Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Ogród, który za nami zakrada woń
rozległych enklaw celebruje liturgię
strumieniem róży wiatrów,

wschodnią stroną dyktatem słońca
roztaja ziemia tam, gdzie ryby żerują
strumieniem pod prąd,

wiosenny ciąg ziemię otwiera godowym
wezwaniem, nasienie zakwitła kwiatem,
zieloną kurtyną mokrą od rosy

pierwszej przylaszczki, pęknięciem pąka
na wiązach co pyli bazie złote na iwach,
rechotem żab trawnych w bajorach,

Listkowiec cytrynek zapyla radośnie
tęczowe barwami pierwiosnki podszyte
zaroślem kołyszą kwiatami w takt

fletowej pioseneczki dostojnej gajówki,
już olcha oczyszcza brązowawe łuski
formuje drobne blaszki liści

żółcią kaczeńca daje znaki by płocie
jazie składały ikrę pod baldachimem
białego kwiecia kaliny,

pod strojną gruszą przybraną różem w szyku
kwiatostan rozkłada kasztan a po nim
jabłonie jak panny zalotne nęcą pszczoły

waść klon dostojnie wśród bujnych pokrzyw
zielonym okiem gości dzięcioła a bławat modry
rozchyla chmury królowej bzów pokłony

i tak w cudownym osamotnieniu zgrzani
spoceni fenologowie zaklętą mocą wejrzeli
w głębię duszy ogrodu.

Opublikowano

Bardzo ładny wiersz, chociaż bardzo dużo przenośni
trudnych dla mnie do odczytania, chociaż zdarzało
mi się pisać podobnie naładowane, jak komentowano
kilka razy. Ten jednak jest bardzo skomasowany,
i swoimi własnymi słowami pisany.
Ładna puenta, taka, która mimo ostrzeżeń i strachu,
ze słabości nie może zostać pomięta bez zastanowienia.
Na tym mi kiedyś zależało, tylko jak to wytłamaczyć
jemu, że tak nieraz bardzo zależy to od jego ogrodu
podejścia, a wnętrze człowieka, nie jednym palcem
pisane...
Jakże znależć, albo w ogóle poszukiwać złotych
srodków, na pogodzenie warstwowości złożenia
ludzi, gdy moralność upada.... I takie tam tralala i wpływy
chęci zaufania.... To jakby ciąg dalszy, pięknie
i na czasie
Pozdrawiam milutko :)))

Opublikowano

Jest to wiersz w klimacie młodopolskim, a nawet staropolskim. I od początku do końca wiersz jest konsekwentny. No, może poza interpunkcją, gdzie najpierw są, a potem nie ma przecinków, Zalecałbym więc wybrać jedno, chociaż może też być tak i tak, czyli tak jak się narzuca naturalnie. Grunt, żeby wiersz był taki, jakim zapowiada go tytuł, i takim właśnie jest; a więc wszystkiego pełno w nim do zachłyśnięcia się (naturą), jeżeli tylko samemu wybierze się, a może i utoruje (odpowiednią) ścieżkę. Pozdrawiam

Opublikowano

Hej, Black Lady, czytam, czytam
i takie moje pomysły

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



To, co pogrubione nie podoba mi się - tak generalnie. Moim zdaniem wiersz jest za długi, ma za dużo ozdobników (strojna grusza, kwiecie kaliny itp.), przymiotników. Dobrze by mu zrobiło chłodne spojrzenie, tnij, nie żałuj. Skondensuj całośc w kilku (pięciu tercynach).
Pozdrawiam:)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Krąg życia.  Pomyśl czasami przez chwilę, gdy strach zagląda ci w oczy, Nie sądź, że jesteś herosem, co ponad losem kroczy. Życie nikogo nie omija, każdemu wyznacza swój czas, Bo jeden jest krąg istnienia, który prowadzi nas. Rodzisz się- jesteś skarbem długo wyczekiwanym, Najbardziej przez matkę i ojca na świecie kochanym. Prowadzili cię przez życie, bezbronne, małe dziecię, Chcąc uchylić ci nieba w tym niełatwym świecie. Ich miłość jest pierwszą drogą, którą podążasz przez lata.. A dziś spójrz, też jesteś rodzicem i dla swoich dzieci żyjesz. Ten sam blask wielkiej troski w swoich oczach kryjesz. Chcesz odsunąć od nich smutek, rozproszyć każdy cień, Oddajesz im swoje serce, swój czas i każdy dzień. Zerknij czasem na rodziców, których lata pochylają: Na matkę, której czas plecy ugina , na ojca, któremu kroki zwalniają. Kiedyś tak silni i hardzi, dziś sami wsparcia szukają, Oni nie proszą o cuda, lecz o obecność, gdy życie boli. To oni cię nieśli, gdy świat był zbyt ciężki dla twoich dłoni. Tak właśnie krąg życia się toczy, niezmienny od zarania lat. Dziecko, rodzic, dziadek i babcia, każdy sam przemierza ten świat. Przyjdzie jednak dzień, gdy staniesz w tym samym rzędzie, Gdy wiek odbierze ci siły i drżenie w dłoniach przybędzie. Nie bot ani robot ogrzeją cię w chłodzie samotności, Lecz ludzkie serce, które pamięta dar prawdziwej miłości. Bo nie algorytm daje życie, lecz rodziców oddanie i trud. To ich miłość jest ziarnem rzuconym w ziemię ludzkich dni, Z którego wyrasta człowiek, co kocha, pamięta i śni.To ona zamyka krąg życia i trwa, gdy wszystko inne przemija.  
    • @Whisper of loves rainFajnie zgrzyta i z sensem :)
    • @LessLove, dziękuję :)
    • @andrew Dziękuję. Być może właśnie dlatego próbujemy ten kod odczytać – bo każdy nosi w sobie jego fragment. Pozdrawiam serdecznie! :)
    • @Berenika97Powódź od nadmiaru wszystkiego. Toniemy wszyscy, każdy na swój sposób. Każdy  trochę inaczej, ale łatwo nie zauważyć, że woda ciągle się podnosi. Pozdrawiam serdecznie :)
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...