Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

a wzdychają żebra wszystkie
wiersza nie pokażę wszystkim
w śnie omamem postać twoja
biblioteki szyba zielona ktoś

podobny nie ten sam
utęskniona wytęskniona czułe
szepty dozwolone

las dźwiękami podryguje

II.
zjemy razem plastry ule
zatopione tajne bronie
i nie tylko piękno chłonę
cienie ptaków obserwuję

skończę kiedyś nie wiem sama
czekam wciąż tak utytłana
ty wzbogacasz moją duszę

jam niewdzięcznik zostać muszę
chociaż jak tak już pójdziemy

razem iść i tak będziemy
nim na zawsze w kwiat uśniemy

III.
tam smugi malujesz bez granic
leciutko dłoń cicho ujmujesz
ten pędzel bogaty rozdrobni

w pył zbierane kwiaty




(...)

Opublikowano

Hm. Jakaś taka rezygnacja przemawia do mnie z Twojego wiersza Judyto. Ale może się mylę. Powiedz, że na pewno się mylę!
Pozdrawiam.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


bo miałam tu napisać jeszcze Janie o tym, że ludzie są agresywni, tylko pani
w mięsnym się uśmiechała i życzliwie do mnie coś gadała.. A rezygnacja?
dobrze wyczuwasz, w pewnym sensie, tak. Momentami tak złapało, lecz
tak tylko coś mruczało, bo to nie ten był prawdziwy, tylko mgła za oknem
taki -niby wiersz leniwy....(?)
Nie poddaje się, jeśli chodzi o oczekiwanie.
J. serdecznie dziękuję za przeczytanie i cieplutko, bardzo mi miło
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Czuła czuła aż nadto Fly,
ze zmęczenia - pomysł chyba, jeśli w ogóle jest(: ups
dziękuję za przeczytanie J. serdecznie i cieplutko
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Czuła czuła aż nadto Fly,
ze zmęczenia - pomysł chyba, jeśli w ogóle jest(: ups
dziękuję za przeczytanie J. serdecznie i cieplutko

ups- wiersz się rozwinął,
miałam wcześniej na myśli innego rodzaju czucie,
z tych bardziej przyziemnych,
coś mi się spodobało , a może zaciekawiło w twoim utworze,
jednak wiersz dla wiersza, a Judyt tajemnicza
ładnie racjonuje,
cóż więc
pozdrawiam
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Czuła czuła aż nadto Fly,
ze zmęczenia - pomysł chyba, jeśli w ogóle jest(: ups
dziękuję za przeczytanie J. serdecznie i cieplutko

ups- wiersz się rozwinął,
miałam wcześniej na myśli innego rodzaju czucie,
z tych bardziej przyziemnych,
coś mi się spodobało , a może zaciekawiło w twoim utworze,
jednak wiersz dla wiersza, a Judyt tajemnicza
ładnie racjonuje,
cóż więc
pozdrawiam
na dobre? czy nie bardzo? Fly...jakoś samo takoś
właśnie nie dla wiersza, nie umiem pisać.
Cieszę się, że coś..ciekawe co? zdradzisz?
tajemnicza...dziwna Judyt(: J. serdecznie i cieplutko dziękuję
pytaj jak masz chęć/ przyziemne czucie nigdy nie istnieje samo
w sobie bez nieprzyziemnego. Takm mnie się...
Opublikowano

pewno, że dobre,
smutki czekania na teraz i potem,
bo przyjdzie jedno i drugie do Judytki,
bez przebrania i maski,
bez pudru, czysty,
i niech chwila trwa życie,
dla Ciebie,
milutko - jacek.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Dziękuję z serca Jacuniu- bradzo milutko wzajemnie
i za to, że chciało Ci się te moje gupotki czytać.
Mmmm....nie powiem tak, nie powiem nie, powiem:
nic sama nie wiem. Fajnie, że jesteś. Dawno mnie właśnie
nie było, a jak jestem, to nie wiem o czym pisać. Chyba
wykończyłam się już w pisaniu- jak widać(: J. niemniej
ukłony serdeczne i słoneczne za Twoje- dla mnie.

ps. ja chyba jak ta koza u Chagalla hihi
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


wolałabym, żeby mi wiesz kto
od przykurzonego aniołka (:
Tobie także co dobrego na kolację
też pysznego, J. dziękuję za dobre Twoje...
ja mam ciszę
(...)

i tak oto ta historia się kończyła
że też pogaduszki uskuteczniła
zamiast wiersze pisać noc- przybyła
Opublikowano

nie chcę sie dopytywać,
takie coś z pierwszej części,

poza tym słuszna puenta z całości,
dlaczego, bo to moim zdaniem
ten element świadomości jest jednak
bliższy rozdrobnieniu czegokolwiek
w toku, ja sobie tylko
myślę tak, nic więcej
sama powiedziałaś o tym
zmęczeniu

pozdrawiam ciepło

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


tak(: dziękuję bardzo serdecznie i cieplutko(to zwłaszcza:)
że zechciałaś ponownie i więcej ciut ku mojej małej gówce
chyba każdy miewa takie chwile...(?). Flyko a gdzie Twoje
wiersze?
J.

hm.. przyszła mi jeszcze jedna myśl teraz: każdy człowiek jest tajemnicą(:
dobranoc aniołkom na noc Matka Boska przy łóżku
a Pan Jezus w serduszku a ja idę spać i nie mam się czego bać
ahoj!
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Twoje!
gdzieś się zapodziały? albo mnie w oko nie wpadały?
bez spornie dziękuję i o herbatę zapytuję (pora na coś
wodnego) J.(:
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Twoje!
gdzieś się zapodziały? albo mnie w oko nie wpadały?
bez spornie dziękuję i o herbatę zapytuję (pora na coś
wodnego) J.(:

nie wpadały ci w oko, no widzisz
właśnie się cały czas dystansuję:))
a poza tym jakoś mi nudzą, jak za długo leżą
albo się zapodzieją, po swojemu
chce mi się pić, a za wodą na herbatę, nie wiem
gdzie się udać
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Twoje!
gdzieś się zapodziały? albo mnie w oko nie wpadały?
bez spornie dziękuję i o herbatę zapytuję (pora na coś
wodnego) J.(:

nie wpadały ci w oko, no widzisz
właśnie się cały czas dystansuję:))
a poza tym jakoś mi nudzą, jak za długo leżą
albo się zapodzieją, po swojemu
chce mi się pić, a za wodą na herbatę, nie wiem
gdzie się udać
ja już po piciu- może do studni?
albo do czajnika- tak zwyczajnie,
rozumiem- dystans też potrzebny, czasem
lepiej poczytać sobie innych niż własne tworzyć
(przetestowałam na sobie wcześniej:). J. a teraz mykam
i dziękuję ponownie za miłe pogaduszki
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



nie wpadały ci w oko, no widzisz
właśnie się cały czas dystansuję:))
a poza tym jakoś mi nudzą, jak za długo leżą
albo się zapodzieją, po swojemu
chce mi się pić, a za wodą na herbatę, nie wiem
gdzie się udać
ja już po piciu- może do studni?
albo do czajnika- tak zwyczajnie,
rozumiem- dystans też potrzebny, czasem
lepiej poczytać sobie innych niż własne tworzyć
(przetestowałam na sobie wcześniej:). J. a teraz mykam
i dziękuję ponownie za miłe pogaduszki

Och Judyt, ja również dziekuję za pogadankę,
mimo, że przekąs i nie tylko, przez Ciebie przemawia nieustannie,
nie testuję, nie mam czasu tylko na to i komputer,
i dlatego nie mogę dla siebie poświęcać tego testu :)
serdecznie pozdrawiam
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


ja już po piciu- może do studni?
albo do czajnika- tak zwyczajnie,
rozumiem- dystans też potrzebny, czasem
lepiej poczytać sobie innych niż własne tworzyć
(przetestowałam na sobie wcześniej:). J. a teraz mykam
i dziękuję ponownie za miłe pogaduszki

Och Judyt, ja również dziekuję za pogadankę,
mimo, że przekąs i nie tylko, przez Ciebie przemawia nieustannie,
nie testuję, nie mam czasu tylko na to i komputer,
i dlatego nie mogę dla siebie poświęcać tego testu :)
serdecznie pozdrawiam
Nie wiem skąd Ci przyszło do głowy, że mówie do Ciebie z przekąsem...
jakoś dziwnie się czuję z takim zarzutem, a wręcz niemiło.
Rozumiem, w takim razie proszę nie pisać, ja wtedy nie będę odpowiadała,
a w zwyczaju i w kulturze mam to, że jak ktoś coś wpisuje pod moim
to zwykle staram się zwyczajnie odpowiadać lub pogadać. Boli to,
że oskarżasz (to już nie raz mi się na tym forum zdarzyło, więc powiem
tylko przykro mi, że mam duszę). J. dziękuję :(
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Och Judyt, ja również dziekuję za pogadankę,
mimo, że przekąs i nie tylko, przez Ciebie przemawia nieustannie,
nie testuję, nie mam czasu tylko na to i komputer,
i dlatego nie mogę dla siebie poświęcać tego testu :)
serdecznie pozdrawiam
Nie wiem skąd Ci przyszło do głowy, że mówie do Ciebie z przekąsem...
jakoś dziwnie się czuję z takim zarzutem, a wręcz niemiło.
Rozumiem, w takim razie proszę nie pisać, ja wtedy nie będę odpowiadała,
a w zwyczaju i w kulturze mam to, że jak ktoś coś wpisuje pod moim
to zwykle staram się zwyczajnie odpowiadać lub pogadać. Boli to,
że oskarżasz (to już nie raz mi się na tym forum zdarzyło, więc powiem
tylko przykro mi, że mam duszę). J. dziękuję :(

Jeżeli uważasz, że zwyczajnie, to ok. Może czasami jest tak, że nie czujemy
z siebie czegoś i jak ktoś pewne słowa moze odebrać, mając własną duszę,
bierzemy to najbardziej pod uwagę. jednak różnimy się duszą wobec
drugich. Poza tym, wiesz jak przekąsów jest dużo, kiedy jednak się zechce
to udaje się zrozumieć bez tego, to tak w kwestii bardziej obszernej.
Kiedyś rozumiałyśmy się pod własnymi utworami i niech tak dalej będzie.
pozdrawiam

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • MÓJ SZLOCH NAJ!


      Kochać cię to nie był trud
      Nie trzeba było silić się zbyt
      Kochać cię to nie był znój
      Ja piąłem się do twych ud
      A jemu zbyt szybko opadł mit 
      Och, mój ból, ból cud


      Wzięli cię na posterunek
      Nie pytałem, dlaczego, jak
      Nie wołałaś na ratunek
      Nie myślałem dlaczego tak
      Miał cię przez chwilę na wznak
      Och, mój o mój męki szlak


      Wszyscy chłopcy machają
      Próbujesz im w oko wpaść
      Wszyscy chłopcy wołają
      Chcesz czułą chwilę skraść
      Miał cię na liście "Na zaś"
      Och, mój deszczowy płaszcz?


      Kochać cię łatwo przyszło mi
      Lekko też odeszło w dal
      Kochając, byliśmy ciężcy, źli
      Serca były harde od dni
      Mieliśmy się przez parę chwil
      Och, mój ból, twardy jak stal

       


      (Opuszczanie zielonych rękawów)
      WRZESIEŃ, WRZESIEŃ, I CIĄGLE WRZESIEŃ


      Wojna w klęskę zmieniła się
      Traktat jest spisany krwią
      Lecz nie wpadłem im do rąk:
      Przekroczyłem linie swe


      Bardzo chcieli złapać mnie
      Lecz im zbiegłem i jak zbieg
      Żyję tu, w dzielnicy złej,
      Pod przykrywką szpieg


      Musiałem iść, całkiem sam
      I życie porzucić swe
      W szafie zbiór szkieletów mam,
      Lecz nigdy nie znajdziesz gdzie


      Snuję życia wątek, a w nim
      Tam fakt, a tu mit
      Kiedyś miałem imię lecz
      Nieważne to, poszło precz


      Nieważne to
      Nieważne co
      Ponieśliśmy zwycięstwo
      A akt spisano krwią
      Nie wpadłem do ich rąk
      Chodzę po linie Być


      Jest prawda, co ma żyć
      I ta, co ginie w mrok
      Nie wiem, w którą mam iść
      Lecz nieważne to


      Bo twój triumf miał
      Tak miażdżącą moc,
      Że niektórzy z nas
      Myślą, jak zachować choć


      Strzęp kronik o tym, jak
      Odbywamy marny byt swój;
      Beret, znoszony płaszcz
      Łyżkę nóż i stół


      Igrzyska i chleb
      W które gladiator gra
      Kamień, który rzeźbiarz tnie
      Pieśni ku chwale, niech trwa..


      Nasze prawo to wciąż
      Pokój, rozumie, że
      Chociaż strzela mąż
      Żona kule nosi mu


      I wszystko to w duszy mej
      Wyrazy, co obrazem są
      Słodkiej obojętności tej
      (Są tacy, co miłością ją zwą)


      Jej wysokości czczonej w krąg
      Niektórzy mówią na nią Los
      Lecz mieliśmy nazwy, co
      Ciut bardziej intymne są


      Nazwy te co wchodzą w głąb
      I tak prawdziwe są,
      Że dla mnie są krwią
      A dla cieby jak proch


      Nie potrzeba nam
      By uchowały się
      Jest prawda, co żywa jest
      Prawda, co żyje w nas...
      I ta, co umiera bez dram


      Nieważne, z kim
      Nieważne, czym
      Żyję życiem tym
      Które zostawiłem im


      Zabić wciąż jest wrogiem mi,
      I Nienawiść obcą też,
      Chciałem nauczyć się kochać je,
      Lecz całkiem nie wyszło mi


      Raz chciałeś mnie oddać im
      Lecz to nie dziwi mnie -
      Stajesz wciąż po stronie tych,
      Którymi gardzi serce twe


      Twoje serce było o tu
      Tu gdzie rój much masz
      To jest kuweta Twych ust
      A to twoja miska kłamstw


      Dobrze służysz im, wiem
      Lecz nie dziwi mnie to
      Oni to twoja krew
      A Ty - ich z kości kość


      Nieważne, gdzie
      Nieważne, że
      Serwujecie historii bieg
      W pasztecie faktów i kłamstw
      Do was należy świat
      Więc to nieważne i tak


      Nieważny klan
      Nieważny świat
      Żyję pełnią mych lat
      I pełnią każdego dnia
      Przez przestrzeń i czas
      Nie dam ich rozdzielić wam


      Moja kobieta sprzyja mi
      Me dzieci pójdą za mną w noc
      Ich groby bezpieczne są 

      Od horroru takich jak wy
      Od upiorów snów złych


      W głębiach pocałunków ich
      Korzeń mocno wbity mam
      Żyję wciąż pełnią dni
      Które zostawiłem wam


      Zostawiłem igrzyska o chleb
      W których nasz żołnierz grał
      Kamień, który grabarz tnie
      Piosenki, pisane na chwał..


      Lewo ponad prawem, zabawa trwa
      Pokój to wojna, wojna cały czas
      Chociaż strzelam ja
      Kule robi Diabeł w was


      Bo ważne, z kim
      Ważne Iść
      Żyć całym życiem swym
      I nie oddać go za nic
      Ani Berlin, ani Rzym, ani Krym


      Jak ty, co z Zabić zrobiłeś fach
      Chciałem go uczynić kompanem mym
      I nienawiść też, lecz tak chciał traf
      Że całkiem nie wyszło mi


      Raz przedstawiłeś mnie im
      Próbowałeś, bo wiem, że -
      Stajesz wciąż po stronie tych,
      Którymi gardzę.


      Je t'aime,
      L. Cohen


      PACTUS DIABOLICUS


      Znam cud przemienienia w wino wody stągw
      I obrócenia go w wodę znów, więc daj,
      Bym, zasiadłszy do twej uczty w tę noc,
      Wreszcie dostąpił Lucy in the Sky


      Stwórz pakt, gdzie będę mógł złożyć podpis swój
      Jestem wściekły i zmęczony wciąż
      Więc ześlij taki pakt, ten traktat, co na zawsze już
      Zwiąże kochanie me z miłością twą


      Pękł nowy wiek, więc ulica tańcem gra -
      Duszę zaprzedaliśmy, lecz jesteśmy wolni już
      Tylko jedno z nas było naprawdę - ja
      Tak mi przykro, lecz to nie ty, to Twój duch


      Nie powiedziałem słowa, odkąd odeszłaś w dal,
      Którego kłamca by nie powstydził się
      Nie mogę uwierzyć, że idą zakłócenia fal
      Byłaś mą ziemią, mym "przy zdrowych zmysłach jest"
      Byłaś Dedalem moich lat


      Pola wołają - pękł nowy wiek!
      Duszę zaprzedaliśmy, lecz jesteśmy wolni już
      Tylko jedno z nas było naprawdę - ja
      Ty to nie ty, tylko Twój duch


      Tylko jedno z nas było prawdziwe - to byłem ja


      Mówią, że, grzechotnik gorzko żałował za swój grzech
      Zrzucił łuski, by znaleźć, że w środku wciąż wąż jest...
      Ale narodzić się na nowo to w obskurność wejść
      Jad przenika samą ciała treść


      Stwórz pakt, gdzie będę mógł wreszcie złożyć podpis swój
      Jestem ciągle wściekły i zmęczony każdym dniem
      Więc ześlij taki pakt, ten traktat, co na zawsze już
      Przywiąże mnie do miłości Twej 


      Jestem zły i cały czas zmęczony
      Chciałbym, by był traktat albo pakt
      Między tym co ocalono
      Z naszej miłości, z wpisem do akt

      ───

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Świadomość wracała do mnie  wezbraną falą goryczy istnienia. Była wściekłą biologiczną zupą chaosu, uderzała z boską furią  jak grube krople deszczu i grad  w maskę i dach  zaparkowanych pod wieżowcem samochodów     Cała moja frustracja utonęła wraz z bólem, w kipieli sądnego potopu. Nie miałem już niczego  co mogłoby oblec mnie w skórę człowieka. Nie mogłem już żałować dni i słów. Nie mogłem wyspowiadać się  z czynów grzesznych. Byłem robotem  zamkniętym w pancernej karoserii. Moje obwody zawirusowane genem życia. Diody oczu zmętnione i nieruchome.     Sny a może zwidy jawy. Tysiące małych słońc lub białych karłów i planeta sprzed eonów. Pełna cyklopowo wyniosłych drzew i roślin, cuchnących, głębokich bagien i gór, młodych i strzelistych. Bazaltowych szczytów szaleństwa. Rozpadlin śmierci. Życie wyszło na brzeg. I wyrosło z czasem na potworne monstra, szukające ofiar i krwi.  A ja szukam tam ognia. Nie do walki z nocą. Nie ma tu wschodów i zachodów. Szukam ognia do  ogrzania lodowego serca.     Czasami mam wrażenie,  że kocham Cię właśnie od zarania czasu. Od tych wieków spędzonych w jaskiniach. Podobno tacy jak ja, zostawiali w nich swe prymitywne rysunki. Ja wolałem zostawić Twe inicjały, wypisane własną krwią. Gdy opanowałem już  sztukę rozpalania ognia, sycił go każdy mój wiersz. A potem gdy przyszedł wreszcie czas. Zniosłem drwa  i ułożyłem z nich funeralny stos. Składając dzięki i modlitwy Przedwiecznym, spłonąłem na nim, mając nadzieję odrodzić się  w jakimś innym piekle.   Otworzyłem oczy. Złapałem pierwszy wdech. Deszcz nie ustawał ani na chwilę. Szalał falami na szybie auta. To nie jest życie.  To czyste piekło.    
    • @andrew

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @Poet Ka

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @Kwiatuszek Dziękuję @Natuskaa dziękuję
    • MÓJ SZLOCH NAJ! Kochać cię to nie był trud Nie trzeba było silić się zbyt Kochać cię to nie był znój Ja piąłem się do twych ud A jemu zbyt szybko opadł mit  Och, mój ból, ból cud Wzięli cię na posterunek Nie pytałem, dlaczego, jak Nie wołałaś na ratunek Nie myślałem dlaczego tak Miał cię przez chwilę na wznak Och, mój o mój męki szlak Wszyscy chłopcy machają Próbujesz im w oko wpaść Wszyscy chłopcy wołają Chcesz czułą chwilę skraść Miał cię na liście "Na zaś" Och, mój deszczowy płaszcz? Kochać cię łatwo przyszło mi Lekko też odeszło w dal Kochając, byliśmy ciężcy, źli Serca były harde od dni Mieliśmy się przez parę chwil Och, mój ból, twardy jak stal   (Opuszczanie zielonych rękawów) WRZESIEŃ, WRZESIEŃ, I CIĄGLE WRZESIEŃ Wojna w klęskę zmieniła się Traktat jest spisany krwią Lecz nie wpadłem im do rąk: Przekroczyłem linie swe Bardzo chcieli złapać mnie Lecz im zbiegłem i jak zbieg Żyję tu, w dzielnicy złej, Pod przykrywką szpieg Musiałem iść, całkiem sam I życie porzucić swe W szafie zbiór szkieletów mam, Lecz nigdy nie znajdziesz gdzie Snuję życia wątek, a w nim Tam fakt, a tu mit Kiedyś miałem imię lecz Nieważne to, poszło precz Nieważne to Nieważne co Ponieśliśmy zwycięstwo A akt spisano krwią Nie wpadłem do ich rąk Chodzę po linie Być Jest prawda, co ma żyć I ta, co ginie w mrok Nie wiem, w którą mam iść Lecz nieważne to Bo twój triumf miał Tak miażdżącą moc, Że niektórzy z nas Myślą, jak zachować choć Strzęp kronik o tym, jak Odbywamy marny byt swój; Beret, znoszony płaszcz Łyżkę nóż i stół Igrzyska i chleb W które gladiator gra Kamień, który rzeźbiarz tnie Pieśni ku chwale, niech trwa.. Nasze prawo to wciąż Pokój, rozumie, że Chociaż strzela mąż Żona kule nosi mu I wszystko to w duszy mej Wyrazy, co obrazem są Słodkiej obojętności tej (Są tacy, co miłością ją zwą) Jej wysokości czczonej w krąg Niektórzy mówią na nią Los Lecz mieliśmy nazwy, co Ciut bardziej intymne są Nazwy te co wchodzą w głąb I tak prawdziwe są, Że dla mnie są krwią A dla cieby jak proch Nie potrzeba nam By uchowały się Jest prawda, co żywa jest Prawda, co żyje w nas... I ta, co umiera bez dram Nieważne, z kim Nieważne, czym Żyję życiem tym Które zostawiłem im Zabić wciąż jest wrogiem mi, I Nienawiść obcą też, Chciałem nauczyć się kochać je, Lecz całkiem nie wyszło mi Raz chciałeś mnie oddać im Lecz to nie dziwi mnie - Stajesz wciąż po stronie tych, Którymi gardzi serce twe Twoje serce było o tu Tu gdzie rój much masz To jest kuweta Twych ust A to twoja miska kłamstw Dobrze służysz im, wiem Lecz nie dziwi mnie to Oni to twoja krew A Ty - ich z kości kość Nieważne, gdzie Nieważne, że Serwujecie historii bieg W pasztecie faktów i kłamstw Do was należy świat Więc to nieważne i tak Nieważny klan Nieważny świat Żyję pełnią mych lat I pełnią każdego dnia Przez przestrzeń i czas Nie dam ich rozdzielić wam Moja kobieta sprzyja mi Me dzieci pójdą za mną w noc Ich groby bezpieczne są  Od horroru takich jak wy Od upiorów snów złych W głębiach pocałunków ich Korzeń mocno wbity mam Żyję wciąż pełnią dni Które zostawiłem wam Zostawiłem igrzyska o chleb W których nasz żołnierz grał Kamień, który grabarz tnie Piosenki, pisane na chwał.. Lewo ponad prawem, zabawa trwa Pokój to wojna, wojna cały czas Chociaż strzelam ja Kule robi Diabeł w was Bo ważne, z kim Ważne Iść Żyć całym życiem swym I nie oddać go za nic Ani Berlin, ani Rzym, ani Krym Jak ty, co z Zabić zrobiłeś fach Chciałem go uczynić kompanem mym I nienawiść też, lecz tak chciał traf Że całkiem nie wyszło mi Raz przedstawiłeś mnie im Próbowałeś, bo wiem, że - Stajesz wciąż po stronie tych, Którymi gardzę. Je t'aime, L. Cohen PACTUS DIABOLICUS Znam cud przemienienia w wino wody stągw I obrócenia go w wodę znów, więc daj, Bym, zasiadłszy do twej uczty w tę noc, Wreszcie dostąpił Lucy in the Sky Stwórz pakt, gdzie będę mógł złożyć podpis swój Jestem wściekły i zmęczony wciąż Więc ześlij taki pakt, ten traktat, co na zawsze już Zwiąże kochanie me z miłością twą Pękł nowy wiek, więc ulica tańcem gra - Duszę zaprzedaliśmy, lecz jesteśmy wolni już Tylko jedno z nas było naprawdę - ja Tak mi przykro, lecz to nie ty, to Twój duch Nie powiedziałem słowa, odkąd odeszłaś w dal, Którego kłamca by nie powstydził się Nie mogę uwierzyć, że idą zakłócenia fal Byłaś mą ziemią, mym "przy zdrowych zmysłach jest" Byłaś Dedalem moich lat Pola wołają - pękł nowy wiek! Duszę zaprzedaliśmy, lecz jesteśmy wolni już Tylko jedno z nas było naprawdę - ja Ty to nie ty, tylko Twój duch Tylko jedno z nas było prawdziwe - to byłem ja Mówią, że, grzechotnik gorzko żałował za swój grzech Zrzucił łuski, by znaleźć, że w środku wciąż wąż jest... Ale narodzić się na nowo to w obskurność wejść Jad przenika samą ciała treść Stwórz pakt, gdzie będę mógł wreszcie złożyć podpis swój Jestem ciągle wściekły i zmęczony każdym dniem Więc ześlij taki pakt, ten traktat, co na zawsze już Przywiąże mnie do miłości Twej  Jestem zły i cały czas zmęczony Chciałbym, by był traktat albo pakt Między tym co ocalono Z naszej miłości, z wpisem do akt ───  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...