Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

mojej pustyni słuchasz tak
jak kultowej dyskografii
przy harfie usiadł młody wiatr
zagrał najsmutniej jak potrafił

w wielbłąda skórze szedł pod prąd
szarańczy znając smak i miodu
kamieniom łatwiej będzie stąd
z pieśnią na ustach iść do przodu

wzgórzom prostować ścieżki swe
niż ludom nowe wznosić miasta
na horyzontu krwawym tle
słońce z hojności swej wyrasta

i pewnym krokiem wracasz tam
by się w pustyni mej zatracać
z głosem zostaniesz sam na sam
i nie przestaniesz tak powracać

Opublikowano

Aniu G: Ładnie. Jedynie w pierwszej strofce sypie się rytm: dalej masz ładne 8/9/8/9;
Proponuję poprawić, niewiele trzeba:

mojej pustyni słuchasz tak
jakby kultowej dyskografii
przy harfie usiadł młody wiatr
zagrał najsmutniej jak potrafił


i już. Cieplutko pozdrawiam, Para:)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Jakbyśmy mieli gitarę, to byśmy usiedli przy ognisku i zaśpiewali to niedorobionym harcerzom.
Ale - dzięki bogu - nie posiadamy.

Pustynia i inne wtręty w postaci wielbłąda kojarzą się nam tylko z Bajmem i czołową polską poetką - Beatką Kozidrak.

A ostatnia strofa brzmi jak groźba pod adresem czytelnika...

Generalnie to odnosimy wrażenie, że wiersz został napisany pod rym, co mu niezbyt dobrze robi. I nam też.

Serdeczne pozdrowionka,

A&P

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @andrew stroficzna budowa, nieregularne, krótkie wersy...melancholia, współczesne tony, to coś bardzo charakterystycznego, to andrewszczyzna.
    • @marekg każde słowo w tej wizji wydaje się być na swoim miejscu, a forma całego utworu jest zwiewna, w świetle tego dwa ostatnie wersy zaskakują i głęboko poruszają. 
    • "Wrona i jej duma"   Siedzi – chyba myśli, widać po niej zadumę, kiwa głową na boki z wyglądem przygłupa, jakby mówić umiała, choć mówić nie umie, przygląda się dziwnie w prądowego słupa.   Wystawiasz jedzenie, kładziesz na parapet, patrzy ze zdziwieniem, na ciebie z pogardą, a tu nagle zza rynny, z głośnym tupetem, wpadła banda kawek, ze śmiałością swą hardą.   Szare potylice, bystre oczka małe, bez zbędnych refleksji w żarcie wparowały, wrona tylko patrzy, dumnie skamieniała, gdy one w sekundę łupy rozdziobały.   Za nimi szpaki – kropkowane cwaniaki, wigoru pełne, w locie świszczące, wybiły rytm dziobem o parapet blaszany, znikało jedzenie, nawet to najgorsze.   Lecz finał tej uczty był nieprzewidziany, gdy z nieba jak grom mewy spadły białe, zmiotły wszystko w locie z talerzem miedzianym, w mgnieniu oka znikło teraz żarcie całe.   Sąsiadka z parteru okna przemywała, puściła wiązankę, patrząc w górę z trwogą, bo mewa, co właśnie posiłek skończyła, zostawiła „pamiątkę” tuż przed jej nogą.   Sąsiad spod szóstki przez firankę zerka, notuje w kajecie: „Znowu ich karmią!”, a wrona, jak sędzia na tym widowisku, gardzi i ludźmi  i skrzydlatą armią.   Ironicznie mruga swym czarnym ślepiem, choć brzuch ma pusty, fason trzyma dumny, bo lepiej być głodną i udawać sytą, niż ptakiem jak inne – nazbyt „rozumnym”.   Tak to my Polacy,  na słupie swym siedzimy, Gdy świat dookoła o stół wspólny walczy, w tej "głupiej pogardzie”  na innych patrzymy, Choć pustka w żołądku  coraz bardziej warczy.   Sąsiedzi jak kawki –  sprytni i obrotni, Biorą, co daje  dziejowa okazja, A my w swej dumie,  wciąż tacy samotni, Że niby Europa,  a w środku – fantazja.   Mewy (te wielkie)  zjedzą i talerze, Zostawią nam tylko  „pamiątkę” na oknie, A wrona wciąż wierzy  w to swoje przymierze, Że honor ważniejszy,  gdy naród moknie.   Czas przestać się gapić  z wyższością na innych, Co kradną sekundy,  by przetrwać i wzrastać, Bo w świecie brutalnym,  dla nędznych i winnych, Duma bez chleba  to przepaść jest!       "Cholera jasna!"   Nie bądźmy tą wroną,  co głodem się karmi, By tylko nie splamić  „szlachetnego pióra", Bo kiedy nas miną  skrzydlate te armie, Zostanie nam tylko  potężna faktura.   Leszek Piotr Laskowski.   
    • grzechem jest nie widzieć anioła wszystko jest ponieważ nie ma nic na pustej ulicy deszczowe miasto spływa w przestrzeni iluzji w smugach zgaszonych okien kolejne niebo na skamieniałych skrzydłach nagie ciało sposobi się do lotu
    • @viola arvensis

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...