko takie czyjeś widzi mi się, czyli brak elementarnej wiedzy. Ale też, żeby oddzielić ziarno od plew, wcale nie potrzeba nazbyt rozległych horyzontów, tylko potrzeba być człowiekiem, przynajmniej wyczulonym na pewne wartości, a pewne wartości są niepodważalne (niezależne od gustu i upodobań). Pozdrawiam
Opublikowano

wierszoklecie grafomanie
na serwisie rozhulany
piszesz teksty paranoje
jak to czytam to się boję

.........................................

bezterściowo tekścik kroczy
trwożąc biedne moje oczy
w komentarzach przejaw dumy
pozjadane dwa rozumy
ego swoje reperujesz
czytelnika nie szanujesz

no i teraz zakończenie
rymem swoim nic nie zmienię
choć sam również bohomażę
czytelnika często straszę
choć mym piórem słabo władam
jedną prawdę ci powiadam

puenta rymów jest takowa
aby bacznie ważyć słowa
nie powielać starych klisz
najpierw czytaj później pisz
i publikuj z roztropnością
„ilość jest pseudo jakością”*

no a teraz mądre zdanie
czyli wiersza podsumowanie

„koniec i bomba
kto czytał ten trąba"

ot rzetelny komentarz mi wyszedł((-:

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Czytałem, nie tylko ten kawałek, i dawno mam wyrobione zdanie na temat tych wierszy. Owszem, niektóre rzeczy mi się nawet podobają, ale bardziej (w gruncie rzeczy) to jest liryzowanie niż liryka, i (że tak powiem) poezjowanie niż poezja. Ale powtarzam, jednak jeden, czy drugi wiersz potrafią mnie zaskoczyć in plus (pewnie ze względu na nostalgię, czy sentymentalizm, czyli takie słabości i słabostki, które najbardziej i na szczęście jeszcze w pewnych tematach uwodzą czytelnika). Pozdrawiam

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Krótki, ostrzegawczy szmer poprzedził huk, który rozszedł się w ciemności podziemia, głośny do tego stopnia, że z nadmiarem wypełnił pustą do tej pory przestrzeń zmysłów. Ryk żołądka fabryki jeszcze chwilę kaskadował, a Karol zdał sobie sprawę z tego co właśnie usłyszał - jedna z wielkich gór węgla musiała runąć na ziemię.

      Odurzony dziecięcą fascynacją, chłopiec z powrotem włączył latarkę, otrzepał spodnie, i ruszył w drogę powrotną. Wszystkie pomieszczenia zdawały się jałowe, ich osnowa tajemniczości leżała poszarpana w strzępach tłustych pajęczyn, lecz kiedy wreszcie Karol skierował wzrok latarki na drzwi pierwszego pokoju, ciemność nie ustąpiła ani kroku. Pierwszy raz dzisiaj jedenastolatka ogarnął prawdziwy strach, nie ten napędzający wolę walki, czy wzniecający pożądanie zakazanego, ale najprostszy, dziecięcy strach, ten sam, który każe chłopcowi bać się wilkołaków lub kosmitów. Przez chwilę, Karol stał wpatrując się w ścianę czerni, nie wiedząc nawet co ze sobą zrobić, aż instynktownie rzucił się ku zaspie wyrzucając z niej pojedynczo kolejne grudki węgla. Każdy wyrzucany kamyczek zdawał się być od razu zastępowany następnym i następnym, a niektóre zwalały do środka jeszcze więcej gruzu, aż rozsypywał się on pod butami chłopca. W panice Karol odrzucił latarkę, nadal żarzącą się w rogu pokoju, aby obiema rękoma wyryć sobie drogę przez zaspę. Kolejnymi, długimi zamachami wyrzucał sprzed siebie garści kamienia, jakby płynął w ciemności, jak niedoświadczony pływak - nieważne ile energii nie wkładający w swe ruchy, zastygły w miejscu. Chłopiec poczuł na sobie ciepły dotyk, a kiedy spojrzał w dół, zobaczył, że wokół jego paznokci zbiera się krew. Karol cierpiał na tę przypadłość, przez którą mdlał na widok własnej krwi. Jej mezalians z węglowym pyłem odbierał mu powoli wzrok. Musiał zrobić sobie przerwę, lecz praktycznie całą posadzkę pokoju pokrywały rozrzucone grudki węgla, przeszedł więc on do następnego pokoju, gdzie padł dopiero na ziemię, wychładzając się z pierwszego przypływu adrenaliny. Próbując racjonalnie myśleć, zdjął z siebie zimową kurtkę, pod którą zdążył się już porządnie spocić, wytarł w jej futro brudne dłonie i ustabilizował oddech. Przez jego gardło przeszedł najbardziej donośny krzyk na który mógł się zdobyć. Wzywał pomocy w regularnych odstępach, a jego ślina gęstniała z każdym kolejnym przełknięciem.

      Rozpłakał się. Spływające, gorące i ciężkie łzy, wytyczyły ślady w czarnym pyle pokrywającym jego policzki. Nie miał czasu się wstydzić, szlochał prawdziwie rozdzierająco, to znów przechodził w przerywany oddech, mamrotał pod nosem, lub trwał w całkowitej ciszy, gdzie tylko lekkie spazmy oznaczały rozpacz. Rozbolała go głowa, a ciemność przed nim zaczęły wypełniać finezyjne kształty i kolory, przypominające wygaszacz ekranu z domowego komputera - fioletowe i niebieskie wstążki zwijały się wokół Karola, kurczyły i pulsowały, uciekały na chwilę, i wracały z drugiego krańca wizji. Rozłożył się na posadzce, i mógłby przysiąc, że gdzieś w tle rozlega się kolejny szkolny dzwonek. Zatkał uszy palcami, a hałas trwał w najlepsze. Jak alarm przeciwpożarowy, nieprzerwany brzęk wdrążał się w jego mózg, tupot uczniowskich kroków na schodach wybijał marszowny, wojskowy krok, jakiegoś pośpiesznego i niecierpliwego wojska, głodnego krwi i śmierci. Tupot. Tupot. Trupot. Nieprzerwane bębny kołatającego serca. Karol zerwał się na równe nogi, a jego głowa pozostała na ziemi. Formy przed oczami przypominały lany w andrzejki wosk. Świetliste kontury składały się w rude gwiazdozbiory. Rude. Nitki rudych włosów trzepotały na wietrze ciała szklistego. Karol nachylił się, żeby je pocałować, a one odfrunęły pod sam sufit, nęcąc go po kolei swoją bliskością, tylko po to, aby uciec w ostatnim momencie. Zlizana z warg sól zdawała się teraz smakować owocową pomadką do ust. Truskawki. Kiedy jego mama usługiwała sąsiadom, aby zarobić na związanie początku miesiąca z końcem, zabierała go ze sobą do ogródka, on plewił chwasty, a ona zbierała z krzewów owoce - dojrzałe i ponętnie czerwone w skwarnym, letnim słońcu. Jego dłonie w roboczych rękawiczkach nie mogły się równać jej, czerwonym i gładkim, jak wyrobiony w korycie rzeki kamień.

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...