Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Jędrek i Józio słów kilka spisali
i wywołali krach na giełdzie
bo każdy człowiek, czarny czy biały
co napisali chciałby wiedzieć.

Józia i Jędrka cena tomiku:
ponad dwa euro - prawie darmo.
Ale sto tomów chciał każdy z Chińczyków
i trochę tego się nazbierało.
Zwłaszcza gdy doszły Indie, Pakistan,
chciano wszem czytać "Józia i Jędrka":
escudo, kwanza, metical czy dinar -
wszelka waluta w skarbcach miękła.

Lecz, że "najtrudniej być Prorokiem
we własnym kraju" jak to mówią -
Polak nie wydał nawet grosza
na tomik wierszy: "Jędrek i Józio".
Ojczyzna w dostatki jak nigdy opływa
i Polak z mlekiem miód pije, a nie wie
jak to ze wszystkim u nas bywa:
kim byli właściwie Józio i Jędrek?






Dnia: Dzisiaj 00:03:40, napisał(a): Boskie Kalosze
Komentarzy: 4562

Boskie Kalosze:Przypomina mi się ten wiersz: Fredry.

"Paweł i Gaweł w jednym stali domu,
Paweł na górze, a Gaweł na dole;
Paweł, spokojny, nie wadził nikomu,
Gaweł najdziksze wymyślał swawole"

Domyślam się, co masz namyśli.
Tylko nie wiem, co mam z tym -"fantem zrobić?"

Pozdr. b;

J.S

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




świetne przykłady podałeś, bo to są teksty z pogranicza sarkazmu jaki się na serwisie dzieje, nie pisałem ich aby uzyskać ochy i achy, ale tylko i wyłącznie dla równowagi tzw. kicz oraz kicz kontrolowany ten drugi który uprawiam jest jak to mawiają starzy górale z przymrożeniem oka. Jeśli tego czytelnik nie potrafi rozróżnić to już nic na to nie poradzę, niestety):
a dla równowagi dam przykłady tekstów:
www.poezja.org/debiuty/viewtopic.php?id=59012
www.poezja.org/debiuty/viewtopic.php?id=81327
www.poezja.org/debiuty/viewtopic.php?id=109557
www.poezja.org/debiuty/viewtopic.php?id=35174


może na podstawie tych tekstów zrozumiesz takie a nie inne postępowanie.
pozdrawiam
Opublikowano

Tali Maciej:-"nie zamydlaj mi tu oczu" Człowieku.
To nie ma nic spólnego z tymi, które mi, tu i teraz pokazujesz.
Bo jeśli, nie jesteś poetą? To kto je Tobie napisał?
Jednak te dwa, tam są i zaśmiecają jedynie tą poezję.
Poszukam więcej, jeśli do tego będę zmuszony.
I nie prowokuj mnie, bo masz w tym swój cel.
Wiem o tym dobrze, aż za dobrze.
Jeśli oceniasz mnie przyznajesz, że nie jesteś poetą?
To o czym my tu mówimy? I po co, ten -"cały cyrk?- łomatkoboskokochana"
Postawiłeś minusa, och jak ulżyło Ci! I po sprawie.
Są ludzie, są serca, są też ludzie i ludziska.

Pozdr.

J.S

Opublikowano

po pierwsze- to, że napisałem kilkanaście wierszy nie czyni mnie poetą, jest to dla mnie hobby, co
po drugie- nie mydlę ci oczu tylko nie znoszę nawiedzonych "połłłetów", ktoś coś napisze i już mu się wydaje, że rozumy pozjadał.
po trzecie- wklejam minusy bo mam do tego prawo jako czytelnik, dałbym plus gdyby wiersz mi się spodobał.
po czwarte - już raz napracowałem się, poświęciłem swój czas i napisałem o brakach w twojej poezji (oczywiście z mojego subiektywnego odczucia ) napisałeś mi wtedy, że nie mamy o czym dyskutować, tak więc, już się nie produkuję tylko lakonicznie, łopatologicznie ,daję do zrozumienia, że mi się NIE PODOBA TAKI RODZAJ POEZJI, WIEC PROSZĘ SZANOWNEGO AUTORA O WIĘCEJ POKORY, WIĘCEJ DYSTANSU, ZWŁASZCZA DO WŁASNEJ POEZJI I PRZEDE WSZYSTKIM SKŁANIAM DO PRACY NAD WARSZTATEM, CO BY CZYTELNIK BYŁ ZADOWOLONY Z LEKTURY.

jeszcze raz powtarzam na ten dział wiersz powinien dostać minus takie jest moje odczucie jako czytelnika
pozdr

Opublikowano

Tali Macieju:a na ten Twój -"szach", co powiesz?
Nie wywiniesz się, że to jest- "stary góralski szach! Z przymrożeniem oka"
Mam dalej szukać. A ja tu taki nijaki czytam, że aż strach czytać.
Jak ten Twój trzeci poniżej. To jest jakaś szarada, czy wiersz?
Ty sobie dosłownie, tu. kpisz - "w żywe oczy" z tej poezji.
Możliwe, że teraz -"poszedłeś po rozum do głowy"
Ale to bruździ i powinieneś, takie nijakie wiersze po prostu skasować.
Bo wstyd, takie coś? Trzymać między szeregiem- lepszych Twoich wierszy.
JESTEM DOPRAWDY "WNIEBOWZIĘTY" I ZADOWOLONY CZYTAJĄC , TAKĄ LEKTURĘ.




szach

po e

mat e
ma

tyka

Ostatnio edytowany przez Tali Maciej (2009-12-22 21:26:14)




Dnia: 2009-12-22 21:24:52, napisał(a): Tali Maciej
Komentarzy: 5914

Ciszy krzyk


Pozdr.


J.S

Opublikowano

nie wstydzę się swoich słabych bądź nawet infantylnych wybryków, dlatego nie usuwam tekstów które tu wkleiłem, każdy ma prawo do błędów, to są po prostu eksperymenty, które czasem zaskakują samego mnie, po jakimś czasie przeradzają się w zupełnie inne twory, ten został i już do niego wracałem, to była zwykła zabawa słowami która mi sprawiała frajdę, miałem nadzieję, że do tego wrócę, ale mi przeszło(-:
p.s nie oceniaj moich komentarzy przez pryzmat moich wierszy, uwierz, że stokrotnie więcej czytam niż piszę i to również życzę tobie.
pozdrawiam

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Dlaczego akurat wiersz Fredry? Poprzez podobieństwo oparte jedynie na prostym skojarzeniu ze sobą dwóch męskich imion? Ale w takim razie mój tekst kojarzy się wręcz intermedialnie bo byli jeszcze Crusoe i Piętaszek, Sherlock i Watson, Flip i Flap, Starsky i Hutch a nawet Elvis i Presley.
Dlaczego akurat Paweł i Gaweł? Nie słyszałeś nigdy o choćby wymienionych powyżej?
Musimy to sobie Tango wyjaśnić, żebyśmy wiedzieli co mamy z tym -"fantem zrobić?" :-)

Pozdrawiam.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



O nie, Tango! Skasować? Całkiem fajna zabawa słowem i lektura według mnie daje więcej radości niż czytanie "Dla wieszcza w piórze" będącego jedynie zlepkiem powszechnie znanych fraz (kartki kalendarza, kroniki czasu, na skrzydłach odlecieć, pochylona wierzba/starzec, łzy wylane, itd., itp.) z których nic więcej nie wynika i równie dobrze takich wersów mogłoby być kilkaset - toteż śmiało można zostawić tylko "Ewa płacze nad Adamem bo nikt już o nim nie pamięta" i wiadomo o co chodzi a Czytelnik ma większe pole do interpretacyjnych manewrów.

Wracając do zabawy słownej Macieja ja widzę tu na przykład szacha, takiego jak powiedzmy irackiego szejka:


Ludzie... - rzekł szejk na strajku w Kuwejcie
- przez tę naftę mi tu nie głupiejcie!
Ale zgodził się na zmiany
(by sam nie być porąbany)
i w miejsce hurys wprowadził gejcie.



Mamy więc Szacha który objął patronat nad zorganizowanym przez siebie turniejem szachowym.
Wiadomo, że wobec Szacha ludność to jedynie pionki, toteż reprezentujący Szacha zawodnik nazywany jest po prostu "e" albowiem wszelkie nazwiska gasną przed obliczem Najjaśniejszego. Jeśli to zrozumiesz, przeczytasz ten wiersz tak:

(Najjaśniejszy) Szach:

już po e
mata e ma (jest w kropce, już po nim)
tyka (mu zegar - serce ze strachu, ewentualnie powieszę go na tyce dla przykładu bo przegrał z poganami)

Zarazem wiersz opiera się na konstrukcji dwóch pojęć: poematu i matematyki. W kontekście szachów: poemat i matematyka określa piękno - iście poetycką finezję tej królewskiej gry, jak i jej matematyczno - logiczne cechy.
Szach rozumiany jako władca, monarcha nawiązuje do jej korzeni a dopiero w drugim znaczeniu do szacha jako przegranej, który notabene występuje tylko u początkujących bo w partiach mistrzów nie doprowadza się gry do niego, tylko poddaje partię.
Opublikowano

Boskie Kalosze: Gra w szachy, nie jest mi obca.
Wiem, co symbolizuje ów 'Szach"
Ale "szach" z małej litery, nie jest i nie będzie:Irańskim dla mnie - Szachem?
Sam autor przyznał, że "wstydzę się swoich słabych bądź nawet infantylnych wybryków"
Więc, Ty mi tutaj, nie wmawiaj tego -"szacha"
Więc wyjdzie na scenę i przeczyta, te swoje,"trzy słowa?"
Ciekaw jestem, jakie odniosłyby wrażenie?

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Skoro sam "irański"piszesz z dużej litery, czemu zabraniasz komuś pisać Szach z małej w wierszu?
Tym bardziej, że z dużej odbiera pewne możliwości interpretacyjne tekstowi.
Zauważ, że nie ma tez w nim znaków interpunkcyjnych co wydaje się to potwierdzać.
[quote]Sam autor przyznał, że "wstydzę się swoich słabych bądź nawet infantylnych wybryków"
Autor nie przyznał tylko uległ. Nie pierwszy przypadek, gdy mądrzejszy ustępuje głupszemu.
[quote]Więc, Ty mi tutaj, nie wmawiaj tego -"szacha"
Więc wyjdzie na scenę i przeczyta, te swoje,"trzy słowa?"
Powiedział. Napisał wiersz a ja go czytam. Podobnie Alexander Fleming odkrył penicylinę przez przypadek, co nie przeszkadza mi niekiedy po nią sięgać, choć według twojego rozumowania obywatelu, dyskryminuje to jego genialne osiągnięcie w dziedzinie medycyny.
[quote]
A względem mojego wiersza obywatelu.
Nie mam nic sobie do zarzucenia.

Zapewne to jest powodem, że wciąż po kilku latach twoimi najlepszymi sonetami są te, które ja napisałem.
Inaczej napisałbyś je inaczej, po swojemu. Skoro sięgasz po moje potwierdzasz, że są lepsze, że nie potrafisz napisać o tym lepiej. Co notabene nieco mi schlebia i skłania do zastanowienia, czy nie warto napisać jeszcze ze stu podobnych skoro na licznych forach, gdzie je prezentujesz jako swoje, robią furorę?
Widzisz obywatelu - tobie chodzi o poklask, choćby cudzym kosztem, zapewne o wyrwanie jakiejś panienki żeby westchnęła: "ach, jakie to romantyczne, jak ty pięknie piszesz w tych popsutych czasach..."
Mnie cieszy samo pisanie.

A teraz przeproś Macieja. Powiedz, że nie zrozumiałeś wiersza bo sam jesteś ciągle raczkującym poetą i bardziej skomplikowane figury leżą poza twoją percepcją. Zawsze będą, o ile nie masz kilkunastu lat.
Opublikowano

A względem mojego wiersza obywatelu.
Nie mam nic sobie do zarzucenia.
Mogę go jedynie skrócić,
i nie trzymać się sylab.
Wówczas nie będzie to, już -Sonet,
ale jedynie wierszyk biały.np.

Wyrwane kartki z kalendarza
gdzie kurzem obrosła poezja
w kronikach czasu zapisane
niebem na skrzydłach odleciał
wierzba pochylona jak starzec
niedojedzona kromka chleba
i łzy wylane w ten atrament
za niedokończony poemat
pajęczyna splątana ścianie
zapomniany wieczny poeta
milczy zmurszały kamień
co duchem błądzi z wieszcza
Ewa zapłacze nad Adamem
bo nikt już nie pamięta


Teraz muszę wyjść do urzędu w osobistej sprawie.
Później odpowiem Tobie na powyższe wypowiedzi.
Ps. a tak na marginesie:
Tak, możesz mieć każdą dziewczynę.
Jaką tylko będziesz chciał.
Pod warunkiem, że będą ślepe.


Pozdr. b;

J.S

Opublikowano

Boskie Kalosze:gdyby żył nasz wieszcz.
Wyśmiałby zapewne, te wasze współczesne, nie wierszyki.
Można pisać metaforycznie, ale nie aż w takich kosmicznych porównaniach.
Bez składu i ładu, bez formy, sylab.itd.itp.
A treść, że pożal się Boże.
Ogólnie: tu na -100/35/procent, jest wierszem.
Reszta do prozaiczne śmietnisko beztalencia.
Przebrane z szaty i z maski hochsztaplerów.
Koloryzująca w tych wyszukanych słowach, aż do apogeum.
Z jakieś wizji w fatamorganie z wyobrażenia.
Wszystko to razem wzięte: tworzy.tzw.-"chaos"
Gubi swoje wartości i ucieka w jakieś głębsze nurty.
Ale wszystko to jest -"płytka woda"
która stwarza dla tej sztuki-
sztuczny i ułudny obraz wartości słowa.


Pozdr.

J.S

Opublikowano

Wyrwane kartki z kalendarza - toć wyrwane,
gdzie kurzem obrosła poezja - obrosła, hej!
w kronikach czasu zapisane - o rany,
nim niebem na skrzydłach odleciał - hej!
wierzba pochylona jak starzec - jak starzec
niedojedzona kromka chleba - ojej!
i łzy wylane w ten atrament - (tutaj cisza)
za niedokończony poemat - i śmiech z piersi mej :)
pajęczyna splątana ścianie (jak w jamie),
zapomniany wieczny poeta (wierszokleta, ech,ta, eta, ta) - [echo]
ziemią milczy zmurszały kamień - cień,
co jeszcze duchem błądzi z wieszcza - dreszcza
Ewa zapłacze nad Adamem - ranem
bo nikt już o nim nie pamięta - tylko dziewczęta.

Takie sobie jajca zrobiłam, bo chyba Super Visor Tango - nie na poważnie ten wiersz.

Stać Cię na więcej Boski.

:))))))))))))

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Kiedy o czasie jest ciężko napisać coś innego niż zwyczajowo, bo pisał o nim chyba każdy.
A jak nie pisał (np. analfabeta bo nie wszędzie jest tak - mimo wszystko różowo - jak u nas)
to na pewno w swoim czasie o nim myślał (vide moje powiedzonko: starość - czas na czas)
Tak więc czas to rzecz chyba najbardziej osobista, coś czego Pan Bóg nie pożałował nikomu i niczemu
zapominając zarazem jak to ma w zwyczaju ze wszystkim, w miarę równo (sprawiedliwie) go podzielić:


Czas na mnie

No i umieram Przyszedł na mnie czas
choć wsiadł dopiero w Seattle do autobusu
choć w Auckland jest już po wszystkim Wyciągnął
mapkę turystyczną i pyta gdzie właściwie jesteśmy
bo sam nie wie - jak stoimy z czasem Jak dziecko
położyłem się na podłodze i wierzgam nogami charczę
nigdzie więcej z tobą nie jadę chcę zostać sam
chodź raz sam...

-9 h: Seattle
-7 h: Chicago
-6 h: Nowy Jork
-5 h: Buenos Aires
-4 h: Rio de Janeiro
-1 h: Londyn
+1 h: Helsinki
+2 h: Erewań
+7 h: Pekin
+8 h: Tokyo
+9 h: Sydney
+10 h: Auckland

Obudziły mnie czyjeś obcasiki nade mną Leżę
wyobrażając sobie jak musi wyglądać moje zbawienie
składam od nowa w myślach echo własnych kroków w ciężar ciała
miarowość w długość nóg aż zaczynają dłużyć się we mnie
jak godziny dni i tygodnie
i nagle wiem że zabraknie mi jednego elementu -
zwykłej małej plastikowej mapki Protezy
odniesienia bez której nie potrafię wstać

Opublikowano

Wyrwane kartki z kalendarza - toć wyrwane,
gdzie kurzem obrosła poezja - obrosła, hej!
w kronikach czasu zapisane - o rany,
nim niebem na skrzydłach odleciał - hej!
wierzba pochylona jak starzec - jak starzec
niedojedzona kromka chleba - ojej!
i łzy wylane w ten atrament - (tutaj cisza)
za niedokończony poemat - i śmiech z piersi mej :)
pajęczyna splątana ścianie (jak w jamie),
zapomniany wieczny poeta (wierszokleta, ech,ta, eta, ta) - [echo]
ziemią milczy zmurszały kamień - cień,
co jeszcze duchem błądzi z wieszcza - dreszcza
Ewa zapłacze nad Adamem - ranem
bo nikt już o nim nie pamięta - tylko dziewczęta.

Takie sobie jajca zrobiłam, bo chyba Suer Visor Tango - nie na poważnie ten wiersz.

Stać Cię na więcej Boski.

:))))))))))))




Dnia: Dzisiaj 14:40:38, napisał(a): Matylda Górska


"Do stu zdechłych wielorybów"
"a niech Cię gęś kopnie"
Żeby mi tu takie z wiersza robić -"małpie cyrki"
Znajdę Cię. Choćbyś się nawet za lustrem schowała.

Pozdr. b;


J.S

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Leona okrutnie smutne... i bolesne. Ufam, że PL ma się dobrze, naprawdę.
    • Moją równowagą jest smutek  Moją powagą jest smutek Moją prostotą jest smutek    Taki niski   Kiedyś w złych sytuacjach bardzo chciałem być radosny    Są antydepresanty  Ale nie ma tabletek na wywoływanie płaczu    Nie rozumiem tego a to dużo mówi    Ta złość która żyje we mnie musi odejść  Ta frustracja  Ta niezgoda    Ostatnio smutek nawiedził mnie w romantycznym okresie mojego życia młodości  Byłem outsiderem    Teraz smutek przychodzi do nienawiści, jakby przywołany przez nienawiść    Jest, mam wrażenie tyle nieodkrytych sfer w moim odczuwaniu    Po kolei, było tak: nienawiść potem bunt i złość, potem użalanie się nad sobą i bycie ofiarą   Potem destrukcja, potem znowu złość i cierpienie    Teraz poddanie się i smutek.   Najpiękniejszy, najdelikatniejszy on nie stwarza fałszu, on mi pokazuje prawdę taką jaką jest , wybacza zamiast karać.   A gdzie jest teraz sumienie i wewnętrzny krytyk?    Niewiem jak to osiągnąłem, pozwoliłem sobie na uczucie miłości i wdzięczności w relacji przyjacielskiej   Dla mnie smutek jest wolnością  Jest powrotem zakochanego    Teraz to widzę - upadek nastał kiedy niegdyś zacząłem szukać pocieszenia    Czy możliwe że..... skoro teraz mam wiek Chrystusowy to można to interpretować tak, że zaczyna się dobre życie a ten smutek jest związany z nadchodzącym opuszczeniem ukochanego Człowieka, Bliźniego?   I.... może momentem samowiedzy, iż śmierć nie jest dla mnie końcem, przejściem ani nowym początkiem    Jest opuszczeniem ukochanego Człowieka.              
    • z trudnością się wyrasta przy małej ilości światła każdy zakalec wie dokładnie jak bardzo trzeba się naszarpać o odrobinę miejsca   wzdłuż wszerz w górę   mechanizmy tego klimatu nie są zbyt skomplikowane chelicery hoduje się własne a posila się bardzo rzadko na wstręt już nie zauważając   ani na własną okrutność   bo w ciemnym świecie żyje zwykle ciemne pożywienie i niejasne są przypadłości jakimi kieruje się posiłek znajdujący się tuż obok   może szuka odskoczni   gdzie wino nabiera mocy a na półkach obok niego kurzą się graty pośrupane imadło lub emaliowany garnek które nie chcą urosnąć   i nigdy nie potrzebowały  
    • @Maciej Szwengielski - mało osób potrafi właściwie zinterpretować Kazanie na górze, a przecież są dylematy, które tylko serce rozwiązuje właściwie. Wiele u Jezusa opowieści zilustrowanych przykładami, w których zawarto stosowne wskazówki – to pewnik. Czasem ewidentnie widać, że w danej sprawie należy się pokierować sercem, bywa, że nie ma wątpliwości. Duchowni krytykują z ambony modernizm, twierdząc, że to odejście od prawdziwej wiary. Czasem jednak wydaje się, że i u konserwatywnych filozofów katolickich jest za dużo wniosków na wyrost, a u duchownych – za dużo formalności. Kto ma czas zatrzymać się każdego dnia i przeczytać fragmenty, chociażby o rozmowach Chrystusa z faryzeuszami? Przecież tam Nazarejczyk mówi do każdego z osobna, to nauki o sercu. Przez miłość do Boga i ludzi. Po co to komplikować? Nie ma sensu mnożyć bytów ponad miarę.
    • Dedykuję wszystkim Polskim Asom przestworzy, którzy walczyli o wolność i honor dla Polski – niech ich odwaga i poświęcenie nigdy nie znikną z pamięci współczesnych Polaków. Jan Jarosław Zieleziński -----------------------------------------------------------------------------------------   Historia ta o Sprawie i Ludziach Honoru, ze zdjęć starych, pożółkłych – prawie bez koloru, O polskich pilotach wojny strasznych dni, Wolnych i walecznych – tak jak fri-ou-fri*. To historia o Polsce i jej losach w przestworzach, O sile i braterstwie będzie tutaj mowa. Przypomniemy Polaków bohaterskie dni, Z polskiego dywizjonu – asów fri-ou-fri. A więc, żeby nie przedłużać i zacząć od razu, Zasiądźmy za sterami i dodajmy gazu! Wzbijmy się angielskim myśliwcem w przestworza, Cząstki cień historii usłyszeć zza morza... Witold Urbanowicz, będąc nazbyt szczery, na zawodach, z Niemcami miał niezłe afery, Lecz pomimo dąsów i szwargotu pytań, do poziomu sprowadził pana Messerschmidta*. Potem w Anglii, będąc jako wing commander, RAFu opieszałość poznał całą prawdę. Miast czym prędzej Niemcom przypiłować śrubę, Cierpliwości Polaków RAF testował próbę*. Kapitan Paszkiewicz przerwał passę marną. Skrzydłami zahuśtał, po czym krzyknął: „Za mną!” I tak oto RAF z końcem dni sierpniowych, dopuścił dywizjon do lotów bojowych*. Znowu nas wysłali nad londyńskie doki, Blenheimy beztrosko suną przez obłoki... Znowu pilot „Paszko” wszystko to ogarnął. Klucz poderwał słowami: „Do ataku! Za mną!” Jan Zumbach w manewrze samolot przechylił. Już ma Szwaba w muszce! Ale cóż to? Chybił? „Coż to się tu stało?! A niech to cholera! Blokady ze spustu żem nie zdjął gdym strzelał!”* Skręcając dość silnie, aby się nie zderzyć, Blackoutu* doświaczył, lecz zdołał to przeżyć. Lecz co się odwlecze – to już nie uciecze... Cyk-cyk-cyk! – do Heinkla*, dym za nim się wlecze. Kanadyjczyk John Kent nos często zadzierał, By o mały włos Niemiec go ostrzelał, Pan Henneberg Zdzisław na niego nurkuje, Browning Hurricane’a Szwabu nos „pudruje”. „Dzięki, Sir” – Kent mówi (już podczas powrotu), „Żeś mi Messerschmidta zmusił do odwrotu.” „Nie ma za co, lecz poprawkę proszę małą wnieść: Sześć było tych Niemców. Nie jeden, a sześć.”* Stanisława Skalskiego Cyrk był niezłą hecą, Messerschmidtów chmara – Szkopy dzielnie lecą. Garstka polskich asów z nieba na nich spada! Strach Niemców obleciał – biada Niemcom, biada. Innym razem Skalski po podniebnych szrankach: radiostacja milczy, skrzydło ma w kawałkach, Hurricane’em swoim, gdzie zbiornik przecieka, Dotarł do Leconfield – tam już spokój czeka. Mechaników zespół złapał się za głowę: (Samolotu z akcji zostało z połowę) „Dziękuj Bogu na mszy metrową gromnicą! Bo Twój Hurricane, kolego, dziurawy jak sito...”* Zdecydować się na manewr „martwego silnika”*, To doprawdy rozterka pełna wszelkich pytań. Zabronionym manewrem, odwagą się wsławić, By maszynę wierną od śmierci ocalić. Pan Mirosław Ferić zapisał się chwałą, stworzył rzecz tak prostą jak i niebywałą, Dziennik dywizjonu, co się rzucał w oczy, Jerzy Szósty – Król Anglii – też inkaustem zroszył*. Dywizjonu dziennik chłonął wpisów inkaust i zgłoskami złotymi historię zapisał. Zaiste, alianci mogli Polakom zazdrościć – Dywizjonu 303 zwanego „Kościuszkowskim”. Jan Zumbach fantazji ułańskiej dochował, Tuż przy śmigle Kaczora pięknie namalował. Luftwaffe spogląda na raport wieczorem: „Zestrzelił nas ten podły samolot z kaczorem.”* „Johnny” wrócił „zawiany” po balandze nocnej, Do raportu stanął, RAF wkurzał wciąż mocniej. Jego para rąk się jednak w walce nada, Poleciał na akcję i zestrzelił Szwaba.* Wtem RAF raport słyszy przesuwając plansze: „Spokojnie, koledzy, ja go ciut postraszę.”* I już Zumbach serią zaczyna swe szycie, Kolejny Messerschmidt pożegnał się z życiem. Pan Josef František, co odłączał z szyku, stał się w RAF-ie pierwszym z takich samotników. Nad kanałem na Niemców często on polował, i kulami śmierci gęsto ich częstował.* Hurricane, Spitfire i inne maszyny, Tak zabójczo piękne jak alianckie dziewczyny*, Siekające ogniem karabinów Browninga*, Dobrych niemal prawie jak system Gatlinga*. Historia ta ma jednak gorzkie zakończenie: W Jałcie sojuszników zdrada cicho drzemie. Przywódcy aliantów tamtych strasznych dni – Churchill, Roosevelt, Stalin – ci nas zdradzili*. Defilada zwycięstwa i wolności znaków, Wszystkie armie świata, ale... bez Polaków. Ach! Nie sposób zdołać zawiłości tłumaczeń, Na pytanie starszej Lady: „Dlaczego pan płacze?”* -------------------------------------------------- Wiersz napisany na podstawie książki Lynne Olson i Stanley Cloud pt. "Sprawa honoru".

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      -------------------------------------------------- Wyjaśnienia do wiersza: [fri-ou-fri* – jest to swoista gra słów – otóż: liczba 303 wymawiana po angielsku w slangu wojskowym fonetycznie dokładnie tak brzmi, czyli: „three ou three”, natomiast paradoksalnie można ją czytać również jako „free, O! free...”, co w wolnym tłumaczeniu można by przetłumaczyć jako: <Polscy Piloci> „niosący wolność, którą tak ukochali”.] [*"do poziomu sprowadził pana Messerschmidta" -> patrz: opis incydentu przyłapania niemieckiego konstruktora Willy'ego Messerschmidta podczas wkroczenia na polskie zawody lotnicze NIELEGALNĄ i NIEPRZEPISOWĄ drogą, za co Witold Urbanowicz "ukarał" go upokorzeniem w postaci położenia się na ziemi pod groźbą użycia broni przez strażnika lotniska, gdzie odbywały się owe zawody lotnicze -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 57–58 (rozdział: „Polska „będzie walczyć”)] [*"Cierpliwość Polaków RAF testował próbę" -> patrz: opis odwlekania przez dowództwo RAF-u włączenia Polskich Pilotów do lotów bojowych -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 120–127 (rozdział: „Bitwa w Northolt”)] [*"dopuścił dywizjon do lotów bojowych" -> patrz: moment, kiedy dowództwo RAF-u – w obliczu wysokich strat własnych pilotów angielskich i brawurowej i udanej akcji zestrzelenia Messerschmidta – w końcu sierpnia 1940 roku zdecydowało się dopuścić Dywizjon 303 do lotów bojowych -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 127–128 (rozdział: „Bitwa w Northolt”)] [*„Klucz poderwał słowami: „Do ataku! Za mną!”” -> patrz: opis rozpoczęcia ataku na niemieckie bombowce (Blenheimy) przez klucz „żółty” prowadzony przez Kpt. Ludwika Paszkiewicza -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 139–140 (rozdział: „Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!”)] [*„Blackoutu” -> czytaj: „blekautu”. „Blackout” jest to chwilowa utrata przytomności spowodowana nagłym spadkiem dopływu krwi do mózgu, najczęściej w wyniku przeciążeń, gwałtownych manewrów lub skrajnego stresu. Objawia się ciemnym „zamgleniem” w polu widzenia i utratą świadomości, która zwykle trwa kilka sekund. [*„Blokady ze spustu żem nie zdjął gdym strzelał!” -> patrz: próba otwarcia ognia ze swoich karabinów Browninga przez Jana Zumbacha i jego reakcję -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 140–141 (rozdział: „Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!”)] [*„Heinkla” -> czytaj: „Hajnkla”. Heinkel He 111 był niemieckim bombowcem średniego zasięgu używanym w II Wojnie Światowej we wczesnych latach 40-tych] [*„(...) Nie jeden, a sześć.” -> patrz: opis ocalenia życia kanadyjskiemu pilotowi i jednemu z dwóch dowódców-nadzorców RAF-u Dywizjonu 303 (John Kent) przez polskiego pilota Dywizjonu 303 pana Zdzisława Henneberga -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 146–147 (rozdział: „Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!”)] [*„(...) Innym razem Skalski (...)” -> o bohaterskich wyczynach Stanisława Skalskiego i jego Polskim Zespole Bojowym (ang. PFT = Polish Fighting Team, znanym częściej jako „Cyrk Skalskiego”) możemy dowiedzieć się z wielu źródeł, m.in.: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 268–269 (rozdział: „Wojna toczy się w Polsce”), lub np. książka pt. „Cyrk Skalskiego”, autor: Bohdana Arct (również polski pilot RAF PFT)] [*„manewr „martwego silnika”” -> był to zabroniony przez dowództwo RAF manewr polegający na zrestartowaniu silnika przez jego wyłączenie (i czasem ponowne załączenie). Manewr ten był często praktykowany (mimo kategorycznego zakazu dowództwa RAF) przez doświadczonych, polskich pilotów, w dwóch przypadkach: 1. Ocalenia maszyny po ciężkiej walce, kiedy maszyna była tak poszatkowana kulami wroga, że silnik ledwo „dociągał” do lotniska i wówczas piloci wyłączali silnik, żeby w końcowych kilometrach wylądować niczym szybowiec, LUB 2. Manewr ten był wykonywany w celu zyskania przewagi nad przeciwnikiem atakującym z dużą prędkością z ogona, kiedy to, wyłączając silnik np. Spitfire’a, polski pilot wykonywał manewr niemalże natychmiastowego zatrzymania Spitfire’a w miejscu (opór powietrza na wyłączone śmigło był znaczny), kiedy to wrogi samolot, np. Messerschmidt, dosłownie w ciągu 3-4 sekund wyskakiwał do przodu, stając się bardzo łatwym celem. Wadami tego manewru była wysoka zawodność silników Rolls-Royce Merlin, które miały problem z ponownym uruchomieniem w powietrzu. Pamiętać też należy, że w przypadku awarii na zbyt małej wysokości pilot myśliwca ginął, ponieważ wówczas nie było jeszcze systemu katapultowania się na spadochronie, a pilot, który chciał się uratować, musiał to zrobić ręcznie: otworzyć kabinę, wyjść/wyskoczyć i... PRZEŻYĆ, bo dość często zdarzały się przypadki rozstrzeliwania praktycznie bezbronnych pilotów opadających na spadochronie -> patrz: str. 62, książka pt. „Sprawa honoru”, rozdział: „Polska „będzie walczyć””] [*„Jerzy Szósty – Król Anglii – też inkaustem zroszył” -> patrz: opis złożenia wpisu przez Króla Anglii Jerzego VI w Dzienniku Dywizjonu 303 -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, str. 152 (rozdział: „Jak wiele im zawdzięczamy”)] [*„Zestrzelił nas ten podły samolot z kaczorem” -> Jan Zumbach na drzwiach swojego Spitfire’a na dziobie (a więc nieopodal śmigła samolotu) namalował Kaczora Donalda, wówczas popularnej bajki Walt’a Disney’a puszczanej jako filmy rozrywkowe w kinoklubach/messie oficerskiej -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, zdjęcie na str. 117 (rozdział: „Bitwa w Northolt”)] ["Poleciał na akcję i zestrzelił Szwaba." -> patrz: Jan Zumbach, „Ostatnia walka”, wspomnienia pilota Dywizjonu 303 – opis zestrzelenia niemieckiego bombowca podczas Bitwy o Anglię.] ["Spokojnie, koledzy, ja go ciut postraszę." -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, str. 150 (rozdział: „Jak wiele im zawdzięczamy”)] [*„Pan Josef František” -> był to pilot RAF-u czeskiego pochodzenia, ale pragnący latać w Dywizjonie 303 razem z – tak jak i on, nieco krnąbrnymi w kontekście sztywnych procedur RAF-u – Polakami. Zasłynął z tego, że często odłączał się z szyku, żeby „polować” na niemieckie samoloty, które „na oparach” paliwa wracały/uciekały w stronę niemieckich lotnisk -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 119–120 (rozdział: „Bitwa w Northolt”), oraz strony: 154–157 (rozdział: „Jak wiele im zawdzięczamy”)] [*„alianckie dziewczyny” -> mowa o wszystkich kobietach sił Aliantów, które swoją bohaterską postawą dołożyły się do zwycięstwa Aliantów w II Wojnie Światowej (w tym Polkach z polskich formacji wojskowych w kraju, tj. AK, NSZ czy BCh)] [*„karabinów Browninga” -> mowa o karabinach maszynowych stosowanych na pokładach samolotów myśliwskich. Choć wymienione zostały tutaj karabiny Browninga (najczęściej kaliber .303/7,7 [mm]) jako przykład, warto wiedzieć, że myśliwce dysponowały większym asortymentem rodzajów broni, jak np. CKM = Ciężkie Karabiny Maszynowe kalibru .50 (12,7 [mm]), działka Hispano kalibru 20 [mm], a nawet rakiety i bomby] [*„system Gatlinga” -> mowa o nowoczesnym typie ciężkich karabinów maszynowych wykorzystujących tzw. system Gatlinga, gdzie system zamka, spustu i budowy lufy umożliwia strzelanie amunicją wysokokalibrową tak, jakby to był bardzo szybki karabin maszynowy. Najbardziej znane przykłady to M-134 Minigun, czy działko Vulcan montowane m.in. we współczesnych myśliwcach F-16 Fighting Falcon.] [*„(...) ci nas zdradzili” -> patrz: historia zdrady honorowych przyrzeczeń wojskowych opartych na faktach na przykładzie Teheranu -> patrz: np. książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 275–277 (rozdział: „Wojna toczy się w Polsce”) oraz strony: 289–299 (rozdział: „Sprawa honoru”)] [*„Na pytanie starszej Lady: „Dlaczego pan płacze?”” - (czyt. "na pytanie starszej Lejdi: „Dlaczego pan płacze?”" -> patrz: opis defilady tzw. „wojsk sprzymierzonych” w kontraście do przepełnionego smutkiem Asa Polskich Pilotów Myśliwskich – Witolda Urbanowicza jako symbolu „zwycięskiej” Armii Polskiej, która na skutek nacisków Stalina i cichego przyzwolenia Roosevelta i Churchilla nie mogła uczestniczyć w zwycięskiej paradzie, która odbyła się 8 czerwca 1946 w Londynie -> patrz: np. książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 15–18 (rozdział: „Prolog”)]    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...