Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Chłopak jeszcze przez chwilę kontynuował, po czym przeszedł z kryminałów na jakiś inny temat, lecz cóż z tego, skoro znów uparcie do czegoś przekonywał. Nie mam pojęcia, co takiego powiedziałem bądź zrobiłem, że zobaczył we mnie swojego rywala? Może zbyt pożądliwie spojrzałem na Martę? W każdym razie, jego głos stawał się coraz bardziej zawzięty, nie mówiąc już o mało przyjaznym wyrazie twarzy. Jego grymasy mówiły nie tylko o tym, że wypił alkoholu więcej niż reszta, ale że powinienem się mieć też na baczności. Zdecydowanie sprawiał wrażenie takiego, któremu wystarczy byle pretekst, aby przejść od słów do rękoczynów. Co prawda, zganił kumpla łagodnie – jednak, niepokojące było to, że Paweł jakoś szybko zamilkł.

Z kuchni, która znajdowała się tuż przy drzwiach wejściowych, cały czas dochodziły dziewczęce głosy. Kiedy wszedłem do mieszkania, nawet nie miałem sił pomyśleć, żeby rzucić okiem w tamtą stronę. Przez to osłabienie byłem w takim strachu, że instynkt samozachowawczy zagłuszył wszystkie moje popędy. Ale później, z minuty na minutę miałem się coraz, coraz to lepiej. Artur ewidentnie przynudzał, a ja zdążyłem się otrząsnąć z tego wrażenia jakie wywarła Marta i mimowolnie zacząłem nadstawiać uszu na głosy z kuchni. Zwłaszcza jeden budził przyjemne uczucie. Był to słodki, można by powiedzieć nawet „lepki” głos. A gdy jego właścicielka zakrzyknęła „Ała, gorące!”, po czym roześmiała się głośno – nie wytrzymałem! Wstałem od stołu, że niby muszę do łazienki, a poszedłem oczywiście w stronę kuchni.
Niezauważony przystanąłem w progu i przyglądałem się dziewczynom, które pochłonięte były swoimi czynnościami. To, co zobaczyłem przerosło moje oczekiwania. Ujrzałem dwie piękne brunetki, wysokie i zgrabne – które, co również mnie zaskoczyło, były w identycznych jak u Marty zielonych spódniczkach. Ta bliżej mnie, rechocząc, układała kanapki na talerzu - zaś druga, będąc opartą tyłkiem o blat, starała się powstrzymać śmiech i dmuchać na oparzone palce.
— Cześć dziewczyny. Jestem Kornel.
— O! A ja… Kaśka. - przedstawiła się ta bliżej mnie, lekko zaskoczona.
— Cześć! Ania. Mam upaćkane łapy. – rzekła druga, jednocześnie odpychając się z gracją od szafki, aby podać mi rękę.
— Nie szkodzi – odpowiedziałem, uścisnąwszy jej dłoń. - Fajnie was… dziewczyny…poznać.
Na moment zapadła krępująca cisza, którą przerwała Ania.
— Trzeba pozmywać te półmiski. Kurde… Kasiu, płyn się skończył – powiedziała rozglądając się na wszystkie strony.
— Naczynia to można umyć szamponem do włosów – wydusiłem z siebie, przełykając głośno ślinę.
Dziewczyna spojrzała mi w oczy — A wiesz, że to niegłupi pomysł!
— Zaniesiesz herbatę? – Chwytając za talerze, Kasia spytała koleżankę.
— Jasne. Już. Tylko przepłuczę ręce.

Po chwili, niczym rasowe kelnerki, ruszyły wprost na mnie. Odskoczyłem, robiąc przejście a jednocześnie stwarzając sobie możliwość odprowadzenia wzrokiem ich tyłeczków. Po nacieszeniu oczu, nie pozostało już nic innego jak wleźć jednak do tej łazienki. Gdy myłem ręce, pomyślałem, że dobrze byłoby się też odlać. Ledwie wyciągnąłem ptaszka, gdy nagle drzwi się otworzyły i do środka wparowała Ania.
— Przyszłam po szampon. O, jest tam za tobą, na wannie. Widzisz? Podasz mi?
— Zaraz.
— Dobra. Sama sięgnę – nachyliła się i sięgając po butelkę odwróciła głowę w moją stronę. Przez chwilę patrzyła na mojego skowronka, który z jakiegoś powodu wciąż jeszcze nie sikał.
— Ładnego masz.
— Weź..! Proszę! Możesz wyjść?
— To mam wziąć, czy wyjść? – roześmiała się - Dobra. Idę!

Posłuchała prośby, a ptaszek wreszcie zaćwierkał piosnkę dla sedesu. Po wyjściu z łazienki zajrzałem raz jeszcze do kuchni. Ania właśnie kończyła zmywanie naczyń. Przy nieco pochylonej sylwetce uwydatniały się krągłe pośladki, od których nie dało się oderwać oczu.
— Kończysz? – ni to zapytałem, ni stwierdziłem.
— Taa..! Umyję tylko ten półmisek i siądę z wami.
— Ej, brachu… Przywiozłeś jakąś flaszkę?! – usłyszałem zza pleców.
— Ja pierdzielę. Bogdan – na śmierć zapomniałem! Zaraz skoczę do nocnego.
— No. Bo już mało zostało. Pójdę z tobą. Bo znów gdzieś zginiesz.
— Ale co?! Teraz?!
— A kiedy?
— Herbaty nie wypiłem.
— Nie marudź, kurwa. Wypijesz później… Dawaj! Ubieraj się!
Ledwie zatrzasnęliśmy za sobą drzwi, od razu z ust moich wyrwało się pytanie:
- Skąd wytrzasnąłeś te laski? Są nieziemskie!
- Ha, ha! Wiem. Mów, która ci się podoba.
- Wszystkie są fajne, ale chyba najbardziej Ania.
- No mi też. Jest sexy, nie ma co. Widziałeś jej dupcię?
- No.
- Jest zajebista, nie?!
- Noo!
Wyszliśmy na dwór. Kilka lamp na osiedlu pomagało takim jak my nie zgubić się w drodze.
- Zimno jak skurwysyn i do tego jeszcze ten wiatr! Brr! – powiedział Bogdan.
- Jak tu szedłem to nie wiało. I tak jest lepiej, niż miałaby być chlapa. Buty w Stargardzie tak mi przemokły, że ja pierdolę. Dobrze, że chociaż w pociągu grzali, to se wysuszyłem skarpety. Ty, ale powiedz, skąd znasz te laski?
- Skąd? Byłem z Arturem na imprezie w Szczecinie.
- Z jakim Arturem? Z tym, tutaj?
- No z nim. On był z Martą. Słuchaj. Zajebista prywatka. Mnóstwo ludzi. Same dzieciaki nadzianych gości. Pierwszy raz byłem na czymś takim. Tam Marta poznała mnie z Anką i Kaśką. Bo one we trzy są kumpelkami, wiesz?
- Zdążyłem zauważyć.
- Zauważyłeś, że mają identyczne miniówy? Anka mówiła, że w sklepie kosztują majątek, a dostały je w prezencie od jakiejś firmy czy sponsora, za udział w pokazie mody.
- Aa! To są… modelki!? Wszystko jasne. A ja się zastanawiałem, jakim cudem ściągnąłeś na chatę trzy zajebiste laski.
- Ha, ha, ha! Przecież od razu widać, że to modelki, i to jeszcze, kurwa, jakie modelki!
- Co masz na myśli?
- Chłopie. One dają dupy na lewo i prawo!
- Taa. Ale tylko nadzianym gościom.
- Trochę wódki i dadzą nam! Tylko pamiętaj, że Anka jest moja. Spróbuj wyrwać Kaśkę. Nie mów tylko, że byś jej nie szturchnął?!
W tym momencie zrobiłem pewnie jedną z tych swoich debilnych min.
- No, Kornel. Szturchnąłbyś ją czy nie?!
- Nie, no fajna jest.
- Ale pierdolisz. Jest zajebista. Może nawet ładniejsza od Marty. To co, bierzesz się za nią? Bierzesz?!
- Kurwa, Bogdan. Nie lubię takich gadek. Zobaczymy jak się wszystko ułoży
- Kurwa, Kornel. Tobie ma stać, a nie układać się. Przecież, ty nie masz z nią iść na randkę, tylko na dywan albo pralkę! Ha, ha,ha! Ale się rymło!
- A gdzie w tym romantyzm?
- Nie masz jeszcze dosyć romantyzmu?
Nagle coś mu strzeliło do głowy i wgramolił się na metrową zaspę śniegu. Rozpostarł ramiona i uroczyście przemówił:
- Romantyzm jest we mnie. Surrealizm jest we mnie. Więc skoro dzisiaj jestem taki... To takie oblicze ma dzisiaj romantyzm! Zgadza się, kurwa?!
- Zgadza się. Zejdź! Ale ty wiesz, o co mi chodzi? Wiesz, czy nie?!
- O nic nie chodzi. Po pierwsze nie pierdol. Po drugie nie pierdol i po trzecie...? – w tej sekundzie zeskoczył.
- Nie pierdol. – dokończyłem maksymę.
- Właśnie, Kornel. Nie pierdol!
- Tak, wiem. Może i masz, Bogdan, rację. Dobrze byłoby w końcu zobaczyć, jak to jest.
- No właśnie. A pierwszy raz jest ważny. Masz, chłopie, okazję. Pierwszy raz i to od razu z modelką! Jedną z najlepszych w Szczecinie. To co? Ej?
- Mówię ci. Zobaczymy, jak się ułoży. Nic na siłę, Bogdan.
- Pierdolisz faktycznie jak dziewica.

Doszliśmy do rogu ulicy, skąd widać już było nasz sklep. Jakieś dziesięć metrów za nim stał milicyjny radiowóz, poza tym pusto. Było dopiero parę minut po 22-ej, a w centrum miasteczka byliśmy tylko my, jeden bezpański pies i wpadający zewsząd na nas wiatr. Przed sklepem, w świetle ulicznej lampy, odliczyłem z pieniędzy wyżebranych od matki trzy tysiące na pociąg, a całą resztę oddałem Bogdanowi.
Otrzepując buty ze śniegu, weszliśmy do sklepu, w którym prócz ekspedientki – również nikogo nie było.

- Dzień dobry, a raczej, dobry wieczór, pani Zosiu. Ciepło tu u pani! – powiedział Bogdan, głosem podrywacza, a zarazem mistrza w żonglowaniu intonacją.
- Cześć, Bogdan – odpowiedziała radośnie.
- Co ma pani dla nas dobrego?
- A, to co widać.
- Noo. Widać … Hm… Paznokcie pomalowane na czerwono – powiedział uśmiechając się.
- A jakie miałam, jak mnie ostatnio widziałeś?
- Tydzień temu miała pani niebieskie. Zgadza się? Jak te oczy. – okrasił ostatnie słowa wymownym spojrzeniem.
- Och! Ty to masz pamięć. Naprawdę...
Spuściła wzrok, wyraźnie speszona. Bogdan zadowolony z efektu, nadął się i już innym tonem, bardziej obojętnym – rzekł:
- A więc pani Zosiu... Potrzeba nam trochę alkoholu. Co pani w tę wietrzną i gwiaździstą noc poleca?
- No, nie wiem. Co ostatnio kupywałeś?
- Ostatnio ku-po-wałem Żytnią.
- To może Żytnią?
- Dobra. Wezmę dwie połówki. A za twoje, co kupimy? – zwrócił się do mnie.
- Podobno Żołądkowa Gorzka jest dobra.
Kobieta postawiła na ladzie dwie butelki i z błyskiem w oczach oczekiwała kolejnego zamówienia.
- To da pani, pani Zosiu, jeszcze jedną Żołądkową Gorzką i… paczkę prezerwatyw, no i jakąś torbę – powiedział Bogdan i położył banknoty.

Ekspedientka zakręciła się i po chwili do butelek żytniówki dostawiła trzecią butelkę. Sięgnęła po torbę, a następnie po paczkę prezerwatyw. Uśmiechając się, położyła ją na wyciągniętej, otwartej dłoni Bogdana. Ten, musnąwszy wpierw kciukiem jej palce, pewnym ruchem schował paczkę do kieszeni spodni. Zarumieniona kobieta zaczęła pakować butelki i gdy wkładała ostatnią do torby, spojrzała w okno i dziwnie zaczęła się śpieszyć. Szybko, ale i z widoczną nerwowością w ruchach, wydała resztę i powiedziała „dobranoc chłopcy” - tak, jakby chciała powiedzieć: „Proszę was, idźcie już sobie!”. Popatrzyliśmy po sobie zdziwieni, ukłoniliśmy się i skierowaliśmy w stronę wyjścia. W drzwiach minęliśmy się z dwoma milicjantami, którzy zmierzyli nas surowym wzrokiem.


CDN

Opublikowano

Wreszcie znalazłam czas, żeby przeczytać Imprezę 02. Przepraszam, że dopiero teraz. Właściwie nie ma się do czego przyczepić. Może tylko trochę do przecinków. I słówka sexi - przepraszam, jako anglistka po prostu muszę! :)

Otóż sexi można pisać na dwa sposoby: angielski - sexy. Przez "x", ale wtedy koniecznie z "y"; polski - seksi. Przez "i" na końcu, ale wtedy "ks". Tak samo jak sex/seks, zresztą.

Przecinki:

"No mi też. Jest sexi, nie ma co. Widziałeś jej tyłek?" - No, mi też...

"Kilka lamp na osiedlu pomagało, takim jak my, nie zgubić się w drodze." - tu przecinki moim zdaniem zbędne. To nie jest wtrącenie.

"Właśnie Kornel. Nie pierdol! " - Właśnie, Kornel...

"Może Bogdan i masz rację. Dobrze byłoby w końcu zobaczyć, jak to jest." - Może, Bogdan, i masz rację. Chociaż ja zrobiłabym jeszcze inaczej: Może i masz, Bogdan, rację. "Może" oddzielone od "i" brzmi dziwnie.

" Masz chłopie okazję." - Masz, chłopie, okazję.

" Zobaczymy jak się ułoży. Nic na siłę Bogdan. " - Zobaczymy, jak się ułoży. Nic na siłę, Bogdan.

"Jakieś dwadzieścia metrów za nim, stał radiowóz milicji, poza tym pusto. " - usunęłabym przecinek po "za nim", ale zostawiła ten drugi.

"Dzień dobry, a raczej, dobry wieczór pani Zosiu" - Dzień dobry, a raczej, dobry wieczór, pani Zosiu

"Cześć Bogdan – odpowiedziała radośnie." - Cześć, Bogdan

"Prawdopodobnie, pozostawiliśmy ją na pastwę całonocnego towarzystwa dwóch milicjantów, którzy minęli się z nami w drzwiach." - usunęłabym przecinek po "prawdopodobnie"

Dodatkowo:

Wszystkie "ha,ha,ha" Bogdana zamieniłabym raczej na opis w stylu: "Zaśmiał się głośno/ donośnie" albo tym podobne.

"Nie mów tylko, żebyś jej nie szturchnął?!" - że byś tutaj osobno.

Poprawki, jak widać, czysto kosmetyczne ;) Tekst naprawdę przypadł mi do gustu. Szczególnie, że nie silisz się na upiększanie dialogów i przez to są one bardzo naturalne. Podobała mi się też "przemowa" Bogdana.

Widać już mój e-mail w profilu, czekam na wiadomość. Zaciekawiłeś mnie niezmiernie.

Pozdrawiam gorąco!
Leah.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Ja tak sobie drogie Panie Panowie drodzy moi Bracia moje Siostry cud Boży o wolnej woli gdzie zapisał losy w Trójcy jeden zna karty historii jako czas mu nieistotny i jego palec wskazuje gdzie dla nas przypadkowe zdarzenie jest na Jego polecenie tak się usłyszałem tutaj dzieje 

      No więc tak łapię 

      stan niestan dna demokratyczny przypis do niewstania mego niepodpisane rymy się trafiły gdybym wiedział wcześniej się dowiedziałem później sercem bym nietrafiał w ludzkiej masy duszę a tak ruszę tłumem wtedy gdy stan i słowa były ku zabawy zaprawy wypadałe wybadany ja no coz

      cóż 

      szkoda że 

      już 

      wiem kim jestem nie 

      pytam już 

       

      czynem cham z najgorszych 

      nienawiści pelen

      ku mi bądź 

      mi czyny które 

      popelniał tamten nieświadomy swego 

      bytu życia 

      w ktorym

      spał zamknięte powieki miał to napewno na.prawde i brał co chciał 

      a chciał mieć a nie być 

      a byli tam wtedy Ci co krew z krwi bracia

      ten najmłodszy wpatrzony mówiła 

      matka a ja go niszcząc za dzieciaka

      wiem czemu 

      nienawiścią pała czrmu

      czemu chce 

      być jak najdalej. rodzina rozbita bo ja za cud się moalem

      miałem jak bilem

      biłem kradĺem i odpychałem tych co powinien dobry człowiek chronić 

      krew z krwi

      oczy litości na krzyki z ust moich gdzie padały słowy nje wiem czemu głośno nieswiafomie wbrew temu za kogo chciałbym się mieć 

      i mam na to jej odpo wiedź

      jesteś chory wiem 

      i wciąż czuła że musi być blisko mnie 

      drugi policzek i pierwszy po rwz kolejny

      kurwy chuje cham 

      ale ja bym chciał spowiedzi i opłatka 

      jak Wielka Improwizacja 

      potrzebujesz Boga

      masz w sobie diabła 

      opętanie 

      egzorcyzmy nic nie dały a może 

      po tem staje się sobie bliższy 

      długo w czasie nie od razu przynajmniej dziś njewstan przypomina mi co zrobiłem odpowiadam sobie kim jestem

      wbrew Bogu i jego słowom przez Syna przekazanym nie jestem Bogiem a bliżej mi do tego co niesie światło (tłumaczenie imienia Lucyfer jest takie wyczytałem sprawdź mnie sprawdź też chyba że wiesz to nie musisz sprawdzać przesz)

      ja niewstanie jedynie byłbym w stanie wykrzyczeć nawet wyliczę swoje grzechy księdzu przy spowiedzi ale czy to się liczy 

      gdy twardy trunek płynie przez żyły i uruchamia myśli 

      dziś nigdy nie jestem trzeźwy tak naprawdę 

      nie jestem sobą 

      leki wypisane odzez psychiatrę 

      znika objaw co spać nje daje

      rząd ludzi z przeszłości co nazwali omamem ja wypieram (jak to jeden z objawów) nieprawdziwosc tych omamow i biorę za prawdę co mi się wydaje że radioteatr to plan terapii behawioralnej metodą techniki ukrytej schowanej ludzkości znanej z filmów i seriali typu sajens fikszyn 

      ale oni mają dostęp 

      a ja wystawiłem się na cel celnym słowem a potem njeudanym samobojstwem na cudzych petlach sie rzucam gdzie nie wczas i głupia moja tendencja i przekonanie że to co mówię jest dobre i nie muszę sam se posłuchać się co nagadałem 

      niewstanie w trybie strumień nieświadomości 

       wyplute słowa które o nich sam spelnie w przyszłości 

      bo gdy ja mówię oni czy świat jest taki a taki gdy się rwę do opisania cywilizacjii to ja hedtem w tym

      moje odbicie

      gdy wypluwam wers o chmarze co idzie przez życie jakby byĺa androidem lub szerszeniem to o sobie przecież sprawdam co w poezji znaczy szerszeń i to łatwe a ja miałem zagadkę 

      podpisałem się w metaforze że jestem wrogiem 

      (kmwtw nie łamiąc omerty bo wtajemniczenie w grupè miało być ale fakstartem nazwane głupie rymowanie po zwrotce napisanej jeszcze dodadkowe a nkepotrzebne co zrobiłem tam nje wjem chocjuz domyslili mnie co poleciał za hejt za dis a to samotny opuszczony co chciałby mieć coś czego mieć nie ma nissczy w swojej głowie upadając upadlajac sie jedynie)

      że widzę jedynie tragedię jak nie wiem mówię co czuje ten co patrzy na śmierć osoby którą kochał całe życie co czuje gdy odchodzi druga z połówek 

      nie wjem co czuje osoba przeszywająca tragedię a nie wiem tak. naprawdę jaką tragedię przeżywają przeze mnie

      prawda jest taka tu od dzieciaka powinni nienawidzieć tego mnie chama co zło czyniąc i wbrew im i ich potrzebom oczekiwaniom

      zabity anioł 

      jest moją sprawą

      daleko od świata gdzie ludzkość kroki stawia powinnienem umrzeć i nie wracać 

      opuszczona samsara ale nie jako nagroda a jako kara 

      nic nie doświadczać poza granicami wszechświata 

       

      oto wiersz który już gdzieś w podobnych słowach pisalem 

       

      W sklepie pełnym pomarańczy 

      ominę je

      Prosto w stronę gdzie flaszki

      Obejdzie się niesmakiem

      Wróble pod dachem nie dają spać nad ranem po nocy nieprzespanej 

      Gołębie karmię na ekranie wirtualnym ziarnem

       

      i coś tam chyba było jeszcze może ale kończę generalnie

       

       

      ps KOCHAM JAK W KSIĄŻKACH JAK W FILMACH JAK W BIBILIACH 

      CHCIAŁBYM BY TO BYŁA PRAWDA ALE SERCE JAK KAMIEŃ I NIEWYKSZTCONA EMPATIA

      ROBIŁEM WAM ZA CO PRZEPRASZAĆ PRZEPRASZAM WAS TO ZA MAŁE I TYLKO ZNÓW BY POCZULI ODRAZĘ 

      WYŚWIETLĘ SIĘ I NA KONIEC DODAM 

      ŻE DZIŚ TE SŁOWA TO JUTRZEJSZE ALE ZE MNIE IDIOTA

       

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Ja tak sobie drogie Panie Panowie drodzy moi Bracia moje Siostry cud Boży o wolnej woli gdzie zapisał losy w Trójcy jeden zna karty historii jako czas mu nieistotny i jego palec wskazuje gdzie dla nas przypadkowe zdarzenie jest na Jego polecenie tak się usłyszałem tutaj dzieje  No więc tak łapię  stan niestan dna demokratyczny przypis do niewstania mego niepodpisane rymy się trafiły gdybym wiedział wcześniej się dowiedziałem później sercem bym nietrafiał w ludzkiej masy duszę a tak ruszę tłumem wtedy gdy stan i słowa były ku zabawy zaprawy wypadałe wybadany ja no coz cóż  szkoda że  już  wiem kim jestem nie  pytam już    czynem cham z najgorszych  nienawiści pelen ku mi bądź  mi czyny które  popelniał tamten nieświadomy swego  bytu życia  w ktorym spał zamknięte powieki miał to napewno na.prawde i brał co chciał  a chciał mieć a nie być  a byli tam wtedy Ci co krew z krwi bracia ten najmłodszy wpatrzony mówiła  matka a ja go niszcząc za dzieciaka wiem czemu  nienawiścią pała czrmu czemu chce  być jak najdalej. rodzina rozbita bo ja za cud się moalem miałem jak bilem biłem kradĺem i odpychałem tych co powinien dobry człowiek chronić  krew z krwi oczy litości na krzyki z ust moich gdzie padały słowy nje wiem czemu głośno nieswiafomie wbrew temu za kogo chciałbym się mieć  i mam na to jej odpo wiedź jesteś chory wiem  i wciąż czuła że musi być blisko mnie  drugi policzek i pierwszy po rwz kolejny kurwy chuje cham  ale ja bym chciał spowiedzi i opłatka  jak Wielka Improwizacja  potrzebujesz Boga masz w sobie diabła  opętanie  egzorcyzmy nic nie dały a może  po tem staje się sobie bliższy  długo w czasie nie od razu przynajmniej dziś njewstan przypomina mi co zrobiłem odpowiadam sobie kim jestem wbrew Bogu i jego słowom przez Syna przekazanym nie jestem Bogiem a bliżej mi do tego co niesie światło (tłumaczenie imienia Lucyfer jest takie wyczytałem sprawdź mnie sprawdź też chyba że wiesz to nie musisz sprawdzać przesz) ja niewstanie jedynie byłbym w stanie wykrzyczeć nawet wyliczę swoje grzechy księdzu przy spowiedzi ale czy to się liczy  gdy twardy trunek płynie przez żyły i uruchamia myśli  dziś nigdy nie jestem trzeźwy tak naprawdę  nie jestem sobą  leki wypisane odzez psychiatrę  znika objaw co spać nje daje rząd ludzi z przeszłości co nazwali omamem ja wypieram (jak to jeden z objawów) nieprawdziwosc tych omamow i biorę za prawdę co mi się wydaje że radioteatr to plan terapii behawioralnej metodą techniki ukrytej schowanej ludzkości znanej z filmów i seriali typu sajens fikszyn  ale oni mają dostęp  a ja wystawiłem się na cel celnym słowem a potem njeudanym samobojstwem na cudzych petlach sie rzucam gdzie nie wczas i głupia moja tendencja i przekonanie że to co mówię jest dobre i nie muszę sam se posłuchać się co nagadałem  niewstanie w trybie strumień nieświadomości   wyplute słowa które o nich sam spelnie w przyszłości  bo gdy ja mówię oni czy świat jest taki a taki gdy się rwę do opisania cywilizacjii to ja hedtem w tym moje odbicie gdy wypluwam wers o chmarze co idzie przez życie jakby byĺa androidem lub szerszeniem to o sobie przecież sprawdam co w poezji znaczy szerszeń i to łatwe a ja miałem zagadkę  podpisałem się w metaforze że jestem wrogiem  (kmwtw nie łamiąc omerty bo wtajemniczenie w grupè miało być ale fakstartem nazwane głupie rymowanie po zwrotce napisanej jeszcze dodadkowe a nkepotrzebne co zrobiłem tam nje wjem chocjuz domyslili mnie co poleciał za hejt za dis a to samotny opuszczony co chciałby mieć coś czego mieć nie ma nissczy w swojej głowie upadając upadlajac sie jedynie) że widzę jedynie tragedię jak nie wiem mówię co czuje ten co patrzy na śmierć osoby którą kochał całe życie co czuje gdy odchodzi druga z połówek  nie wjem co czuje osoba przeszywająca tragedię a nie wiem tak. naprawdę jaką tragedię przeżywają przeze mnie prawda jest taka tu od dzieciaka powinni nienawidzieć tego mnie chama co zło czyniąc i wbrew im i ich potrzebom oczekiwaniom zabity anioł  jest moją sprawą daleko od świata gdzie ludzkość kroki stawia powinnienem umrzeć i nie wracać  opuszczona samsara ale nie jako nagroda a jako kara  nic nie doświadczać poza granicami wszechświata    oto wiersz który już gdzieś w podobnych słowach pisalem    W sklepie pełnym pomarańczy  ominę je Prosto w stronę gdzie flaszki Obejdzie się niesmakiem Wróble pod dachem nie dają spać nad ranem po nocy nieprzespanej  Gołębie karmię na ekranie wirtualnym ziarnem   i coś tam chyba było jeszcze może ale kończę generalnie     ps KOCHAM JAK W KSIĄŻKACH JAK W FILMACH JAK W BIBILIACH  CHCIAŁBYM BY TO BYŁA PRAWDA ALE SERCE JAK KAMIEŃ I NIEWYKSZTCONA EMPATIA ROBIŁEM WAM ZA CO PRZEPRASZAĆ PRZEPRASZAM WAS TO ZA MAŁE I TYLKO ZNÓW BY POCZULI ODRAZĘ  WYŚWIETLĘ SIĘ I NA KONIEC DODAM  ŻE DZIŚ TE SŁOWA TO JUTRZEJSZE ALE ZE MNIE IDIOTA    
    • Boże dziś i nigdy nie składam rąk do modlitwy Znaku krzyża do Imion Jakie Nosi Twoja Trójca W Jednej Osobie nie czynię  Czy słowami w myślach wystarczy że to powiem czy to za mało by mnie Twoje Boskie ucho nastawione w moją stronę wysłuchało Boże dwa razy dziennie modlę się słowami modlitw  Tej której nauczył nas Syn Twój Boży gdy milenia temu urodzony ze znamieniem skazania na śmierć tych którym chciał pokazać miłość i szczęście jak żyć by Raju dostąpić  Druga modlitwa do tego który rządzi jak karty historii pisze i czas dla niego jest njestotny bo jest zarządca linii okręgu który wszechświat tworzy Boży zaczęty jednym tajemniczym słowy Trzecia modlitwa do niepokalanej grzechem Matki Syna Papież Polak otoczył ją kultem i ja też się ku jej wyjątkowości przychylam w modlitwach Wieczorne modły mają jeszcze urywek koronki ze słowy gdzie krew Syna poświęcona za grzechy nasze i świata były wybaczony   Ale dziś jest dziś jestem niewstanie  Jestem pod wpływem i chaos używki w płynie twardej i strasznej sprawia że modlitwy nie przychodzą z automatu i mylą i xapomjnaja słowa się  Dziwne nie  Uczone od dziecka wpojone jak twarda stal słowa znikają a ja wpadam w tym niestanie by pomodlić się swoimi słowy  Tylko jak to zrobić gdy Byt jak Boży jest mi niepewny  Ten z Księgi  Starego Nowego słowa  Testamenty Ojca który patrzy i widzi Mi się nie widzi Pytasz więc czemu te modlitwy Bo przyszło mi usłyszeć słowa że gdy będziesz modlił i żył po chrześcijańsku uwierzysz ale nie Wierzę w wyższą świadomość  Coś co jest zawsze i wszędzie i wie  ale tylko patrzy jak po pierwszym tchnieniu w nicość jak pierwsza była liczba jak jedynka  Obserwuje i wie co dzieje się co stanie się ale nie do końca czeka na nas po drugiej stronie gdzje dusza zawedruje gdy ciało opuszcza Jestem Heretykiem saracenem w Boga nie wierzę ale dziś moje ręce ułożone na ekranie klikają w klawiaturę chcą by Bóg usłyszał mnie i zwrócił uwagę choć miał już prawo zwątpienia w moją osobę i mógł przestać czekać na mnie z rajskim życiem po ostatnim oddechu Oj Boże możesz już na mnie nie czekać na szczycie gdzie chmury pod nami płyną po niebie jak owce białym wełnianym spokojem który pasuje do koloru skrzydeł szat i źrenic tego który jest Aniołem Twoje Boże armie anielskie spoglądając na mnie mogły opuścić mnie z nadziejami na szczęście  Gdzje nie słuchałem duszy której połączenia nie czułem  tylko glupi ślepy głuchy  chciałem mieć nie być  Kochać i miłość to słowa które można jedynie z duszy definiować a nie wyvzytanymi słowami w książkach albo podejrzanymi zachowaniami w filmach postaci  Niekumaty na empatii nie zauważyłem innych  Ani ich potrzeb ani ran których zadania jestem ich winny  Boże moje modlitwy to jak zacznę od Amen jak rozmowę telefonem zaczyna się halem (od halo zastosowałem odmianę) Czy masz dla mnie na wadze ostatecznej gdzie grzechem i jego ciężarem wskażesz co się nieśmiertelnej duszy spelni na zawsze Czy kilka słów do paru dusz które dały im chwilę dopaminowego szczęścia te rymy w wierszach wypowiedziane w nieświadomości mają wagę wobec czynów i krzywdy której jestem winny  czy słowa litości wobec moich krzyków  gdzie zauważona choroba to stan umysłu czy zgnilizny tu duszy nie narządów jak bebechy i styków w mózgu jak przyszło mi poznać diagnozę gdy na kozetce wylądowałem  Boże proszę miej na uwadze że nawet diabeł może mieć nadzieję na pojednanie  Synu przyjdziesz po raz wtóry Nie pokonuj już śmierci i piekła  doprowadzić musisz Lucyfera do zrozumienia że wszystko dzieło Boże i wszędzie wszystko Rajem w szczęściu i miłości może płynąć jak spokojna rzeka wlewać się do oceanu krwi w Bożym sercu Przytul diabły i karm je miłością jakiej zechcą dzielić się z ludzkością  Poznanie owocem zakazanym różnicy dobra i zła było potrzebne by docenić czym jest szczęście  Boże czy już nie dość strachu w nas  nie dość zła przyszło nam znać by docenić pamiętając wojny ból ubostwo i bycie nikim wobec tych co z batem i mieczem nad nami losami kierują  Boże już wiemy jak smakuje proch i czym jest ryzyko skończenia cywilizacji atomem  Ostateczna z wojen już się rozegrała  Urodzony by go na śmierć skazać nam i diabłu pokazał że można go pokonać  Ostateczna ofiara tego bez grzechu który dla uwolnienia istot ludzkich od ciężaru ich grzechów skonał A chciał tylko otworzyć serca  Ale nie zauważyli kim jest ci którym chciał odebrać życie w orzywilejach  Kolej pojednać się z pierwszym zbuntowanym z pierwszym wrogiem  skrzydeł odebranych straconym do piekła dać miłość którą odda i przestanie czerpać w ludzkich grzechach jak karmić się upadkiem jak złem i strachem i pychą pożądaniem nie być drogowskazem z fałszywą drogą na szczęście z posiadaniem władzy i pieniędzy  Boże co tacy jak ja mogą  Gdy oni tam są  Gdy Ty tam jesteś  miałem się modlić ale nie wychodzi mi to za dobrze proszę wskaż  drogę  Gdy już to uczyniłem powinienem znać Twoją odpowiedź  Otwórz serce bym umiał szczerze powiedzieć kocham Nie wypada prosić Boga wszak on juz wszystko co mógł nam dał reszta to nasza droga i wybory i nadzieja na kolejną z szans Nie wątp w nas Amen w imię Trójcy która kocha nas. 
    • Kiedy pojawia się taki gniew, kiedy poeta staje się sumieniem narodu, wkrótce naród się budzi.   Wierz mi, wyjdę na ulicę, bo jestem świadomy jak jesteśmy zeszmaceni przez "kwiat głupoty narodu". Tyle hipokryzji w geopolityce jeszcze nie było, to i w kraju wolno "wszystko"? Bez mojej zgody. To rola mężczyzn, zwłaszcza młodych ciałem lub duchem. Pzdr.
    • Są na przykład takie kaloryfery,  które są na przykład pordzewiałe i ciekną.   Są na przykład okna,  które nie na przykład,  lecz naprawdę są nieszczelne.    Są na przykład sufity,  z których cieknie deszcz.   I ściany są na przykład mokre i stopy,  na przykład bose, mokną od podłogi,  która jest na przykład wilgotna.   I ubrania są na przykład mokre,  bo szafa przykładowo cieknie.   I wszystko jest na przykład mokre i na przykład cieknie.   I na przykład jestem ja,  który na przykład usiłuje,  pisać suchy wiersz.
    • @hania kluseczka kto wg Ciebie Haniu?
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...