Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


o, o, o właśnie. to miałam na myśli mówiąc "wykorzystywanie sytuacji".
a może w ramach kontrastu przypomnijmy sobie efekty drugiej światowej i to, jak zaskakująco mało pisze się na ten temat, choć sprawa jest o wiele większa i mamy pełną wolność słowa. ale nie, polacy oczywiście wolą się babrać w rozdmuchanej politycznie katastrofie i dają się wmanipulowywać w akcje pod krzyżem, pod palikotem, w centrum chaosu.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


o, o, o właśnie. to miałam na myśli mówiąc "wykorzystywanie sytuacji".
a może w ramach kontrastu przypomnijmy sobie efekty drugiej światowej i to, jak zaskakująco mało pisze się na ten temat, choć sprawa jest o wiele większa i mamy pełną wolność słowa. ale nie, polacy oczywiście wolą się babrać w rozdmuchanej politycznie katastrofie i dają się wmanipulowywać w akcje pod krzyżem, pod palikotem, w centrum chaosu.


Przecież wiersz, to właśnie próba "przeniesienia" śmierci spod całodobowego, publicznego dzwonu Zygmunta, w sferę prywatności, zwyczajności, okrutnego banału, który dotyka każdego z nas...
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


zgoda, jest próbą, tylko że próbą nieudaną (tekst jest beznadziejny). a ponieważ takich właśnie beznadziejnych tekstów jest teraz w cholerę (boże, pisanie o smoleńsku/krzyżu jest już nawet trendi), to moja frustracja rośnie niewyobrażalnie. gdyby ten wiersz nie dotykał komercji, to bym się nie odezwała.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


zgoda, jest próbą, tylko że próbą nieudaną (tekst jest beznadziejny). a ponieważ takich właśnie beznadziejnych tekstów jest teraz w cholerę (boże, pisanie o smoleńsku/krzyżu jest już nawet trendi), to moja frustracja rośnie niewyobrażalnie. gdyby ten wiersz nie dotykał komercji, to bym się nie odezwała.

Wiersz jest o katastrofie pod smoleńskiem - mówi o tym dokładnie tytuł wiersza , bez tego tytułu nie ma tego wiersza. Opis jakiejkolwiek jednostkowej śmierci w wierszu mówi o śmierci w ogóle która dotknie każdego z nas. Tu tylko tytuł każe się domyślac o co chodzi. Nie jest to przeniesienie hekatomby na poziom jednostki , kierunek jest odwrotny: od jednostki do
katastrofy. Co do trendu smoleńskiego to nie widzę go na orgu , raczej tutaj jest trend erotyczny a nie smoleński. A reakcje estetyczne i antynekrofilne na katastrofę są chore.
nie da się zamienić miejscami etyki z estetyką. Tu jest podstwowy problem zagubienia właściwej percepcji wydarzenia.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




udało się pani zrobić wiersz. zwykle używanie kanwy 'zdarzeń' morduje wiersze już na wejściu, bo bez kontekstowej wiedzy, stają się nijakie i o niczym, natomiast tutaj, spokojnie nie znając 'zdarzenia' można wiersz przeczytać i rozumieć, a nawet uzyskać większą swobodę odczytu- bo jeśli stewardessa, i to wychodzenie z domu, i ten zwykły dzień, to mamy możliwość, że coś się wydarzy, ale też taką, że nic się nie wydarzy i bohaterka wróci do domu, jak zawsze
rośnie energia wiersza, rośnie niepokój, buduje się napięcie pomiędzy tymi obiektami codzienności, rzeczywistość rozłamuje się schroedingerowsko
bardzo fajny wiersz, prosty w słowie, nieprzegadany, przykładalny do świata.

Pozdrawiam :))
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



A ja pozwolę sobie odnieść się

1. Proszę pokazać mi pisaka, który nie wykorzystuje sytuacji (swojej, cudzej, przyrodniczej, politycznej, artystycznej)

2. wiele osób używało kota, począwszy od Baby Jagi z domku na kurzej stopce, a na aaa kotki dwa skończywszy (nie mówiąc już o kotkach w sensie samic) ;) A tak porzucajac żart, rozumie zapewne Czarna wstążeczka - symbol, jako narzędzie poetyckie? a także istnienie swoistych artefaktów poetyckich?

3. - (nie odnoszę się bo dotyczy Pani poczucia

4. Zbiór prac codziennych i przedmiotów osobistych, nacechowanych różnymi uczuciami codziennymi boh lir. pokazują i rysują psychologię np to złożeni jakieś rajstopy i ukochany stanik. To sprawia, ze napięcie wiersza rośnie pomiędzy tymi fatałaszkami, codziennymi sprawkami, pozostawionymi samym sobie za drzwiami, moze na godzinę, moze na tydzień a może na zawsze

5. sądzę, ze poezja nie polega na wymyślaniu ozdoby, dzięki której czytacz A, B, czy C zapamiętają wiersz, jak po naznaczeniu markerem albo fiszce, bo zwyczajnie technicznie to niemozliwe, zważywszy na to, ze nasze skojarzenia i przedziały wrażliwości są bardzo różne i to co ktoś zobaczył po raz pierwszy i sie zachwycił, albo co mu zatrybiiło z jego własnym światem, nie oznacza, ze ktoś inny weźmie w taki sam sposób ;)
przypomina mi się piękna kwestia z 'łowcy androidów' - widziałem rzeczy o których wam ludziom się nie śniło


pzdr
:)
Opublikowano

poddaję się. za dużo osób, z którymi miałabym polemizować. uważam, że ten "wiersz" jest gównem, ale moje argumenty zostały obalone. i nie wiem, jak odeprzeć kontrargumenty.
sądzę po prostu, że wiersz nie przetrwa w dobrym znaczeniu, tzn. albo przetrwa jako coś z wymiary Harry'ego Pottera (wielu z Was wciąż pewnie uważa to za kawał sztuki), albo ulegnie zapomnieniu całkowitemu.
i tak sądzę, że tekst o zwyczajności dnia poprzedzającego katastrofę jest BANAŁEM GÓWNIANYM BANAŁEM wykorzystywanym na świecie co 4 minuty, a to znacznie obniża rzekome emocje, które podobno ma wywoływać. jestem wyznawczynią teorii, że lepiej milczeć, niż powtarzać. i dlatego wiersz pozbawiony oryginalności jest z góry skreślony; a kiedy jeszcze dotyczy "trendi sprawy", woła o pomstę - nieba albo Nerona albo karmy albo...
gratuluję Dziewuszko, mogłabyś być profesjonalnym politykiem czy prawnikiem (argumentacja na szóstkę z plusem). cytatu z filmu nie znałam; wyjątkowo poruszający cytat.

po namyśle poprawiam się: tekst wywołał we mnie trochę emocji - złość, frustrację, wrogość do Autorki.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



dziękuję za uznanie. Pani argumenty m,nie po prostu nie przekonały i nie przekonują, bo w znacznej mierze opierają się na poczuciach, czy należałoby rzec uczuciach, które szanuję, ale nie podejmuję z nimi dysputy, bo ma Pani do nich prawo, jako i ja do swoich ale to nie znaczy, że mają "mojszą rację" ;)

i Pani Wstążeczko - wykorzystywanym na świecie to jest niemal każdy element i to na różne sposoby, a w kwestii pisaczej,
możliwe jest (to tylko czysta spekulacja, więc proszę się nie urażać ani nie dopasowywać), ze jeszcze za mało lektur, bo im więcej się czyta, tym bardziej okazuje się, że świat jest obracany z zachodu na wschód i de novo et de novo ;)

na Ps: bardzo niedobrze i raczej w niezgodzie z rozmowami o wierszach, jest czuć wrogość do autorki, ale moze dobre i to, zawsze to jakieś poruszenie przecież, kóre może być w przyszłości zaczynem do zgłębiania literatury, szukania odpowiedzi, choćby po to, by rację postawić na swoim albo i na Kancie ;))

pozdo :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


sama mam do siebie pretensje, że na czytanie nie mam czasu, dlatego coraz częściej wykręcam się chorobą od szkoły, by mieć czas coś przeczytać. w tym tygodniu na przykład mam tak bardzo nadwyrężoną kostkę, że nie dałabym rady poruszać się po szkolnych korytarzach, ale na chodzenie do biblioteki (która jest o 147 kroków od mojego mieszkania) jak najbardziej mam siłę. i tak za krótko jeszcze żyję, żeby móc powiedzieć, że naprawdę jestem oczytana, to fizycznie niemożliwe.
wszystko zostało powiedziane - święta prawda, ale nie wolno się poddawać, tylko właśnie starać się oryginalnie. jest coś pociągającego w twórczości Dali'ego czy Grochowiaka, bo wciąż nie można do końca nazwać części ich surrealizmu, nie da się tego naśladować ani oni sami nie naśladują niczego, i takie rzeczy naprawdę poruszają sztukę, która ciągnie się naprawdę ślimaczo z perspektywy wielkiego wybuchu i tego, jak pojemny jest świat składający się z przypadkowych połączeń słów i absurdów. im więcej wymiarów, tym sztuka wydaje się bardziej ograniczona. i stara. i banalna. chyba nie dajemy z siebie wszystkiego - my wszyscy, którzy chcemy tworzyć, a przeważnie wychodzi to tak, jak wychodzi. naprawdę trzeba się namęczyć (albo mieć ogromnego farta), żeby napisać coś dobrego, niestety wystarczają nam rzeczy pozornie fajne, takie jak tamten wierszyk o nieszczęsnej stewardesie, od którego już tak odbiegł temat, że w międzyczasie można by wyciąć z tej dyskusji nową konstytucję; a pisząc rzeczy słabe pogarszamy sytuację Ślimaka Kultury. obniżamy poprzeczkę i to, co pojawi się na tym forum za dziesięć lat, będzie brzmiało jak "kocham cię kochaj mnie" i zostanie uznane za 1. przywołanie dawnych wielkich wierszy 2. modernistyczny sposób wyrażenia emocji 3. miliony pięknych słów między wierszami 4. krótką, treściwą, genialną miniaturkę. nie wiem, jak Wy, ale ja się nie zgadzam na taką przyszłość. co sobie myślą ci wszyscy, którzy pisali w okresie drugiej światowej: "nie o taką przyszłość walczyłem" bo to się odnosi także do sztuki. robi się coraz gorzej, lodowce się roztapiają, a Nobla przyznaje się za kolor skóry. gdyby reanimować Nerona, koleś terapią wstrząsową wyprostowałby wszystko, WSZYSTKO.
(przecież od tego są nastolatki, by się wydzierać wniebogłosy. szkoda, że we współczesnym świecie większość naszej przyszłości siedzi obojętnie zapatrzona w komercję magicznego pudełka zwanego mediami, pałaszując hamburgera. i nawet jeśli nastolatek nie ma racji, to jego krzyk powinien być impulsem dla dorosłego, który umiejętnie powinien go wykorzystać. może nawet mój bełkot komuś się kiedyś przyda, a może nawet krytykanctwo pozytywnie wpłynie na autora tekstu o stjułardessie)
Opublikowano

ach prosiłam, by się Czarna Wstążeczka nie przypasowywała do spekulacji, specjalnie objaśniłam, żeby się nie porównywać, no, ale cóż, prapało i przypasowała się jednak Wstążeczka.
Grochowiak czerpie z baroku garściami, angielscy metafizycy złapali swoimi umysłami mnóstwo świetnych 'konceptów'. czerpał też sporo, kiedy się przyjrzeć poezji fhącuskiej, dla przykładu idąc od Rimbauda k nam.
Zahaczę o 'jest coś pociągającego' - no widzi Wstążeczka, tu jest to, o czem mówiłam, nie trzeba zakładać, że wszystkie mózgi działają tak samo, ja np nie przepadam za malarstwem Dalego, a uwielbiam go jako człowieka, oszalałam kiedy przeczytałam dziennik geniusza i za geniusza go uważam, ale za geniusza w umyśle, natomiast mój argument estetyczny stroni od jego obrazów, bo nie znajduję w nich zaczepienia dla tego, czego szukam w malarstwie, jakkolwiek uznaję obiektywną wagę jego twórczości
ach, pogadałabym z Czarną wstążeczką o tym i owym, ale fizycznie, usty swemi materialnemi, bo straśnie nie lubię takich obszernych rozmów pisemnych :)
i oczywiscie, ze chciałoby sie czegoś absolutnie wystrzałowo genijalnie nowego, dyjamentów, i że tak powiem 'dług zaciągnięty perłami spłacać w rubinach', ale nie oznacza to, ze należy negować poezję, która nie zawiera sztuczki magicznej, tylko dlatego, ze jej nie ma. dobroć niektórych rzeczy tkwi w ich błysku i migotaniu, co nie umniejsza wcale wagi chlebowi jak dowiedziała sie pewna maria antonina, ale to juz inna histeria ;)

na tem kończę, dziękuję za rozmowę i pozdrawiam serdecznie z sobotniego lenistwa (a może i lenina, kto tam wie)
:))

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        bo moc modlitwy bywa niezmierzona szybko nie działa prostuje relacje odmieniając nas zmienia otoczenie ochroni w każdej niebezpiecznej akcji :)))
    • jej kot leży na parapecie jak rozlany naleśnik po rozwodzie z grawitacją patrzy na gołębie z miną urzędnika który od trzydziestu lat odrzuca ten sam wniosek o godność czasem siedzi pod stołem i udaje że nie istnieje mimo że wystaje mu ogon jak porzucony sznur od żelazka którym ktoś próbował udusić nudę w nocy zaczyna swoje pielgrzymki od kuchni do przedpokoju od przedpokoju do łazienki od łazienki do jej twarzy bo o trzeciej siedemnaście musi koniecznie stanąć jej na gardle jak pięć kilo puszystego wyroku i wbija wzrok w jej gardło jakby sprawdzał czy tętno pozwala już na konsumpcję jakby chciał powiedzieć: "wstawaj w misce widać dno czy ty chcesz żebym zdechł jak jakiś amator” nagle dostaje ataku istnienia pruje przez przedpokój jak rykoszet wystrzelony z pistoletu który sam przeładował i wbija się w dywan z gracją fortepianu zrzuconego z czwartego piętra na prośbę aniołów potem biegnie przez mieszkanie jak opętany parówką ślizga się po panelach wpada bokiem w szafę obraża się na fizykę i nagle zastyga w połowie skoku jak porzucony przecinek w zdaniu którego Bóg zapomniał dokończyć przez dwie godziny siedząc tyłem do świata obok kaloryfera który uważa za swojego adwokata jej kot ma w sobie coś z emerytowanego generała który stracił armię ale dalej codziennie robi obchód po mieszkaniu sprawdza okna sprawdza doniczki sprawdza czy przypadkiem nie zostawiła otwartej szafki z kabanosami bo wtedy włącza mu się instynkt szabrownika mruczy jak opętany ona idzie tam zgrabna i bosa jakby niosła w sobie cały spokój świata zapala światło... a on siedzi na środku podłogi obok przewróconego kwiatka obok rozbitego kubka obok własnego sumienia i patrzy na nią jakby to ona przyszła do jego domu i rozwaliła mu paprotkę z czystej zemsty czasem siada przy ścianie i patrzy w jeden punkt przez pół godziny jakby właśnie nawiązał łączność z planetą na której tuńczyk sam otwiera puszki i wtedy ona milczy bo wiadomo że kot widzi rzeczy których człowiek nie powinien widzieć jej kot kradnie  gumki do włosów te które jeszcze rano pachniały jej snem i perfumami wynosi je pod lodówkę jak jakiś mały mafioso który prowadzi nielegalny handel w piwnicy pod osiedlowym warzywniakiem a potem siedzi dumny na stosie swoich łupów jak smok który zamiast złota zbierał przez całe życie plastikowe nakrętki i dwa paragony z Biedronki czasem wskakuje na szafę choć sam nie wie po co potem stoi tam przerażony własnym sukcesem i drze mordę jak tenor który utknął w zsypie bo wejść było łatwo ale zejść teraz już nie bardzo wtedy ona bierze go na ręce stawia na ziemi a on otrzepuje łapy z obrzydzeniem jakby właśnie został uratowany przez najgorszy sort amatora i natychmiast odchodzi bez słowa bez dziękuję bez niczego jak hydraulik który skasował cztery stówy za spojrzenie na rurę czasem siedzi przy misce patrzy na karmę jakby była listem z urzędu skarbowego wącha odchodzi wraca patrzy jeszcze raz jakby czekał aż zmieni się skład albo smak albo sens życia ale wystarczy że otworzy lodówkę i nagle wyrasta obok niej jak demon powołany do życia szelestem szynki wtedy ociera się o jej nogi i mruczy udaje biednego sierotę który od ośmiu lat nie jadł nic poza kablem od ładowarki i jej monsterą która płacze liśćmi bo on traktuje ją jak darmowy bar sałatkowy w którym jedyną przyprawą jest wizja rychłego rzygania na dywan jej kot toczy też inne bitwy najkrwawsze tam gdzie nie ma nikogo walczy z przeciągiem o prawo do ciszy i z własnym cieniem który oskarża go o współpracę z grawitacją kiedy ona wchodzi do pokoju on patrzy na nią jak świadek koronny który właśnie przypomniał sobie że ona też widziała jak lizał się po łokciu tracąc na moment cały swój mroczny prestiż wtedy zastyga w bezruchu jak pomnik wystawiony ku czci wszystkich zmarnowanych okazji by nie być kochanym czasem śpi tak mocno że wygląda jak stara skarpeta wypełniona futrem i pretensją a ona wtedy patrzy na niego i myśli że to niesamowite że takie małe futrzaste bydle potrafi jednocześnie być królem mieszkania klaunem terrorystą bezrobotnym filozofem oraz kawałkiem dywanu kiedy w końcu kładzie się na jej piersi robi to z subtelnością betonowej płyty mruczy jej prosto w ucho tonem który mówi 'kocham cię ale pamiętaj, że gdybyś była mniejsza już dawno leżałabyś pod lodówką obok gumek do włosów i kurzu" bo jej kot niczego się nie wstydzi ani brzucha ani porażek ani tego że spadł z parapetu bo za bardzo chciał ugryźć muchę po prostu wstaje udaje że to było specjalnie patrzy na nią z taką wyższością jakby właśnie darował jej życie i kładzie się spać z miną boga który po stworzeniu świata stwierdził że wyszedł mu średnio więc postanowił go po prostu zignorować          
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Mam nadzieję, że wróbelek w międzyczasie zdążył umrzeć. W innym razie, biedaczka spotkała podwójna trauma.    Ja tak samo jak @Alicja_Wysocka - o kotkach to zawsze z chęcią posłucham.     
    • @Berenika97 tak jak i podmiot liryczny.. ;)
    • @Alicja_Wysocka czas realizacji może ulec zmianie ;) Dzięki, że wpadłaś się tu zatrzymać na chwilę!
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...