Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

stoję w tej kolejce i modlę się, aby helikopter spadł mi na głowę
albo chociaż sufit z impetem przywitał podłogę ubijając lastryko
jak tłuczek karbujący skórę sąsiadki. owijam szyję wokół poręczy
wyglądając na sam koniec i nie mam już nawet ochoty wrócić
i te torby, torby pełne zakupów; dziury z sera – bezcenne
biegunka po przeterminowanym piwie bez wątpienia bezcenna
rzeź węża wijącego się od kilku godzin warta własnej ceny

chcę poczuć każdy z podrobów poprzedzającej; krwistą wątrobę
od mamy dla zdrowo wyżywionych dzieci, oddech astmatyków
kaszlących prosto w twarz z coraz mniejszą natarczywością
kiedy będą wodorem spalającym płuca, zmrużę powiekę kojąc
zakamarki mózgu masując zmarszczki na opuszczonym czole

czubki. krwiobieg wolno zmywający podłogę; klient nasz pan
wieszam na sznurówkach pozostałych przy życiu - zlituję się
dając swobodę słońcu krążącemu po oknach niech wiszą
na wiatraku kołysani przeciągiem i podziwiają moje odbicie
pragnę zbliżyć się do pierwszej napotkanej piersi i spytać
czy możemy już iść? byle jak najdalej od siebie i rzeźnika
wycofać się z konduktu po kolejne, jeszcze bijące serce

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @jjzielezinski Zgrabny !! 5
    • przyznaję, że, jak to zabawnie nazwała mama, fukałem. przez całe lata, dzieciństwo z przyległościami, wycinałem z papieru żołnierzy, potwory, wszelaką mutantozę. nigdy nie byli przedstawiani en face, zawsze z profilu, niby postaci ze staroegipskich malowideł. ich ręce były spiczaste, oczy – skośne, pyski – podłużne, a dłonie domyślne, podobnie, jak zabijający ich laserami-blasterami, jedyny sprawiedliwy bohater, obrońca świata i wszystkich jego galaktyk, którego nie wycinałem, bo i po co. był on widoczny jedynie w wyobraźni. i biegało się z papierowymi monstrami w dłoniach, wygwizdując-wyświstując odgłosy wystrzałów, robiąc wdzziuw-wdziuuw. papier, z jakiego wycinałem szkarady, powinien być w miarę gruby, z gazet wychodziły niestabilne w moich oczach, za miękkie, by się nimi bawić, słabiaki-mutanciaki. w wakacje przefukiwałem (znów – określenie nadane przez mamę) nieaktualne już zeszyty, a nawet podręczniki szkolne (czemu mi pozwalano   – nie wiem). chlastało się nożyczkami mamine książeczki z rozwiązanymi krzyżówkami (trochę za cienki papier!), kalendarze (dobry papier!), było się stwórcą. mniejsza o to, że bestii. tak się zastanawiam (nostalgia znosząca poczytalność?), czyje imię nadano sowchozowi, gdzie obecnie tyrają moi wielkozębi ludkowie z papieru, w jakim wymiarze znajdują się pola, które orzą pługi ciągnięte przez krokodylokształtne indywidua. bo przecież oni wszyscy muszą gdzieś istnieć. nie może być inaczej.  
    • „Broń palna jest ciężka”
    • @Wiechu J. K.   Bardzo dziękuję!  Dokładnie tak, zwierzęta często wyprowadzają ludzi na "prostą" po trudnych przeżyciach.  Serdecznie pozdrawiam. :) 
    • @LessLove   dziękuję

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      O ! Dwa razy ? faktycznie… się nie starzejesz I grzeszysz…grzeszysz @LessLove ! 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...