Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

wszystko przeminie...
piernik widzę - migdała jeszcze nie czuję
ale "harem gwiazdeczek" coś mi przypomina (słodko-gorzki, płomień i popiół).
ino te casusy mię z rytmu wyturkotały, zastanawiam się który lepszy - casus gniadego czy casus srokosza? hę, hę, hę - X.?
Pozdrawiam

Opublikowano

Przepraszam Wasza Xiążęcość!
Głowa nie odpuszcza, stąd czasem słowotok skrzy się żółcią - wstyd, jak nie wiem co, ale choroba nie wybiera.
Pozdrawiam
PS. Ze zgryzem masz X. rację - protetyk się zdziwił, że tak krzywy być może! Fachowiec.

Opublikowano
ja idę spać, zmęczona turkotem wydarzeń,

:( już pora na mnie
wiersz bardzo piękny, wstrzelony w mój dzisiejszy nastrój, podsumowujący nastrój minionego tygodnia i zapowiadający przyszły. a jakby jakoś odczarować ? :)
póki co:
nie budźcie mnie

masz dobry czas, Paro,
gratuluję
ściskam
:*
Opublikowano

Taro:
Dzięki, że w końcu jesteś. Wahałaś się, czy tu coś wpisać. Wiem.
Mam świadomość, że to nie jest najlepszy wiersz, ale taki dla mnie ważny.
Dzięki zatem, że towarzyszysz mi w trudnych chwilach. Tzn - chwilach moich wierszy.
Jest bowiem wierutną bzdurą rozdzielanie tych dwóch spraw.
Każdy, kto sugeruje, że wiersz jest zbyt emocyjny, że uczucia biorą górę i brak dystansu szkodzi wierszowi - nie ma racji!
Prawdziwa liryka - to mowa uczuć. Perfekcja parnasistów nie służy prawdziwej więzi między autorem, tekstem, i czytelnikiem.
Kiedy rozmawiam w nocy o sensie śmierci, istocie prawdziwej miłości - nad ranem rodzi się taki wiersz.
I to jest wiersz "prawdziwy". Krępuje czytelnika? Trudno. Degustuje go? Dobrze.

Dzięki, Taruniu. Cieplutko, Para:)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


no nie jest...
a ktoś dyskutuje o tym czy poezja nie polega na przekazywaniu emocji? sęk zawsze w tym jak te emocje są przekazane. a brak dystansu szkodzi, wierz mi Anno. Sam mam takie wiersze i trzymam je dla siebie, bo chociaż ważne dla mnie, to jednak słabe, a ja mimo wszystko nie mam jeszcze (albo już) natręctwa dzielenia się wszystkim, co kiedykolwiek napisałem. zresztą powyższy nie jest aż tak emocjonalny (w wykonaniu). wiadomo, poezja służy odkrywaniu wciąż tych samych prawd (bądź nieprawd), ale należy się również zastanowić, co z tego odbierze, weźmie dla siebie czytelnik, bo niekoniecznie najważniejsza rzeczą jest poinformowanie go, jakież to przemyślenia ma autor i jakie uczucia wiąże z tekstem.
co do perfekcji tekstu, daje ten komfort, że czytelnik nie musi się przejmować żadnymi okolicznościami literackimi, pozostaje on i słowo, co w skrajnych przypadkach jest jak obcowanie z prawdą objawioną, proszę pokazać mi zatem silniejszą więź między autorem, tekstem i czytelnikiem niż coś takiego.

a jeśli chodzi o Twój wiersz - wniosek, że wszystko przeminie, był, jest i będzie banalny, zwłaszcza ograniczony do tej frazy. na boga, przecież coś takiego można już teraz usłyszeć nawet w telenoweli. Ja przyjmuję do wiadomości, że autor identyfikuje się z tym przemyśleniem, ale to wcale nie czyni wiersza lepszym - i tylko tę świadomość powinien posiadać autor, gdy konfrontuje swój wiersz ze światem. albowiem tak naprawdę, to tylko jego problem.
Opublikowano

Adasiu:

Uderzyłam w stół?

Widzisz, to był komentarz dla Tary...

A potem do Dawnieja, bo strofuje mnie za brak dystansu do świata w wierszach. Właściwie polemizuję tu programem parnasizmu, dziwiąc się, że stary już dość nurt (bo to dwudziestolecie) jeszcze odbija się echem w teorii współczesnego wiersza. Dziś poezja "intelektualna" li tylko, nie interesuje mnie. Ani publicystyka, ani "społeczniaki". Tylko mowa uczuć. Tylko! Pośrednio czy bezpośrednio także chcę czytać w wierszach i także pisać o uczuciach i emocjach, o stosunku do świata. Ale zawsze - subiektywnym i "soczystym".
Inna kwestia - to "jakość" wiersza. Pewnie - kiedy pisze ktoś mało sprawny w rzemiośle, i jest to nieporadne, a krzyczy banalną kontestacją, to jest kiepścizna, i tak czy siak - ląduje w koszu...
Widzisz, ostatni mój wiersz napisałam wściekła na mojego faceta... Byłam pewna, że jest to słaby tekst, a napisałeś, że jest dobry. Dzięki za głos w dyskusji.

Anna

Opublikowano

Ps. Adasiu, wiersz, który ganisz za banalną pointę, powstał po dyskusji z pisarzem. Rozmowa dotyczyła wagi przeróżnych splotów akcji w powieści. W konkluzji wobec losu bohaterów zrodziła się refleksja: Jakby nie patrzeć na życie, wciąż i niezmiennie te dwie są jedynie pewne. Miłość i śmierć. Jasne, że banał. Ale nie - kłamstwo na miłość boską.

Buziaki. Kończę, bo to właściwie wątek na forum dyskusyjne, nie komentarz do wiersza. Dzięki raz jeszcze wielkie.

Opublikowano

no komentarz był publiczny (pod ogólnie dostępnym wierszem, na publicznym forum) wiem do kogo był, ale dotyczył szerszego problemu, więc się wciąłem, nie dotykając innych jego aspektów. a na forum zasadniczo nie bywam, bo to rozmowa ze wszystkimi na raz, a tego nie lubię. ach i nie trzeba przy mnie podkreślać co Cię interesuje w wierszach, zresztą nigdy nie dzieliłem liryki na lepszą bądź gorszą ze względu na jej zakres i tematykę, tutaj (a w szczególności na warsztacie, który zresztą jest teraz li tylko poczekalnią) interesuje mnie jedynie wykonanie. natomiast praprzyczyn powstania wiersza z tego tekstu odczytać nie sposób (w sumie szkoda, bo może byłby ciekawszy, zresztą lubię wiersze polemiczne).
no i rzecz jasna nie zarzucałem kłamstwa, zresztą prawda literacka nie opiera się na dychotomii: prawda - kłamstwo, to coś znacznie bardziej skomplikowanego i bardziej wymagającego. a tak swoją drogą, powoli dochodzę do wniosku, że pewnie wolałbym poezję zbudowaną na kłamstwie, może wzbudzałaby więcej emocji.
no, ja też kończę. do następnego
pozdrawiam
Adam

Opublikowano

Adasiu:

Teraz to ja mam ochotę jeszcze podyskutować;) Mam nadzieję, że wrócisz.

Tutaj warsztat (czego nie spotkałam na innych forach) spełnia swą funkcję znakomicie). Kilkoro już zaprzyjaźnionych, piszących tu, udziela sobie cennych rad. Poprawiamy sobie wiersze, doradzamy, Wiesz sam, bo kiedy sugerujesz mi poprawki techniczne, zawsze z uwagą biorę je na serio, jako cenne lekcje. I jest ok.
Nie, nie zarzucałeś mi kłamstwa, skądże! Ten problem poruszyłam sama. I tu - co istotne - zgadzam się z Tobą co do "prawdy" w literaturze. Nie chodzi nam przecież o realny kształt "odwzorowanych mimetycznie" prawd! Chodzi o ich "prawdziwy odbiór". O zahaczanie o konteksty.
Sama nie cierpię, kiedy piszę wiersz, stanowiący reinterpretację mitu, archetypu Penelopy, zainspirowana mitem właśnie, a komentujący pisze: "o, jakaś Ty biedna. Anno, kopnij faceta w tyłek".
Oczywiście wolałabym, żeby komentarz dotyczył poziomu reinterpretacji, żeby dostrzeżono w nim poziom poetyckiej sztuki, plastyczność obrazowania, itp. Ale zauważ, że jednak większość komentujących trwa w przekonaniu, że oto Anna Para wyprzedaje się z prywatnej tęsknoty. No i dobrze. Bo czy tak jest, czy nie jest - nikt naprawdę nie wie;)
Ważne jest, że wiersz napisałam tak, iż stał się wiarygodnym dla czytelnika wyrazem tęsknoty. Dlatego mówię tu o "prawdzie".

Pozdrawiam, Para:)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


no nie, ja zazwyczaj nie wnikam w genezę wiersza, bo doprawdy nie ma ona znaczenia (z pewnymi oczywiście wyjątkami, ale wówczas nie ma z kolei, żadnych wątpliwości, co do źródeł i inspiracji) i bardzo mnie drażni (mówię tutaj o bardzo wielu przypadkach, nie pijąc do Ciebie), gdy autor wyciąga ten argument na obronę tekstu. Może to i niesprawiedliwe, ale opublikowany wiersz (gdziekolwiek), staje się poniekąd własnością publiczną (w sferze odbioru oczywiście), a ja - czytelnik, mam głęboko w nosie, ile kosztował potu i łez, co też autor przeżył i jak go to poruszyło (no chyba, że po prostu rozmawiam z kimś, kogo lubię na płaszczyźnie prywatno-towarzyskiej, ale to wszak inna bajka), nie interesuje mnie adresat, nie zwracam uwagi na dedykacje, "ten wiersz" znalazł się tutaj, żeby go uczciwie skomentować i staram się to zrobić, chociaż bywam czasem zbyt okrutny i obcesowy, ale nawet komentujący ma jakieś granice wytrzymałości, i w pewnym momencie czytanie po raz setny "tego samego", w gruncie rzeczy, wiersza, może doprowadzić do pasji. i nawet nie o to chodzi, że ktoś nie potrafi, że mu nie wyszło, tylko, że to wygląda tak, jakby ci, co zabierają się za pisanie, nigdy nie czytali niczego poza swoimi tworami.

A co do W, zapewniam Cię, Anno, że to zdecydowanie nie jest to, co kiedyś, a i ja, gdy tutaj trafiłem, zaznałem "żywego" Warsztatu w fazie schyłkowej jeno.

no to sobie pojęczałem, bo jak wiadomo "kiedyś było lepiej" i "świat schodzi na psy" :D
szkoda tylko, że moja wypowiedź była nie do końca na temat
toteż proszę wybaczenia ;)
A.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Waldemar_Talar_Talar Dziękuję bardzo, za życzliwe słowo - jest mi miło. Pozdrawiam  @Witalisa ta edycja ma swoją historię;) napisał do mnie pewien Jegomośc -pozdrawiam- żebym zmieniła konkretnie słowo " mym" na " moim" i chciałam, mimo że poszłam ślepo za Jego radą, zachować jeszcze jakieś resztki godności :D @Berenika97 mało tego;) wczoraj dowiedziałam się że można lubić i bałagan i porządek - odnajdywać siebie - i rzeczy - w tych dwóch różnych mikrokosmosach;) Dziękuję za komentarz 
    • Czeremcha   Białe kwiaty kasztanów niczym różane panny w falbankach.   Jak czeremcha drobna – tak białe twarze Ezry Pounda.   Semafory nie te same. Na pierwszym planie ławka.   Tłem czeremcha – przez kontrast, nie przez podobieństwo.   Tu dwie twarze, a za nimi miriady, to drobnizna ażurowa ecru.   To stare panny w ciemnej zieleni, niewydane, bo wydane – odleciały.   Dym za złote nausznice wywiało, czego czeremcha zdaje się   nie zauważać.
    • @iwonaroma To może najwłaściwsza pora na dywagacje filozoficzne, nie tylko poetyckie, więc  sobie na nie pozwolę, dotykając zapewne granic herezji, ale bez takiej woli...   Twoje słowa to formuła konstytutywna wieczności. Dotyczy życia, ale jest obojętna wobec Istnienia - cechy boskiej.   On JEST, czyli istnieje poza naszym rozumieniem czasu i przestrzeni, On generuje nasze istnienie w czasie i przestrzeni, to które potrafimy naukowo dostrzec i próbować mierzyć różnymi parametrami swoistymi.   Nasze przemijanie można nazwać z Jego perspektywy... "grzechem pierworodnym" (znajomo brzmi?) polegającym na oderwaniu naszego bytu od cech boskich i wygenerowaniu rzeczywistości względnej dla Niego, a dla nas bezwzględnej, zwanej entuzjastycznie "prawdziwą" bo... dla nas poznawalną. Stąd pochodzą parametry naszego życia - czas i przestrzeń - z aktu oddzielenia - nazwanego w Księgach symbolicznie  "Wygnaniem z Raju". Stąd też "grzech" i przyczyna naszego przemijania, które nie oznacza jednak - z Jego perspektywy - żadnej zmiany w naszym istnieniu, mimo, że dla nas jest perspektywą śmierci. . Ta koncepcja implikuje naszą (marną) pozycję rozumienia Boga: szukamy poza sobą, a powinniśmy szukać w sobie. Nie jesteśmy w stanie zrozumieć Istnienia, a jedynie (i aż) parametry "naszego istnienia", nazywanego życiem.  A dlaczego posługujemy się -oczywistym dla nauki - pojęciem czasu i nie potrafimy go wskazać inaczej niż jako funkcję? Dlaczego odbieramy prawomocność naszemu rozumieniu Boga, które także obserwujemy poprzez Jego manifestacje, poddające się również badaniu naukowemu?   Według mnie i bez świętokradztwa, jesteśmy tożsami z Nim nie tylko kodem źródłowym- Jego aktem, ale to ON jest naszym DOMEM. Brzmi "ewangelicznie"? Bo też "Ewangelia" mówi prawdę zarówno o życiu (naszym istnieniu) i o Istnieniu w Bogu, ale formułuje ją językiem człowieka, z jego perspektywy i jego pojęciami, posiłkując się obrazami.   Świętość życia zawiera się w jego (świętym) pochodzeniu oraz udziale w Istnieniu, a boskość wymyka się naszemu rozumieniu i powinna naturalnie rodzić WIARĘ. Misja ofiary IHS jest aktem zjednoczenia nas z Bogiem, za koniecznym dla nas aktem woli, opartym na WIERZE.   Bardzo modne ostatnio, śladem (bardzo chwiejnej nadal) teorii fizyki kwantowej jest formułowanie twierdzeń o "względności naszego funkcjonowania", jego "pozorności" i "umowności". Modne jest pisanie o "stanie powiązania kwantowego zjawisk, całej energii i każdej cząstki materii", a nie słyszę próby połączenia tych twierdzeń naukowych (f.k.) z teologią, co usiłuje (zbyt nieśmiało) formułować u nas jedynie ks. prof. Michał Heller, a dla mnie jest to oczywiste i wynika z przyrodzonego człowiekowi archetypicznej potrzeby szukania prawdy. Dlaczego nikt z teologów nie sięgnie do tej teorii, żeby napisać o "stanie powiązania człowieka z Bogiem"? Przecież to  wiele by nam wytłumaczyło w rozumieniu siebie i sensu naszego życia.   Dla jednych istnieją "prawdy naukowe", dla drugich "prawda o Bogu", a przecież cały czas jest JEDNA PRAWDA. Nazwałem ją Ten Który Jest, a to określenie funkcjonuje przecież w księgach od tysięcy lat! Nie dziwi mnie niestety niechęć dwóch korporacji (naukowej i teologiczno-kapłańskiej) do podania sobie ręki w tym wysiłku, bo jaki mają w tym (korporacyjny) interes? To takie ludzkie, niestety, Iwono, Violu, Wszystkie Poetyckie Dusze.    /dedykuję ateistom do przemyślenia i ku przestrodze/
    • @Marek.zak1 "Licentiae Accipientium" jest równie uprawniona jak "licentia poetica" :-)
    • Wielu wierszy nie rozumiem i w wielu nie widzę żadnego przesłania. To nie znaczy, że wiersz jest o niczym, tylko ja niczego nie widzę, nic do mnie nie trafia, więc zwyczajnie nie komentuję. Pozdrawiam. 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...