Ja to koleś wale ciałem o podłogę
mam taką metafore od dawna w głowie że gdyby ktoś wparował do pokoju w którym się chował i zobaczył mnie jak bezsilna wola nie potrafi nad drzacym ciałem zapanować co w drgwwkach o parkiet uderza to bym im powiedział że tańczę brejkdensakmwtw przyniesie mi klonazepam na ratunek bo to brejkdensowanie to zwykle klamstwo co ukrywa prawde o padaczce i to nieraz w opcji ciała jak grandnmal ale z zachowanirm świadomości gdzie mówię wam bujam klejąc dwujki trójki wielokrotne jakbym był podpisanym przez eminema rapgodem
to jedy potrzebne choćby dziś tylko mi
wyżyć się by poczuć co we mnie tkwi
you will say i hurt myself to check that (or if sorry for myenglish but polish is the language of poetry) my sins to whisper to screm what i did
ale ale ja wale cialem o podłogę ale wciąż nie trafiam glowa
głową o parkiet o kant stołu na drodze
a Ty autorze nje wal głową o parapet
ja to zrobię za ciebie dla ciebie oszczędzaj się
Nie zdążyła... w bryle lodu... jest w człowieku coś takiego, że w jedną stronę jest szybko, w drugą czasami nie ma sposobu...
Wiersz daje do myślenia.
Pozdrawiam :)
@Poet Ka
Podoba i się pomysł kompozycyjny - ogień jako klamra spinająca trzy przełomowe momenty życia bohaterki - utratę domu, utratę ukochanego i niemal utratę ręki. Dzięki temu tekst nie jest zwykłą chronologiczną biografią, tylko czymś bardziej przemyślanym.
Bardzo podoba mi się ton – ciepły, ironiczny, bez sentymentalizmu ("ta warszawianka z wysokim czołem", "Klara staniała").
A puenta z mężem ("teraz to już moja ręka") to jedno zdanie, które mówi więcej niż niejeden cały akapit o miłości. Tekst świetny. Brzmi jak osobista kronika rodzinna.