Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

„ p o s t l o v e ”


w czasie postu nie wypada
a reszta – to zależy od pory: roku, dnia, godziny;
od tego czy deszcz pada czy nie pada...

w naszym pokoju z czterech sufitów
i okna jestem czynny
dwanaście miesięcy na dobę.

okno służy nam niekiedy za drzwi wypuszczamy się
wówczas z ostatniego piętra na słońce.
a słońce szkli się – przypadkiem.

– kurczowo trzymam się schodów gładkich
jak skóra pod czerwoną bluzką –

w naszym pokoju nieswoim podajemy sobie kryształki
soli z odwodnionych łez. ty do snu kołyszesz
wiersze. ja pielęgnuje nasze kwiaty doniczkowe.

w naszym pokoju tkliwym noszę cię
na sercu odmawiam litanię z mrówek spacerujących
pod twoim stanikiem; na początek – – – na koniec

układam cię głęboko po środku. na spodku skraplam skrawki
nocy oddech w pełni o zapachu księżyca – jeszcze przez chwilę
podglądam cię przez sen i to jak w doniczkach rosną nam pióra

amłodzieżitakrobitowdzień !
amłodzieżitakrobitowdzień !
ph34r.gif

Opublikowano

Nie rozumię dlaczego ktoś nazywa ten wiersz prozą? Nie wolno się
ograniczać w swoich poglądach na temat poezji i pisania bazując tylko i
wyłącznie na "klasyce"! Ten wiersz to czysta esencja współczesnych trendów w poezji, na których Pan Oyey się nie zna! Dlatego polecam kilku autorów (bardzo dziś popularnych autorów): M.Wabik, P.Smolak,
J.Franczak, M.Grabysa, A.Sobol, R.Kucharski,G.Chytkowski,G.Garlej!
(Miłej lektury życzę, w księgarniach powinien Pan zlaleźć)


Opublikowano

Ten jest bardziej "trendy", tamten mniej "trendy", inny zalatuje "klasyką" i się nie zna... Co jest? A gdzie indywidualizm, własne zdanie, odczucia, charakter?
Pokaz mody poetyckiej to ma być?
Za dużo czytasz tego "trendy", krip, za mało wsłuchujesz się w siebie. Za trzy lata i tak nikt nie będzie pamiętał o tych, którzy są dzisiaj tak "modni" i na czasie.
Trochę mniej "wiedzy" książkowej polecam, trochę więcej wyczucia.
Jeżeli dzisiaj tak modna jest muzyka klubowa, to znaczy, że jestem zacofany słuchając Bacha, Stinga, The Doors, Albinoniego i wielu innych? Odpowiedz sobie na to pytanie...
Pozdr.

Opublikowano

Pan chyba nie wie o czym piszę. Choć nie do końca, to zgadzam się z opinią kripa na temat wiersza. Być może popadam w samozachwyt, ale kojarzę wymienione przez niego nazwiska i gwarantuję, że o takich poetach jak Smolak czy Wabik nikt w przyszłości nie zapomni - no chyba, że taki ignorant jak Pan!

Opublikowano
CYTAT (Mirosław Serocki @ Aug 1 2003, 11:56 PM)




Trochę mnie Pan Serocki nie zrozumiał. Trzeba znaleźć złoty środek pomiędzy trendami, a tradycją. Jeżeli ktoś upiera się, że jego idywidualizm poetycki ma polegać na "kalkowaniu zaszłości poetyckich"
- to szczerze ubolewam.
Poezja się rozwija, a konserwatyzm w tej dziedzinie sztuki jest zwyczajnym cofaniem się wstecz!
Opublikowano
CYTAT (magda @ Aug 2 2003, 01:13 AM)
Mirku, coś przegapilismy chyba. Pojęcie umiaru wyszło z mody.
Idziesz ze mną do lamusa, na staroswiecki rytuał parzenia zacofanej herbaty?
biggrin.gif

mnie stamtąd wyrzucili; okazało się że jestem za bardzo staroświecki
i z takim podejściem dużo nie zarobię; nawet złamanego centa,
ale niech im gwiazdka pomyślności... herbatę możemy zawsze wypić; duszkiem i do dna.

Pozdrawiam
Opublikowano

Może pojęcie umiaru wyszło z mody, ale tylko w pewnych kręgach. Uwierz, że jeszcze nie warto iść do lamusa. Przepychanie się na siłę może i daje efekty, ale krótkotrwałe i strasznie niesmaczne. W pewnym momencie zaczyna brakować sił i wtedy bardzo szybko się spada. A trendy zmieniają się bardzo szybko. To jest tak, jak z architekturą. Podziwiamy nowoczesne jej dzieła, które za 20 lat będą wymagały remontu, ale i tak bardzo chętnie wracamy do budowli, które od setek lat takie same. I tam jest dopiero co podziwiać. Prymitywne narzędzia, ale za to jakie wykonanie! smile.gif
Pozdr.
P.S. A dobrej herbaty zawsze się można napić. Napoje izotoniczne nawet jej do pięt nie dorastają smile.gif
Skąd Ciebie MM wyrzucili dokładnie? I kto Tobie takich bzdur naopowiadał?

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Abi wyciągnęła list ze skrzynki pocztowej, a delikatna faktura koperty w dłoniach przywołała uczucie czegoś niemal sakralnego – przesyłka była starannie przygotowana, a pismo tak piękne i precyzyjne, że od razu można było wyczuć w nim emocje nadawcy. List zaadresowano do Noela.

      – Ciekawe, od kogo…? – mruknęła do siebie, obracając kopertę w dłoniach z lekką nutą zazdrości. „Może od koleżanki? A może od kogoś, kogo kocha?” – zastanawiała się.

      Przez głowę przemknęła jej nieoczekiwana myśl: „Do tej pory nawet nie zdawałam sobie sprawy, jak bardzo polubiłam Noela…”

      Łączyła ich niewidzialna więź. Czasem wystarczyło jedno spojrzenie, by wszystko zrozumieć. Takie milczące porozumienie, które nie potrzebowało słów.

      Po powrocie do domu położyła list na stoliku w holu, ale ciekawość nie dawała jej spokoju. Postanowiła jak najszybciej przekazać go adresatowi.

      – Pójdziemy na spacer, co? – zwróciła się do Lisy, a ona natychmiast podniosła głowę, merdając ogonem w odpowiedzi.

      Już od dawna planowała założyć tę piękną błękitną sukienkę kupioną razem z Zoe, ale jakoś nigdy nie nadarzyła się odpowiednia okazja. Spotkanie z Noelem wywoływało lekkie drżenie jej serca i zdawało się doskonałym powodem do założenia kreacji.

      Przyjaciółki niedawno były na zakupach i kiedy Zoe dostrzegła w oknie wystawowym to cudo, wykrzyknęła z zachwytem:

      – Koniecznie musisz ją mieć! Gdy Noel cię w niej zobaczy, oszaleje z zachwytu!

      Abi uśmiechnęła się lekko, przeglądając się w lustrze. Już sama świadomość, że Noel zobaczy ją w zwiewnej sukience, a nie w szpitalnym uniformie, sprawiała, że jej serce podskakiwało z radości. Czuła w sobie coś więcej niż zwykłą radość – subtelny dreszcz sugerujący, że zaczyna jej zależeć na tym, by spodobać się właśnie jemu.

      Postrzegała Noela jako sympatycznego, ciepłego i wesołego chłopaka. Nie mogła dokładnie określić, co najbardziej przyciągało ją do niego – czy była to jego aura, dostrzegała podczas procesu zdrowienia i nabierająca powoli pięknych, delikatnych odcieni, czy może po prostu rodząca się między nimi więź. Każde spojrzenie, każdy drobny gest Noela sprawiały, że serce Abi zaczynało bić szybciej, a w jej głowie rodziły się ciche pragnienia.

      Zoe żartowała z typową dla siebie lekkością: „Właśnie tak jest, kiedy się kogoś kocha”. Abi uśmiechnęła się pod nosem, wiedząc, że jeszcze nie jest gotowa przyznać się do swoich uczuć, nawet przed sobą. Przecież nigdy wcześniej nie kochała w ten sposób – oprócz rodziców, ale to zupełnie coś innego. Klark był dla niej bardziej jak przyjaciel i opiekun, dawał poczucie bezpieczeństwa. Z Noelem czuła delikatną iskrę sympatii, może nawet pierwszy płomyczek miłości, której jeszcze nie odważyła się w sobie odkryć.

      Szła teraz dumnie ulicą, trzymając Lisę na smyczy, a w jej wnętrzu tliło się ciche podekscytowanie. Czy naprawdę zauważał jej drobne gesty? Czy dostrzegał radość, którą emanowała, czy to tylko jej wyobraźnia, podsycana ciepłem emocji? Wszystko wydawało się możliwe, a ona pozwalała sobie na tę subtelną euforię.

      Promieniowała szczęściem i spokojem, każdy krok niósł poczucie harmonii i nadziei. 

      „Tak mogłoby być wiecznie” – pomyślała, pozwalając sobie na krótkie, słodkie marzenie o tym, że świat wokół niej zawsze będzie tak pełen ciepła i drobnych radości.

      Kiedy dotarły do kliniki, Abi poczuła lekkie mrowienie w brzuchu. 

      Pewnym krokiem weszła do pokoju Noela, a jej serce przyspieszyło rytm. Lisa podskoczyła radośnie, witając się z chłopakiem, a potem spokojnie usiadła, obserwując panią z uważnością typową dla swojego wrażliwego charakteru.

      – Cześć, Noel – powiedziała cicho, uśmiechając się, choć nie mogła powstrzymać lekkiego drżenia w głosie. – Mam coś dla ciebie…

      Noel nie mógł powstrzymać zachwytu, kiedy ją zobaczył:

      – Dzień dobry, księżniczko! Co zrobiłaś z moją przyjaciółką?

      – Wariat! Halo, to ja, ta sama Abi – odparła radośnie, siadając przy łóżku.

      – Niby ta sama, a jednak inna… – Uśmiechnął się rozbrajająco.

      Uśmiech Noela był pełen zachwytu, niemal nieziemski. W jego oczach pojawiła się czułość i podziw, jakby zobaczył coś najpiękniejszego na świecie.

      Abi podała mu przesyłkę

      – Zobacz, to może być coś ważnego.

      Patrzyła, jak powoli chwyta kopertę, jak wpatruje się w jej oczy, szukając wyjaśnienia, zanim jeszcze przeczyta słowa adresowane do niego.

      Noel zaczął powoli czytać list, jego wzrok ślizgał się po starannym, pełnym emocji piśmie. Abi stała tuż obok, widziała, jak na jego twarzy pojawia się kalejdoskop uczuć: zaskoczenie, wzruszenie, a gdzieś w tle – delikatna nuta radości i ulgi. Dawno tłumione emocje zaczęły przebijać się na zewnątrz, a każda z nich potwierdzała wagę tego, co trzymał w dłoniach.

      Kiedy przeczytał ostatnie słowa, jego ręka opadła bezwładnie na łóżko, a oczy zaszkliły się. Spod powiek powoli spływały łzy, które łagodnie sunąc po policzkach. Nie był przygotowany na taką wiadomość – wyznanie łączące w sobie skruchę, miłość i nadzieję.

      Widząc jego wzruszenie, Abi pochyliła się nieco, delikatnie obejmując jego dłoń swoimi palcami. 

      Poczuła nie tylko współczucie, lecz także coś głębszego, ciepłego – sympatię, która zaczynała przekształcać się w subtelną bliskość. W tej chwili nie musiała wypowiadać słów, bo wszystko, co czuła, było wyraźnie obecne w jej spojrzeniu, w delikatnym uśmiechu, w sposobie, w jaki delikatnie trzymała jego rękę.

      Noel spojrzał na nią i odnalazł w jej oczach bezpieczeństwo, zrozumienie i ciepło, którego brakowało mu przez całe życie. I choć dopiero odkrywał własne emocje, to Abi poczuła, że ta chwila – ich wspólna, cicha bliskość – staje się początkiem czegoś niezwykłego.

      – Wszystko dobrze? – zapytała łagodnie, a w jej głosie pobrzmiewała troska i subtelna nuta ciepła.

      – Tak… – odpowiedział, ocierając łzy. – Nawet nie wiesz, jak bardzo dobrze… – Zawahał się, a potem spojrzał na nią z delikatnym uśmiechem. – Przeczytaj to, proszę.

      Kochany Syneczku.

      Bardzo długo zbierałam się na odwagę, żeby napisać ten list. 

      Nawet nie wiem, czy będziesz w ogóle chciał go przeczytać. Masz pełne prawo podrzeć go i wyrzucić już teraz. Żywię jednak cichą nadzieję, że zrobisz to dopiero po doczytaniu do końca. 

      Tak trudno mi ubrać w słowa to, co czuję. Pragnę tylko, żebyś wiedział, jak bardzo mi przykro. Nawet nie mogę sobie wyobrazić jak mocno zraniłam Cię swoim nagłym odejściem. Wtedy postrzegałam tę kwestię zupełnie inaczej i najważniejsze było dla mnie moje szczęście. 

      Dzisiaj już wiem, jak bardzo byłam samolubna i obojętna na uczucia innych. Odchodząc od Was popełniłam największy błąd mojego życia, ale czasu już nie cofnę i muszę żyć z tą świadomością do końca moich dni. 

      Nie proszę o przebaczenie, bo na nie nie zasługuję. Chcę tylko, żebyś wiedział, że cały ten czas byłeś zawsze w moim sercu, jako jedyna i prawdziwa miłość mojego życia. Brak kontaktu z mojej strony podyktowany był olbrzymim wstydem za czyn, którego się dopuściłam. Przez te wszystkie lata czułam się niegodna Twojej miłości, ale nosząc Cię w sercu żywiłam nadzieję, że wiedzie Ci się dobrze i że jesteś zdrowy. 

      Już od dawna zbierałam się na odwagę, by nawiązać z Tobą kontakt i pomógł mi w tym sen, który bardzo mnie zaniepokoił. Nie mogłam już dłużej zwlekać. 

      Nie wiem nawet, czy jeszcze mieszkasz z tatą, czy się przeprowadziłeś... 

      Ja nie jestem już z tym mężczyzną. Wynajmuję teraz mieszkanie w kamienicy mojej przyjaciółki Mai, zapewne ją pamiętasz. 

      Jest jeszcze coś bardzo ważnego, co powinnam powiedzieć Ci już dawno temu. Masz przyrodnią siostrę Karin, ona wie o Twoim istnieniu i często pyta o Ciebie. Moim jedynym marzeniem jest, żebyście mogli się kiedyś spotkać, poznać i porozmawiać. Odebrałam Wam tyle pięknych i szczęśliwych lat razem, ale może nie wszystko jeszcze stracone…

      Kocham Cię bardzo

      Mama

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...