Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

zataczam kręgi promieniem jak teleskop
z gotowym okiem do gwiazd
nachodząc fragmentami obce koła
wypełniające puste kawałki wnętrza
zróżnicowanym natężeniem kolorów
czasem trafiam na oko w teleskopie
jak w dziurce od klucza
i oddech wstrzymuję dźwigając wzrok
by zaraz składając przyrząd
bezpiecznie wrócić
do niezmiennej części wspólnej

kręgi 2

zataczam kręgi promieniem jak teleskop
z gotowym okiem do gwiazd
nachodząc fragmentami obce koła
przeplatające wzajemnie wnętrza
kolorowymi nitkami przekazu
czasem trafiam na oko w teleskopie
jak w dziurce od klucza
i oddech wstrzymuję dźwigając wzrok
by zaraz składając przyrząd
bezpiecznie wrócić
do niezmiennej części wspólnej

kręgi 3

zataczam kręgi promieniem jak teleskop
z gotowym okiem do gwiazd
nachodząc fragmentami obce koła
oplatające wnętrze nitkami przekazu

czasem trafiam na oko w teleskopie
jak w dziurce od klucza
i oddech wstrzymuję dźwigając wzrok
by zaraz składając przyrząd
bezpiecznie wrócić
do niezmiennej części wspólnej

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Dziękuję Krzysztofie. Trochę poprawiłam, pozdrawiam:)
lepiej ale ja bym odchudził o (patrz: kręgi 2):
- w czwartym wersie: "wzajemnie"
- w piątym wersie: "kolorowymi".
myślę że te określenia nie wnoszą nic istotnego.
ponadto oddzieliłbym od siebie obie części (oddech dla czytelnika, niech pomyśli co przeczytał) od słowa "czasem". i może jeszcze "przeplatające" w 4 wersie zamieniłbym na "oplatające" (jakoś mi się płynniej czyta).
ja absolutnie nie chcę ingerować za mocno w treść wiersza, to tylko moje spojrzenie. pozdrawiam Lokomotywo.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Dziękuję Krzysztofie. Trochę poprawiłam, pozdrawiam:)
lepiej ale ja bym odchudził o (patrz: kręgi 2):
- w czwartym wersie: "wzajemnie"
- w piątym wersie: "kolorowymi".
myślę że te określenia nie wnoszą nic istotnego.
ponadto oddzieliłbym od siebie obie części (oddech dla czytelnika, niech pomyśli co przeczytał) od słowa "czasem". i może jeszcze "przeplatające" w 4 wersie zamieniłbym na "oplatające" (jakoś mi się płynniej czyta).
ja absolutnie nie chcę ingerować za mocno w treść wiersza, to tylko moje spojrzenie. pozdrawiam Lokomotywo.
Ależ ingeruj, sugestie wskazane, szczególnie te trafne - niezaburzające sensu wiersza. Ewolucja kręgowa trwa. Pozdrawiam też:)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Migrena   Wiersz operuje językiem mechaniki, by opisać stan po przekroczeniu granic intymności. Ściany ustępują wolniej, niż powinny, mechanizm trzeszczy, a nakładające się na siebie przestrzenie tworzą niebezpieczną szczelinę. W efekcie powstaje pusty, ciężki stan – pustość, w której nie ma już czego zamykać.   Peel będący zarazem jednym z bohaterów lirycznych jawi się jako obserwator i chwilowy uczestnik (choć w pewnym momencie dzieje się wszystko już poza nimi, zamieniając w sam ruch). Drugi byt jest z kolei przedstawiony jako element zgrzytliwy i nieelastyczny – przypomina zepsuty mechanizm, z którego zniknęła pierwotna intencja, ustępując miejsca bezwzględnemu ciśnieniu.   Stan ten prowadzi do ciekawego wniosku – braku możliwości otwarcia czegokolwiek. Po co otwierać, skoro tam nic nie ma, a byt jest nieelastyczny i szczelina jeszcze i tak nie zamknięta?   FE NO ME NAL NE!    
    • Bo nic tak nie myli jak zmysły. Poezja muśnięta prowokacją :)   pozdrawiam. 
    • @Berenika97 ... odbiera spokój i ciszę ... i próbuje dobrać się  do duszy.
    • mój głos nie jest już głosem staje się szczeliną z której wypadają głoski   słowa jakby wyssało z nich powietrze wracają głuchym podmuchem po nim próżnią   światy się nie zamykają one zarastają błoną   to nie zapadanie to smakowanie pustki   otchłań wzywa po imionach lecz to nie imiona tylko pnącza po nich porusza się śmierć niezgrabnie liście strąca
    • @Migrena Czytam Twój wiersz i czuję ten nacisk, o którym piszesz ale przyszła mi jedna myśl, cicha, nie na przekór może to miejsce w którym „nic nie powinno być” jest właśnie tym miejscem, które długo było puste i kiedy coś wreszcie do niego trafia, ciało nie rozpoznaje tego od razu jako obecności tylko jako ciśnienie jakby coś wracało tam gdzie wcześniej nie miało prawa istnieć.   Dla mnie to nie brzmi jak nadmiar tylko jak bardzo precyzyjne trafienie tak dokładne, że aż trudno je pomieścić od razu. :)
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...