Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Szedł powoli patrząc w zasypany resztkami brudnego śniegu chodnik. Jego szerokie ramiona, pochylone lekko do przodu zdradzały

przygnębienie, chociaż drogi i modnie uszyty płaszcz i eleganckie buty sprawiały, że jak zwykle wyglądał szykownie jednak nie

mógł zetrzeć z twarzy grymasu smutku i rezygnacji. Jeszcze tylko kilkaset metrów i wejdzie po schodach na trzecie piętro.

Otworzy rzeźbione, dębowe drzwi, powiesi płaszcz, zdejmie buty, zajrzy do kuchni z nadzieją, że może tym razem ona będzie tam

czekała, ale jej na pewno znowu nie będzie. Wróci przed 11 lekko wstawiona i znowu będzie tłymaczyć, że musiała wypić lampkę

szampana, bo nowy projekt okazał się ogromnym sukcesem. Może nawet nie kłamie, jest teraz tak chuda,że upiłaby się kilkoma

kieliszkami wódki. Chyba pomaga jej to znieść rzeczywistość. Nie umiał nawet jej wytknąć że co drugi dzień jest w takim

stanie. Czuł,że sam jest temu winny. Kiedyś było im jak w bajce. Razem dobierali meble i kolory ścian do nowego mieszkania.

Oboje mieli doskonałe poczucie smaku, w dodatku niesamowicie zgadzali się ze sobą. Doskonale pamięta jak pierwszy raz kochali

się w nowym mieszkaniu na cudownym,drewnianym i masywnym stole kuchennym. Potem zaniósł ją do sypialni. Była tak zmęczona

przeprowadzką, że natychmiast zasnęła .Leżał wtedy całą noc w bokserkach i rozpiętej do połowy koszuli, przyglądając się jej

gdy tak spokojnie spała i myślał że jest najszczęśliwszym człowiekiem na swiecie. Chciał jej wtedy powiedzieć że ją kocha,

tamtego jedynego dnia miał w sobie tyle odwagi by to uczynić. Jednak ona wtedy już dawno spała. Dlatego nigdy jej tego nie

powiedział. Nie umiał wyrażać swoich uczuć słowami. Pokazywał je raczej sypiając z nią. Przez pierwsze dwa lata kochali się

tak często, że nie mogła mieć wątpliwości co do jego uczuć. Z czasem jednak praca pochłonęła ich tak bardzo, że zapomnieli o

sobie. Ona starała się by było jak dawniej. Gotowała wykwintną kolację, czekała, czasem nawet do północy. On przychodził.

Całował ją. Jedli w milczeniu uśmiechając sie do siebie. Potem szli do sypialni i zanim do czegokolwiek doszło on zasypiał,

tak bardzo był przemęczony. W końcu przestała się starać, w domu była tylko nocami, teraz to on na nią czekał. Teraz oddałby

wszystko za choć jeden taki wieczór, kiedy mógłby w końcu spać z nią w jednym łóżku a nie przytulać się do kaloryfera i

zastanawiać się czy ona już śpi czy jescze nie i co by zrobiła gdyby nagle przyszedł do niej w środku nocy. Tak,teraz

potrafiłby nawet powiedzieć jej że ją kocha, powtarzałby to przez całą noc. Ale to ona musiała wykonać ten pierwszy krok, to

ona musiała pokazać że wybacza mu tą kilkuletnią nieobecność, tą pogoń za pieniędzmi i ucieczkę od tego cudownego życia które

kiedyś razem wiedli. On czuł się zbyt winny by prosić o przebaczenie. Podszedł do drzwi wejściowych,nie dzwonił domofonem,

odrazu otworzył je kluczem pewny że w domu nikogo nie ma. Wszedł powoli na trzecie piętro. Zostawił płaszcz na wieszaku i

odruchowo tylko zajrzł do kuchni. Na stole stały dwa nakrycia. Pomyślał,że to sen, przetarł oczy,jednak one nie zniknęły. W

kieliszkach czerwieniło się wytrawne wino. Pomieszczenie oświetlały tylko cztery świece. Podszedł do stołu. Pomyślał że nie

wygląda najlepiej. Nie golił się od kilku dni a poprzez wyborną woń drogich perfum przebijał zapach potu. Ona na pewno

wygląda cudownie- pomyślał. Może ma na sobie czarną jedwabną suknię którą kupiła podczas wakacji w paryżu, a może wyjdzie

jedenie w kosztownych perłach które dał jej na piątą rocznicę ślubu...
Weszła bardzo cicho, czarna prosta sukienka wisiała na jej zbyt chudych, lecz nadal bardzo seksownych ramionach. Usiadła.

Zaczęli jeść w milczeniu. -Może jednak nie wszystko stracone- pomyślał. W tym momencie przemówiła, cicho i smutno, nie była w

stanie powstrzymać lez.
-Zdradzam Cię, od trzech miesięcy Cię zdradzam, ciągle z kimś innym, bo...bo nie wyobrażam sobie żebym umiała kochać

kogokolwiek innego niż Ciebie.
Patrzył na nią spokojnie,nie czuł gniewu,żalu, rozgoryczenia, tylko jakąś dziwną ulgę.Poczuł się jakby mniej winny. Po chwili

jednak zrozumiał, że sam jest przyczyną jej zdrady.
-Jeśli nie chcesz już ze mną mieszkać,wyprowadzę się, jeśli nie zechcesz mnie więcej dotknąć, zrozumiem, możesz mnie nawet

pobić, sama chętnie bym to zrobiła,nie każ tylko tłumaczyć mi dlaczego,bo tego nie jestem w stanie przetrwać.
Spojrzał na nią z ogromnym bólem i miłością i pomyślał jak bardzo musiał stać się jej obcy skoro pomyślala nawet że byłby w

stanie ją uderzyć. Wstał od stołu. Pomyślała chyba że chce odejść bo zaczęła płakać jeszcze bardziej. On jednak podszedł do

niej i objął ją swoimi silnymi, świetnie zbudowanymi ramionami, całował ją zapamiętale po szyi i ustach. Czuł jej łzy na

swojej twarzy. Sam także płakał. Wziął ją na ręce i zaniósł do łóżka.Delikatnie zsunął z niej czarną sukienkę. Zobaczył,że

jest jeszcze szczuplejsza niż przypuszczał, kości biodrowe i żebra mocno się odznaczały a brzuch zdawał sie być zupełnie

wklęsły.-To moja wina-pomyślał-to przeze mnie nie jadła, nie spała. subtelnie gładził swoimi silnymi męskimi dłońmi jej

brzuch. Lekko rozpiął stanik namiętnie całując ją po szyi i ustach. Poczuł jej drobne,rozpalone dłonie na swoim torsie

zachłannie dotykające, nerwowo rozpinajace jego koszulę, potem pasek od spodni i zsuwające je szybko.Pieścił ustami jej

piersi, zębami zdjął z niej majtki lekko muskając językiem jej kobiecość, potem objął ją mocno i zapadł się w nią. Tak

cudownie było móc znowu być w niej,obejmować ją i pieścić,całować jej usta.
-Kocham Cię,kocham- wyszeptał nagle - nie chce żebyś odeszła.
Przed chwilą zdążyła się uspokoić, jednak gdy z jego ust padły te słowa- słowa których nie usłyszała przez całe dziewięć lat

ich znajomości, nie mogła powstrzymać lez szczęścia i wzruszenia.
-Kocham Cię- odpowiedziała zdławionym od płaczu głosem.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Poet Ka   Twój wiersz wygląda niepozornie, ale pod powierzchnią dzieje się sporo.   podmiot niby "jest w środku” a jednak patrzy przez szybę  i to jest klucz!   jestesmy w świecie, ale zawsze trochę oddzieleni, jakby przez filtr własnej świadomosci.   dlatego ludzie stają się " przezroczyści”, a kontakt z drugim człowiekiem okazuje się czymś trudnym, niemal niemożliwym.   cukierenka z francuskimi wstawkami.   ale nie do końca prawdziwa.   pod spodem kryje się zwyczajność i funkcjonalność  co tworzy subtelny dysonans .    jest tutaj cichy paradoks.   brak głębszego kontaktu, rozproszenie, a jednocześnie drobna zgoda na rzeczywistość .   bez patosu, raczej w duchu spokojnego przyjęcia tego, co jest.   jest tu sporo finezji.   nie nazywasz napięć wprost   tylko pozwalasz im wybrzmieć między obrazami.   operujesz znakami filozoficznymi.   jest tutaj Jean Baudrillard, jest Edmund Husserl, i jest Alberta Camus.   przez te filozoficzne znaczenia nadałaś wierszowi głębi.     żeby Twój wiersz porządnie opisać potrzebny jest esej:)    
    • @Poet Ka   droga Poetko:)   mam wrażenie jakbyśmy się oboje odnajdywali w innych rejestrach rzeczywistości.   Ty widzisz rytm.   a mnie właśnie chodzi o rozpad rytmu.   chciałem osiągnąć efekt ciągłego naporu, jak fala, która nie ma wyraźnego taktu, tylko się rozbija.   chodziło mi o ukazanie endorfin w tańcu staccato w rezedrganych ciałach.   i kiedy cokolwiek podniesione przyciąganiem księżyca morze dotyka ich stóp.......     a Twoje  "zakłopotanie odbiorcy”    tak bo ten wiersz jest fizyczny do granicy dyskomfortu.   bo to nie jest erotyka  "literacka” -  to jest zderzenie prawie przemoc, prawie walka o przetrwanie.     bardzo sobie cenię Twoje komentarze:)   za ten - bardzo dziękuję:)     ps.   piszesz: "wiersz udany"!!!   no i tego potężnego wsparcia duchowego dzisiejszej nocy potrzebowałem!!!!!!!!!   caluję rączki:)            
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Tak, historia kołem się toczy, a wrażenie upokojowienia i ucywilizowania relacji międzyludzkich okazuje się tylko złudzeniem. Obawiam się, że ciekawe czasy przed nami. Dziękuję bardzo za komentarz i pozdrawiam :)       Dziękuję serdecznie. Pozdrawiam :)
    • Jestem tym o czym myślę     tęsknoty mają to do siebie gdy je omijam wchodzą w głowę niby dla żartu się panoszą                                                  szukam ratunku w gramofonie                       zlewam muzykę w każdą dziurkę to znaczy sama się przelewa z ucha do ucha za poduszkę dla Marków nocnych są okruszki    ma się rozumieć strzępy nutek albo pół_nuty - księżyc nadgryzł -  chciałam pozlepiać lecz zbyt trudne no i klej zeschły - nie na żarty                 a gdy już spijam senne muzy z mocą narkozy pełni nocy  zwykłym pociągiem znów podążam do blasków świtu - unaocznień      kwiecień, 2026         @Jacek_Suchowicz... Jacku... Twój rymowany komentarz pod poprzednim moim wierszem, stał się przyczynkiem do napisania tego powyżej. Dzięki Ci.. po raz któryś... :)  Dobrej nocy.   po cóż zalewać zmierzch muzyką ubarwi blaskiem nieba błękit i się zapadnie w ciemną nicość aby pokazać świtu piękno (...)        
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...