Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

wpadam w popłoch gdy kobieta milczy
wysiaduje bestię która mnie pożre
mój bilet na mecz
piwo które robi różnicę w ulubionej knajpie
wędki sweter pachnący garażem
niegrzeczne pisemka i piramidy w zlewie

kochany idioto

za sto pełnych księżyców
- lat jeszcze nie było -
ostrzysz moje pazury
wybielasz kły szorstką glinką
paprociami szorujesz pancerną skórę
ciągle pachniesz wilgotnym mchem
i chcesz być zjadaną

za tysiąc pełnych księżyców
- lat jeszcze nie było -
gdy zbieleją mi tyranowłosy
a mech się ugnie i już nie wróci

przysięgam

gdy przyjdzie czas
zapomni o nas meteoryt

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Gdyby dzisiaj, przy porannej kawie i porannym facecie, wykluł się z niego tyranozaur, podejrzewam, że zaistniałby pewien szczególny przypadek czasowy, zwany przez bajkopisarzy ;) czasem "kiedy lat jeszcze nie było". Sprawę czasu komplikuje fakt, że facet jest jeszcze oskorupkowany i realizuje pewną formę powrotu do przyszłości :)
Opublikowano

Dziękuję za wyjaśnienie, dzięki któremu mogę uczciwie napisać co następuje:
wiersz w sposób niewątpliwie nowatorski traktuje o relacji między kobietą i mężczyzną. To układ strategiczny, w którym czujność wplata się w każde przeszeregowanie dnia.

ostrzysz moje pazury
wybielasz kły szorstką glinką
paprociami szorujesz pancerną skórę
ciągle pachniesz wilgotnym mchem

- to jest po prostu fajne! :))))

Zdecydowanie wolałabym, aby autor zrezygnował ze wstawek, które wykombinował jedynie na własny użytek.
Daję plus za tyra – novum :)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Każdemu należy się uczciwy komentarz i nie widzę powodu, dla którego nie miałabym zadać pytania, które tej uczciwości ma służyć.
Pani sugestia przypomina mi szaleńczą matodę nauki pływania, polegającą na wrzucaniu dziecka do wody - albo samo wypłynie, albo...

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • @dwa123

       

       

      Nocą to miasto również tętniło życiem, a powrót do domu był chwilą radości przed nadchodzącą nostalgią. Wychodząc z pracy, każdej nocy mijałem Caffè Reggio. W powietrzu można było poczuć zapach świeżo mielonej kawy o północy. Często widywałem tam studentów, artystów i nocne marki, a wystrój kawiarni przyprawiał mnie o dreszcze- uwielbiałem takie klimaty.

       

      Maszerując w stronę stacji, sprawdziłem kieszenie starego płaszcza. Z zapałem przeszukałem je w nadziei, iż znajdę tam jakieś banknoty, aby zapłacić za bilet. Zamiast tego znalazłem stary bilet do metra. Zerknąłem na niego, sprawdzając datę i godzinę. Próbowałem wrócić myślami do tamtego dnia.

       

      Przypomniało mi się spotkanie z nią. Piękną Alice. Miała rude kręcone włosy, zielone oczy, kilka piegów na nosie, bladą cerę, której tak nienawidziła. Natomiast ja czułem szaleńczą miłość, ilekroć mogłem ją zobaczyć. Podziwiałem jej uśmiech, dołeczki i te iskry w oczach, gdy w jej głowie powstawał co rusz jakiś nowy pomysł.

       

      Moje marzenie o Alice przerwały schody na dół do metra, bo prawie zleciałbym i złamał nogę. Gdy mój umysł już wrócił na ziemię, powędrowałem w stronę peronu, z którego miało odjeżdżać metro. Gdy dotarłem tam, akurat mogłem do niego wsiąść. Wsiadłem do środka i szybko zacząłem szukać miejsca, aby usiąść. W Nowym Yorku znalezienie miejsca w metrze i to jeszcze siedzącego graniczyło z cudem. To tak jakby wygrać szóstkę w lotto, prawie niemożliwe.

       

      Wreszcie, gdy je znalazłem, otworzyłem swój czarno-skórzany plecak w poszukiwaniu książki. Zadowolony ze swojego szybkiego znaleziska, przystąpiłem do lektury. Była nią książka The Great Gatsby. Zakochałem się w niej, bo przypominała mi moją historię miłosną z Alice.

       

      Kiedy znów w mojej głowie kłębiły się myśli, postanowiłem zaprzestać z tym tragizmem, zacząłem przyglądać się ludziom w metrze. Przede mną siedziała starsza pani, która rozmawiała ze swoim wypchanym kotem oraz dziergała sweterek na drutach. Obok mnie była lekko przerażająca postać punka z różowym irokezem, mnóstwem tatuaży z czaszkami i nazwą kapeli Guns N' Roses

      Kilka stacji później wsiadł mężczyzna przebrany za tygrysa, a za nim cztery dziewczyny niosące ciężką czerwona sofę. Pomyślałem sobie, że już nic mnie nie zdziwi, przecież tyle razy jeździłem metrem, bywały jeszcze gorsze widoki. Wreszcie nadeszła moja stacja, drzwi automatycznie się otworzyły.

       

      Kierowałem się ku wyjściu, ale w bardzo powolnym tempie, aby spowolnić moją mękę, która miała za chwilę się zacząć. Powolnym spacerem, obserwując detale miasta, dotarłem pod drzwi domu. Były zielone, jak oczy kobiety którą kiedyś kochałem. Gdy w końcu je otworzyłem i zatrzasnąłem za sobą, nastała głucha cisza. Niegdyś mogłem tu usłyszeć śmiech Alice, dźwięk pianina, na którym lubiła grać Światło księżyca. Teraz nastał nastał smutek oraz pustka, w której od dawna tkwię.

      Edytowane przez Poet Ka (wyświetl historię edycji)
  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @dwa123     Nocą to miasto również tętniło życiem, a powrót do domu był chwilą radości przed nadchodzącą nostalgią. Wychodząc z pracy, każdej nocy mijałem Caffè Reggio. W powietrzu można było poczuć zapach świeżo mielonej kawy o północy. Często widywałem tam studentów, artystów i nocne marki, a wystrój kawiarni przyprawiał mnie o dreszcze- uwielbiałem takie klimaty.   Maszerując w stronę stacji, sprawdziłem kieszenie starego płaszcza. Z zapałem przeszukałem je w nadziei, iż znajdę tam jakieś banknoty, aby zapłacić za bilet. Zamiast tego znalazłem stary bilet do metra. Zerknąłem na niego, sprawdzając datę i godzinę. Próbowałem wrócić myślami do tamtego dnia.   Przypomniało mi się spotkanie z nią. Piękną Alice. Miała rude kręcone włosy, zielone oczy, kilka piegów na nosie, bladą cerę, której tak nienawidziła. Natomiast ja czułem szaleńczą miłość, ilekroć mogłem ją zobaczyć. Podziwiałem jej uśmiech, dołeczki i te iskry w oczach, gdy w jej głowie powstawał co rusz jakiś nowy pomysł.   Moje marzenie o Alice przerwały schody na dół do metra, bo prawie zleciałbym i złamał nogę. Gdy mój umysł już wrócił na ziemię, powędrowałem w stronę peronu, z którego miało odjeżdżać metro. Gdy dotarłem tam, akurat mogłem do niego wsiąść. Wsiadłem do środka i szybko zacząłem szukać miejsca, aby usiąść. W Nowym Yorku znalezienie miejsca w metrze i to jeszcze siedzącego graniczyło z cudem. To tak jakby wygrać szóstkę w lotto, prawie niemożliwe.   Wreszcie, gdy je znalazłem, otworzyłem swój czarno-skórzany plecak w poszukiwaniu książki. Zadowolony ze swojego szybkiego znaleziska, przystąpiłem do lektury. Była nią książka The Great Gatsby. Zakochałem się w niej, bo przypominała mi moją historię miłosną z Alice.   Kiedy znów w mojej głowie kłębiły się myśli, postanowiłem zaprzestać z tym tragizmem, zacząłem przyglądać się ludziom w metrze. Przede mną siedziała starsza pani, która rozmawiała ze swoim wypchanym kotem oraz dziergała sweterek na drutach. Obok mnie była lekko przerażająca postać punka z różowym irokezem, mnóstwem tatuaży z czaszkami i nazwą kapeli Guns N' Roses Kilka stacji później wsiadł mężczyzna przebrany za tygrysa, a za nim cztery dziewczyny niosące ciężką czerwona sofę. Pomyślałem sobie, że już nic mnie nie zdziwi, przecież tyle razy jeździłem metrem, bywały jeszcze gorsze widoki. Wreszcie nadeszła moja stacja, drzwi automatycznie się otworzyły.   Kierowałem się ku wyjściu, ale w bardzo powolnym tempie, aby spowolnić moją mękę, która miała za chwilę się zacząć. Powolnym spacerem, obserwując detale miasta, dotarłem pod drzwi domu. Były zielone, jak oczy kobiety którą kiedyś kochałem. Gdy w końcu je otworzyłem i zatrzasnąłem za sobą, nastała głucha cisza. Niegdyś mogłem tu usłyszeć śmiech Alice, dźwięk pianina, na którym lubiła grać Światło księżyca. Teraz nastał nastał smutek oraz pustka, w której od dawna tkwię.
    • @dwa123   Zgodnie z prośbą, proponuję poprawę. Myślę, że nie piszę lepiej, ale zawsze jest nam trudniej poprawiać własne prace. Wolimy, żeby zrobił to ktoś inny.   Nocą to miasto,(?) (interpunkcja) również tętniło życiem, a powrót do domu był chwilą radości, (interpunkcja) przed nadchodzącym koszmarem. Wychodząc z pracy, każdej nocy mijałem Caffé Reggio. W powietrzu można było poczuć zapach świeżo mielonej kawy o północy. Często widywałem tam studentów, artystów i nocne marki, a wystrój kawiarni przyprawiał mnie o dreszcze- uwielbiałem takie klimaty.   Maszerując w stronę stacji, sprawdziłem kieszenie starego płaszcza. Z zapałem przeszukałem kieszenie z nadzieją (w nadziei), iż znajdę tam jakieś banknoty, aby zapłacić za bilet. W zamian (zamiast tego) znalazłem stary bilet do metra. Zerknąłem na niego, sprawdzając datę i godzinę. Próbowałem wrócić myślami do tamtego dnia.   Przypomniało mi się spotkanie z nią. Piękną Alice. Miała rude kręcone włosy, zielone oczy, kilka piegów na nosie, bladą cerę, której tak bardzo nienawidziła. Natomiast ja tak bardzo czułem szaleńczą miłość, ilekroć mogłem ją zobaczyć. Podziwiałem jej uśmiech, dołeczki i te iskry w oczach, gdy w jej głowie powstawał co rusz jakiś nowy pomysł.   Moje marzenie o Alice przerwały schody,(?) na dół do metra, bo prawie zleciałbym i złamał nogę. Gdy mój umysł już wrócił na ziemię, powędrowałem w stronę peronu (przecinek) z którego miało odjeżdżać metro. Gdy dotarłem na peron, akurat mogłem do niego wsiąść. Wsiadłem do środka i szybko zacząłem poszukiwać miejsca aby usiąść. W Nowym Yorku znalezienie miejsca w metrze i to jeszcze siedzącego graniczyło z cudem. To tak jakby wygrać szóstkę w lotto, prawie niemożliwe. Wreszcie, gdy znalazłem miejsce siedzące, otworzyłem swój czarno-skórzany plecak w poszukiwaniu książki.   Zadowolony swoim (ze swojego) szybkim znaleziskiem, przystąpiłem do lektury. Była nią (książka) The Great Gatsby (cudzysłów lub kursywa) Zakochałem się w tej książce, bo przypominała mi moją historię miłosną z Alice.   Gdy znowu do mojej głowy nabiegały (wszelakie?) myśli, postanowiłem zaprzestać temu tragizmowi (z tym tragizmem), zacząłem przyglądać się ludziom w metrze. Przede mną siedziała starsza pani, która rozmawiała ze swoim wypchanym kotem, oraz dziergała sweterek na drutach. Obok mnie była lekko przerażająca mnie (powtórzenie) postać,(bez przecinka) punka z różowym irokezem , mnóstwem tatuaży w czaszki i nazwa kapeli Guns and Roses (kursywa).   Kilka stacji później, do metra wsiadł mężczyzna przebrany za tygrysa, a za nim cztery dziewczyny niosące ciężką czerwona sofę. Pomyślałem sobie, że już nic mnie nie zdziwi, przecież tyle razy jeździłem metrem, były jeszcze dziwniejsze widoki. Wreszcie nadeszła moja stacja, więc wstałem, podszedłem do drzwi, a one automatycznie się otworzyły (to warto przeredagować).   Po wyjściu z metra kierowałem się ku wyjściu, ale w bardzo powolnym tempie, aby spowolnić moją mękę, która ma (miała) za chwilę się zacząć. Powolnym spacerem, rozkoszując się urokami miasta, dotarłem pod drzwi domu. Były zielone, jak oczy kobiety którą kiedyś kochałem.   Gdy w końcu otworzyłem drzwi domu i zatrzasnąłem je za sobą, nastała głucha cisza. Niegdyś w tym domu mogłem usłyszeć śmiech Alice, dźwięk pianina, na którym lubiła grać światło księżyca (wstawić prawidłowo tytuł). Teraz nastała pustka, smutek a ja w niej od lat tak tkwię (nastał smutek oraz pustka, w której od dawna tkwię).
    • @Gra-Budzi-ka @Berenika97 @MIROSŁAW C. @piąteprzezdziesiąte 

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       Dziękuję, miło że wpadliście. Pozdrawiam.
    • @LessLove ja pamiętam nocne eskapady w poszukiwaniu świetlików, była ciepłą nocą mnóstwo światełek w łące :) podrywałyśmy pana zawiadowcy :) był młody i przystojny:)
    • Z Amb(ony) agentów cicho poucza Co mówić Polakom, jak trzeba żyć Zdrajców wszelakich werbując z klucza Nieustępliwie jak kret wciąż ryć Napomknę co to Amb(ona) jeszcze W tej konspiracji to hasło nowe Choć może wywołać zgorszenia dreszcze Zapewniam, że nie ma związku z kościołem
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...