Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Kurka, nie chciałem rozogniać sytuacji, ale jak był wątek innej finansowej sprawy (nie będę publicznie wypominać jakiej, ale kto ma wiedzieć, ten wie) to było wielkie oburzenie jak można zwracać uwagę na takie rzeczy. Teraz, jak każdy daje dobrowolnie ze swojej kieszeni ile chce, jest znowu wielki problem.
Jakieś dobre hobby by się komuś przydało po prostu.

  • Odpowiedzi 45
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.







panie vacker,

czasy są takie, jakimi są ludzie. nie odwrotnie. osobiście po tym przedstawieniu nie przyjęłabym pomocy od pana. myślę też, że szczegółowe wyjaśnienia Angella powinny pana usatysfakcjonować. jeśli nie, proszę przeczytać wielokrotnie.
www.poezja.org/debiuty/viewtopic.php?id=110946

Pozdrawiam
/b
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.







panie vacker,

czasy są takie, jakimi są ludzie. nie odwrotnie. osobiście po tym przedstawieniu nie przyjęłabym pomocy od pana. myślę też, że szczegółowe wyjaśnienia Angella powinny pana usatysfakcjonować. jeśli nie, proszę przeczytać wielokrotnie.
www.poezja.org/debiuty/viewtopic.php?id=110946

Pozdrawiam
/b

Tylko o to byłaś proszona od początku, więc po co to dosrywanie?
Ty wiesz, co Jej jest i to starczy? A reszta albo płaci, albo niech spieprza? Kopiesz dołki pod całą inicjatywą
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Tylko o to byłaś proszona od początku, więc po co to dosrywanie?
Ty wiesz, co Jej jest i to starczy? A reszta albo płaci, albo niech spieprza? Kopiesz dołki pod całą inicjatywą


Muszę przyznać, że zajęłam się sprawą nieprofesjonalnie, wydawało mi się, że pomóc jest tak łatwo, wystarczy dobra wola i możliwości. Nie dociekałam szczegółów pomagając Alunie. Głupia jestem i przyznam, że nie zamierzam się zmieniać.

"spieprza"?? "dosrywanie"??
Pancolec, zostaw dla siebie swoje wulgaryzmy.

nie chce mi się z wami gadać.
  • 1 miesiąc temu...
Opublikowano

Najbardziej przykre dla chorego co może być - to wynaurzanie!
Przeczytałam wątek (nie jedyny na ten temat) i albo pomagam albo nie, o nic więcej tu nie chodzi, lepiej przejść obok niż jątrzyć.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    •   Klaustrofobia podziemi rosła, im bardziej puste okazywały się kolejne pomieszczenia, nagie i ascetyczne w swoich małych pokutach. Brakowało jednego przejścia, aby cały poziom tworzył jeden spójny cykl, krąg piekieł, albo aureolę na głowie kościoła przemysłu. 

        Zderzony z ostatnią ścianą, Karol odwrócił się, żeby spojrzeć na ślady butów wybite w zalegającym prochu. Nie martwiąc się o pobrudzone spodnie, usiadł na ziemi i, aby nie musieć zamykać oczu, wyłączył latarkę. Rozczarowanie. Nienasycenie. Karol był zawiedziony - nawet nie fabryką, lecz samym sobą. Ciemność trzymała go w serdecznym uścisku, ale nadal dało się wyczuć drżenia przestrzeni z każdym przejeżdżającym samochodem, a spomiędzy zawieszonej pleśni przebijał się zapach płynu do prania. Może właśnie o to chodziło? Centrum zniewolenia jesteśmy my sami, próbujemy uciekać w egzotyczne kraje lub kariery, a mimo tego i tak nie możemy nigdzie znaleźć miejsca brutalnie prawdziwego, brudnego absolutu istnienia. Człowieka chowa się czystego, a dopiero jego zadaniem jest samogwałt - wyrwanie ze swoich trzewi czegoś, czym faktycznie można by powiedzieć, że się jest (bo przecież chyba nie ,,piątoklasistą”?). Mały chłopczyk zastanowił się nad zdjęciem z siebie wszystkich ubrań (o zgrozo - ubrań ,,do szkoły”), nad pozbyciem się fetoru higieny. Nie, to nie to, to byłoby głupie - myśli chłopaka wróciły z powrotem pod ziemię.

        Strużki wody zostawiały rude ścieżki spływając powoli po ścianach. Kiedy Karol z rodzicami mieszkali jeszcze w biedzie, w nędznym domku pod miastem, całe dnie upływały mu w jego ,,bazie” - wciśniętej pomiędzy rosnące na działce drzewa a siatkę ogrodzenia. Ze wstydem wspominał do dzisiaj dzień, kiedy grupka dzieci w jego wieku, w czystych ubraniach, na kolorowych rowerach, zapuściła się w jego ulicę (co było na tyle niezwykłą rzadkością, że jest to jedyna taka sytuacja, jaką Karol pamiętał), aż spotkali go, skulonego w swojej kryjówce. Z dziecinną ochotą próbowali z nim zacząć rozmowę, lecz on, jak nieoswojony dzikus, nie był nawet w stanie spojrzeć im w oczy. Speszeni, ruszyli dalej błotnistą drogą, która prowadziła chyba tylko do jakiejś żwirowni (sam Karol nigdy nie zagłębił się w tę uliczkę dalej niż koniec jego działki), najpewniej zapominając o dziwaku już w następnej minucie. Lecz Karol pamiętał to do dzisiaj. Pamiętał, jak po długiej minucie wreszcie dotarł do niego sens sytuacji, rzucił się on wtedy biegiem przez działkę, wyskakując spomiędzy krzaków na otwarte pole, biegł przez wysoką trawę z nadzieją zobaczenia jeszcze błysku ich plecaków, lecz przywarł wreszcie policzkiem do ogrodzenia, a na uliczce panowała absolutna cisza. Karol-dzikus wyrywał się z jakiegoś rezerwatu, wracając teraz na powierzchnię świadomości chłopca, jakby między rurami piwnicznej kotłowni odnalazł komfort zapomnianej bazy. 

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach




×
×
  • Dodaj nową pozycję...