Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Emilu fajnie zakręciłeś tym wierszem :)))))
jak kiedyś będę w Kielcach...

serdecznie pozdrawiam - Jola

Jak kiedyś będziesz w Kielcach... to wrzuć do źródełka pieniążka, oczywiście, jak masz dla kogo. Przekonasz się wtedy, że legenda dopisuje się sama swoją... legendę.
Tam jest moc tysięcy zaklęć. Tam po prostu dookoła pachnie miłością, jak ciastem w boże narodzenie. To działa, pod warunkiem, że chcemy tego naprawdę!
Pozdrawiam skocznego Jolczyka i kłaniamsię w pas... hahaha :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Emilu, otrzep to trochę ;)

prawie góralka świętokrzyska zaczęłaby w ten pasiak ;) :

dla ciebie trzymam te słowa
w drzwiach uchylonych
wymykam się cieniem

:))

F.isiu, to Ty tys ze Scyzorykowa! Być nie może. Krajanko, daj pyska! Niech Cię za ten pas-iak uścisnę!

dla ciebie trzymam te słowa
w drzwiach uchylonych
wymykam się cieniem
i dłonią za światłem
dotykam twej twarzy

zanurzam się groszem
na szczęście
jak słowa myśli uczynki

Nie za bardzo toto obgryzłem?

F.isiu, jesteś coraz fajniejsza i dlatego dostaniesz ode mnie malutki prezencik muzyczny.
Taka cysta rąbanka w rytmach eurodans, ale to absolutna nowość! Hicior-wycior mojego ulubionego UB40. Ciężko to odszukać nie znając tytułu. Może Ci się spodoba, ale nie gwarantuję, bo takiej muzyki nie słucha Kasiaballou, a wy przecie kumpelki... hahaha
Pozdrawiam serdecznie i całuję rączki, Pchełkowego Majestatu.

aaha, mmhm...
www.youtube.com/watch?v=15A0uzZQF6A
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Będzie i diabełek. Teraz nie mogę opuścić piekła, więc musisz czekać. Jestem już w dziewiątym kręgu... a potem to już tylko raj, Bengodi i moja Beatrycze.
Muszę dostać zgodę od samego Baalzebuba i starannie przygotować się do wzdęcia.
Porażę Cię moim diabelskim "urokiem" i prawdziwymi różkami. Umieszczę to w jakiejś zdjęciowni, to sobie pooglądasz do woli... hahaha
Dzięki, że wpadłaś pomimo moich diabelskich koneksji.
Pozdrawiam siar-czystym ogniem i macham włochatym ogonkiem... brrrrr, aż się sam boję. :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



dla ciebie trzymam te słowa
których nie umiem nazwać
w drzwiach uchylonych
wymykam się cieniem

groszem
rzuconym na szczęście
w źródlanej wodzie biruty*
opadam powoli
i czytam

co Ty na to....? ;)

pozdrowienia od 'góralki świętokrzyskiej'
:)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



dla ciebie trzymam te słowa
których nie umiem nazwać
w drzwiach uchylonych
wymykam się cieniem

groszem
rzuconym na szczęście
w źródlanej wodzie biruty*
opadam powoli
i czytam

co Ty na to....? ;)

pozdrowienia od 'góralki świętokrzyskiej'
:)

F.isia, ale Ty jesteś dobra, od razu widać, że jakieś korzenie z Ponidzia. Podoba mi się Twoja wersja. Nieprzegadana, ciekawa. Więc niech już tak zostanie. Muszę się koniecznie wybrać do Szachrajewa i zacząć pisać wiersze z Tobą... o rany, tomik murowany!
Jest coś w Tobie takiego zagadkowego, ale samo to nie wychodzi, trzeba to z Ciebie po prostu wydobyć, jak uncję złota z głębi ziemi. Ho, ho. ho, F.isia, dałaś czadu...
Pozdrawiam Cię serdecznie i dzięki, że zechciało Ci się popracować nad owocami Twojej weny, która przeszyła mnie, jak strzała, szukająca celu.
Dobranoc i pchełki na noc. :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Ja to w ogóle nie wiedziałam, że piszesz jakieś inne wiersze oprócz lirycznych! A piszesz?
Ładny wiersz, ale zdecydowanie wolę Twoje rymowane.

Piszę, co pomyśli głowa a słowa upycham w zeszyt, jak wędrowiec przed nową przygodą plecak.
Ja też wolę rymowane, ale wena, jak kapryśna, to wszystko przynosi do domu i nie pyta o zgodę.
Dziękuję Oxy i pozdrawiam serdecznie. :)
O nie, Kochany, Wena jest wyłącznie w Twoich rękach! Nie wymigasz się! :-)))
Opublikowano
dla ciebie trzymam te słowa
których nie umiem nazwać
w drzwiach uchylonych


stanę cieniem dotykając twarzy
zanurzę w tobie szczęśliwy grosik
ze źródeł biruty

opadnę powoli
wyczytując

słowa myśli uczynki

Emilu, wiersz zauroczył :)))), więc oto coś w rodzaju riposty...
dla Ciebie...
:)))))

Serdecznie i ciepło -
Krysia
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


:)
słów na uwięzi już nie trzymaj
w rymy je splataj jak w warkocze
wstążką je obwiąż, agrafką spinaj
zbyt długie dzionki- krótkie noce;)

:)Emilu...gdzieTwoje rymy?:)pozdrawiam Beata
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Hm, żartobliwe nie miało być, ale cieszę się, bo nie jestem smutasem i tylko okazji czekam, by pożartować. Masz rację, przysięga, to nie wszystko, trzeba jej jeszcze dotrzymać, a to udaje się nielicznym. Dziękuję serdecznie za nocną inwazję subtelnego motylka i pozdrawiam serdecznie. :)

Nie żartobliwie, to tymbarkowo ładnie,
Nocna inwazja, czyli nalocik? Ech, lubię twoje wiersze i komenty Emilu,
Tobie to dobrze :-)

Pozdrawiam
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Hm, żartobliwe nie miało być, ale cieszę się, bo nie jestem smutasem i tylko okazji czekam, by pożartować. Masz rację, przysięga, to nie wszystko, trzeba jej jeszcze dotrzymać, a to udaje się nielicznym. Dziękuję serdecznie za nocną inwazję subtelnego motylka i pozdrawiam serdecznie. :)

Nie żartobliwie, to tymbarkowo ładnie,
Nocna inwazja, czyli nalocik? Ech, lubię twoje wiersze i komenty Emilu,
Tobie to dobrze :-)

Pozdrawiam

trudno powiedzieć czy jest dobrze
tęsknotę w sercu każdy ma
życie przetańczyć jak w balecie
lekko jak walca na dwa pas

pozdrawiam :)
Opublikowano

Co tak Emilu z tym tańcem do mnie popijasz
:-).
Taniec to przyjemna umiejętność i na
samym tańcu i zamiłowaniu, ta przyjemność
powinna polegać.Jeśli przy tym nadarza się
miła okazja do potańczenia to tą radość
z tego sprawia.
Przetańczenie życia, to chyba niemożliwe,
a jeśli to chyba tylko zawodowo i profesjonalnie, tak
może być.
Natomiast bardzo smutno, kiedy np. w związku
jest tak, że przez np. bardzo długi czas,
nawet i wieloletni nie można
za dużo się śmiać, nie można pożartować
i nie ma choć jednej okazji do takiego
spędzenia czasu.


Pozdrawiam

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Eliko, trzeba szukać takich związków, gdzie łatwo o śmiech, żart, łzy i radość. Ktoś, kto umie płakać z pewnością nauczy się śmiać. Najważniejsze w człowieku jest to czego nie widać, reszta, to paspartu do naszej prawdziwej twarzy i duszy. Wybory nie są łatwe i często chybione. Życie ma czas, całe wieki, ale nie my. My musimy się nieźle uwijać, żeby nawet odrobinę szczęścia upolować. Samo nie przyjdzie. Ono czeka na nas i na ogół jest wszędzie tam, gdzie nas nie ma. A zatem do broni! Bo dopóki karty w grze, wszystko może się jeszcze wydarzyć. Samotność jest chorobą, na którą zapadamy na własne życzenie.
Pozdrowienia. Tera-peuta, Emil Grabicz... hahaha :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Eliko, trzeba szukać takich związków, gdzie łatwo o śmiech, żart, łzy i radość. Ktoś, kto umie płakać z pewnością nauczy się śmiać. Najważniejsze w człowieku jest to czego nie widać, reszta, to paspartu do naszej prawdziwej twarzy i duszy. Wybory nie są łatwe i często chybione. Życie ma czas, całe wieki, ale nie my. My musimy się nieźle uwijać, żeby nawet odrobinę szczęścia upolować. Samo nie przyjdzie. Ono czeka na nas i na ogół jest wszędzie tam, gdzie nas nie ma. A zatem do broni! Bo dopóki karty w grze, wszystko może się jeszcze wydarzyć. Samotność jest chorobą, na którą zapadamy na własne życzenie.
Pozdrowienia. Tera-peuta, Emil Grabicz... hahaha :)

Tak racja i oczywiście. Zapytałam, ponieważ tak do mnie o tym tańczeniu
często, że jakoś dziwnie to niezrozumiałe nawiązywanie.
Co do łapania chwil, czyli carpe diem to przywilej młodości i lekkości ducha, i to akurat nie dla każdego musi stanowić radośc z życia. Częściej dewizą ludzi nie jest łapanie chwil,
tylko raczej cieszenie się z dobrych chwil.
Na życie składa się całość, jakby nie było. Człowiek ma jedno
ciało i dobrze o tym pamiętać, by się za bardzo nie rozlecieć :-))), ani mentalnie,
ani fizycznie. Wtedy i życie i cele w życiu i radość ma głębszy sens i wartość.
W efekcie to spełnienie i szczęście, czyli to czego poszukujemy.
Dopóki karty w grze...., to ja za bardzo nie łapie ???, choć jako dziecko
lubiłam zagrać w macao, tysiąca czy w 66 z babcią ;-)).

Miło mi się gawędziło z Tobą Emilu.
Serdecznie i pozdrawiam.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Eliko, trzeba szukać takich związków, gdzie łatwo o śmiech, żart, łzy i radość. Ktoś, kto umie płakać z pewnością nauczy się śmiać. Najważniejsze w człowieku jest to czego nie widać, reszta, to paspartu do naszej prawdziwej twarzy i duszy. Wybory nie są łatwe i często chybione. Życie ma czas, całe wieki, ale nie my. My musimy się nieźle uwijać, żeby nawet odrobinę szczęścia upolować. Samo nie przyjdzie. Ono czeka na nas i na ogół jest wszędzie tam, gdzie nas nie ma. A zatem do broni! Bo dopóki karty w grze, wszystko może się jeszcze wydarzyć. Samotność jest chorobą, na którą zapadamy na własne życzenie.
Pozdrowienia. Tera-peuta, Emil Grabicz... hahaha :)

Tak racja i oczywiście. Zapytałam, ponieważ tak do mnie o tym tańczeniu
często, że jakoś dziwnie to niezrozumiałe nawiązywanie.
Co do łapania chwil, czyli carpe diem to przywilej młodości i lekkości ducha, i to akurat nie dla każdego musi stanowić radośc z życia. Częściej dewizą ludzi nie jest łapanie chwil,
tylko raczej cieszenie się z dobrych chwil.
Na życie składa się całość, jakby nie było. Człowiek ma jedno
ciało i dobrze o tym pamiętać, by się za bardzo nie rozlecieć :-))), ani mentalnie,
ani fizycznie. Wtedy i życie i cele w życiu i radość ma głębszy sens i wartość.
W efekcie to spełnienie i szczęście, czyli to czego poszukujemy.
Dopóki karty w grze...., to ja za bardzo nie łapie ???, choć jako dziecko
lubiłam zagrać w macao, tysiąca czy w 66 z babcią ;-)).

Miło mi się gawędziło z toba Emilu.
Serdecznie i pozdrawiam.

Eliko, karty w grze, to nasze życie i los w nich zapisany. Możemy sporo sami w tych kartach namieszać, nie czekając na wyroki gwiazd i Cygankę na deptaku miejskim.
Mamy jedno ciało i jedną duszę, ale i jedno życie, nie zapominaj o tym. Nie rozleci się ciało, które wyląduje na szczęśliwej wyspie po wielu burzliwych poszukiwaniach. Najważniejsze, to nie stracić celu i wiedzieć, czego szukać. Na wyspie skarbów, żeby coś znaleźć trzeba mieć właśnie taki plan. Sens życia nabiera podwójnej wartości, kiedy znajdujemy to, czego szukaliśmy.
A zatem do wioseł... hahaha
Pozdrowienia i pomyślnych wiatrów. :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Tak racja i oczywiście. Zapytałam, ponieważ tak do mnie o tym tańczeniu
często, że jakoś dziwnie to niezrozumiałe nawiązywanie.
Co do łapania chwil, czyli carpe diem to przywilej młodości i lekkości ducha, i to akurat nie dla każdego musi stanowić radośc z życia. Częściej dewizą ludzi nie jest łapanie chwil,
tylko raczej cieszenie się z dobrych chwil.
Na życie składa się całość, jakby nie było. Człowiek ma jedno
ciało i dobrze o tym pamiętać, by się za bardzo nie rozlecieć :-))), ani mentalnie,
ani fizycznie. Wtedy i życie i cele w życiu i radość ma głębszy sens i wartość.
W efekcie to spełnienie i szczęście, czyli to czego poszukujemy.
Dopóki karty w grze...., to ja za bardzo nie łapie ???, choć jako dziecko
lubiłam zagrać w macao, tysiąca czy w 66 z babcią ;-)).

Miło mi się gawędziło z toba Emilu.
Serdecznie i pozdrawiam.

Eliko, karty w grze, to nasze życie i los w nich zapisany. Możemy sporo sami w tych kartach namieszać, nie czekając na wyroki gwiazd i Cygankę na deptaku miejskim.
Mamy jedno ciało i jedną duszę, ale i jedno życie, nie zapominaj o tym. Nie rozleci się ciało, które wyląduje na szczęśliwej wyspie po wielu burzliwych poszukiwaniach. Najważniejsze, to nie stracić celu i wiedzieć, czego szukać. Na wyspie skarbów, żeby coś znaleźć trzeba mieć właśnie taki plan. Sens życia nabiera podwójnej wartości, kiedy znajdujemy to, czego szukaliśmy.
A zatem do wioseł... hahaha
Pozdrowienia i pomyślnych wiatrów. :)

No to ja o tym samym, tylko wybacz, ale we wróżki
to ja nie bardzo ani horrorskopy :)))
strategia zwłaszcza wojenna i planowanie bitwy to rzecz
bardziej męska, a zwłaszcza na wielu frontach naraz :))))),
no chyba, że kobiety na barykady i do broni :)))
tak więc hulaj wiaro :))) czołem,
wolę rzetelną i dobrą ochronę /tym może być normalność, trochę humoru
i pogodność ducha/, ale we wszystko co
na świecie dostępne się nie wyposażam,
co by nie zaczęło zwisać czy zbywać z czasem.:)))
Zdróweczko Emilu

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Wolność

       

      Nie ma drugiego takiego słowa, które zrobiłoby tak oszałamiającą „karierę” w XXI wieku jak słowo wolność. Odmienia się je przez wszystkie przypadki. Manipuluje się nim na prawo i lewo. Wywraca się na drugą stronę tak aby znaczyło coś zupełnie przeciwnego, choć brzmi swojsko i krzepiąco. Propaguje się wolność wyboru i wolność od wyboru. Wmawia się, że można wybrać różne barwy wolności ale jednocześnie dodaje, że powinna to być barwa o określonej z góry nazwie. Można postawić pytanie: wolny wybór czy wolność wyboru? A co to jest wolność? Niektórzy „myśliciele” wmawiali, że wolność to uświadomiona konieczność. Wolność bywa mylona ze swawolą. Ale czy tak jest w istocie? Inaczej rozumie słowo wolność więzień w celi, a inaczej człowiek „wolny”. Dla więźnia w celi wolność oznacza rzeczywistość poza murami więzienia. Taki delikwent o tym marzy co to będzie robił, jak opuści mury więzienia: upije się alkoholem, napali się tytoniu, „trawki”, odwiedzi prostytutki..., no po prostu „zabawi się”. Taki człowiek jest podwójnym więźniem. Ma zniewolony umysł błędami moralnymi, które traktuje jako przejaw wolności. Kim zatem jest człowiek naprawdę wolny? To człowiek, który zna Prawdę. Prawdę, która wyzwala, a nie zniewala. Wyzwala z nałogów: alkoholizmu, narkomanii, seksoholizmu, etc. Wielu takich, którzy rozumieli wolność negatywnie zakończyło swoje życie przedwcześnie. Jaka to Prawda, która wyzwala człowieka? To Prawda Objawiona, którą możemy znaleźć w konserwatywnych kręgach Kościoła Powszechnego. Każdy, kto przyjmuje Prawdę, rozumie ją i wprowadza w życie, staje się wolnym człowiekiem, choćby był zamknięty w celi więziennej. Każdy, kto ma dobrze ukształtowane sumienie, uczy się siebie w kontekście nauk moralnych, doznaje czegoś więcej niż tylko doraźnej przyjemności. Doznaje wszechogarniającej radości, radości wewnętrznej, wewnętrznego poczucia szczęścia. Szczęścia, które polega na tym, iż udało się zrealizować w praktyce nauki moralne Mistrza z Nazaretu. Większość z nas zna obraz artysty malarza Delacroix „Wolność prowadząca lud na barykady”. Czy o taką wolność idzie? Czyżby rewolucja społeczna kiedykolwiek i komukolwiek przyniosła prawdziwą wolność? Czy raczej zniewolenie? Zwolennicy myśli rewolucyjnej uważają, że uczniowie Mistrza z Nazaretu są ograniczeni: tego nie wolno, tamtego nie wolno... . Tymczasem „my”, ojcowie i córki rewolucji, dajemy ludziom wolność totalną. Możesz robić co tylko zechcesz, co tylko przyjdzie ci do głowy. A to nie tak... . Granicą naszej wolności jest wolność innych ludzi. Prócz tego wszystkiego, wszyscy jesteśmy ograniczeni formą ludzkiej egzystencji (jako naturalną konsekwencję grzechu pierworodnego), a co za tym idzie tzw. „prawem naturalnym”. Doznawać wewnętrznej wolności, wewnętrznego szczęścia może tylko człowiek prawy, „dobry”. Czyż nie jest prawdą stwierdzenie, że gdy znajdzie się ktoś naprawdę dobry, to prędzej czy później takiego otrują (Sokrates) lub ukrzyżują (Jezus z Nazaretu). Cóż to za wolność dzięki której Mistrz kończy otruty lub ukrzyżowany? Otóż taka „wewnętrzna wolność” wedle niektórych jest wątpliwego dobra choć jest godna naśladowania i jest piękna. Tak w rzeczywistości nie jest; nie jest to wątpliwe dobro. Mistrz z Nazaretu zmartwychwstał (vide „Całun Turyński”) i cieszy się absolutną wolnością. I ci, którzy w całej pełni naśladują Mistrza z Nazaretu już tu na ziemi mają poczucie wolności absolutnej, która na nich czeka po śmierci. Więc wybór należy do ciebie, Czytelniku, albo wolność totalna albo wolność absolutna.

       

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Szósty wiersz z cyklu "Echo"     Łańcuchem skuci – ci żyjący Cierpienie i ból na twarzy Wzrok rozbiegany, płonący Na szali dwa ognie waży   Oczy spuszczone i smętne W nich obrazy obłąkane Życie jak sen obojętne W śmierci ręce zaplątane   W sercu już nie drży Nadzieja przekuta we łzy   Bezsilne istnienie podźwigają W śmierć za życia uwiędłe W więzienne mury zmierzają Błądzą ich oczy błędne   Nie żądają nic prócz wody Lecz wszędzie lawa, wulkany Pomimo próśb – brak zgody Umysł pragnieniem znękany   W sercu już nie drży Nadzieja przekuta we łzy
    • @violetta ... i oświetlasz sobą kwiaty przyrody będą o tobie pisać poeci Ody ... Pozdrawiam serdecznie Miłego dnia   
    • Wolność   Nie ma drugiego takiego słowa, które zrobiłoby tak oszałamiającą „karierę” w XXI wieku jak słowo wolność. Odmienia się je przez wszystkie przypadki. Manipuluje się nim na prawo i lewo. Wywraca się na drugą stronę tak aby znaczyło coś zupełnie przeciwnego, choć brzmi swojsko i krzepiąco. Propaguje się wolność wyboru i wolność od wyboru. Wmawia się, że można wybrać różne barwy wolności ale jednocześnie dodaje, że powinna to być barwa o określonej z góry nazwie. Można postawić pytanie: wolny wybór czy wolność wyboru? A co to jest wolność? Niektórzy „myśliciele” wmawiali, że wolność to uświadomiona konieczność. Wolność bywa mylona ze swawolą. Ale czy tak jest w istocie? Inaczej rozumie słowo wolność więzień w celi, a inaczej człowiek „wolny”. Dla więźnia w celi wolność oznacza rzeczywistość poza murami więzienia. Taki delikwent o tym marzy co to będzie robił, jak opuści mury więzienia: upije się alkoholem, napali się tytoniu, „trawki”, odwiedzi prostytutki..., no po prostu „zabawi się”. Taki człowiek jest podwójnym więźniem. Ma zniewolony umysł błędami moralnymi, które traktuje jako przejaw wolności. Kim zatem jest człowiek naprawdę wolny? To człowiek, który zna Prawdę. Prawdę, która wyzwala, a nie zniewala. Wyzwala z nałogów: alkoholizmu, narkomanii, seksoholizmu, etc. Wielu takich, którzy rozumieli wolność negatywnie zakończyło swoje życie przedwcześnie. Jaka to Prawda, która wyzwala człowieka? To Prawda Objawiona, którą możemy znaleźć w konserwatywnych kręgach Kościoła Powszechnego. Każdy, kto przyjmuje Prawdę, rozumie ją i wprowadza w życie, staje się wolnym człowiekiem, choćby był zamknięty w celi więziennej. Każdy, kto ma dobrze ukształtowane sumienie, uczy się siebie w kontekście nauk moralnych, doznaje czegoś więcej niż tylko doraźnej przyjemności. Doznaje wszechogarniającej radości, radości wewnętrznej, wewnętrznego poczucia szczęścia. Szczęścia, które polega na tym, iż udało się zrealizować w praktyce nauki moralne Mistrza z Nazaretu. Większość z nas zna obraz artysty malarza Delacroix „Wolność prowadząca lud na barykady”. Czy o taką wolność idzie? Czyżby rewolucja społeczna kiedykolwiek i komukolwiek przyniosła prawdziwą wolność? Czy raczej zniewolenie? Zwolennicy myśli rewolucyjnej uważają, że uczniowie Mistrza z Nazaretu są ograniczeni: tego nie wolno, tamtego nie wolno... . Tymczasem „my”, ojcowie i córki rewolucji, dajemy ludziom wolność totalną. Możesz robić co tylko zechcesz, co tylko przyjdzie ci do głowy. A to nie tak... . Granicą naszej wolności jest wolność innych ludzi. Prócz tego wszystkiego, wszyscy jesteśmy ograniczeni formą ludzkiej egzystencji (jako naturalną konsekwencję grzechu pierworodnego), a co za tym idzie tzw. „prawem naturalnym”. Doznawać wewnętrznej wolności, wewnętrznego szczęścia może tylko człowiek prawy, „dobry”. Czyż nie jest prawdą stwierdzenie, że gdy znajdzie się ktoś naprawdę dobry, to prędzej czy później takiego otrują (Sokrates) lub ukrzyżują (Jezus z Nazaretu). Cóż to za wolność dzięki której Mistrz kończy otruty lub ukrzyżowany? Otóż taka „wewnętrzna wolność” wedle niektórych jest wątpliwego dobra choć jest godna naśladowania i jest piękna. Tak w rzeczywistości nie jest; nie jest to wątpliwe dobro. Mistrz z Nazaretu zmartwychwstał (vide „Całun Turyński”) i cieszy się absolutną wolnością. I ci, którzy w całej pełni naśladują Mistrza z Nazaretu już tu na ziemi mają poczucie wolności absolutnej, która na nich czeka po śmierci. Więc wybór należy do ciebie, Czytelniku, albo wolność totalna albo wolność absolutna.    
    • @Poet Ka Nie jedna Berenika była. Jedna się u nas zadomowiła Nie tylko poetów wspiera  swoją poezją do nich dociera  I komentarze solidne daje  każdy w tym w tyle za Nią zostaje .   Pozdrawiam serdecznie  Miłego dnia 
    • -Opowiadanie-   Promienie słońca poczęły zalewać świat wokół swoim bursztynowym blaskiem. Godzinowa wskazówka zegara chyżo zbliżała się do ósemki, a niebo pokryte już było licznymi, szarawymi obłokami.    Do parku wybierała się pewna dziewczynka. Mocno trzymając w dłoni małą, miedzianą monetę, radośnie wędrowała brzegiem ulicy. Jej ubrania były niechlujne i ubłocone a włosy splecione w zaskakująco staranne warkocze, przewiązane czerwoną wstążeczką. Jej twarz promieniała szczęściem.    Idąc krętymi uliczkami, jej uwagę przykuł chłopiec siedzący na dębowej ławce pod drzewem, którego cień był ratunkiem przed letnimi upałami. Mimo szelestu liści, śpiewu ptaków i szmeru pobliskiego strumyka, można było usłyszeć ciche szlochanie.    Zaniepokojona dziewczynka podeszła bliżej. - Odejdź - rzekł, pociągając nosem, gdy usłyszał zbliżające się kroki. - Nie odejdę, póki nie upewnię się, czy wszystko dobrze - odpowiedziała z troską w głosie. - A więc co cię trapi? - wbiła w niego przenikliwy wzrok.    Chłopiec delikatnie otworzył usta, jakby miał coś powiedzieć, lecz szybko je zamknął i obrócił głowę ku górze. - Jesteś nieszczęśliwy? - spytała ostrożnie wcale nie oczekując odpowiedzi, bo było to oczywiste. - A ty nie? - Dlaczego tak sądzisz? - skrzywiła się. - Przecież jesteś biedna, pewnie ledwo stać cię na kromkę chleba. Nie masz pieniędzy, za które mogłabyś kupić sobie chociaż zabawkę. Jak tu być szczęśliwym?    Spojrzeli na siebie bez zrozumienia. - A ty jesteś bogaty, wszystko masz na wyciągnięcie ręki. Mógłbyś za kawałek majątku wykupić najdroższą chatkę w mieście oraz kupić całe stosy zabawek. Dlaczego więc jesteś nieszczęśliwy? Czyż pieniądze nie dały ci szczęścia? Czego ci brakuje, chłopcze? - Ja… - umilkł. Myśli w jego głowie krzyczały i plątały się - jednak nawet w nich nie znalazł odpowiedzi.    Pokazując monetę, znów zabrała głos: - Może i to jest jedyna rzecz, którą mam, ale i ona nie daje mi szczęścia. Pieniądze są jak woda - nie utrzymasz ich w miejscu. Za to będąc dobrym człowiekiem, utrzymasz przy sobie rodzinę, przyjaciół i rzeczy niematerialne, które dadzą ci szczęście, o którym nawet nie śniłeś - powiedziała, po czym poklepała go po ramieniu.    Chłopiec objął ją mocno, szlochając jeszcze głośniej.    Toteż i oni, po całym dniu rozmów, wrócili do swoich domów, ciesząc się i radując każdą chwilą. Jak się okazuje, szczęścia nie należy szukać w pieniądzach; nawet mając ich w nadmiarze, możemy go nie znaleźć.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...