Dorota_Karolina Opublikowano 27 Czerwca 2010 Autor Zgłoś Opublikowano 27 Czerwca 2010 Codzienność wyrywa nas z objęć nocy Jasne niebo poranka zapach mocnej kawy rozbudzają zmysły Znów trzeba wstać i iść Świt i zmierzch wyznaczają rytm każdego dnia Gdy noc tuli nasze ciała do snu słyszę twój szept Nasze dłonie splecione Jesteś przy mnie Rankiem codzienność znów wciągnie nas w swój nurt Pomiędzy wschodem a zachodem miniemy się w zgiełku spraw błahych i ważnych Jak co dnia
Marek Konarski Opublikowano 28 Czerwca 2010 Zgłoś Opublikowano 28 Czerwca 2010 Truizmy, truizmy, truizmy...
Nata_Kruk Opublikowano 28 Czerwca 2010 Zgłoś Opublikowano 28 Czerwca 2010 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Dla mnie, pomieszanie szyków w strofach... poranek, noc, znów poranek... całość można by zamknąć w dwóch częściach, gdyby wpleść ciekawsze metafory... Doroto.. nie zrażaj się, próbuj z następnym... :) Pozdrawiam.
Dorota_Karolina Opublikowano 28 Czerwca 2010 Autor Zgłoś Opublikowano 28 Czerwca 2010 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Jak co dnia.
Książę Adelajda Opublikowano 29 Czerwca 2010 Zgłoś Opublikowano 29 Czerwca 2010 Ojć, to nie wiersz tylko takie mamlenie. Bez obrazy oczywiście.
Pielgrzym Ostatni Opublikowano 29 Czerwca 2010 Zgłoś Opublikowano 29 Czerwca 2010 Trzecia zwrotka może być :)
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się