Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



a dawniej jak przeprowadzano takie eksperymenty (udane)? Dziś jeden komputer jest silniejszy niż superkomputery z lat 60-70 (2010-50=1960).
Tak nawiasem pisząc nawet najlepsze komputery ze złym algorytmem nic nie obliczą. Jak w czasie wojny wietnamskiej gdzie komputer amerykanom odpowiedział, że wygrają wojne w roku (który był 3 lata wstecz przed wybuchem wojny). Ale nonsensem jest twierdzenie, że nikt nie może posiadać dobrego sprzętu i dobrego oprogramowania. Tak samo jak amerykańscy eksperci na lotniskach twierdzą, że loty są bezpieczne. Bo mają zabezpieczenia, nikt nie porwie samolotu itp. a wieże w stanach spłonęły.
Jakie eksperymenty? do tej pory nie stworzono sensownego modelu komputerowego warunków pogodowych, bo to trochę tak, jak gdyby chciał Pan modelować stan kwantowy cząstek.
Nonsensem jest twierdzić, że każdy może taki sprzęt posiadać. Superkomputer kosztuje miliony dolarów, jest kilka instytucji na świecie, które są w stanie taki komputer zbudować i oprogramować. Na komputerze osobistym tego się nie da zrobić.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


ani razu nie pominęłam pytania o życiorys księdza, kilka razy na ten temat pisałąm, proszę sobie przeczytać jeszcze z 5 razy.

Pan za to ominął pytanie (80% Pan omija), kto według Pana zalewa Polskę? może ich jest wielu? może każdy samolot troszkę sobie popuszcza? faktycznie, na Ursynowie była niedawno okropna nawałnica, pewnie pan słyszał. i faktycznie! kilkanaście samolotów tego dnia widziałam. wprawdzie niedaleko jest lotnisko, ale zaczynam podejrzewać, że to nie był Lot ani Lufthansa...

Naukowiec prowadzący badania obserwacyjne rejestruje za pomocą sprzętu zjawiska.
Ale chyba z nauką i obesrwacjami Pani nie miała do czynienia.
Czyli absurdem jest coś czemu nie da się Pani zdaniem zaprzeczyć? a zaprzeczyć nie da się bo Pani zdaniem tego nikt nie obserwuje. A chmury są podobno obserwowane właśnie przy analizie potrzebnej do prognozy pogody. Jak również do tego celu wykorzystuje się satelity, które obserwują.

ten fragment zupełnie nie jest napisany po polsku, więc dla bezpieczeństwa nie odpowiem.

ja też uważam, że nie można podwarzać, zdecydowanie. aa - proszę mi udowodnić, że ksiądz jest naukowcem:) bo jeśli nigdzie nie widać jego publikacji naukowych, nadal będę twierdzić, że jest hobbystą.

ja w swoim przekonaniu opieram się na faktach - brak publikacji, brak informacji o działalności naukowej. a Pan?

PS gdyby nie był księdzem, tylko sklepikarzem, piekarzem, kierowcą, finansistą - zareagowałabym na ten artykuł dokładnie tak samo. rechotem.
Opublikowano

Ksiądz sobie może publikować, co chce. Niech sobie założy bloga do tych celów. Ale jeżeli swoje dziwne teorie zamieszcza w komunikatach prasowych, to to zgroza jest. Biuro prasowe to nie jest forum dzielenia się pasjami i fantazjami. Choćby nawet i był najwyższej klasy specjalistą, to to nie jest miejsce na tego typu dywagacje. Nie rozumie Pan tej subtelnej różnicy? może Pan zrozumie, jak kiedyś za coś takiego wywalą Pana z roboty.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Jako ksiądz to z pewnością magister. Jeżeli orientuje się Pani w studiach doktoranckich to wie Pani że doktoryzujący się piszą referaty, które w większości są publikowane przez profesorów pod ich nazwiskami, na różnych odczytach. (to przykład bo ja nie wiem czy to ksiądz czy zakonnik itp.)
Taka już jest polska nauka.
Skąd Pani pewność, że jest tylko teologiem?
no właśnie - w sumie nie wiadomo czy to ksiądz, czy tylko paulin - nie każdy paulin jest księdzem i ma wykształcenie. jeśli jest się zwykłym paulinem, wydaje mi się, że nie trzeba mieć nawet matury, ale nie jestem pewna. w każdym razie nie wiemy czy jest księdzem czy nie i brak tych danych przeszkadza.

ale ok, powiedzmy że ma mgr, jest po wyższym seminarium. ok. ale to nadal nie jest wykształcenie pomocne w obserwcji nieba - przynajmniej nie od tej strony.

skąd mam pewność, że jest tylko teologiem? jak pisałam, nie mam (ze 3 razy mogę jeszcze napisać, ale czwartego nie wytrzymam), ale założę się, że gdyby był liczącym się specjalistą, pojawiłby się chociaż krótki jego biogram, zakres badań, publikacje itp.

a teraz kolejne założenie:
to, że (jeśli) jest doktorantem i napisał 30 prac, które ktoś opublikował pod innym nazwiskiem, nie zmienia faktu, że większym autorytetem z większym doświadczeniem jest jednak prof. Haman (jeśli orientuje się Pan w hierarchii)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Co do tytulacji to nawet GW nie zawsze tytułuje kogoś tytułem naukowym. Czy zawsze w artykułach pisząc o politykach używa się tytułu naukowego? Czy zawsze pisze się np dr. Andrzej Olechowski czy pisze się powiedział Andrzej Olechowski?
Czy mówiąc o Cimoszewiczu podaje się jego tytuł naukowy? nie. Częściej można przeczytać że to były premier.
Tak samo z prezydentem Kaczyńskim w wielu artykułach jego tytuł naukowy był pomijany (nie tylko w GW). Przy nazwisku stawiano tylko przezydent Lech Kaczyński.
Co nie oznacza, że nie był Profesorem, ale czytając, że to "tylko" prezydent można podważać jego znajomość na dany temat, czy nie miałby prawa wypowiadać się na temat czegoś bo był prezydentem?

Nie podważam dorobku naukowego prof. KRZYSZTOF HAMAN, ale też nie przekona mnie on, że wie wszystko o niebie itp.
Na podstawie tego, że ktoś ma więcej publikacji naukowych nie jesteśmy w stanie stwierdzić, że ma rację we wszystkim. Szczególnie naukowiec wie, że są prowadzone różne badania, jeśli nie obserwuje całego nieba, nie może powiedzieć, że 100% pewnością co się na nim dzieje. Nie jest w stanie powiedzieć czy na polskim niebie prowadzone są badania. Chyba, że odniósłby się do konkretnego przypadku. Bo nie sądzę, żeby i on miał wiedzę kto jakie badania prowadzi. Zazwyczaj informuje się o badaniach jak już są wyniki.
Autorytetem w dziedzinie nauk fizycznych był Albert Einstein, co nie oznacza, że wszystko co powiedział było brane od razu za pewnik. Ba, nawet studenci wdawali się w dyskusję z nim, próbując obalić jego teorię (kilka teori zostało obalonych).
Przy badaniach kosmosu zauważa się, pewne nieścisłości w dotąd pewnych i niezaprzeczalnych teoriach. Stwierdzenie, że Einstein miał większą wiedzę i więcej publikacji niż zespoły badające konkretne zjawisko i dlatego nie da się podważyć jego teori jest śmieszne. Pani zdaniem nic nowego nie da się odkryć? Bo nad tym pracują ludzie z mgr pod kierownictwem profesora?
Dyskusja jednak na portalu toczy się o to czy ksiądz ma prawo się wypowiadać.
Zgodzi się chyba Pani, że jeśli byłby naukowcem ma prawo?
Co do samej nauki ja nie jestem w stanie stwierdzić mając takie informacje, kto ma racje, a kto nie.
Co do samych samolotów to jestem ciekawy, co to zostało zaobserwowane, jak również czy samolot nie należał np. do Watykanu, ale na ten temat nic nie pisze ani Paulin, ani specjalista.
I małoprawdopodobne, że odpowiednie instytucje udzielą odpowiedzi w najbliższym czasie. Jak widzę, zainteresowanie tym co napisał Paulin wykazała tylko GW, chyba mająca się za rzecznika wszystkich instytucji.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Co do tytulacji to nawet GW nie zawsze tytułuje kogoś tytułem naukowym. Czy zawsze w artykułach pisząc o politykach używa się tytułu naukowego? Czy zawsze pisze się np dr. Andrzej Olechowski czy pisze się powiedział Andrzej Olechowski?
Czy mówiąc o Cimoszewiczu podaje się jego tytuł naukowy? nie. Częściej można przeczytać że to były premier.
Tak samo z prezydentem Kaczyńskim w wielu artykułach jego tytuł naukowy był pomijany (nie tylko w GW). Przy nazwisku stawiano tylko przezydent Lech Kaczyński.
Co nie oznacza, że nie był Profesorem, ale czytając, że to "tylko" prezydent można podważać jego znajomość na dany temat, czy nie miałby prawa wypowiadać się na temat czegoś bo był prezydentem?

Nie podważam dorobku naukowego prof. KRZYSZTOF HAMAN, ale też nie przekona mnie on, że wie wszystko o niebie itp.
Na podstawie tego, że ktoś ma więcej publikacji naukowych nie jesteśmy w stanie stwierdzić, że ma rację we wszystkim. Szczególnie naukowiec wie, że są prowadzone różne badania, jeśli nie obserwuje całego nieba, nie może powiedzieć, że 100% pewnością co się na nim dzieje. Nie jest w stanie powiedzieć czy na polskim niebie prowadzone są badania. Chyba, że odniósłby się do konkretnego przypadku. Bo nie sądzę, żeby i on miał wiedzę kto jakie badania prowadzi. Zazwyczaj informuje się o badaniach jak już są wyniki.
Autorytetem w dziedzinie nauk fizycznych był Albert Einstein, co nie oznacza, że wszystko co powiedział było brane od razu za pewnik. Ba, nawet studenci wdawali się w dyskusję z nim, próbując obalić jego teorię (kilka teori zostało obalonych).
Przy badaniach kosmosu zauważa się, pewne nieścisłości w dotąd pewnych i niezaprzeczalnych teoriach. Stwierdzenie, że Einstein miał większą wiedzę i więcej publikacji niż zespoły badające konkretne zjawisko i dlatego nie da się podważyć jego teori jest śmieszne. Pani zdaniem nic nowego nie da się odkryć? Bo nad tym pracują ludzie z mgr pod kierownictwem profesora?
Dyskusja jednak na portalu toczy się o to czy ksiądz ma prawo się wypowiadać.
Zgodzi się chyba Pani, że jeśli byłby naukowcem ma prawo?
Co do samej nauki ja nie jestem w stanie stwierdzić mając takie informacje, kto ma racje, a kto nie.
Co do samych samolotów to jestem ciekawy, co to zostało zaobserwowane, jak również czy samolot nie należał np. do Watykanu, ale na ten temat nic nie pisze ani Paulin, ani specjalista.
I małoprawdopodobne, że odpowiednie instytucje udzielą odpowiedzi w najbliższym czasie. Jak widzę, zainteresowanie tym co napisał Paulin wykazała tylko GW, chyba mająca się za rzecznika wszystkich instytucji.
co do tytułów naukowych - nie ma po prostu zwyczaju tytułowania, zwłaszcza polityków - nie pisze się przecież dr taki a taki tylko np. minister tego a tego, premier itp. chyba że przytacza się opinie eksperckie - wtedy owszem, tytuły naukowe są zawsze - na potwierdzenie rzetelności (to również dotyczy polityków, no i duchownych zapewne też). mam wrażenie, że zgadzamy się w tej kwestii.

jako szaraczki nie możemy z pewnością stwierdzić, czy Haman ma rację w 100% czy nie. jednak gdy ja widzę dwie postawy, dwie sylwetki, ufam wypowiedzi tej osoby, która ma większy dorobek naukowy, zdecydowanie.

gdzie napisałam, że nic nowego nie da się odkryć?

badania nad chemtrails, o których wspomina duchowny, są prowadzone od wielu lat i teorie skutecznie są obalane, uważane za niedorzeczne. nie będę przytaczać nazwisk, bo materiału jest mnóstwo w sieci, można przejrzeć bibliografię, zapoznać się z pozycjami wielu innych tytułowanych i doświadczonych osób. Haman nie jest jedynym na świecie, który podważa to zjawisko. proszę sobie poczytać - tylko nie na portalach typu Nautilus;) znalazłam bardzo przyjemną stronę, na której zjawisko zostało wyjaśnione w bardzo rzetelny sposób, przystępny dla laika takiego jak ja. zaznaczam tylko, że artykuły nie są pisane przez jakąś osobistość, ale powstały na podstawie m.in. książkowych publikacji poważnych naukowców. mnie takie wyjaśnienie wystarcza, ale chętni i odważni mogą oczywiście zajrzeć do książek.

podaję adres str do poczytania: http ://www.gfspl.rootnode.net/BLOG/?s=chemtrails

i pytanie końcowe - u nas powodzie są wywołane samolotami, natomiast w Czechach to już sprawka natury?;)

w dyskusji nie idzie o to, czy ksiądz ma prawo się wypowiadać, tylko czy ma prawo pisać bzdury na oficjalnej stronie poważnej instytucji.

guzik prawda, że sprawą zajmuje się wyłącznie GW. powiem więcej - list prof. Hamana najpierw pojawił się na stronie biura prasowego Jasnej Góry, GW go tylko znowu przedrukowała. powinno to rozwiać zarzuty, że GW wynajęła sobie naukowca. on sam widocznie odczuł, że ma obowiązek wyjaśnić coś czytelnikom.
temat podjął też Dziennik - o dziwo ta gazeta, nie GW, raczej ironizuje w tej sprawie. GW nie produkuje własnych komentarzy na ten temat, nie wyśmiewa.
temat obecny jest również w Angorze, której papierową wersję czytałam wczoraj.
jestem pewna, że zajmowały się tym też inne media, ale aż takiego monitoringu nie prowadzę.

Pana dziwi, że różne media przetwarzają informacje, które ukazują się w biurze prasowym, więc SĄ przeznaczone dla różnych agencji?
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Modeluje się mniejsze od kwantów cząsteczki, czy jak to się nazywa, co jest wykorzystywane do produkcji procesorów w jakiej dziś technologi, bo już nie wiem (zatrzymałem się na poziomie 0,14 mikrona) jak firma INTEL za oblicza jeszcze mniejsze technologie jak również IBM prowadzi badania i symulacje na poziomie kwantowym. o NASA już nie wspominając.. Jeżeli udawało się opracować technologię rozbijania chmur ok. 50 lat temu (czyli wtedy po raz pierwszy udało się doprowadzić sztucznie do opadów) to komputery były słabsze. Teraz mała sieć ma większą moc obliczeniową niż superkomputery z lat 60/70, kiedy przeważały 8 bitowe komputery. Początek lat 90 to dopiero komputer 32 bitowy. Proszę sobie uruchomić nawet 10.000 komputerów 8/16 bitowych i porównać ich moc obliczeniową z jednym komputerem 64 bitowym, taktowanym zegarem pare gigacherców, kiedy komputery z tamtych lat nie osiągały kilkunastu herców. O pamięci komputerów już nie wspomnęm gdyż 8 bitowce dobrze radziły sobie z małą ilością Pamięci (ok. 64 kb), więc po połączeniu w tak wielką sieć dałoby to około 2 GB ramu. System jak wiadomo powszechnie stosowany nawet przez NASA to UNIX. Domową wersją całkiem zgodną z UNIXEM jest LINUX. Oprogramowanie m.in. UNIX jest własnością uiwersytetu amerykańskiego. Podziwiam, Pańską wiarę w to, że danych i oprogramowania nie da się skopiować. Sam Pan w poprzednim wątku napisał, że to co miało wartość kilka milionów dolarów dawniej teraz może być warte grosze.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Jak również forum poetyckie to chyba nie miejsce na dyskusje tego typu?
Też raczej można sobie założyć bloga i tam pisać, a nie wstawiać czyjeś teksty na forum poetyckie. Chyba, że były jakoś poetycko napisane...
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



więc osoba duchowna zadając pytanie, a nie wypowiadając się jako ekspert w jakiejś dziedzinie nie musi podawać tytułu naukowego? prawda?
chociaż zaprzeczyć ani potwierdzić, że jest związany z nauką się nie da.
Ani ja ani Pani nie znamy biografi Paulina.



Na razie kto ma jaki dorobek nie wiemy dokładnie;)


Zadawać pytania każdy może, tak było w konstytucji 3 RP, nie wiem jak jest w 4 RP;)


Ale to GW upowszechnia tę wiedzę, nie sądzę by rzeczynika jasnej góry tak na prawdę czytały nawet same "mohery";)
Czemu Pani jako żródło podaje GW? a nie, że to zostało opublikowane przez jasną górę, czyli przez jej rzecznika? Tym samym spowodowała Pani dodatkowe zamieszanie. Gdyby Pani napisała, że opublikowała tę informację jasna góra, byłoby jasne, że ksiądz pytał, a nie wmawiał coś. Tym samym nie prowokował skłócania społeczeństwa itp. jak również nie była to teoria spiskowa tylko pytanie.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



więc osoba duchowna zadając pytanie, a nie wypowiadając się jako ekspert w jakiejś dziedzinie nie musi podawać tytułu naukowego? prawda?
chociaż zaprzeczyć ani potwierdzić, że jest związany z nauką się nie da.
Ani ja ani Pani nie znamy biografi Paulina.



Na razie kto ma jaki dorobek nie wiemy dokładnie;)


Zadawać pytania każdy może, tak było w konstytucji 3 RP, nie wiem jak jest w 4 RP;)


Ale to GW upowszechnia tę wiedzę, nie sądzę by rzeczynika jasnej góry tak na prawdę czytały nawet same "mohery";)
Czemu Pani jako żródło podaje GW? a nie, że to zostało opublikowane przez jasną górę, czyli przez jej rzecznika? Tym samym spowodowała Pani dodatkowe zamieszanie. Gdyby Pani napisała, że opublikowała tę informację jasna góra, byłoby jasne, że ksiądz pytał, a nie wmawiał coś. Tym samym nie prowokował skłócania społeczeństwa itp. jak również nie była to teoria spiskowa tylko pytanie.
1. myślałam, że w tym punkcie doszliśmy już do porozumienia, ale widzę, że będzie Pan to i tak będzie ciągnął w nieskończoność.
jednak w tym samym akapicie potwierdza Pan to, o czym piszę od dawna - tak, ten duchowny NIE JEST ekspertem:D bardzo ładnie potwierdził Pan moje przypuszczenia.
2. myślę, że skoro największe polskie biblioteki naukowe nie mają jego pozycji, a internet też o tym milczy, duchowny nie wydał nic specjalistycznego poza biografiami świętych.
ja to sprawdziłam, a Pan? proszę spróbować, może fantom zniknie.
3. właśnie o tym już wspominałam - nieodpowiadanie na pytania, nieodnoszenie się do argumentów, omijanie nieprzyjemnych gruntów - w ten sposób ciężko z Panem dyskutować.
4. jako źródło podaję GW, ponieważ tam pierwszy raz przeczytałam artykuł. gdybym tego dnia jako pierwszy otworzyła Dziennik, jako źródło podałabym Dziennik. nadąża Pan?

hmm, GW rozpowszechnia tę wiedzę - jako jedyne, rozumiem?:D i w dodatku nie ma do tego prawa? czy jednak ma? a podane przeze mnie tytuły jej nie upowszechniają. miałam omamy, że temat jest omawiany w Angorze i innych, na pewno. naturalnie, TYLKO GW drąży temat.

nie wiem, czy biuro prasowe JG czyta ogół społeczeństwa, ale sądzę, że nie. robi się przedruki, żeby tekst mógł dotrzeć do różnych ludzi, czytających różne pisma. tak trudno to zrozumieć? i po to jest biuro prasowe. nie wiem, czy pan jest świadomy, ale takie biura są przeznaczone na pierwszym miejscu do tego, żeby korzystały z nich inne media. jednostkowy czytelnik - owszem, ale to nie jest główny cel.

spowodowałam zamieszanie? to jest to, o czym pisałam w poprzednim wątku - są ludzie, którzy oceniają wartość informacji w zależności od miejsca, w którym zostaje zamieszczona (w tej samej formie). tylko mnie wydaje się to tylko lekko dziwne?
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Modeluje się mniejsze od kwantów cząsteczki, czy jak to się nazywa, co jest wykorzystywane do produkcji procesorów w jakiej dziś technologi, bo już nie wiem (zatrzymałem się na poziomie 0,14 mikrona) jak firma INTEL za oblicza jeszcze mniejsze technologie jak również IBM prowadzi badania i symulacje na poziomie kwantowym. o NASA już nie wspominając.. Jeżeli udawało się opracować technologię rozbijania chmur ok. 50 lat temu (czyli wtedy po raz pierwszy udało się doprowadzić sztucznie do opadów) to komputery były słabsze. Teraz mała sieć ma większą moc obliczeniową niż superkomputery z lat 60/70, kiedy przeważały 8 bitowe komputery. Początek lat 90 to dopiero komputer 32 bitowy. Proszę sobie uruchomić nawet 10.000 komputerów 8/16 bitowych i porównać ich moc obliczeniową z jednym komputerem 64 bitowym, taktowanym zegarem pare gigacherców, kiedy komputery z tamtych lat nie osiągały kilkunastu herców. O pamięci komputerów już nie wspomnęm gdyż 8 bitowce dobrze radziły sobie z małą ilością Pamięci (ok. 64 kb), więc po połączeniu w tak wielką sieć dałoby to około 2 GB ramu. System jak wiadomo powszechnie stosowany nawet przez NASA to UNIX. Domową wersją całkiem zgodną z UNIXEM jest LINUX. Oprogramowanie m.in. UNIX jest własnością uiwersytetu amerykańskiego. Podziwiam, Pańską wiarę w to, że danych i oprogramowania nie da się skopiować. Sam Pan w poprzednim wątku napisał, że to co miało wartość kilka milionów dolarów dawniej teraz może być warte grosze.
Chodzi o to, że nie słyszałem o algorytmie, który byłby w stanie modelować niewyobrażalnie gigantyczną liczbę stanów kwantowych cząstek, tym bardziej, że ponoć przechodzenie z jednego stanu w drugi ma charakter całkowicie losowy, tzn może nie, ale nie znaleziono prawidłowości. Jeżeli nie widzi Pan różnicy pomiędzy symulacją kwantową układu o powierzchni kilometrów kwadratowych a chipem o rozmiarach 15x15mm, to gratuluję matematyki. Nie znam tajników projektowania procesorów, ale sądzę, że raczej prowadzi się je na poziomie aktualnej technologii, czyli pojedynczych jednostek logicznych, czy 32nm.
Tak aż mi dech zapiera, jak Pan sobie to wszystko ładnie składa. W ten sposób pierwszy lepszy polski bystrzak mógłby zbudować superkomputer! bo bystrzaki komputerowe to nasza narodowa specjalność. Nic Panu nie dadzą pojedyncze procesory połączone tak słabo szyną jak sieć ethernetowa i to jeszcze przy każdym procesorze obciążonym osobnym HAL-em, API i software'ową platformą sieciowej wymiany danych. Żeby zrobić superkomputer prawdziwie mocny obliczeniowo, musi Pan połączyć procesory w konglomerat, który jest maksymalnie bliski jednorodnemu organizmowi, w którym prędkość wymiany danych pomiędzy jednostkami to terabity na sekundę. Może Panu się to wyda dziwne, ale sprzętowe i software'owe ogarnięcie tego wymaga licznego zespołu fizyków, inżynierów, programistów, samych geniuszy w swoich dziedzinach. Kosztowność tego przedsięwzięcia nie bierze się z kosztów sprzętu, ale z wartości dodanej jaką jest umiejętność złożenia złomu w coś pożytecznego.
Sam unix nic nikomu nie da. To tak jak z kompilatorem języka C - jest powszechnie dostępny, co nie znaczy, że każdy może sobie napisać produkt równorzędny np z pakietem Office. Właściwie to nie można się posługiwać nazwą UNIX, a raczej systemy uniksowe. Bo tutaj chodzi o ideę systemu, a nie o gotowy produkt dostępny dla każdego. Ten Linux, o którym Pan pisał, to wersja zbudowana specjalnie z myślą o bezpłatnym systemie operacyjnym dla ludzi do komputerów osobistych. Ale i Linux nie jest jednorodnym systemem, bo istnieje masa dystrybucji, które potrafią się drastycznie różnić od siebie. Idea systemów uniksowych polega na tym, że wokół jądra systemu można dobudować komponenty o właściwie dowolnych funkcjonalnościach. Ale żeby stworzyć taki system, który zintegruje tysiące dedykowanych jednostek przetwarzających dane, to trzeba być instytucją dość poważną. Geniusz się ceni.
Sądząc po tym, jak żongluje Pan pojęciami typu bity, RAM i gigaherce, to nie posiada Pan żadnej specjalistycznej wiedzy na ten temat, więc właściwie nie ma o czym gadać. Powiem Panu tylko tyle, że zintegrowanie dwóch jednostek przetwarzających (nawet pod systemem Linux i z gigahercami) pod kątem jednego zadania jest tak trudne, że przerasta możliwości czlowieka określanego powszechnie jako wysoce wyspecjalizowanego. To jest tak dalece skomplikowane na wielu płaszczyznach, że nie jest Pan w stanie sobie tego wyobrazić. To nie działa na zasadzie prostego dodawania, że 2 gigaherce + 2 gigaherce dają 4. Trochę wiedzy na temat zagadnień sieciowych posiadam, bo tak się składa, że z tego żyję nie od dziś.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Jak również forum poetyckie to chyba nie miejsce na dyskusje tego typu?
Też raczej można sobie założyć bloga i tam pisać, a nie wstawiać czyjeś teksty na forum poetyckie. Chyba, że były jakoś poetycko napisane...
Proszę zapytać o to właściciela forum. Natomiast biuro prasowe ma ściśle określoną funkcję, której nie będę podawał po raz trzydziesty pierwszy, bo skoro za drugim, czy trzecim do Pana nie dotarło, to i tysiąc nie pomoże.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



ad 1. Ponieważ nie ma żadnych informacji na temat wykształcenia duchownego nie bedę się spierał czy ma czy nie. I w tej kwestii się zgadzam, że większym autorytetem jest Profesor.

ad. 2. Próbowałem, nie znalazłem.

ad. 3. Niczego nie omijałem.

ad. 4. Zawsze nadążam. Jednak w pierwszym wątku napisała Pani o podjudzaniu, prawda? Wspomnienie, o tym, że zdanie eksperta ukazało się najpierw w publikacji z Jasanej Góry, a potem w GW nie zmienia mojej opini co do tego co napisał naukowiec. Jednak skutecznie obala Pani twierdzenie, że Paulin podjudza. Gdyby podjudzał nie pojawiłaby się taka publikacja na Jasnej Górze wogóle, bo w jakim celu? Widać, że Paulin zadał pytanie i oczekiwał odpowiedzi. A czy pytał w swoim imieniu czy reagował na listy od kogoś itp. to nie ma znaczenia. I odpowiedź na postawione pytanie w pierwszym wątku brzmi jasno: Ma prawo pytać. Nawet o seks;)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Ja napisałem o modelowaniu ogólnie stanów kwantowych. Nigdzie nie napisał Pan o jakiej ilości kwantów piszemy. Założyłem więc, że ogólnie.


No tak ja piszę o sprzęcie jaki był dawniej, o dawniejszych superkomputerach w porównaniu do dzisiejszego jednego zwykłego komputera. Rozumie Pan to? A Pan pisze o dzisiejszym superkomputerze.
Co do samych algorytmów i programowania, to dobry programista mający odpowiednie wzory da radę stworzyć sobie pakiet office czy inny, jeżeli oczywiście ma na to ochotę (bo może wystarczają mu drobne poprawki do istniejących. Nie piszę tutaj o naszych przeciętnych specjalistach, którzy nie znają język C, i tak nie napiszą nawet prostego notatnika bo nie umieją wymyśleć algorytmu, tyle że taki "specjalista" za granicą nie byłby uznawany za programistę. Dość dużo oprogramowania powstaje na uniwersytetach. Potem niektóre modyfikowane są udostępniane. Niektóre publikowane na stronach uniwersytetu. To oczywiście, jesli ktoś chciałby stworzyć coś sensownego.
Jednak najprostszym sposobem byłoby skorzystanie z tego co już jest;)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Ja napisałem o modelowaniu ogólnie stanów kwantowych. Nigdzie nie napisał Pan o jakiej ilości kwantów piszemy. Założyłem więc, że ogólnie.


No tak ja piszę o sprzęcie jaki był dawniej, o dawniejszych superkomputerach w porównaniu do dzisiejszego jednego zwykłego komputera. Rozumie Pan to? A Pan pisze o dzisiejszym superkomputerze.
Co do samych algorytmów i programowania, to dobry programista mający odpowiednie wzory da radę stworzyć sobie pakiet office czy inny, jeżeli oczywiście ma na to ochotę (bo może wystarczają mu drobne poprawki do istniejących. Nie piszę tutaj o naszych przeciętnych specjalistach, którzy nie znają język C, i tak nie napiszą nawet prostego notatnika bo nie umieją wymyśleć algorytmu, tyle że taki "specjalista" za granicą nie byłby uznawany za programistę. Dość dużo oprogramowania powstaje na uniwersytetach. Potem niektóre modyfikowane są udostępniane. Niektóre publikowane na stronach uniwersytetu. To oczywiście, jesli ktoś chciałby stworzyć coś sensownego.
Jednak najprostszym sposobem byłoby skorzystanie z tego co już jest;)
Proszę Pana, co to znaczy "modelowanie ogólnie stanów kwantowych"? Niech się Pan nie ośmiesza. Porównał Pan inżynierię półprzewodnikową do modelowania stanów pogodowych, to podałem Panu pierwszą z brzegu różnicę, która świadczy o większej komplikacji tego drugiego. Poza tym odnoszę wrażenie, że nie widzi Pan różnicy pomiędzy układami charakteryzującymi się wysokim stopniem uporządkowania materii a takimi, w których materia hula w sposób nieuporządkowany. Co do ilości - w każdym z przypadków mówimy o niewyobrażalnej "ilości kwantów". :D

Ależ pisze Pan o starych superkomputerach, ale co z tego. Założył Pan błędnie, że te stare świetnie poradziły sobie z zagadnieniem modelowania pogody. Jak się dobiera założenia według własnego uznania a wbrew faktom, to można wykazać wszystko, co dusza zapragnie.

Nawet wybitny programista nie jest w stanie samodzielnie stworzyć takiego pakietu oprogramowania. Jest to zbyt skomplikowany twór, który przy okazji wymagałby programisty omnibusa, który jest świetny na wszystkich polach tej pojemnej dziedziny.

Żeby zrobić poprawki do istniejącego oprogramowania, to najpierw trzeba je mieć (a ja cały czas mówię o oprogramowaniu, które służy do integracji wielu procesorów i o takim do skomplikowanej analizy pogody), a to nie jest oprogramowanie ogólnie dostępne, wręcz chronione na tyle, że to obiekt walk wywiadów gospodarczych. Po drugie, trzeba mieć kod źródłowy, co jest jeszcze trudniejsze, bo dokonanie dekompilacji programu jest rzeczą praktycznie niemożliwą. Czyli trzeba by pójść na przykład do MITu i poprosić ładnie, żeby dali kod źródłowy, potem oni by się uśmiali, a my razem z nimi.

Wie Pan, tak zupełnie ogólnie, to ja się zgadzam - bardzo dużo oprogramowania powstaje, również na uniwersytetach. :D I tak na koniec: niewielu jest programistów, którzy "nie znają język C", choćby z tego powodu, że tego obowiązkowo uczą na studiach, poza tym również dość powszechnie na niższych szczeblach edukacji. Zaryzykuję wręcz stwierdzenie, że większość ludzi zajmujących się różnymi dziedzinami informatyki posiada przynajmniej postawową wiedzę z zakresu tego języka taką, która pozwala prawie na napisanie prostego notatnika. :) Nawet ja, osobnik, którego zapewne uznajesz Pan za istotę bardzo mało inteligentną, skoro wypisujesz takie bzdury, potrafiłbym napisać programik, który służyłby do zapisywania myśli. :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Myslełem, że dyskutujemy tutaj o tym co możliwe, albo nie. Widzę jednak, że jest to jednak dyskusja o wszystkim i o niczym.
Ja się odnoszę do czegoś innego, Pan stale wyciąga co innego. Trudno tak Panu odpisywać.
Ja odpisuję Panu co do pakietu office (dlaczego nie są tworzone na nowo), Pan to podstawia pod pogodę itp.
Co do stanów kwantowych, to za pewne Pan wie, ze symulacje przeprowadza się odnośnie badanego zjawiska. Sądząc, po tej niewyobrażalnej ilości kwantów, o której Pan pisze to mam wrażenie, że chodzi Panu o liczbę kwatnów jaka jest w całym wszechświecie. Tylko czemu miałoby służyć zmodelowanie wszcheświata? Bo nawet grupa uczonych nie zdołaby za wiele z tego zaobserwować. (musiałoby być potem niewyobrażalnie dużo naukowców, żeby z tego korzystać, jak napisała Olesia:"podejrzewam, że naukowiec nie jest w stanie śledzić każdej jednej rozwijającej się chmury, sekunda po sekundzie i zapisywać w pamiętniczku: "o k***! 3 sekundy temu mogli wpuścić w chmurę substancję XXX i zmieść z powierzchni ziemi żuczki gnojowniczki".
Tym bardziej obserwacja nieskończonej ilości kwantów, byłaby trudniejsza i bardziej bezcelowa.)
Przeprowadza się modelowanie, odnośnie tego co chce się zaobserwować, np. działanie bomby atomowej, budowy półprzewodników itp.
Twierdzenie, że coś co powstało w danym miejscu (uniwersytet i inne instytucje) i tam zostaje na zawsze jest błędem, bo musielibyśmy założyć ze 100% pewnością, że :
1. komputery są tak zabezpieczone, że nie da się wykraść danych.
2. Programiści tworzą tylko jeden kod źródłowy (pracują nad nim tylko w instytucji).
3. Prawa autorskie posiadają tylko instytucje i żaden program powstający na uniwersytecie nie jest własnością programisty.

Twierdzi Pan, że sztuczne wywołanie opadów nie miało miejsca (czyli badania nie zostały ukończone)?
żeby powiedzieć, że coś jest znane, badania musiały być wykonane. Z modelowaniem całej pogody (domyślam się że chodzi Panu o pogodę na świecie;)),dawniejsze komputery z pewnością sobie nie radziły, ale wybranego fragmentu tak. Ale wątpię, żeby do obserwacji faz powstawania chmury potrzebna była wiedza o pogodzie z całego świata.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Marek.zak1 Oj tak i zastanawia mnie czasem czy i ja nie walczę w takiej właśnie kategorii :) Pozdrawiam.
    • Jest takie miejsce, gdzie nie ma nadziei. Jeśli w nim mieszkasz to planów też nie ma. Zamknięty w bunkrze własnej przestrzeni odrzucasz piękno na oścież nieba. Jak przebić beton, jak się otworzyć? Jak spojrzeć słońcu twarzą w twarz - dumnie. Jak zacząć ufać, jak się nie korzyć, gdy klucz do wyjścia złamał się we mnie.    
    • @Leszek Piotr Laskowski Napisz coś w formie wiersza, może będzie łatwiej. Dzięki za wpis. Pozdrawiam. @Waldemar_Talar_Talar Zobaczymy, albo nie, jak piszesz. Pozdrawiam. 
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Aleksandria (Akurat w Bizancji) Nagle noc stała się zimniejsza. Bóg miłości do odejścia gotuje się; Aleksandry dusza na ich ramionach lżejsza, Gdy prześlizgują się między strażnikami serc. Karmiąc się jedynie prostotą czaru, Wychodzą w światło, w bezkształt się splatają w śnie mym I, promienni ponad najhojniejszą ludzką miarę, Wstępują w tłum głosów i win. To nie żaden trik, to zmysły cię zawodzą, Przelotny sen to, poranek położy kres, gdzie jego szlak – Pożegnaj się, bo Aleksandra odchodzi, Zażegnaj ból, że Aleksandry brak. Chociaż śpi w twej pościeli świątyniach, Choć co dzień pocałunkiem budzi cię, Nie mów, że chwilę tę sobie wyobraziła, Nie uciekaj się do wymówki tej. Przecież tak długo gotowałeś się na tę okazję, Podejdź prosto do okna. Światłem obmyj twarz. Gra muzyka. Aleksandra śmieje się łez spazmem, Twe zobowiązania znów w zasięgu ręki masz. A ty, który miałeś honor spędzić z nią wieczór, I dzięki temu odzyskałeś honor swój – Pożegnaj się, Aleksandra już odchodzi w wieczność, Zażegnaj łzy, bo Aleksandrę woła Bóg. Chociaż spała na twej pościeli ruinach, Choć co dzień pocałunkiem budziła cię, Nie mów, że tę chwilę sobie uroiła, Nie zniżaj się do wymówki złej. Tak długo szykowałeś się na tę okoliczność, Podejdź do okna. Światło? W twarz spójrz mu. Muzyka jak sen. Aleksandra się śmieje prześlicznie, Twe pierwsze śluby znów namacalne, tu. Od dawna wiesz, że tak się właśnie stanie – Zawsze byłeś kapitanem planów, co rozbiły się w pył – Więc nie uciekaj w tanie „tak, ale”, Co „dlaczego” i „więc” zakłóca rytm. Od dawna wiedziałeś, że tak się właśnie stanie; Zawsze byłeś kapitanem planów, co się rozsypały w proch – Więc nie bądź jak ci z liniowca Titanic Zbiegowie, co kryli się na samą myśl o „jak” i „bo”. A ty, któremu szyki plątał nonsensowny sens, któremu kod złamano, przekreślono krzyż – Zażegnać już teraz nie możesz nic, więc – Przeżegnaj się, bo Aleksandra martwa jest. Noc staje się coraz zimniejsza. Bóg miłości odszedł do pieleszy swych, Lecz Aleksandry dusza pod ich ciężarem stała się lżejsza: Już prześlizgnęła się pomiędzy strażników rzeki – Στυξ ------------------------------ ## Ich atme Gesang Sprawiasz, że śpiewam By zapomnieć świata pleśń Sprawiasz, że śpiewam Jedyną, jaką miałem, pieśń Pozwalasz śpiewać, śpiewać Mu Odkąd rzeka odpłynęła do swych spraw Dajesz mi śpiewać, śpiewać wciąż tu Z mego marnego kopczyka sław Wciąż śpiewam, śpiewam ci Nawet jeśli przeminął świat Sprawiasz, że śpiewam – Śpiewam tę samą pieśń od stu lat Sprawiasz, że śpiewam - Alleluja, mój jedyny hymn Sprawiasz, że śpiewam Jak więzień swój ostatni Rym To dzięki tobie śpiewam – Nawet gdy wieści złe, I ciągle śpiewam Jedyną, jaką miałem, pieśń Sprawiasz, że śpiewam Odkąd rzeka umarła mi... Sprawiasz, że śpiewam, By zapomnieć na parę chwil Śpiewam, śpiewam, śpiewam ci! Ty sprawiasz, że śpiewam, o Signore, Alleluja, mój jedyny hymn Fac me hymnum tuum canere W tej Wieży Pieśni, tym więzieniu mym... Dajesz mi śpiew, więc śpiewam, Choć się skończył świat – Życie to śpiew, i śpiewam wam; Przenoszę swój głos jak wojnę wśród lat Wciąż śpiewam, śpiewam ci Choć pełen dziur ten świat Noszę dumnie głos swój pełen łat Wciąż śpiewam, śpiewam ci, Choć mi prawie wiek pękł – Wnoszę dumnie swój głos pełen łat Na jedno z niższych Wieży piętr A ty – dajesz mi śpiewać, śpiewać mi Śpiewać ci... Ich atme Gesang – Für Dich. ------------------------------ ## Canto I (Alleluja) Słyszałem, że był taki sekretny akord, co go Dawid grał, I cieszył się Pan, i w głos się śmiał Ale dla ciebie muzyka to jak nic. Tylko zgaduję... To idzie tak: kwarta, kwinta [chór], Zapaść w mol, uniesienie w dur Zagubiony król komponuje swoje „Alleluja”... [Refren] Alleluja, Halleluja Alleluja, Halleluja [Zwrotka 2] Może miałaś wiary moc, lecz tylko Tomasz mógł przekonać cię, Zobaczyłaś, jak w słońcu kąpie członki wszystkie swe Jego piękno i księżyca blask w trans się sublimują... Przywiązał cię do krzesła tam, gdzie stoisz ty, Połamał ci tron, kłaki wyrwał ci A z Twoich ust wyrwał umęczone Alleluja [Refren] Alleluja, Halleluja Alleluja, Halleluja [Zwrotka 3] Mówisz, że splugawiłem imię Twe, Ja nawet przecież nie wiem, z czym je się je, A nawet jeśli wiem, to co cię tak denerwuje? W każdym Słowie jest Światła blask, Nawet jeśli śpiewano w ten czarny czas Nie Przeczyste, ale pokalane Alleluja... [Refren] Alleluja, Alleluja Alleluja, Alleluja [Zwrotka 4] Robiłem, co mogłem, lecz nie ukończyła mi się żadna rzecz Nie czułem nic, więc chciałem dotknąć jądra treść Prawdę mówię, nic nie konfabuluję... I chociaż wszystko na opak wyszło mi, Stanę z czołem otwartym przed Panem pieśni, i Język mój będzie śpiewać tylko: Alleluja! [Refren] Alleluja, Alleluja Alleluja, Alleluja [Outro] Alleluja, Alleluja Kochanie moje, ja już byłam tu, Ten pokój znam. Tu kładłam się do snu. Kiedyś byłam sama, jak trzeba, znów spróbuję... Widziałam Twój sztandar tam, gdzie Zwycięstwa Łuk Miłość to nie marsz chwały, lecz walka z wiatrakami złud, To zimne, zesztywniałe, strzaskane Alleluja Był czas, kiedy dawałaś mi znać Co tak naprawdę dzieje się w ciemnym gąszczu spraw, Lecz teraz mi już nic nie pokazujesz... Czy pamiętasz – kiedy jak klacz dosiadłem cię, Świętej Gołębicy też dał się słyszeć śpiew, A każdy nasz oddech był jak Alleluja! Może jest Bóg, tam na górze gdzieś, Ale miłość tylko jednej rzeczy nauczyła mnie – Strzelać do każdego, kto cię dubluje... I to, co słyszysz co noc, to nie miłosny spazm, Nie ktoś, kto nagle ujrzał światła blask – To skalane, sponiewierane, unicestwione Alleluja... ירומם, יתקדש שמך יישלל מכבודו, יעונה לצורה אנושית זו למרות שמיliion נרות dólują אין נחמה בשעת הרעה האם אתה רוצה שהיא תהיה חשוכה יותר? השטן אומר... אני מברך אותך! ------------------------------ ## Niegrzeczny żołnierzyk Cóż, mężczyzna, którego całe życie chciała mieć, wisi już na włosku cienkim jak drut „Nawet nie wiedziałam, jak bardzo cię pragnęłam” – powiedziała mu Jego mięśnie policzone są, a styl nieco staromodny już „O, kochany, przyszłam za późno znów”. I znów klękła w cieniu jego ócz (ucz się, ucz...) „Nigdy nie zobaczę twarzy jak twój nos, przez świetlne lata gości, co tu nie zagościli wciąż. I nigdy więcej, jak, o taki, gnat w zapasy siłuje się albo w miłość zieloną gra”. I wszystkie jego cnoty połknął dymiący odbyt - Holokaust Wzięła na siebie (prawie) wszystko, co jej kochankowi jednym haustem wypił czas. Teraz, Pan tego krajobrazu, stał tak, żeby widok mieć Z wróblem Franciszkowym na ramieniu (jak strach), któremu kazania chciał pieć (bez względu na wróbla płeć). Skinęła na strażnika, co na straży stał jego pobożnej inklinacji. I Powiedziała: „Zrobię ci rozkrok tam, gdzie akurat mam krok, Ja już pokażę samotność ci”. Chciał zorganizować jej orgię w holu, gdzie lustra ogrom on, Obiecał jej ochronę w kwestii gestii łon Oparła ciało o metalową szpatułkę ostrą jak dzwon, Powstrzymywała rytuał krwawiący, jak wejścia na orbitę słońc Zorientowała się na jego orientalizujący umysłu stan I alibi, co ma kształt jądr orgiastycznych pomroków, co kryją jego styl ponad stan (choć on nie ma tajemnic dlań) Przeprojektowała plan na jego Madonnę (brudny blond) i zbiory vintage'owo niewinnych win (nie dla pań!) „Ten monumentalnie mentalny Neverland jest zajmowany i przeze mnie cum mnie i mój klan”. Próbował stawić opór po raz ostatni, przystając, gdzie przystanek kończy bieg, Powiedziała: „Lekcja tęsknoty się skończyła i nigdy nie wróci”. Nie Zabrała jego tawerniany parlament, czapkę, zarozumiały taniec (nie zrozumiesz mnie) Wyśmiewała jego kobiecą modę, niezrozumianą urodę i robolski wdzięk (bierze głodem mój sen). Ostatnim razem, gdy go widziałem, usilnie starał się (twardego gościa) grać twardo o Wykształcenie kobiece, jakby jeszcze nie był dość kobiecy, bo O, ostatnim razem, gdy ją widziałem, mieszkała z jakimś facetem, co Podaje jej pustej duszy pokój pusty, a jej ciału - wcielenie (Ino po kolana). No! Więc wielka sprawa (na lewo) doczłapała (ledwo) do (niewielkiego) finału, ale kto by się spodziewał, że pozostawi nas wszystkich tak pustymi i pustynnie niewzruszonymi, i lecz To jak wyjazd na Księżyc albo na inną Drogę (mlecz na miecz). Chyba jedziesz za pół darmo, jeśli naprawdę chcesz tak daleko (tak uprzejmie) posunąć się. To jak odwiedziny u rodziny na Księżycu albo na innej z gwiazd byle gdzie, Chyba, że lecisz za darmochę, jeżeli chociaż trochę tak daleko mnie odsunąć chcesz, Jak bez wizy wizyta na którymś z Księżyców Księżyca, albo na jakiejś innej z rozgwiazd gwiazd, Chyba, że idziesz za darmo, lecz wtedy idziesz na marno, Trochę, a daleko (tylko dzięki lekom) Mnie posunąć, wsunąć chcesz w deszcz. Jak na którymś z Księżyców, Akcji na innej z Rozgwiazd, Chyba za darmo, lecz, Daleko mi sunąć w deszcz. Jak z Księżyców, Albo Rozgwiazd, Chyba, lecz, Daleko, Deszcz. ------------------------------ Dobry piesek Cóż, mężczyzna, którego całe życie chciała mieć, Wisiał już na włosku cienkim jak drut... „Nawet nie wiedziałam, jak bardzo cię pragnęłam” – powiedziała mu Jego mięśnie policzone są, a styl staromodny już „O, kochany, przyszłam za późno znów”. I znów klękła w cieniu jego stóp. „Nigdy nie zobaczę twarzy takiej, jak wizerunek twój, Przez świetlne lata gości, co nie zagościli tu wciąż. I nigdy więcej, jak robi w zapasy albo w miłość gra”. Lecz wszystkie jego cnoty połknął dymiący odbyt - Holokaust... Wzięła na siebie (prawie) wszystko, co jej kochankowi wypił czas. A, Pan tego krajobrazu stał tak, żeby widok mieć... Z wróblem Franciszkowym na ramieniu (jak strach), któremu kazania chciał piać, a ty Skinęłaś na strażnika, co na straży stał jego inklinacji. I Powiedziałaś: „Zrobię ci rozkrok w krok, Ja już pokażę samotność ci”. Chciał zorganizować orgię w holu, gdzie lustr ogrom on, Obiecał jej ochronę w kwestii gestii łon... Oparła ciało o metalową szpatułkę ostrą jak dzwon, Powstrzymywała rytuał krwawiący, jak wejścia na orbitę słońc, Zorientowała się na jego orientalny umysłu stan, I alibi, co ma kształt jądr mroku, co kryją jego styl ponad stan... Przeprojektowała plan na jego Madonnę koloru blond I vintage'owe wins (nie dla pań!) „Ten mentalny Neverland jest zajmowany przeze mnie i mój klan”... Próbował stawić opór po raz ostatni, przystając, gdzie życie kończy bieg, A ona powiedziała: „Lekcja tęsknoty się skończyła i nie wróci”. O, nie... Zabrała jego z tawerny parlament, czapkę, zarozumiały taniec (Nie pytaj mnie), Wyśmiewała jego kobiecą modę, niezrozumianą urodę i robolski wdzięk... Ostatnim razem, gdy go widziałem, usilnie starał się twardo grać o Wykształcenie kobiece, jakby jeszcze nie był dość kobiecy, bo O, ostatnim razem, gdy ją widziałem, mieszkała z jakimś facetem, co Wynajmuje jej pustej duszy pokój pusty, a jej ciału - wniebowstąpienie. No! Więc cała wielka sprawa doczłapała do (Niewielkiego) finału, ale kto by się spodziewał, że Zostawi w nas tak pustkę i niewzruszenie, lecz... To jak wyjazd na Księżyc albo na inną Drogę, chyba, że Lecisz za darmo, jeśli naprawdę chcesz Tak daleko posunąć się.... To jak odwiedziny u rodziny na Księżycu albo w innym byle gdzie, Trochę, a daleko (a Kosmos wiernie czeka) Tak sunąć, wsunąć w deszcz. Jak na którymś z Księżyców, Akcji na innej z Rozgwiazd, Chyba za darmo, lecz, Daleko mi tak sunąć w deszcz. Zajść (W: tak daleko) W hotelu tym ściany cienkie są jak drut, Wczoraj w nocy słyszałam, jak mu dyszysz jak z nut, Walka z usta do ust, członek w członków wpust Jęk wcielenia ciał, gdy doszedł do nieba wrót... Stoję tam, w ścianę ucho wlepione mam Zazdrość opuściła mnie, jestem sam, Wręcz przeciwnie, ciężar mi z duszy zsiadł, Karawana jedzie sama tam, Gdzie miłość spod kontroli się wymknęła nam... Brzemię spędziłem z mej duszy, brzemiennej w ból, Miłość w tym filmie klasy X nie gra żadnej z ról, Słucham waszych pocałunków, biorę je na hol, Nigdy wcześniej świat nie zostawił tylu pustych pól.. Odkręcasz kran i wpadasz w śpiew jak w dym, Czuję się tak dobrze, że nie czuję nic I słucham tak z uchem przy wartkim przepierzeniu... To nasz hymn .. I tak ci chcę powiedzieć, rym nie rym... Ciągle czekam, aż zagrasz rolę, którą pisze Sartre, Jesteś Nagim Aniołem mych tarota kart Uda twe rozpostarte, jak z Mozarta Requiem żart A na ścianach tej rudery napisano tak: Do nieba pójdziesz, gdy przemierzysz piekła szlak Ciężarny głaz z serca z hukiem spadł Mówią, że miłości sterowności brak W hotelu tym ściany cienkie są jak dym... W hotelu tym ściany wątłe są jak rytm w sercu twym... W burdelu tym ściany są wąskie jak dziura w sercu mym... W burdelu tym ściany są przepastne jak pustka w sercu twym. Jak tango massacre [Wstęp] [Zwrotka 1] Widziałem ludzi, których trawił głód, Wdycham mordy, gwałty, i śmierć Ich wioski wieczny ogień zmógł, Chcieli uciekać, lecz uciekać nie było gdzie. Nie mogłem nawet spojrzeć im w twarz W ziemię słoną tylko wlepiłem wzrok To było jakby solny kwas prosto w twarz ci rzucił ktoś, Prawie jak słodki bluesa takt, Jak gorzki chandry smak. [Zwrotka 2] Muszę wsypać śmierci krztę, Tam, gdzie kluje się mordercza myśl, A kiedy myśleć nie będę chciał chcieć, Będę umierać w myśli rytm, ten siódmy zmysł Widzę tortury, dotykam porwań, słyszę śmierć, Czytam recenzje - wszystkie złe Bomby, zaginionych dzieci drobna dłoń, Boże, to prawie jak bluesa cień Prawie jak smutków woń. [Zwrotka 3] Więc zimie pozwalam serca ściąć mróz By lejce tej gangrenie spiąć, Mój ojciec mówi, żem wybrany lud, A matka, że ależ skąd, Słuchałem opowieści ich, o tym, jak dobry Bóg..., Był hojny Cygan i skąpy Żyd, Były całkiem dobre, nie umierałem z nud, Był prawie jak dymny blues, Prawie jak chandry chłód. [Zwrotka 4] W niebie nie istnieje dobry Bóg, I piekła pod nami nie ma też, Tako rzecze Profesor, wzór wszystkich cnót, Co dosiadł jądra wszystkich tez. Ale oficjalnie zaproszono mnie, A grzesznik nie może mu zadać kłam, To prawie jak zbawienie wcielone we śnie, Prawie jak bluesa ciemny sen, Jak smutków biedny kram Prawie blues... (Jak Toulouse). [Outro] Obława (W Wietnamie)  [Zwrotka 1] Wojna bogatych z biednymi w najlepsze trwa, Mężczyzny z kobietą, lub na odwrót jest Wojna między tymi, co mówią, że dobrze się ma, A tymi, którzy piszą, że wcale nie... [Refren] Czemu nie wracasz prowadzić jej? Z butami prosto wejdź w nią... Czemu nie wrócisz na wojnę? To dopiero początek, nie zasypia zło... [Zwrotka 2] No cóż, mam kobietę i dziecko mam, Nieco mnie denerwuje ten gest Wyrywam się z jej ramion, a ona do mnie tak: „Choćbyś tę różę miłością zwał, To po prostu służba ideałom jest” [Refren] Czemu nie wrócisz na wojnę? Nie bądź pasażerem na gapę, Czemu nie idziesz na wojnę? To nie spacer, Czemu nie na wojnę? W domu dziecko płacze... [Zwrotka 3] Nie możesz znieść tego, kim uczynił mnie los, Wolisz dżentelmena, który odszedł bez słów, Bo łatwo było go wziąć na smycz, zadać mu cios, Nawet nie wiedziałem, że jest wojna znów... [Refren] Czemu nie wrócisz na wojnę? To żaden wstyd, Czemu nie na wojnę? Wciąż możesz dać obrączkę mi... [Zwrotka 4] Wojna bogatych z biednymi jest jak nachalny wtręt, Mężczyzny z kobietą, lub na odwrót, sam nie wiem, kto z kim... Trwa wojna: w lewo, czy w prawo skręt? Wojna w czarno-biały film, W: nierówno pod sufitem i do równości (wstęp..) [Refren] Czemu nie wracasz prowadzić jej? Z butami prosto wejdź w to... Czemu nie wrócisz na wojnę? To dopiero początek, nie zasypia zło... [Refren] Czemu nie wrócisz na wojnę? Weź swoje lekkie jarzmo, Czemu nie wracasz na wojnę? Hart ducha tu wykażmy, Czemu nie na wojnę? Przecież mówię. Wyraźnie. [Refren] Czemu nie na wojnę? Nieś swoje jarzmo, Czemu nie na wojnie? Hart wykażmy, Czemu nie? Mówię. Wyraźnie. [Refren] Czemu nie na? Nieś, Czemu nie? Hart, Czemu? Wyraźnie. Wojna bogatych - nachalny wtręt, Mężczyzny, nie wiem, kto z kim... Trwa wojna, w prawo skręt Wojna w czarny film, W: nierówno pod sufitem (wstęp..) Wojna - wtręt, Mężczyzny, kto z kim... Trwa skręt Wojna w film, W: nierówność (wstęp..) (wstęp..) film wkręt mężczyzny... Wstręt.   @Michał Pawica5Oto propozycja literackiego wstępu napisanego w stylu Jean Paula (Jean Paula Friedricha Richtera) – wybitnego niemieckiego pisarza epoki przełomu klasyzmu i romantyzmu, mistrza ironii, groteski, humoru melancholijnego oraz kosmicznych wizji sennych (to on stworzył słynną poezję nihilizmu, m.in. mowę umarłego Chrystusa o tym, że Boga nie ma). Ten wstęp idealnie łączy Twoje motywy: podglądanie przez ścianę w hotelu, upadek wielkich planów, cyniczną wojnę i ucieczkę w nieskończoność kosmosu. ------------------------------ ## Przedmowa i Proroctwo Szalonego Kantora autorstwa Jean Paula Mój łaskawy, ziemski Czytelniku! Kto choć raz nie przyłożył ucha do wątłego przepierzenia tego wielkiego, kosmicznego burdelu, który dla niepoznaki nazywamy Światem, ten nie wie nic o muzyce sfer. Przez dziurkę od klucza podglądamy tam wieczność, a przez cienkie jak drut ściany naszych śmiertelnych hoteli słuchamy, jak miłość – ta wieczna, święta klacz – galopuje prosto w objęcia nicości, dysząc nam prosto w twarz ponurym rytmem klas X. Oto kronika naszych kapitańskich planów, które od dawna pisane były na dno, nim jeszcze jakikolwiek Titanic zdołał w ogóle podnieść kotwicę. Jesteśmy tylko zbiegami z tonących liniowców, ukrytymi w mrocznych gąszczach naszych własnych neuroz, uciekającymi przed potężnym prawem kobiety, która z dumnym uśmiechem i metalową szpatułką w dłoni urządza nam lekcję tęsknoty. Każdy z nas, twardych żołnierzyków, prędzej czy później klęka w cieniu jej stóp, patrząc, jak dymiący odbyt historii połyka nasze cnoty i ordery. Nie bój się tego śpiewu, choćby świat miał się zaraz skończyć! Nawet jeśli Profesorowie dosiedli już wszystkich tez, a z jądra prawdy pozostał tylko bluesowy kram, my wciąż wznosimy nasz głos pełen łat na najniższe piętra Wieży Pieśni. Wojna bogatych z biednymi, wojna mężczyzny z kobietą – to tylko nachalny wtręt w ten czarno-biały film, z którego na końcu, po wielkim i strzaskanym Alleluja, pozostanie jedynie minimalistyczna kropla. Wejdź więc z butami w to tango, zrzuć z duszy brzemienny ból i leć za darmochę na któryś z Księżyców Księżyca. Kosmos wiernie czeka. Płacz, śmiej się i sunij... prosto w deszcz. ------------------------------    
    • czemu się smucisz zapytał poeta malarza którego spotkał przekraczając próg bardzo  późnej jesieni spójrz na Łąki i pola i lasy - widzisz szarość zamazała ich wielobarwność więc jak mam namalować miły obraz skoro zniknęły motyle kwiaty i zieleń poeta uśmiechnął się i rzekł do niego nie martw się - ja taki obraz namalowałem słowami więc wystarczy byś go przeczytał a potem przeniósł pędzlem na swe płótno po jakimś czasie - na wystawie zwiedzających zachwycił piękny obraz pod którym jego autor dziękował poecie za wiersz który ożywił szare barwy późnej jesieni
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...