Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Przyjeżdżam autobusem, i pod tym względem
jestem ok. Zmrożone szyby zdominowały poranek.

Najczęściej tu bywam, bo ogród jest botaniczny,
park prawie miejski, tak dziewiczy jak wygląda.

To tutaj fajczę i zacieram ślady.
Dołująca muzyka z autostrady. Wybijam mrówki,
trochę z niechęci, trochę z nudów.
„chodnik – wylęgarnia”.

Rozglądam się; Paru kolesi wali koleżankę
ale tego się nie widzę, temu się nie dziwię.
Bo to się tak zdarza, w prawie miejskim parku.

Osuwam się na zaświnioną ławkę, w cień
ogromnego dębu. Mam pewność, że wiosna
i wszyscy się teraz nawrócą,
trochę z niechęci, trochę z nudów.
A i świadomość przestanie dręczyć.

Znikam – znajomek z podstawówki
nie mam pieniędzy, bo to się tak zdarza, w prawie
miejskim parku.

Miastem kołyszą znudzeni kolesie.

Opublikowano

szukam "stajla" w tym tekście, walę się dłonią po czole, dołuje sie kolejną fajką i wina mnie sie zachciało :))))) tak niby problemowo, taki niby niż społeczny, niby miało wpłynąć na wrażliwość....ale mnie tylko na myśl "guma i wąskie drzwi" przychodzi :)))
Pozdrawiam
Ana.

Opublikowano

...Po dwóch pierwszych, które coś obiecują i trzeciej, która nieco rozczarowuje, zjechałeś, Szanowny w prostactwo, a nie wychodzi to wierszykowi na dobre...Nie, nie...
.Pozdrawiam.;-)

Opublikowano

Klimatyczny utwór. Bardzo spokojny. Brak żywej akcji stosowny do miejsca - ogród. Ładny obraz otworzyłeś mi przed oczami. Jedyne co męczy to te ciągłe powtórzenie: "w prawie miejskim parku". Powtórzyłeś to trzy razy, a wystarczyłoby 2 z początku i na końcu. Każdy by zrozumiał o co chodzi - brzmiało by to nawet wyraźniej niż uporczywe "cofanie taśmy" :)
Nie podoba mi się wyrwany z kontekstu cytat/tytuł: "chodnik-wylęgarnia" - trochę sztuczna ta myśl - wymuszona, niepotrzebna.
Zakończenie może pozostać...
Na zakończenie swojego komentarza chciałbym dodać, że jak dla mnie trochę zbyt ślamazarny ten utwór.

Pozdrawiam serdecznie

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




właśnie takich komentarzy oczekuję. Dziękuję. Piotrek przynajmniej zauważył założenia, zauważył błędy, które tak naprawdę też były założeniami, choć jak widać mało trafionymi. Dziękuję

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • "Ewolucja wygodnictwa"   Ucieczka z epoki spania pod chmurą, od chłodu, od deszczu, od gniewu natury — oto wygodnictwo, co w ciepłe dni nawet wpycha nam w asfalt i martwe mury.   Gdy człowiek pochylił się nad krzemieniem, zaiskrzył mu nagle przebłysk rozumu, wykrzesał z kamienia ogień i nadzieję, a koło potoczył — ku dziejom, ku tłumom.   Choć dłonie miał twarde, a życie niełatwe, choć mózg jego mniejszy od naszych rozmiarów, to myślą pokonał przeszkody surowe i zaczął budować swój świat ze swych czarów.   Niepiśmienni ludzie, bez ksiąg i bez trendów, bez ekranów, reklam, bez świata zmyślonego, tworzyli legendy, bogów i potwory — z lęku, z wyobraźni, z dobra i ze złego.   A my dziś tęsknimy za ciszą i lasem, za życiem prostszym, bez blasku przepychu, za chwilą, gdy można odetchnąć pod drzewem, odsunąć od siebie codzienność pośpiechu.   Lecz tylko na chwilę — na weekend, na moment, na spacer, na oddech, od miasta uciekać. Bo kiedy wieczorem przychodzi zmęczenie, to własne mieszkanie najmilej nas czeka.   Lubimy pająki — lecz raczej wśród liści, niech snują swe sieci z dala od domu. Much nie kochamy, choć przecież są po coś — lecz właściwie nie wiemy, po cóż i komu?   Wilgotny wieczór, chłód rześki i czysty, zapach mokrej ziemi, szum nocnego boru — to wszystko zachwyca… przez moment zaledwie, a potem pragniemy wrócić do domu.   Bo człowiek zwyciężył surowość natury, lecz w sercu zachował pradawne marzenie: by choć przez godzinę poczuć się dzikim, a potem — wygodnie — na kanapie leżenie.   Leszek Piotr Laskowski.
    • Minuta opóźnienia – Luiza wylicza precyzyjnie. Na półpiętrze znów mijają się przypadkiem. Dziś "dzień dobry" trwa o sekundę dłużej. Wystarcza, by zauważyć, że jego oczy mają ten sam odcień rezygnacji, którą ona każdego ranka zmywa z własnej twarzy. Jej "dzień dobry" wisi jeszcze w powietrzu. Cisza - oboje sprawdzają, kto pierwszy odwróci wzrok. Dziewczyna spuszcza oczy, patrzy na wytarte lastryko schodów, słowa wymykają się, zanim zdąży je cofnąć. - Jutro mnie nie będzie - kot nie znosi samotności, wziąłbyś go? Płytki wdech. Mateusz się uśmiecha, kiwa głową. Cisza na klatce schodowej brzmi dziś inaczej. Luiza powierza mu Leona.  
    • @Gosława   Bardzo poruszający wiersz. Zatrzymanie w kadrze ("nieruchome cienie", "kolory matowieją") i wyciszenie natury świetnie budują melancholijny nastrój, który prowadzi do niespodziewanej, bardzo osobistej puenty. Ostatni wers uderza swoją dobitnością na tle rozmytych, poetyckich obrazów. Świetne przejście od opisu krajobrazu do wnętrza podmiotu lirycznego. Piękny! 
    • Zostań na dłużej    Wejdź proszę i rozgość się,  usiądź na kanapie wygodnie i poznaj mojego kota   Poczuj się swobodnie, jakbyś był u siebie, a ja pani domu,  ugoszczę Cię wzorowo, gdyż  stęskniłam się za Tobą  Dlatego Cię proszę,  zostań na dłużej    ,,Zostań” nie po to by przelotem  szybko powiedzieć : -,,cześć”   Nie na chwilę, ani  nie na godzinę lub dwie   Zacznijmy od kawy  napijmy się  rozmawiając ,  tak jak przy pierwszym poznaniu  trzymaj za rękę mnie w moim mieszkaniu    Najlepiej już na zawsze  najlepiej na noc  zostań już na dłużej    9.08.2026 r. NatusieK97
    • @Leszczym   Oj! To już dłuższa i inna historia :))     Nad wodą rośnie leszczyna, gałązki ku falom zgina, a w toni, gdzie cisza gęsta, pływa sobie leszcz - z rzędu okoni! Lecz gdy na brzegu krzyknę: "Leszczym!" - to nie o rybę, nie o krzew rzecz, to Poeta, co zawsze przyjdzie w porę, mądry jak dąb, wierny jak morze.   A gdy w kronikach szukasz śladu - Leszczyński rządził krajem bez ładu! Stanisław, król, mąż stanu i pióra, to już historia - nie ksywka, nie chmura.  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...