Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Ten okruch ciśniętej na zsyp bułki
Bywa skałą od której drży ziemia
Niczym serce gdy skryje zmartwienie
Karmi ciszą męcząca afemia
W chwiejnej myśli, uniesione twarze
Tych co błądzą daremnie w ciemnocie
Syte orły, próżnego dostatku
Niepodległe cierpieniu i cnocie
Dokąd ciemność, dokąd dymi ziemia
Utracjuszy bachusową winą
Nie ukoisz zbolałych łajdactwem
Twoje żale wraz z życiem przeminą

Opublikowano

I gdzież mojej musze(chociaz większa)równć się z Twoim"okruchem"!!!
Jeszcze dwa takie"okruchy"....I pozwolę sobie "wciągnąć Cię" na listę ulubionych autorów!
Również pozdrawiam serdecznie..........Do listy gitarzystów dodałabym jeszcze Santanę-nie mówiąc o Yeppesie i Segovii.

Opublikowano

Wraz z życiem mija i kończy się wszystko. Dla tych, którzy odchodzą.
Znów zadumałam się Łukaszu. Zatrzymałeś mnie jak zwykle swoim wierszem.
Podoba się :-)
Serdeczności
J.

Opublikowano

dziękuję małgorzato i tobie jolkowa :) za miły komentarz
P.S
małgorzato jest trochę tych gitarzystów :) i trudno powiedzieć który lepszy :) wszyscy mają swoją klasę...w zależności od gatunku muzycznego (czy to rock, metal, jazz, blues, czy muzyka klasyczna) Pozdrawiam :)

Opublikowano

Jakże ważnym jest choć najmniejszy okruch.
Czy mówisz o życiu, czy sraconej nadziei.
Czy wreszcie małym skrawku szczęścia.
Wszystko to ważne...
Bardzo piękny utwór, pozdrawiam.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Nastaje poranek.

       

      Wstajesz.

      Obojętnym wzrokiem oglądasz pokój.

       

      Nie ma go.

       

      Wątpisz, czy odszedł.

       

      Myśl Kartezjusza znów wiedzie prym.
      Niestety jesteś.

       

      Jak co dzień omijasz szkło
      z rozbitych luster i butelek.

       

      Musisz iść do pracy.

       

      Zmuszasz ciało do tych samych
      męczących czynności.

       

      W końcu wychodzisz.

       

      Słońce świeci przepięknie,
      lecz Ty myślisz tylko o jednym.

       

      Z zamkniętymi oczami
      ruszasz do samochodu.

       

      On już tam jest.


      Kątem oka widzisz jego mrok
      w odbiciu lusterka.

       

      Ignorujesz go.


      Jedziesz dalej,
      słuchając głośno muzyki.

       

      Nie masz sił,
      a jednak idziesz do biurowca.

       

      Zwyczajny dzień.

       

      Klikanie.
      Stukanie.
      Dźwięki wysyłanych wiadomości.
      Głośne rozmowy telefoniczne.

       

      Wizja kolejnych ośmiu godzin
      Cię przeraża.

       

      Co jakiś czas pytasz sam siebie:
      ,,Czy on wciąż tu jest?"

       

      Znasz odpowiedź.

       

      Jego cisza
      dudni w Twoim umyśle.

       

      Ucisk w gardle
      staje się nie do wytrzymania.

      Wymykasz się z pracy.

       

      Miałeś spotkać się z dziewczyną.
      Boisz się, że nie dasz rady.

       

      Mimo zmęczenia prosisz
      o wcześniejszą godzinę.

       

      Jedziesz.

       

      Spędzasz najlepszy czas od miesiąca.
      A jednak
      nie potrafisz być szczęśliwy.

       

      Z każdą godziną
      On skraca dystans.

       

      Bezszelestnie

      zbliża się do Ciebie.

       

      Próbujesz skupić się na chwili.
      Zapominasz o najważniejszej zasadzie.

       

      Wracasz do samochodu.

       

      Nagle przeszywa Cię
      nieopisany niepokój.

       

      Stoisz na środku placu
      i patrzysz w górę.

       

      Słońce jest idealnie nad Tobą.

       

      Panikujesz.
      Szukasz go wzrokiem.

      Ale już go nie ma.

       

      Nastało południe.

       

      Zapomniałeś o czasie.

       

      Wiesz, że to koniec.

       

      On nie zniknął.

       

      On tylko zmienił miejsce.

       

      On jest w Tobie

       

      I zrobi to,
      do czego został stworzony.

       

      Nie władasz już swoim ciałem.
      Możesz tylko patrzeć.

       

      Twoja ręka
      powoli sięga do aktówki.

       

      Dobrze wiesz,
      co to oznacza.

       

      Czujesz chłód metalu.

       

      Wyciąga broń.

       

      I...

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...