Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



vel WiJa,

vel tematy vel wiersza wielce mnie zaczynają nużyć, gdy czytam ten vel komentarz.
połowa niezła, druga kiszka. - reasumując (vel reanimując) i jak jeszcze raz przeczytam tę vel propagandę, to znów mnie licho pokusi.. vel nieznacznie.

/b

bea ale o co Ci chodzi... minusujesz za cudzy komentarz? bo wcześniej miałas problem tylko z westchnieniem?
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



nie poprawiłaś. zmiana określenia mogłaby zmienić zarazem wydźwięk drugiej części. a tak, jak zostało nie jest dobrze. z drugiej strony, faktycznie vel komentarze vel ViTy strasznie wkurzające. człowiek się robi bardziej zasadniczy ;)

poprzednie dwa bardziej dopracowane, czyste.

Pozdrawiam
/b
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



nie poprawiłaś. zmiana określenia mogłaby zmienić zarazem wydźwięk drugiej części. a tak, jak zostało nie jest dobrze. z drugiej strony, faktycznie vel komentarze vel ViTy strasznie wkurzające. człowiek się robi bardziej zasadniczy ;)

poprzednie dwa bardziej dopracowane, czyste.

Pozdrawiam
/b

kurde kobieto rzeczywiście strasznie zasadnicza w złości jesteś hmm...:) nie poprawiam, to nie warsztat, jak się wszyscy wypowiedzą, to wtedy będę gryzmolić w swoich papierach, ale każdą uwagę biorę pod lupę. pozdr
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



nie poprawiłaś. zmiana określenia mogłaby zmienić zarazem wydźwięk drugiej części. a tak, jak zostało nie jest dobrze. z drugiej strony, faktycznie vel komentarze vel ViTy strasznie wkurzające. człowiek się robi bardziej zasadniczy ;)

poprzednie dwa bardziej dopracowane, czyste.

Pozdrawiam
/b
Pisałem, piszę i będę pisał po swojemu vel jak mi pasuje, i nikt mnie od tego nie odwiedzie i nie odwodzi (poza czasem), czy to się komu podoba czy nie podoba. A fuj, to jest zniekształcać mój podpis, który kryje się za nickiem vel ksywą, czym są dwie pierwsze litery imienia i nazwiska. Negatywne oceny mojej twórczości (za jaką uważam też komentarze) nie są mi straszne, ale straszne robi się to, że pośrednio za mnie obrywa się niektórym, o których twórczości dobrze czy źle się wyrażam. Za co więc wszystkich bardzo przepraszam.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



nie poprawiłaś. zmiana określenia mogłaby zmienić zarazem wydźwięk drugiej części. a tak, jak zostało nie jest dobrze. z drugiej strony, faktycznie vel komentarze vel ViTy strasznie wkurzające. człowiek się robi bardziej zasadniczy ;)

poprzednie dwa bardziej dopracowane, czyste.

Pozdrawiam
/b
Pisałem, piszę i będę pisał po swojemu vel jak mi pasuje, i nikt mnie od tego nie odwiedzie i nie odwodzi (poza czasem), czy to się komu podoba czy nie podoba. A fuj, to jest zniekształcać mój podpis, który kryje się za nickiem vel ksywą, czym są dwie pierwsze litery imienia i nazwiska. Negatywne oceny mojej twórczości (za jaką uważam też komentarze) nie są mi straszne, ale straszne robi się to, że pośrednio za mnie obrywa się niektórym, o których twórczości dobrze czy źle się wyrażam. Za co więc wszystkich bardzo przepraszam.

e tam:) proszę mnie komentować z wszystkimi konsekwencjami. dzięki jeszcze raz

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Łukasz Jurczyk   Kancelista jako narrator - jednym z jego zadań było również pisanie oficjalnej kroniki (historii). A teraz - gdy jest świadkiem upadku imperium - staje się  bezradny. Do tej pory to, co pisał było pełne propagandy. Teraz gruzy są bardziej szczere niż słowa. Świat „zrozumiał” upadek bez potrzeby czytania oficjalnych komunikatów. Ogień działał w sposób bezwzględny, a splądrowanie świątyń nie wywołuje gniewu bogów, co sugeruje kryzys wiary i pustkę ukrytą pod złotymi kopułami.   „Pieczęć - ostatnia rzecz, która wierzy w Szachinszacha." - to świetna metafora. Gdy ludzie uciekają, zdradzają lub zginą - lojalny zostaje jedynie ten przedmiot.   Historia ludzkości to zamknięte koło: budowanie, wiara (ideologia) i nieuchronna samozagłada. Perski urzędnik wie, że jego imperium nie jest ani pierwszym, ani ostatnim, które płonie.   Rozmowa z synem to konflikt pokoleń. Syn, widząc ruinę świata ojców, odrzuca ich wartości. Kancelista podsumowuje, że jest to mądrość powierzchowna,wynikająca z buntu, która nie rozumie, że mimo zmian, potrzeba zapisu (kultury) zawsze wraca.   Bardzo mi się podoba, to uniwersalny i mądry przekaz!     Pieczęć lojalna, Szachinszach już stracił tron, Ona wierzy wciąż.   Znów zbudują dom, Znów uwierzą w pusty mit, Znów zapłonie ten świat.
    • @Poet Ka ... poczuć stopami  chłód trawy  pójść spacerkiem  wzdłuż murawy    z wróblami  się podroczyć  jakiś kwiatek  przeskoczyć    uśmiechnąć  się do siebie  będzie jak w niebie  ... Pozdrawiam serdecznie Miłego dnia   
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Witaj - zmieniłem zakończenie - myślę że nie popsułem  - dzięki za przeczytanie  -                                                                                                                                                   Pzdr.serdecznie.
    • @Benjamin Artur   Twój wiersz zaczyna się od metafizycznych pytań, by za chwilę zderzyć odbiorcę z prozą życia i "miłością chowaną do teczki". Największe wrażenie zrobił na mnie jednak motyw sznura - i to genialne przejście od banalnego obowiązku z pralni do mrocznej metafory w puencie. Powtórzenia "Który to już rok…" budują duszny klimat wypalenia i rutyny. Bardzo dobry tekst.  
    • Stara kopiejka   Potoczyła się po bruku. Wracałem właśnie ze szkoły, bo ją zamknięto, gdy nagle zobaczyłem demonstrację: transparenty, krzyczący ludzie, machanie rękami. Czuć było, że zaraz będą strzelać. I wtedy ją dostrzegłem. Toczyła się – mała, miedziana kopiejka.   Schyliłem się i podniosłem ją z ziemi. Spojrzałem na ludzi. Ich twarze tworzyły wielość w jedności – tak dramatycznie do siebie podobne, złączone tymi samymi emocjami. Schowałem monetę do kieszeni i ruszyłem w stronę Alej.   Wiał ostry wiatr, a na głowę spadały wielkie płaty śniegu. Wszedłem w bramę, a potem na drewniane, kręte schody. W domu czekała już matka.   Moneta została ze mną na pamiątkę. Miedziana kopiejka z 1904 roku – dla późnego wnuka.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...