Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

* * *

Krystyna (teraz już Kinga) oparła się o kontuar baru. Nudziła się.
Wszystkie gazety już przeczytała, i teraz po raz setny lustrowała to swoje „więzienie”. Wcześniej tylko z opowiadań słyszała o takich Agencjach , ale jakby w podświadomości , kryła się zawsze obawa , że kiedyś do takiej trafi. I nawet - nie zdziwiła by się za bardzo, bo przecież już jako nastolatka , naciągała starszych chłopaków na różne prezenty.
Na razie był spokój. Stojąc w saloniku przy oknie, z papierosami, obie Ukrainki szwargotały coś tam po swojemu, Mały Pyton chyba po raz setny oglądał w garderobie Wejście Smoka a Sandra skuliła się w fotelu i przysypiała nad jakimś romansidłem. Krystyna z ciekawością patrzyła, kiedy książka wypadnie jej z dłoni na podłogę.
Nagle zabrzmiał dzwonek domofonu - Sandra wzdrygnęła się, i książka rzeczywiście, głucho stuknęła o dywan, Nadia i Luba szybko gasiły papierosy i zasłaniały firankę, a Pyton przymykał drzwi do garderoby - zdążył jeszcze tylko krzyknąć - Kinga, dzisiaj Ty otwierasz!
Krystyna wzruszyła ramionami, poprawiła sukienkę i wyszła do przedpokoju.
- Słucham .
- Dzień dobry - usłyszała cichy męski głos.
- Dzień dobry - pan do nas?
- Tak ... można?
- Oczywiście, czekamy - i nacisnęła klawisz .
Ma bardzo miły głos, pomyślała. Popatrzyła w lustro i uśmiechnęła się do swojego wizerunku. Nadal był „zabójczy”. A błyszcząca, zielono-czarna mini-kiecka, leżała na niej idealnie.
Słysząc jego kroki na schodach, otworzyła drzwi. Jej spojrzenie szybko zlustrowało tego wysokiego, ubranego w czarną kurtkę z kapturem gościa.
A on stał i gapił się na nią.
Ale do tego była już przyzwyczajona.
I stali by tak pewnie całą wieczność, kiedy piętro wyżej trzasnęły drzwi i ktoś zaczął schodzić po schodach. To go ruszyło , i dwoma szybkimi krokami znalazł się w mieszkaniu.
Zamknęła drzwi i poprowadziła go do saloniku.
- Tu są dziewczyny, dla pana - powiedziała wskazując na siedzące panienki.
Sama zaś odwróciła się i powolnym, kołyszącym krokiem wróciła za bar.
A on stał nadal w kapturze, i nadal w nią wgapiony.
- Proszę bliżej - Sandra wstała z fotela.
- Nie...nie... ja - gość- był wyraźnie spłoszony - ... ja może najpierw czegoś się napiję.
- Proszę bardzo - dziewczyna siadła i wzięła do ręki książkę.
Robert podszedł do baru, zdjął kurtkę i powiesił ją na jednym ze stołków. Sam siadł na drugim. Dziewczyna bacznie go zlustrowała.
- Czego się pan napije? - Krystyna zalotnie przechyliła głowę - piwko czy jakiś drink?
- To może wódkę z colą - był już trochę rozluźniony - a pani jest tu ... tylko barmanką?
- Jak pan widzi - teraz już mniej się jej podobał.
- A ja myślałem ...
- To źle pan myślał - postawiła przed nim szklankę z drinkiem i dosypała lodu. Cola wychlapała się na blat.
- Ja najpierw wkładam lód a potem leję.- Robert uśmiechnął się do niej.
- A pan też jest barmanem?
- Nie, architektem - odpowiedział, i zaraz tego pożałował. Miał tu przecież być w tajemnicy.
- To niech pan lepiej buduje proste domy, a nie wtrąca się do mnie - podniosła jego szklankę i gwałtownie wytarła blat serwetką.
- Przepraszam, nie chciałem pani urazić - powiedział , ale ona już obróciła się do niego plecami.
Patrząc na jej plecy, sączył drinka. Nagle zauważył, że ciałem dziewczyny wstrząsa drżenie.
- Pani płacze? - spytał szeptem. Ale Krystyna , nie odwracając się - wybiegła do łazienki.
- Zrobiło mu się głupio - z westchnieniem odwrócił się w stronę pozostałych dziewczyn. Teraz od razu wpadła mu w oko Sandra, leniwie przeciągająca się w wielkim czerwonym fotelu. Dziewczyna też zauważyła jego zainteresowanie - i posłała mu zachęcający uśmiech, Facet też jej się podobał.
- To ... może ...ty ? - poprosił nieśmiało Robert.
- OK.! - wstała z fotela i podeszła do niego. Poczuł jej zapach - był miły. - Który pokój?
- No wiesz , ty decyduj.
- To może taki z lustrami? Faceci to lubią.
- Dobrze.
Ale Robert nie od razu poszedł do pokoju, bo Dziewczyna grzecznie zaprowadziła go do przedpokoju i pokazała łazienkę.
- Najpierw myju-myju - powiedziała wyciągając z szafki czysty ręcznik.
Zrobił jak mu kazała i za chwilę był już w jakimś dziwnym, fioletowym pokoiku. Teraz ona zainkasowała od niego 2 stówy za godzinę i miał na nią czekać. Więc się trochę porozglądał.
Pokój był nieduży - jakieś 3 na 3 metry. Jedyne okno zasłonięte było fioletową kotarą ze złotymi frędzlami. Podobna kapa przykrywała niemałe łóżko, a na ścianie, wzdłuż niego wisiało duże lustro. W nogach łóżka stała szafa, także z lustrem na drzwiach, Pod oknem zaś stolik z radio-odtwarzaczem .
Robert nie wiedział, czy ma się rozebrać, czy czekać w ubraniu? Na wszelki wypadek zaglądną do szafy - bo a nuż ktoś tam się czaił? Ale była prawie pusta. Wisiał w niej tylko jakiś zapomniany przez klienta parasol.
Popatrzył na siebie w lustrze i stwierdził, że głupio wygląda stojąc tak w kurtce - więc szybko ściągnął ją z siebie i powiesił na stojącym w kącie wieszaku. Teraz zaczął powoli rozpinać koszulę - czuł się jak aktor z kiepskiego filmu - ale kiedy już ją zdjął, to, z groźną miną, zaczął prężyć się przed lustrem - jak „prawdziwy „macho”.
Szybko jednak ten „pokaz” przerwało wejście dziewczyny. Wyglądała naprawdę ładnie. Owinięta była tylko w kusy czerwony ręcznik, który pięknie komponował się z jej rozpuszczonymi teraz, czarnymi włosami.
Uśmiechnęła się do niego i kucnęła przy małej szafce pod oknem.
Otworzyła ją i wyjęła stamtąd papierowy ręcznik, paczkę prezerwatyw i duże, zielone prześcieradło. Rozścieliła je na łóżku, i siadła na nim - patrząc teraz Robertowi w oczy.
- I co , masz tak zamiar stać - przez tę godzinę? - zapytała z zalotnym uśmiechem.
- Nno nie! - prawie wykrzyknął - ale ja ... ja jestem pierwszy raz w takiej sytuacji. Jak masz na imię?
- Sandra. No i mamy problem - westchnęła - bo wiesz, ja cię nie znam i nie wiem jakie masz zachcianki? A do twojej dziewczyny chyba nie zadzwonimy, prawda?
- Jakiej dziewczyny? Nie mam żadnej dziewczyny - powiedział gwałtownie, ale wspomnienie Małgosi powróciło nagle z wielką siłą - Co ja tu robię - wyszeptał.
- No dobrze już, dobrze - Sandra zaczęła ratować sytuację - zrobię ci więc „Zestaw Obowiązkowy”, OK.?
- OK. - odpowiedział odruchowo.
Wtedy panienka wstała i zrzuciła ręcznik na łóżko. Robert odruchowo spojrzał na jej kształtne piersi. Ale ona już powoli rozpinała jego pasek od spodni. Jak się z nim uporała - to ściągnęła je w dół jednym ruchem, wraz ze slipami - siadając jednocześnie na ręczniku. Stał teraz przed nią zupełnie nagi. Popatrzył w lustro za dziewczyną - i zobaczył - we wspomnieniach - siebie i Gosię. Może dlatego, że miały podobne włosy i figury - wraz z pamięcią wróciły i chęci. Poczuł jak jego Mały Wojownik powiększa się tuż tuż przed oczami Sandry.
_ A co tu mamy? - przechyliła zalotnie głowę - mały wróbelek zmienia się w Wesołego Kogucika. No choć tu ptaszku - wyszeptała i ...

( CENSORED :))*

... dyszał oparty o szafę.
- Poczekaj teraz chwilę - powiedziała - ja się doprowadzę do porządku i zaraz wrócę. Ręcznik masz na szafce - i wyszła .
Siadł na łóżku i sięgną po ręcznik, potem ściągnął do końca spodnie i powiesił je obok kurtki.
Po chwili dziewczyna wróciła i położyła się obok niego na łóżku.
- Włącz jakąś muzykę - powiedziała - i połóż się koło mnie. Trzeba chwilę odpocząć, no nie?
To - „no nie?” - trochę go zmroziło. Jego dziewczyny nie miały zwykle takich odzywek - ale poza tym panienka była bez zarzutu. I kiedy położył się obok niej, nie mógł się powstrzymać od pogładzenia jej po twarzy.
Uśmiechnęła się i wtuliła policzek w jego dłoń.
- Jak masz na imię? - zapytała.
- Ja? - chwilę się zastanawiał - Nooo ... Bolek.
- Eeee tam, ściemniasz! Ale nie chcesz to nie.
Przymknęła oczy i leżeli tak, milcząc, przez dłuższą chwilę.

- A czym się zajmujesz? Jej głos przebudził go z płytkiego snu, w którym płynął sobie łódką po jakiejś rzece.
- Nie słyszałaś tam przy barze? Jestem architektem.
- To pewnie masz kupę kasy?
I znowu go zmroziło - postanowił powtórzyć jeszcze raz to po co przyszedł.
- To może zaczniemy?
- A dostanę jakąś premię, jak się postaram?
- Zobaczymy najpierw jak się starasz - sytuacja zaczynała go bawić- .
- To połóż się wygodnie i nie ruszaj się - powiedziała, sięgając ponad nim do szafki. Jej piersi zakołysały się tuż nad jego twarzą - i poczuł znowu przypływ gorąca. Ale ona miała już w rękach czarną, jedwabną przepaskę.
- Unieś teraz głowę powiedziała, i zawiązała mu oczy i stanęła nad nim okrakiem.
- Nic nie widzę ... i co teraz?
- Teraz, mój chłopczyku, będę - ... CO TO ???!!!

Potworny huk zamroził ich ciała w tej dziwnej pozycji. Usłyszeli jeszcze jakiś tupot i drzwi do pokoju otworzyły się z trzaskiem, przewracając wieszak z ubraniami. W pokoju zrobiło się nagle ciemno, kiedy wpadło tam aż czterech facetów w czarnych kominiarkach, wymachując automatami,
- RĘCE DO GÓRY! NIE RUSZAĆ SIĘ !!!
Robert niczego nie widział, poczuł tylko zimną lufę wbijającą się w jego brzuch. Nad wszystkim unosił się wysoki pisk przestrachu. To Sandra wyła aż świdrowało w uszach. Nagle jej krzyk ucichł, Robert usłyszał jeszcze jakąś krótką szamotaninę i zapanował względny spokój. Tylko z sąsiednich pokoi słychać było krzyki i podniesione głosy mężczyzn.
Czuł się strasznie głupio - „widział” teraz w wyobraźni siebie w tym pokoiku - i ... chciałby zapaść się pod ziemię.
- Te, Rasputin, wstawaj - usłyszał wesoły głos. Powoli wstał z łóżka. Ktoś zerwał mu przepaskę. Zamrugał i zobaczył tuż przed sobą wpatrujące się w niego, spoza czarnej kominiarki - rozbawione jasnoniebieskie oczy.
- Możesz się ubrać - Barczysty gość wskazał na leżące na podłodze ubranie.
Zaciskając zęby - szybko się ubierał. Najgorzej mu poszło z butami, trzęsącymi się palcami nie mógł zawiązać sznurowadeł. Za chwilę został wepchnięty do saloniku.
Stało już tam dwóch innych klientów i jakiś mały, szeroki w barach facet, w podkoszulce. Pilnowało ich czterech „czarnych”. Robert rozglądał się za piękną barmanką, ale nie było już żadnej dziewczyny.
Do pokoju wszedł niewysoki facet w zielonej kurtce. Poszeptał coś na stronie z jednym ze strażników i po chwili wyprowadzono jeszcze gościa w podkoszulce.
- Proszę panów o dokumenty - odezwał się sucho., po czym pozbierał ich dowody.
- A teraz zapraszamy do samochodu.

* * *

*) - OCENZUROWANO, NA ZACHĘTĘ DLA PRZYSZŁYCH CZYTELNIKÓW :)))

Opublikowano

Cieszę się, Jo - że Ci się spodobało - ale właśnie już zmieniłem trzecią wersję dalszej akcji - coś mi nie idzie.

Muszę chyba trochę sobie odpuścić pisanie - i wykorzystać te długie (wciąż!) zimowe wieczory na ... czytanie zaległych lektur - między innymi oczywiście ;-P.

Tak, że dalszej części na razie nie przewiduje - co z przykrością Ci komunikuję, moja wierna czytelniczko ;))

M.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


mnie tak pociągała ta Krystyna - teraz Kinga - to ktoś ważny w tej lekturze może mi coś zdradzisz... tylko mi ;))

p.s.
jolka, jolka - w tej nowej wersji wisi w warsztacie - jak mi się podoba:)))

dzięki jeszcze raz:)*

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @bazyl_prost zakalce dobre:)
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Lisowczycy nie są prekurorami Służb Specjalnych. Raczej gangsterki...
    • Wstęp             Żyjemy w dobie cywilizacji obrazkowej zdominowanej przez elektroniczne środki masowej informacji (film, telewizja, internet), co nie zawsze sprzyja obcowaniu z literaturą w jej tradycyjnej formie. Tymczasem dzieło literackie odgrywało przez stulecia i nadal odgrywa w życiu człowieka bardzo ważną rolę. Uczy go poznawania świata w jego najrozmaitszych przejawach, kształtuje charakter i wolę, rozwija umysł i myślenie oraz sferę uczuć etycznych i estetycznych, sprzyja zadumie nad własnym życiem i życiem innych ludzi w powiązaniu z dokonywanymi przez nich wyborami zachowań, postaw czy wartości.           Szczególne miejsce może ponadto mieć literatura w życiu człowieka z uszkodzonym słuchem, zwłaszcza wówczas, kiedy sam próbuje ją tworzyć, co sprzyja rozbudzeniu i pobudzeniu własnych sił i możliwości, a co z kolei przyczynia się do poczucia własnej wartości i motywuje do samorozwoju.           Przykładem takiego "obcowania" z literaturą jest prezentowany tu tomik wierszy "Kowal i podkowa" Łukasza Jasińskiego, młodego niesłyszącego poety.           Wizja świata prezentowana w tych wierszach jest dość ponura. Światu temu daleko do biblijnego Edenu czy greckiej Arkadii. "Wyrwano mu starożytne korzenie", toteż jest bliski zagłady. Podmiot liryczny operuje takimi symbolicznymi akcesoriami upadku, jak: "płonący zielony las", "spróchniałe liście płynące w przestrzeni jak śmierć", a także "wyblakły kamyczek", "oszalały potok", "żółtoczerwone pożary", "stary materac" czy "pustka pokoju". W świecie wierszy Łukasza Jasińskiego "skatowany Bóg umarł", toteż trudno mieć nadzieję na zmiany, co potwierdza expressis verbis apostrofa skierowana do łososia w końcowej strofie wiersza "Nadzieja": "łososiu/nie bądź pazerny/unikaj jak czarnej dżumy/fontanny nadziei!".           Podmiot literacki wierszy Łukasza Jasińskiego nie przynależy do kreowanego świata. Jest kimś z zewnątrz, jest więcej obserwatorem i komentatorem własnych obserwacji, przy czym jego bezpośredni komentarz pojawia się bardzo rzadko. Komentują go symbole przypominające czasami - przy różnicy skali artyzmu - elementy świata zawartego w "Hymnach" Jana Kasprowicza.           Kunszt poetycki Łukasza Jasińskiego "nie powala" czytelnika. Sporo jest tu niedociągnięć, zwykłych pomyłek i czasami pustosłowia, szczególnie w tych partiach tekstów, w których autor próbuje tworzyć swe metafory z górnego "C". Zawarte w tomiku wiersze i opowiadanie "Statek" powstawały w okresie sześciu lat (2003-2009). Ich chronologiczny układ pozwala śledzić postęp autora w dziedzinie "sztuki rymotwórczej" i z tego też powodu zasługuje na uznanie.           Na koniec należałoby postawić pytanie: czy wiersze Łukasza Jasińskiego są na tyle "dojrzałe", że zasługują na edycję książkową? Odpowiedzią niech tu będzie zdarzenie, jakie miało miejsce w połowie lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku. Na Rynku Starego Miasta w Warszawie wybitny malarz kupuje za 100 zł lichy obraz młodego "artysty" amatora. Na uwagę przyjaciela, dlaczego tak drogo zapłacił za to "arcydzieło", odrzekł: trzeba młodego artystę wesprzeć, bo może przecież w przyszłości wyrosnąć z niego wielki malarz.           Kierując się tym przeświadczeniem i biorąc pod uwagę niedociągnięcia i osiągnięcia młodego autora wierszy, życzę mu, by wyrósł na wielkiego poetę.   (z tomiku: Kowal i Podkowa)   dr. Jan Paluszewski (Warszawa: 2010 - rok)                                            Posłowie* **             W październiku 2010 roku Nasza Placówka (Ośrodek Szkolno-Wychowawczy dla Głuchych w Warszawie)* ** będzie obchodziła Czterdziestolecie swojego istnienia. Wśród wielu osiągnięć, jakimi możemy się pochwalić, jest dorastanie naszych wychowanków do pełnego uczestnictwa w życiu zawodowym i społecznym oraz realizowanie przez nich własnych pasji i ambicji, stania się kimś więcej niż tylko zwykłymi zjadaczami chleba.           Jednym z takich wychowanków jest Łukasz Jasiński, który około czwartego roku życia stracił słuch (aktualnie utrata jego słuchu na obydwa uszy wynosi około 100 dB). Do przedszkola i pierwszej klasy szkoły podstawowej chodził razem z dziećmi słyszącymi. Dopiero od klasy drugiej uczył się dziećmi słabosłyszącymi (klasa wydzielona w normalnej szkole), a od klasy czwartej do zakończenia szkoły podstawowej był uczniem Ośrodka Szkolno-Wychowawczego dla Dzieci Słabosłyszących w Warszawie (ul. Zakroczymska). W latach 1998-2003 byłam jego wychowawczynią i nauczycielką języka polskiego w 5-letnim Liceum Zawodowym działającym w naszym Ośrodku. Nie należał on wówczas do wyróżniających się uczniów tak pod względem nauki, jak i zachowania. Był jednak ambitny i uparty w dowodzeniu własnych racji, choć bywało i tak, że w rozmowach i dyskusjach stawiał w jednej wypowiedzi tezę, by w drugiej jej zaprzeczyć. W zespole klasowym wyróżniał się dość dobrą umiejętnością posługiwania się językiem polskim w piśmie i wypowiedziach ustnych oraz bogatą wyobraźnią i wrażliwością na piękno sztuki, szczególnie piękno zawarte w literaturze i malarstwie. Pamiętam jego interpretacje utworów omawianych na lekcji, zwłaszcza wierszy: "Żołnierz polski" Władysława Broniewskiego i "Elegia o chłopcu polskim" Krzysztofa Kamila Baczyńskiego. Były to dwa barwne obrazy "namalowane słowem" przez niesłyszącego ucznia przedstawiające polską, wojenną rzeczywistość. Jest to swoistego rodzaju fenomen, gdy człowiek z głębokim ubytkiem słuchu potrafi posługiwać się słowem w taki sposób, aby wyczarować obraz w pełni oddający treść przeczytanego utworu.           Zainteresowania literackie Łukasza Jasińskiego zauważyłam także w jego pracach domowych z języka polskiego, które zazwyczaj zadawałam w dwóch-trzech wersjach, przy czym jedna z nich polegała na napisaniu własnego utworu w omawianym na lekcji gatunku literackim, np: przy analizie fraszek Jana Kochanowskiego albo bajek Ignacego Krasickiego można było napisać własną fraszkę czy bajkę. Dobrze pamiętam, że Łukasz Jasiński zawsze wybierał takie właśnie formy pracy domowej i na lekcje przynosił własne "dzieło".           Prezentowany tomik "Kowal i podkowa" zawiera kilkanaście wierszy i jedno opowiadanie Łukasza Jasińskiego. Do utworów tych celowo nie wnosiłam żadnych poprawek, aby w pełni zachować oryginalność jego własnych prób radzenia sobie ze słowem w tworzeniu wierszy i prozy. Nie są to szczyty kunsztu literackiego, bo są to zaledwie początki.           Jednak literatura jest przykładem, że człowiek niesłyszący może poza pracą realizować swoje pasje i zamiłowania, dowodząc w pełni swojego człowieczeństwa.           Nie wiem, czy Łukasz Jasiński w niedalekiej przyszłości zostanie uznanym pisarzem niesłyszącym, czego mu serdecznie życzę, lecz mam nadzieję, że ambicja i upór nie pozwolą mu spocząć na "dotychczasowych laurach".   (z tomiku: Kowal i Podkowa)   Helena Sieńkowska (Warszawa: 2010 - rok)   *tak naprawdę to miałem iść do szkoły zawodowej na artystycznego stolarza, jeśli chodzi o ten ośrodek, to: to nic innego jak szkoła specjalna, jasne: jak służby specjalne i jak?   **to była tylko i wyłącznie systemowa edukacja, jednakże: istnieje coś takiego jak samoedukacja - poza systemową edukacją (można również tak: pozasystemowa edukacja - tak też jest poprawnie), otóż to: skradziony księgozbiór pogańskiego racjonalisty: Stanisław Orzełowski - "Historia rodu Jasińskich", Adam Zamojski - "Opowieść o dziejach niezwykłego narodu", Henryk Pająk - "Nowotwory Watykanu", "Ponura prawda o Piłsudskim", "Rosja we krwi i nafcie", "Piąty rozbiór Polski", "Dyktatura nietykalnych", Jan Legowicz - "Zarys historii filozofii", Waldemar Łysiak - "Cena", "Talleyrand", "Asfaltowy saloon", "Moja wyobraźnia", "Cesarski poker", "Lider", "Statek", "Kielich", "Czwórka", "Karawana literatury", "Kolebka", "Satynowy magik", "Flet z mandragory", "Najgorszy", Daniel Beauvais - "Trójkąt ukraiński", Jerzy Besala - "Tajemnice historii Polski", Filipe Armesto - "Cywilizacje", Edward Kołodziej - "Zarys dziejów Archiwum Akt Nowych", Alain Decaux - "Sekrety historii", Janusz Tazbir - "Polska przedmurzem Europy", "Protokoły mędrców Syjonu", "Zarys historii Polski", Zbigniew Herbert - "Utwory rozproszone", "Osiemdziesiąt dziewięć wierszy", "Barbarzyńca w ogrodzie", Jakub Czarnowski - "Kraków i Lwów w pocztówkach", Robert Bielecki - "Wielka Armia", Tamara Lewińska - "Złota księga miasta Warszawy", Antoni Czubiński - "Historia Polski dwudziestego wieku", Elżbieta Cherezińska - "Legion", Tadeusz Kisielewski - "Zdrajcy", Aleksander Krawczuk - "Polska za Nerona", Zbigniew Wendland - "Historia filozofii", Colm Tobin - "Mistrz", Władimir Abarinow - "Oprawcy z Katynia", Marek Barański - "Historia Polski średniowiecznej", Bartosz Awianowicz - "Sentencje i chreje greckie", Wiesław Szymański - "Uroki dworku", Władysław Szlengel - "Poeta nieznany", Zygmunt Krasiński - "Nie boska komedia", Andrzej Nowak - "Od Polski do post polityki", Sergiusz Piasecki - "Bogom nocy równi", "Zapiski oficera Armii Czerwonej", Renao Allegri - "Cuda ojca Pio", Cyprian Norwid - "Poezje", Jerzy Michalski - "Sarmacki republikanizm w oczach francuza", Jan Dobraczyński - "Najeźdźcy", Marek Stępień - "Kodeks Hammurabiego", Krzysztof Baczyński - "Utwory wybrane", Jan Twardowski - "Wiersze z szuflady", Jerzy Topolski - "Historia Polski", Franco Coumo - "Wielkie proroctwa", Adam Mickiewicz - "Pan Tadeusz", Jill Gregory - "Księga imion", Henryk Sienkiewicz - "Quo Vadis", Nex Arnor - "Całun turyński jest prawdziwy", Friedrich Nietzsche - "To rzekł Zachariasz", Józef Bałutewicz - "Wybór myśli i aforyzmów", Jose Sermago - "Miasto ślepców", Gall Anonim - "Kronika Polska", Jan Lechoń - "W mym sercu jak w bursztynie", Marian Zacharski - "Wbrew regułom", Michał Tymiński - "Historia Polski", Jane Bulster - "Zwierzęta wypoczywają", Juliusz Gromulski - "Warszawa", Ewa Wielańska - "Zamki i pałace", Paweł Loroch - "Warszawa w obiektywie" i "Poczet królów i książąt polskich", "Rozbiórka", "Skarby najbardziej niezwykłych miejsc na świecie", "Warszawa", "Cuda świata", "Atlas Polski", "Powszechna Encyklopedia Popularna", "Tysiąc lat pięknych dziejów", "Wielki słownik języka polskiego", "Tysiąc cudów architektury", "Poland", "Religie świata", "Atlas historii Polski", "Ballada o okaleczonym mieście", "Sto cudów architektury w Polsce", "Europa", "Historia architektury", "Polska", "Tablice historyczne", "Tablice geograficzne", "Polska w starej fotografii", "Warszawa w starej fotografii", "Antologia poezji polskiej", "Konstytucje Rzeczypospolitej Polskiej", "Słownik filozofii", "Polska poetów i malarzy", "Biblia humanisty" i "Polska to jest wielka rzecz!" Wiem, każda systemowa edukacja uwielbia przywłaszczać sobie ludzkie umysły, jakby inaczej: cudze - osiągnięcia, jeśli mi w życiu wyszło jak wyszło: nie muszę pracować - jestem po trzech legalnych pracach (Zakład Pracy Chronionej, Archiwum Akt Nowych i Narodowy Klub Libertyński) i ona myśli, że to jej wszystko zawdzięczam, a to jest kompletną nieprawdą - sami Państwo mogą sprawdzić rzeczywiste fakty na Polskim Portalu Literackim i wystawić - ocenę: hierarchicznej edukacji i wolnomyślicielskiej samoedukacji, jeśli to za mało, to: serdecznie zapraszam do mojej loży - Akademii Wolnego Seksu (Świątyni Wiedzy), słowem: wszystko posiadam w torbie podróżnej - Czarnej Teczce.   Pułkownik: Tajnego Ruchu Oporu - Hrabia Łukasz Wiesław Jan Jasiński Herbu Topór (Warszawa: 2023 - rok)
    • @Annna2 Dziękuję za komentarz. Po pierwsze: bardzo dobrze pamiętam tamte czasy, ponieważ byłem wówczas na ukończeniu szkoły podstawowej (niestety nie miałem jeszcze prawa głosu w wyborach), więc DOSKONALE wiem jaką tematykę w tym wierszu poruszam. Po drugie: polecam posłuchać słów z archiwum IPN'u (historia mówiona) różnych osób (tak z bardziej lewej, centrum i prawej strony politycznej), a następnie wyciągnąć wnioski. Ja twierdzę -podobnie jak pan mgr inż. Andrzej Gwiazda- że była to zdrada ideałów (delikatnie rzecz ujmując). Pozdrawiam serdecznie! J. J. Zieleziński ----------------------- Prośba do komentujących powyższy wiersz użytkowników niniejszego Forum Literackiego: Jeżeli ktoś z Was zna link gdzie jest dział tzw. wierszy politycznych (którego mnie nie udało się znaleźć) to BARDZO PROSZĘ o podzielenie się nim tutaj w komentarzach. Z góry BARDZO MOCNO dziękuję. J. J. Zieleziński  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...