łysy taytanczyk Opublikowano 9 Maja 2010 Autor Zgłoś Opublikowano 9 Maja 2010 podoba mi się zakończenie tej znajomości jeszcze bardziej niż jej początek a zwłaszcza na zawsze pozostanie w mojej pamięci słówkozdegustowana
Jimmy_Jordan Opublikowano 9 Maja 2010 Zgłoś Opublikowano 9 Maja 2010 szerzej, szerzej, kontekstu i okoliczności przyrody mało, zdrówko, Jimmy
WiJa Opublikowano 9 Maja 2010 Zgłoś Opublikowano 9 Maja 2010 Nawet miałem nic nie mówić o tym wierszu, choćby dlatego, że nie lubię się wdzięczyć. No, ale jak tu nie powiedzieć, że tak niewiele potrzeba, żeby powstał tak interesujący wiersz. I nie mogę wyjść z podziwu, że w kilku słowach można tak wiele powiedzieć, bo właściwie opowiedzieć, a nie przegadać, najważniejsze aspekty znajomości, i stanu po znajomości, pewnie więc byłej pary (chłopca i dziewczyny). I to wcale nie chodzi o to, czy to jest historia bohatera wiersza i Wandzi, czy po prostu bohater wiersza opowiada (do) Wandzi historię czyjejś znajomości, acz właśnie z pięknie wyciągniętym z tej znajomości wnioskiem, i to wnioskiem jednosłowowym ‘zdegustowana’. Bo nawet, jeżeli do końca wiersz ten nie może być odgadniony, to przecież, w końcu każdy wiersz niech ma jakąś tam swoją tajemnicę, którą można wyciągać, odgadywać, interpretować na różne sposoby, ale to właśnie dlatego, że autor umożliwił to czytelnikowi. No i czy to nie jest frapujące, że coś jednak dla bohatera tego wiersza jest intrygujące, a cóż, jak nie najbardziej czyjeś zdegustowanie, że kroi się, że to pozostanie nawet na zawsze w pamięci bohatera wiersza. A jeśli coś jest dla bohatera wiersza, to również dla czytelnika; przynajmniej sam wiersz ku temu zmierza. Pozdrawiam.
łysy taytanczyk Opublikowano 9 Maja 2010 Autor Zgłoś Opublikowano 9 Maja 2010 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Nie ma o czym, tu jest wszystko, anonimowo i internetowo. Po prostu ironia. Początek - kursywą, gdyż żadnego nie było. Znajomość kursywą, gdyż żadnej nie było. Zdegustowanie pozostało tym. Zdróweczka.
łysy taytanczyk Opublikowano 9 Maja 2010 Autor Zgłoś Opublikowano 9 Maja 2010 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Można i tak. Bardzo dziękuję. A konkretnie mogę coś dodać. Co jest najgorsze w życiu? Kiedy myślisz, że wszystko jest dobrze, a nagle ze strony, z której się byś najmniej (może niesłusznie) spodziewał, dostajesz cios decydujący. Że tak powiem miażdżący. I to w formie pozostawiającej wiele do życzenia. O Zdróweczka.
Jimmy_Jordan Opublikowano 9 Maja 2010 Zgłoś Opublikowano 9 Maja 2010 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Nie ma o czym, tu jest wszystko, anonimowo i internetowo. Po prostu ironia. Początek - kursywą, gdyż żadnego nie było. Znajomość kursywą, gdyż żadnej nie było. Zdegustowanie pozostało tym. Zdróweczka. ale nie wiedząc, że nie było można powiedzieć złe rzeczy. swoją drogą dziwię się zachwytom, w które popadają ludzie (i to nie koniecznie tutaj, ogólnie) a nawet nie przyjdzie im do głowy, że warsztat to właśnie miejsce, w którym trzeba się czepiać. zdrówko, jimmy
Judyt Opublikowano 9 Maja 2010 Zgłoś Opublikowano 9 Maja 2010 no..poczytałam sobie, piękny obrazek, rozżalony ale taki działający na pamięć, J. serdecznie
teresa943 Opublikowano 10 Maja 2010 Zgłoś Opublikowano 10 Maja 2010 Bardzo wymowna kursywa. Początek "bez początku", w zakończeniu "zdegustowana". O ile dobrze zrozumiałam, to wiersz o "czymś", czego tak naprawdę nie było, więc...i degustacja nie powinna mieć miejsca. Jednak "skąpość" wiersza pozwala interpretować go na wiele sposobów, zależnie od wyobraźni czytelnika, czyli jest dobrze :))) podoba się :)) ciekawe co na to owa "Wandzia"? ;-)) serdecznie pozdrawiam - Krysia
łysy taytanczyk Opublikowano 11 Maja 2010 Autor Zgłoś Opublikowano 11 Maja 2010 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Tak, Krysiu, interpretacje mogą być różne. Nawet nie wiem, o co mi chodzi w tym wierszu. Chyba po prostu niepotrzebnie kiedyś usłyszałem, jak ktoś do mnie mówił - to wspaniałe, że możemy się poznać w taki sposób, a jak się spotkamy naprawdę będzie łatwiej, takim nieśmiałym i wrażliwym osobom, jak my. Ale w istocie prawda jest taka, że Wandzia nie istnieje i nigdy nie istniała. I kto tu ma prawo do jakiejkolwiek degustacji? Tak, czy nie? Brawo, Krysiu, za takie spojrzenie;)) Pozdrawiam serdecznie!
łysy taytanczyk Opublikowano 11 Maja 2010 Autor Zgłoś Opublikowano 11 Maja 2010 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. W żalu kryje się często ogromna porcja zdziwienia, i ono czasem sprawia więcej bólu niż cokolwiek innego. Zdróweczka.
łysy taytanczyk Opublikowano 11 Maja 2010 Autor Zgłoś Opublikowano 11 Maja 2010 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Nie ma o czym, tu jest wszystko, anonimowo i internetowo. Po prostu ironia. Początek - kursywą, gdyż żadnego nie było. Znajomość kursywą, gdyż żadnej nie było. Zdegustowanie pozostało tym. Zdróweczka. ale nie wiedząc, że nie było można powiedzieć złe rzeczy. swoją drogą dziwię się zachwytom, w które popadają ludzie (i to nie koniecznie tutaj, ogólnie) a nawet nie przyjdzie im do głowy, że warsztat to właśnie miejsce, w którym trzeba się czepiać. zdrówko, jimmy Też mi się tak zawsze wydawało, Jimmy, ale widocznie niektórzy mają z tym jakiś większy problem. Dzięki za komentarzyk. Zdrawiam.
teresa943 Opublikowano 12 Maja 2010 Zgłoś Opublikowano 12 Maja 2010 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Tak, Krysiu, interpretacje mogą być różne. Nawet nie wiem, o co mi chodzi w tym wierszu. Chyba po prostu niepotrzebnie kiedyś usłyszałem, jak ktoś do mnie mówił - to wspaniałe, że możemy się poznać w taki sposób, a jak się spotkamy naprawdę będzie łatwiej, takim nieśmiałym i wrażliwym osobom, jak my. Ale w istocie prawda jest taka, że Wandzia nie istnieje i nigdy nie istniała. I kto tu ma prawo do jakiejkolwiek degustacji? Tak, czy nie? Brawo, Krysiu, za takie spojrzenie;)) Pozdrawiam serdecznie! "Wandzia" może być symboliczna, wymyślona, po prostu metafora, którą czytelnik może odczytywać dowolnie. Natomiast odnosząc się do tego, co Ci powiedziała "owa" osoba, także uważam, że osobiste spotkanie jest najlepszym rozwiązaniem, bo jak w inny sposób można się naprawdę poznać? Hmm...nieśmiałość jest barierą, ale wspólnie można ją pokonać. Oczywiście to tylko moje subiektywne przemyślenia, którymi się z Tobą szczerze dzielę :))) Jeszcze raz cieplutko pozdrawiam :)))) Krysia
Jolanta_S. Opublikowano 14 Maja 2010 Zgłoś Opublikowano 14 Maja 2010 Oj Łysy po komach czuję ból nie tylko głowy, może ja nie z tej ziemi, odbieram inaczej, odrzucenie i żal widzę - dławią 'coś' jak ość w gardle... aż kusi by na siłę to co z talerzem zabrano wróciło... Wandziu gdzie masz... dziewczyno!!! Stawiam Piwko na zdrówko Łysy :)
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się