Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Wciąż uparcie czeka
aż listek figowy
zwiędnie i odsłoni
jej wzgórek łonowy,

pokropił go nawet
trzy razy randapem
za co od modelki
przyjął ciosy w papę

lecz on nadal czeka
i masuję szczękę
bo tak bardzo pragnie
ujrzeć jej wisienkę.


Roundup - dolistny herbicyd o działaniu układowym. Pobierany jest przez zielone części roślin /liście, zielone pędy i niezdrewniałą korę/ a następnie przemieszcza się po całej roślinie i dociera do jej części podziemnych /korzenie, rozłogi itp./ powodując ich zamieranie. Pierwsze objawy działania środka /żołknięcie i więdnięcie/ są widoczne po upływie 7-10 dni od zabiegu. Całkowite zamieranie roślin następuje po koło 3 tygodniach. Wysoka temperatura i wilgotność powietrza oraz silne nasłonecznienie przyspieszają działanie środka.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


randap nie rarytas
mocno boli głowa
lepiej może spytać
czy ona gotowa

na akty niemocy
albo akceptacji
bez użycia wody
czarów lub negacji

wisienki wirują
listkom i gałązkom
oczy potrzebują
zatem - nie tak ostro!


pozdrawiam Heniu :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


randap nie rarytas
mocno boli głowa
lepiej może spytać
czy ona gotowa

na akty niemocy
albo akceptacji
bez użycia wody
czarów lub negacji

wisienki wirują
listkom i gałązkom
oczy potrzebują
zatem - nie tak ostro!


pozdrawiam Heniu :)



Czego oczy nie zobaczą,
sercu żal nie będzie?
O, przepraszam, kto tak twierdzi
ten jest w wielkim błędzie.

Będąc raz na plaży latem
kiedy wydm deptałem wzgórza
coś się nagle poruszyło
i z grajdołka się wynurza

postać jak to mówią z bajki
i odziana skromnie nader
co skrywała pod stanikiem
piersi o wielkości wiader.

Zapatrzyłem się w to cudo
i zdrętwiały moje członki
lecz nim myśli pozbierałem
usłyszałem głos małżonki

wstawaj śpiochu bo już pora
wykaraskać się z pieleszy
- was to bawi? Mnie nie bardzo,
taki koniec mnie nie cieszy

bo gdy wracam w senny rewir
i zaglądam do grajdoła
nie spotykam mej bogini
a w nim leży dupa goła

lecz o innych parametrach,
bo ta moja poszła w dal
przeto stoję jak zdrętwiały
a w mym sercu gości żal.


pozdrawiam Cię Marku :))))
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


randap nie rarytas
mocno boli głowa
lepiej może spytać
czy ona gotowa

na akty niemocy
albo akceptacji
bez użycia wody
czarów lub negacji

wisienki wirują
listkom i gałązkom
oczy potrzebują
zatem - nie tak ostro!


pozdrawiam Heniu :)



Czego oczy nie zobaczą,
sercu żal nie będzie?
O, przepraszam, kto tak twierdzi
ten jest w wielkim błędzie.

Będąc raz na plaży latem
kiedy wydm deptałem wzgórza
coś się nagle poruszyło
i z grajdołka się wynurza

postać jak to mówią z bajki
i odziana skromnie nader
co skrywała pod stanikiem
piersi o wielkości wiader.

Zapatrzyłem się w to cudo
i zdrętwiały moje członki
lecz nim myśli pozbierałem
usłyszałem głos małżonki

wstawaj śpiochu bo już pora
wykaraskać się z pieleszy
- was to bawi? Mnie nie bardzo,
taki koniec mnie nie cieszy

bo gdy wracam w senny rewir
i zaglądam do grajdoła
nie spotykam mej bogini
a w nim leży dupa goła

lecz o innych parametrach,
bo ta moja poszła w dal
przeto stoję jak zdrętwiały
a w mym sercu gości żal.


pozdrawiam Cię Marku :))))
fajne czasem ludzkie życie
idzie sobie cicho skrycie
bez wielkiego szumu zgoła
przez wydmowce do grajdoła

i tak mnie to zachwyciło
w wierszu Twoim, że szczęściło
mocną dawką sennych marzeń
w odrętwieniu. więc jak żaden

inny malarz czy poeta
muzyk albo radiesteta
biorąc przykład poprawiony
będę sypiał bez swej żony!


pozdrawiam przedsennie :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.





Czego oczy nie zobaczą,
sercu żal nie będzie?
O, przepraszam, kto tak twierdzi
ten jest w wielkim błędzie.

Będąc raz na plaży latem
kiedy wydm deptałem wzgórza
coś się nagle poruszyło
i z grajdołka się wynurza

postać jak to mówią z bajki
i odziana skromnie nader
co skrywała pod stanikiem
piersi o wielkości wiader.

Zapatrzyłem się w to cudo
i zdrętwiały moje członki
lecz nim myśli pozbierałem
usłyszałem głos małżonki

wstawaj śpiochu bo już pora
wykaraskać się z pieleszy
- was to bawi? Mnie nie bardzo,
taki koniec mnie nie cieszy

bo gdy wracam w senny rewir
i zaglądam do grajdoła
nie spotykam mej bogini
a w nim leży dupa goła

lecz o innych parametrach,
bo ta moja poszła w dal
przeto stoję jak zdrętwiały
a w mym sercu gości żal.


pozdrawiam Cię Marku :))))
fajne czasem ludzkie życie
idzie sobie cicho skrycie
bez wielkiego szumu zgoła
przez wydmowce do grajdoła

i tak mnie to zachwyciło
w wierszu Twoim, że szczęściło
mocną dawką sennych marzeń
w odrętwieniu. więc jak żaden

inny malarz czy poeta
muzyk albo radiesteta
biorąc przykład poprawiony
będę sypiał bez swej żony!


pozdrawiam przedsennie :)



Lecz jakowych argumentów
masz naręcze lub paletę,
że potrafisz w mig odstawić
w inne łoże swą kobietę?


pozdrawiam :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Czemu migiem, czemu w inne?
Zanim wzlecę wpierw ostygnę.
Nie tak prędko owe zmiany
bo wiadomo, czas dziurawy...

Co do łoża oddam łoże,
nic mi więcej nie pomoże.
Do grajdoła się nie zmieści,
a poza tym, mocno trzeszczy ;)

miłego dnia Heniu :)
Opublikowano

:D

Heńka zbereźnika znałam
z jego ciągłym świntuszeniem
lecz że Krzysiek Marek
taki!
to dopiero jest zdumienie!
brawo Chłopie! dość romansów
liryk wierszy o miłości!
rozbaw rozśmiesz nas kobiety!

jeśli uda ci się to co Henio
robi tu od wieków
prosta droga do sukcesu!
będziesz znanym podrywaczem
ja ze śmiechu już się tarzam
zamiast w kuchni obiad
warzyć!

:))
pozdrawiam Poetów!
buziak!

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Czemu migiem, czemu w inne?
Zanim wzlecę wpierw ostygnę.
Nie tak prędko owe zmiany
bo wiadomo, czas dziurawy...

Co do łoża oddam łoże,
nic mi więcej nie pomoże.
Do grajdoła się nie zmieści,
a poza tym, mocno trzeszczy ;)

miłego dnia Heniu :)



A w grajdołku są kamyczki
i muszelki pokruszone
więc jak będziesz się układał
bacznie patrz na tylnią stronę

bowiem możesz przypadkowo
usiąść nawet na skorupę
którą kiedyś żółw zostawił
i poranić sobie dupę

no a wtedy nic z amorów
i grajdołka, snu i plaży
bo się zjawią na sygnale
i odstawią do lekarzy

a jak trafisz już w ich ręce
szybko pójdą w ruch skalpele
bowiem resztek tej skorupy
będą szukać w twoim ciele

lepiej wcześniej zamów panią,
która się po plaży krząta
i za kilka polskich złotych
wnet grajdołek ci posprząta.


pozdrawiam :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




I nie tylko samą formę
bo jak rzekł mi pewien mason
oprócz formy, równowagi
ponoć jeszcze trzymam fason

i obiecać jeszcze mogę,
że jak się zaleje w trupa
chociaż chwiejnie i oburącz
lecz się złapię choćby słupa

a na koniec jeszcze skoczę
jak się bardzo mocno wkurzę
w jakąś wodną głębię, topiel
lecz i z stamtąd się wynurzę.


pozdrawiam :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.





O przepraszam Moja Pani,
ja tu jestem podrywaczem?
Nie. Zapewniam i zaklinam
i nad samym sobą płaczę.

Chciałbym ale nieudacznik
ze mnie zawsze był rasowy
więc o żadnym podrywaniu
być nie może tutaj mowy

bowiem większość swego życia
przesiaduję na fotelu
a jeżeli z niego wstaję
to wiadomo w jakim celu.

Jak widzicie to podrywam
swoje dupsko co najwyżej
kiedym głodny bowiem w kuchni
do wyżerki jest najbliżej.

pozdrawiam :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



ach Henio

malarz podejrzany (majowy)
miast malować wdzięki
piękne ciało odziane w liść figowy
przechodzi cierpliwości męki

znam ja mistrza malarza
właśnie tak maluje

akt kochanej kobiety

zapach terpentyny w warsztacie
twoje włosy barwię jesienią
piersi delikatnie – czuję pożądanie
a pędzel muska płótno
kusi… może by tak…



___________

Sorki, że wkleiłam mój wiersz - trochę pikantny.
Pozdrawiam serdecznie - Jola.
Opublikowano

ależ się przeplata pięknie
żart udany z erotyką,
Henio - no tu nic dziwnego
ale że i jeszcze Krzycho?!

idzie lato, ciepłe plaże
jeszcze puste przed upałem,
a chłopakom już się marzą
nagie opalone ciała!

wyturlane w piasku uda,
nagie piersi pod bikini,
muszelki i wszelkie cuda,
co natura hojnie czyni,

a zaczęło się niewinnie
od jednej wisienki Henia!
czasy inne, plaże inne
a ród męski się nie zmienia!

na szczęście:)

Fajna zabawa, Henryku i Krzysiu:)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


ostrzeżenia nie brzmią słodko
co ja pocznę z tą ślicznotką,
która pierwsza w grajdół wpadnie
by zachwycić mną dosadnie..?

mówisz sprzątać... olaboga!
i mój mózg dopada trwoga
bo na plaży latem sprząta
ma sąsiadka kąsająca!

kąsa śmiećki, różne wieści,
małe newsy i boleści,
zna dialekty i języki,
wnet rozniesie me wybryki!

może znajdę jednak inne
twórcze miejsce bez kamieni...
bo marzenia mam niewinne
nic ich nigdy już nie zmieni...


odpozdrawiam :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



ach Henio

malarz podejrzany (majowy)
miast malować wdzięki
piękne ciało odziane w liść figowy
przechodzi cierpliwości męki

znam ja mistrza malarza
właśnie tak maluje

akt kochanej kobiety

zapach terpentyny w warsztacie
twoje włosy barwię jesienią
piersi delikatnie – czuję pożądanie
a pędzel muska płótno
kusi… może by tak…



___________

Sorki, że wkleiłam mój wiersz - trochę pikantny.
Pozdrawiam serdecznie - Jola.


To był malarz erotoman
a takowych jest bez liku,
taki nawet ma pretensje
gdy modelka jest w staniku.

On chce posiąść choćby wzrokiem
i popieścić choć zmysłami
- fe, do dupy z taką sztuką
i z takimi malarzami

powiedziała pewna pani
zachowując styl powagi
jednak o czymś zapomniała
- wiek i skłonność do nadwagi.

Tutaj było wręcz odwrotnie
obiekt nie wart oglądania
więc to malarz był w udręce
podczas sesji malowania.



Jolu

Pikantności nigdy wiele
szlaban dajmy wulgaryzmom
bo pikantność doda smaku
i nasączy wiersz charyzmą.

Zaś wulgaryzm (taki ostry)
często bywa tylko wtrętem
a czytelnik to odbiera
i z niechęcią i ze wstrętem.

Jednak nieraz jest potrzebny
gdy zawodzą gwizdy, tupot
to słuchacze głośno krzyczą
- nie pierdolić takich głupot.


Pozdrawiam serdecznie:)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




bo weszliście w okres lata,
i nie strzelę chyba gafy
twierdząc – na żer molom ciuchy
upchnęliście już do szafy

zostawiwszy to co zwiewne,
co uwagę przykuć musi,
to co grację uwidacznia
i prześwitem panów kusi

a ród męski się nie zmienia!
jak to zaznaczyłaś trafnie
chociaż wy go połykacie
tak jak rybki pokarm - dafnię.


Gdy natura jest wędkarzem
a wabikiem wy Kobiety
to mężczyźni są pokarmem
- mnie pożarto już niestety.


Bawiąc się dalej – pozdrawiam serdecznie :))))
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


ostrzeżenia nie brzmią słodko
co ja pocznę z tą ślicznotką,
która pierwsza w grajdół wpadnie
by zachwycić mną dosadnie..?

mówisz sprzątać... olaboga!
i mój mózg dopada trwoga
bo na plaży latem sprząta
ma sąsiadka kąsająca!

kąsa śmiećki, różne wieści,
małe newsy i boleści,
zna dialekty i języki,
wnet rozniesie me wybryki!

może znajdę jednak inne
twórcze miejsce bez kamieni...
bo marzenia mam niewinne
nic ich nigdy już nie zmieni...


odpozdrawiam :)



W takim razie proponuję
zaszyć się gdzieś choćby w lesie
albo w worku lecz kto worek
(z Tobą) w owy las poniesie,

może zatem wybrać góry
i na jakiejś płaskiej skale
oddać się, dla swojej weny
lecz jak zrobić to w upale?

Cienia można szukać w skałach
lecz wilgocią cuchną groty,
na polanie nie za bardzo
bo się nie ustrzeżesz słoty

sam więc wybierz sobie nocą
jakieś lokum, zakamarek
bo ty przecież to potrafisz,
jesteś Krzysztof – Nocny Marek.


pozdrawiam:)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Słusznie piszesz - znaleźć lokum
tam gdzie cisza błoga, spokój
tam gdzie innych wzrok nie sięga,
nie nadaje żadna zrzęda...

Do czułości droga kręta
wyprostuje ją zachęta
na konsumpcje wisienkowe,
bo to przecież samo zdrowe!

Ja już zmykam, i dziękuję
za rozmówkę w różnych porach.

Jak wisienki popróbuję
to dopiszę elaborat
temu o to wierszykowi
z dedykacją: Henrykowi ;)


pozdrawiam :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Słusznie piszesz - znaleźć lokum
tam gdzie cisza błoga, spokój
tam gdzie innych wzrok nie sięga,
nie nadaje żadna zrzęda...

Do czułości droga kręta
wyprostuje ją zachęta
na konsumpcje wisienkowe,
bo to przecież samo zdrowe!

Ja już zmykam, i dziękuję
za rozmówkę w różnych porach.

Jak wisienki popróbuję
to dopiszę elaborat
temu o to wierszykowi
z dedykacją: Henrykowi ;)


pozdrawiam :)


i ja także za chwil kilka
ruszam przed się, na arenę
spraw codziennych ważkich, błahych
- też opuszczam portal, wenę.


pozdrawiam:)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Sylwester_Lasota Kto by tam wierzył poetom? Czy się śniło czy zdarzyło, piosenka jest :)
    • @Berenika97 Magiczny, pełen niedopowiedzeń utwór. Cudownie opisałaś moment narodzin relacji i oswajania przestrzeni. Zdanie o ciszy, która „przestała należeć wyłącznie do Luizy”, jest po prostu genialne. Jako miłośniczka kotów muszę też dodać, że Leon w roli idealnego pośrednika skradł moje serce! Gratuluję świetnego wiersza!
    • Dzisiejszej nocy miałem sen o rybie. Tak bardzo, że nie mogłem doczekać przebudzenia. Zatem jak tylko owe nastąpiło, wstałem i wybiegłem na ulicę, ale musiałem zawrócić, gdyż po usłyszeniu wrzasku sąsiadki→”Sodoma i Gomora” spostrzegłem, że zapomniałem założyć odzienia wszędzie.    Po jakimś czasie już wyglądając jak cywilizowany człowiek, stoję w sklepie rybnym niecierpliwie drepcząc. Szum niczym w muszli nabrzeżnej lub klozetowej, gdyż ludzi niczym śledzi w ławicy. Na moje szczęście stałem ostatni. Dlatego przyszło mi wybierać w ciszy.    Po chwili niezupełnie jednak, gdyż usłyszałem cienki, przytłumiony głosik. Dobiegał z półki, gdzie stały puszki z sielawkami. Sprzedawca nic nie słyszał, ale podał o którą poprosiłem. Na szczęście trafiłem w dziesiątkę. Czyli szepcącą.    W domu odwinąłem z apetytem blaszane wieczko, gdyż gadających jeszcze nie jadłem i byłem ciekawy smaku. Nagle patrzę, a tu malusie dziewczę, od połowy w dół rybką.    – A ty tu skąd – zapytałem ciekawie. – I czemuś tak czerwona? – Bom w pomidorach, głupolu. Wyciągnij mnie wreszcie, gdyż te oślizgłe trupy sielawek, dotykają moich ślicznych wdzięków. – A tyś kto? – Zaciąłeś się przy goleniu i tak ci zostało, że wciąż o to samo pytasz? – A jak cię wyciągnę, to co? – To wrzucisz do słoika z wodą, żebym urosła, chociaż bez wody, też egzystować potrafię, o czym zapewne nie wiedziałeś, głupolu. – No nie! Chyba?   Wiem. Moje zachowanie nie było zbyt mądre. Widocznie ta dziwna sytuacja, tak na mnie podziałała. Karmiłem ją w słoiku, później w większym, zaś akwarium kupiłem, później nie mogłem się kąpać, bo wannę zajmowała. Niby chciała, że mogę leżeć przy niej, ale łuski na jej udach, mnie drażniły. Aż w końcu się w niej zakochałem.    Lecz po jakimś czasie zaczęło ją ciągnąć do krainy ojców, czyli w kierunku morza. Zapakowałem ją przeto do samochodu, z ciężkim sercem rozstania, lecz jej szczęście było dla mnie ważniejsze. Kocem zakryłem jej łuskowane nogi. A właściwie jedną z ogonem, by w razie kontroli, władza nie dopytywała. Po namiętnym rozstaniu, tylko chlupnęła i tyle ją widziałem, mając zadrapania na całym ciele, po ostrych, rozkosznie czułych łuskach.   * Dzisiejszej nocy też miałem sen o rybie. Po przebudzeniu, coś mnie tchnęło z tej tęsknoty i włączyłem telewizor. Właśnie pokazywano rozbity o brzeg starodawny statek. Podobno kapitan i cała załoga oraz wszyscy na pokładzie, a nawet ich majtki, tak byli zauroczeni jakimś widokiem, siedzącym na kamieniu, wystającym z wody, że walnęli w skałę i wszyscy utonęli lub zostali rozszarpani przez rekiny, albo też z tęsknoty, za tym co widzieli.     Na drugi dzień i następne, obejrzałem podobne wiadomości, tyczące różnych stron świata. Dziwiłem się tylko, dlaczego te statki są takie stare. Jakby nie z mojego czasu. Jednakowoż przyznać muszę, że także współczesnych z zawartością, zaczęło ubywać, a plaże i miasta pustoszały.     W końcu postanowiłem, nie słuchać owych strasznych wiadomości, tylko pójść do sklepu rybnego. Było w owym całkiem pusto, gdyż większość mieszkańców, wypłynęła statkiem na wycieczkę i jeszcze nie wróciła. Został tylko sprzedawca.      Popatrywałem sentymentalnie na puszki z sielawkami, wspominając moją ukochaną.
    • @simsalabimDziękuję Czarodzieju :)   @viola arvensisViolu, tyle mi podpowiedziała wyobraźnia, dziękuję. Dobrej nocy :)
    • @viola arvensis dziękuję :)
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...