Giovannii Opublikowano 8 Września 2004 Autor Zgłoś Opublikowano 8 Września 2004 zwierzokształtny cień leniwie ziewnął i plasnął z rumorem na rozgrzany do bladości asfalt to ja ta sierść te zębiska pazury wbijające się w maź ja przed chwilą obudzone okiennice starówki zarechotały frasobliwie spojrzałem na ludzi pijących szkarłatne poidło byli nieobecni podobni do konającej rzeki której czekoladowy krzyk milkł w sieci pomarańczowych śmietników żółtych klombów oddechu zamczyska niechętnie łypnąłem pod nogi ciągle tam był smakował słonawe policzki polbruku pieścił wulgarnie dumne niedopałki po przemycanych papierosach cały on wydawał się tak lekkodusznie spokojny odurzony skwarem i samowolą psich nieczystości wydawało się że czeka wypatruje wodzi swymi martwymi oczami za kroplą deszczu choćby ludzkiego potu czegokolwiek co oszczędziłoby przymusu pełzania wśród prochu szelestu piaskowych kryształów i tego wściekle napastliwego dotyku asfaltu.
Brzoskwinka Opublikowano 8 Września 2004 Zgłoś Opublikowano 8 Września 2004 Myślę, że zrozumiałam ...., ale to ciągle nie ten. Kiedyś się doczekam ...
Giovannii Opublikowano 8 Września 2004 Autor Zgłoś Opublikowano 8 Września 2004 Hmmm, chętnie sprostam Twym gustom, jeśli złóżysz konkretne zamówienie :))) Pozdrawiam G.
Jan Polski Opublikowano 8 Września 2004 Zgłoś Opublikowano 8 Września 2004 Za dużo gadania (prozy) - za mało domyślania (się). Lubię wprost, ale czy tak wystarczy: "cień leniwie ziewnął i plasnął z rumorem na rozgrzany do bladości asfalt" - co tu jest poza personifikacją? Kawałek opowiastki. Brak tego nerwu, który jest w Pana innych, brak porywu wyobraźni, który jest... etc. Pozdrawiam - Jan P.
Brzoskwinka Opublikowano 8 Września 2004 Zgłoś Opublikowano 8 Września 2004 Ja go już znam ... często wracam do niego ...
vice Opublikowano 9 Września 2004 Zgłoś Opublikowano 9 Września 2004 gustownie nie pasujemy do siebie. "to ja ta sierść te zębiska pazury wbijające się w maź ja" -------> zupełnie zbedne. "szkarłatne ---> też. czekoladowy krzyk rzeki ---> podziwiam twoją wyobraźnie. ale ten wers nic mi nie mówi. skąd papierosy w fantastycznej baśni ( fantastycznej jako gatunek - nie wrażenie ). pewnie maja magiczny filtr? no i metafora rzeki z śmietnikami. hm. nie widze tego. pozdrawiam. ( no ale potencjał jest nawet nawet :o) )
Giovannii Opublikowano 9 Września 2004 Autor Zgłoś Opublikowano 9 Września 2004 Dziękuję za wszystkie komentarze. "Czekoladowy krzyk rzeki", starówka, śmietniki i przemycane papierosy to (niestety) nie wytwór mojej wyobraźni. To nadoodrzańskie ulice Szczecina. Pozdrawiam G.
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się