Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Jaruzel to czerwony pies,
nie może odpowiadać przed polskimi sądami bo:
nie widzi, ma hemoroidy, nie słyszy, kręgosłup mu siada, jest zmęczony, łeb go napierdala itd.,
ale do ala hrabiego Komorowskiego: ://minakowski.pl/jak-komorowscy-wyludzili-tytul-hrabiowski-i-herb-korczak/ z http oczywiście,
robiącego aktualnie za Prezydenta,
popędził chyżo jak młoda łania,
ot, takie nasze zaduchy komunistyczno - bagienne z koleżkami z opozycji rzekomej w tle,
a Jaruzelowi na urodziny STANU, ode mnie: www.youtube.com/watch?v=YZQpptwEceo&feature=related.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Co ma wspólnego fakt rzetelnej oceny zwykłego zbrodniarza z czasem i warunkami w jakich żyję?

Rzetelna ocena to kule dla zdrajcy? Zresztą ja w tych czasach nie żyłem, więc wykrzykiwanie, że to zbrodniarz zostawiam rodzinom poszkodowanym, naocznym świadkom itd. Gdyż nie daję żadnej gwarancji, że np. straszenie mojej rodziny nie skończyłoby się w PZPR. Ty dajesz taką gwarancję? Teraz faktycznie łatwo jest młodym łebkom oskarżać, krzyczeć, flugac. Ja takich młodych "zaangażowanych" traktuję jako chuliganów, którzy pierwsi podczas stanu wojennego zesraliby się w gacie przed SB, a teraz się rzucają pod domem Jaruzelskiego. POWTARZAM: jeśli to nie synowie, córki, wnuczki ludzi poszkodowanych - to karkołomne są to widoki.

Co nie zmienia faktu, że negatywnie oceniam Jaruzelskiego. Zasłużył i na potępienie, i na coroczną konfrontację z rodzinami, i na sądy, i prawdopodobnie wyrok.

Oceny - tak, ale wysyłanie pod ścianę przez młode osoby jest troszkę nie tak.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Co ma wspólnego fakt rzetelnej oceny zwykłego zbrodniarza z czasem i warunkami w jakich żyję?

Rzetelna ocena to kule dla zdrajcy? Zresztą ja w tych czasach nie żyłem, więc wykrzykiwanie, że to zbrodniarz zostawiam rodzinom poszkodowanym, naocznym świadkom itd. Gdyż nie daję żadnej gwarancji, że np. straszenie mojej rodziny nie skończyłoby się w PZPR. Ty dajesz taką gwarancję? Teraz faktycznie łatwo jest młodym łebkom oskarżać, krzyczeć, flugac. Ja takich młodych "zaangażowanych" traktuję jako chuliganów, którzy pierwsi podczas stanu wojennego zesraliby się w gacie przed SB, a teraz się rzucają pod domem Jaruzelskiego. POWTARZAM: jeśli to nie synowie, córki, wnuczki ludzi poszkodowanych - to karkołomne są to widoki.

Co nie zmienia faktu, że negatywnie oceniam Jaruzelskiego. Zasłużył i na potępienie, i na coroczną konfrontację z rodzinami, i na sądy, i prawdopodobnie wyrok.

Oceny - tak, ale wysyłanie pod ścianę przez młode osoby jest troszkę nie tak.


Ja nie żyłem w czasie II wojny światowej, co nie przeszkadza mi uważać, że np. zbrodniarzom nazistowskim czy komunistycznym należy się po parę kulek albo inaczej: sznur na rynku, bo rozstrzelanie byłoby dla nich zbyt honorowe. Ciekawe co byś mówił jakby, w czasie stanu wojennego, bandyci z ZOMO np. ojca Twojego skatowaliby na śmierć. Nie umiesz sobie wyobrazić takiej sytuacji? Twoja dysfunkcja. Ja potrafię, więc oceniam. Oceniam w taki, a nie inny sposób, co jest moim prawem. I czy według Ciebie można się wypowiadać tylko na tematy nam teraźniejsze i, tym samym, nie wolno oceniać postaci historycznych?

Wskutek bezprawnej (tak, stan wojenny był nielegalny, a więc wszyscy skazani w jego czasie byli skazani bezprawnie, przypominam też, że są dowody, że nie wchodziła w grę interwencja ZSRR) decyzji Jaruzelskiego, śmierć poniosło co najmniej 91 osób (kilkadziesiąt zaginęło bez wieści), wiele tysięcy pobito, więziono i internowano, a prawie milion wygnano z własnego kraju. Poza tym Jaruzelski, ponad wszelką wątpliwość, ponosi odpowiedzialność za masakrę robotników na wybrzeżu w 1970 roku (blisko 40 ofiar śmiertelnych). W świetle powyższego: uważam że osobnik, który z pełną świadomością wysyła wojsko i uzbrojone oddziały milicji z rozkazem brutalnego pacyfikowania ludzi, których jedyną winą było to, że chcieli żyć w wolnym kraju, zasługuję na najwyższą karę, a taką w systemie prawnym PRL była kara śmierci.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Rzetelna ocena to kule dla zdrajcy? Zresztą ja w tych czasach nie żyłem, więc wykrzykiwanie, że to zbrodniarz zostawiam rodzinom poszkodowanym, naocznym świadkom itd. Gdyż nie daję żadnej gwarancji, że np. straszenie mojej rodziny nie skończyłoby się w PZPR. Ty dajesz taką gwarancję? Teraz faktycznie łatwo jest młodym łebkom oskarżać, krzyczeć, flugac. Ja takich młodych "zaangażowanych" traktuję jako chuliganów, którzy pierwsi podczas stanu wojennego zesraliby się w gacie przed SB, a teraz się rzucają pod domem Jaruzelskiego. POWTARZAM: jeśli to nie synowie, córki, wnuczki ludzi poszkodowanych - to karkołomne są to widoki.

Co nie zmienia faktu, że negatywnie oceniam Jaruzelskiego. Zasłużył i na potępienie, i na coroczną konfrontację z rodzinami, i na sądy, i prawdopodobnie wyrok.

Oceny - tak, ale wysyłanie pod ścianę przez młode osoby jest troszkę nie tak.


Ja nie żyłem w czasie II wojny światowej, co nie przeszkadza mi uważać, że np. zbrodniarzom nazistowskim czy komunistycznym należy się po parę kulek albo inaczej: sznur na rynku, bo rozstrzelanie byłoby dla nich zbyt honorowe. Ciekawe co byś mówił jakby, w czasie stanu wojennego, bandyci z ZOMO np. ojca Twojego skatowaliby na śmierć. Nie umiesz sobie wyobrazić takiej sytuacji? Twoja dysfunkcja. Ja potrafię, więc oceniam. Oceniam w taki, a nie inny sposób, co jest moim prawem. I czy według Ciebie można się wypowiadać tylko na tematy nam teraźniejsze i, tym samym, nie wolno oceniać postaci historycznych?

Wskutek bezprawnej (tak, stan wojenny był nielegalny, a więc wszyscy skazani w jego czasie byli skazani bezprawnie, przypominam też, że są dowody, że nie wchodziła w grę interwencja ZSRR) decyzji Jaruzelskiego, śmierć poniosło co najmniej 91 osób (kilkadziesiąt zaginęło bez wieści), wiele tysięcy pobito, więziono i internowano, a prawie milion wygnano z własnego kraju. Poza tym Jaruzelski, ponad wszelką wątpliwość, ponosi odpowiedzialność za masakrę robotników na wybrzeżu w 1970 roku (blisko 40 ofiar śmiertelnych). W świetle powyższego: uważam że osobnik, który z pełną świadomością wysyła wojsko i uzbrojone oddziały milicji z rozkazem brutalnego pacyfikowania ludzi, których jedyną winą było to, że chcieli żyć w wolnym kraju, zasługuję na najwyższą karę, a taką w systemie prawnym PRL była kara śmierci.

Przeczytaj uważnie, co napisałem, jeśli łaska.

Argument z nazizmem jest oczywiście słuszny.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Ja nie żyłem w czasie II wojny światowej, co nie przeszkadza mi uważać, że np. zbrodniarzom nazistowskim czy komunistycznym należy się po parę kulek albo inaczej: sznur na rynku, bo rozstrzelanie byłoby dla nich zbyt honorowe. Ciekawe co byś mówił jakby, w czasie stanu wojennego, bandyci z ZOMO np. ojca Twojego skatowaliby na śmierć. Nie umiesz sobie wyobrazić takiej sytuacji? Twoja dysfunkcja. Ja potrafię, więc oceniam. Oceniam w taki, a nie inny sposób, co jest moim prawem. I czy według Ciebie można się wypowiadać tylko na tematy nam teraźniejsze i, tym samym, nie wolno oceniać postaci historycznych?

Wskutek bezprawnej (tak, stan wojenny był nielegalny, a więc wszyscy skazani w jego czasie byli skazani bezprawnie, przypominam też, że są dowody, że nie wchodziła w grę interwencja ZSRR) decyzji Jaruzelskiego, śmierć poniosło co najmniej 91 osób (kilkadziesiąt zaginęło bez wieści), wiele tysięcy pobito, więziono i internowano, a prawie milion wygnano z własnego kraju. Poza tym Jaruzelski, ponad wszelką wątpliwość, ponosi odpowiedzialność za masakrę robotników na wybrzeżu w 1970 roku (blisko 40 ofiar śmiertelnych). W świetle powyższego: uważam że osobnik, który z pełną świadomością wysyła wojsko i uzbrojone oddziały milicji z rozkazem brutalnego pacyfikowania ludzi, których jedyną winą było to, że chcieli żyć w wolnym kraju, zasługuję na najwyższą karę, a taką w systemie prawnym PRL była kara śmierci.

Przeczytaj uważnie, co napisałem, jeśli łaska.

Argument z nazizmem jest oczywiście słuszny.


Napisałeś m.in to, że radykalne oceny pozostawiasz ofiarom represji dyktatora. Ja napisałem, że potrafię ból tych ofiar zrozumieć, tak jak potrafię wyobrazić sobie (w niewielkim, acz wystarczającym stopniu, oczywiście!) w jakiej sytuacji były ofiary każdej innej represji czy wojny, i to daje mi prawo do równie radykalnej oceny. Tyle i tylko tyle.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    •   Klaustrofobia podziemi rosła, im bardziej puste okazywały się kolejne pomieszczenia, nagie i ascetyczne w swoich małych pokutach. Brakowało jednego przejścia, aby cały poziom tworzył jeden spójny cykl, krąg piekieł, albo aureolę na głowie kościoła przemysłu. 

        Zderzony z ostatnią ścianą, Karol odwrócił się, żeby spojrzeć na ślady butów wybite w zalegającym prochu. Nie martwiąc się o pobrudzone spodnie, usiadł na ziemi i, aby nie musieć zamykać oczu, wyłączył latarkę. Rozczarowanie. Nienasycenie. Karol był zawiedziony - nawet nie fabryką, lecz samym sobą. Ciemność trzymała go w serdecznym uścisku, ale nadal dało się wyczuć drżenia przestrzeni z każdym przejeżdżającym samochodem, a spomiędzy zawieszonej pleśni przebijał się zapach płynu do prania. Może właśnie o to chodziło? Centrum zniewolenia jesteśmy my sami, próbujemy uciekać w egzotyczne kraje lub kariery, a mimo tego i tak nie możemy nigdzie znaleźć miejsca brutalnie prawdziwego, brudnego absolutu istnienia. Człowieka chowa się czystego, a dopiero jego zadaniem jest samogwałt - wyrwanie ze swoich trzewi czegoś, czym faktycznie można by powiedzieć, że się jest (bo przecież chyba nie ,,piątoklasistą”?). Mały chłopczyk zastanowił się nad zdjęciem z siebie wszystkich ubrań (o zgrozo - ubrań ,,do szkoły”), nad pozbyciem się fetoru higieny. Nie, to nie to, to byłoby głupie - myśli chłopaka wróciły z powrotem pod ziemię.

        Strużki wody zostawiały rude ścieżki spływając powoli po ścianach. Kiedy Karol z rodzicami mieszkali jeszcze w biedzie, w nędznym domku pod miastem, całe dnie upływały mu w jego ,,bazie” - wciśniętej pomiędzy rosnące na działce drzewa a siatkę ogrodzenia. Ze wstydem wspominał do dzisiaj dzień, kiedy grupka dzieci w jego wieku, w czystych ubraniach, na kolorowych rowerach, zapuściła się w jego ulicę (co było na tyle niezwykłą rzadkością, że jest to jedyna taka sytuacja, jaką Karol pamiętał), aż spotkali go, skulonego w swojej kryjówce. Z dziecinną ochotą próbowali z nim zacząć rozmowę, lecz on, jak nieoswojony dzikus, nie był nawet w stanie spojrzeć im w oczy. Speszeni, ruszyli dalej błotnistą drogą, która prowadziła chyba tylko do jakiejś żwirowni (sam Karol nigdy nie zagłębił się w tę uliczkę dalej niż koniec jego działki), najpewniej zapominając o dziwaku już w następnej minucie. Lecz Karol pamiętał to do dzisiaj. Pamiętał, jak po długiej minucie wreszcie dotarł do niego sens sytuacji, rzucił się on wtedy biegiem przez działkę, wyskakując spomiędzy krzaków na otwarte pole, biegł przez wysoką trawę z nadzieją zobaczenia jeszcze błysku ich plecaków, lecz przywarł wreszcie policzkiem do ogrodzenia, a na uliczce panowała absolutna cisza. Karol-dzikus wyrywał się z jakiegoś rezerwatu, wracając teraz na powierzchnię świadomości chłopca, jakby między rurami piwnicznej kotłowni odnalazł komfort zapomnianej bazy. 

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...