Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

skosiłam co było do skoszenia
ustawiłam w snopki życia
wymodliłam co żniwo miało przynieść
a tu plewy zamiecią zasypują

na plecach wlokłam życie na szczęście
a tu wór z przestworzy wysypał się
bajka się kończy królewicz nie odjechał
odjechały worki z ziarnem

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Drogi Krzysiu ,dziękuje że czytasz moje .....!
Samo zycie!
Przepraszam,,,ale ostatnio sama siebie odbieram ................egocentrycznie,wybacz!
Serdeczności!
Ania
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Niesamowity ten post,,,!
Z resztą Twoje Krysiu ....zawsze zaskakują!
Dziękuje za wszytko co od Ciebie,,,,tak ważne dla mnie!
Uściskuję ciepło!
Ania

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnie komentarze

    • Pogodzeni z sobą umierają cicho, niosąc pod powieką całe dobre życie. Wolni już od trudu i doczesnych zmartwień, które potrafili połączyć z zachwytem, nad bezmiarem nieba i sekretem chwili. Nie marnując żadnej by pretensje rościć. Zaufali światu podając mu rękę, wierząc że pokora, jest matką miłości.
    • @violetta tęskni się do beztroskiej młodości

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • pani poruszająca wszystkimi zorzami na niebie --- w resztkach z rozbitej witryny  spróbuj za mnie zabrać głos   powłóczyście jak przez jedwab przejdź w czysty ton miejskich szyn albo sen   podobno jest on przewrotną  stroną naszości złudzeniem dłoni  próbujacymi przewlec się przez igłę    wspólnotą materii i ciszy  niespodziewanym spotkaniem na ulicy odpowiedzią listem od nieznajomej               
    • Tęskni się do takich żyć:)
    • Anioł stróż, z którym trwa się ramię w ramię. We wspólnym pokoju, w prawie jazdy, w pierogach ruskich. W wymyślonych słowach, w fantazyjnym świecie i w rozmówkach wieczorowych. Raz przedszkole, raz gimnazjum, raz matura. A potem ramię w ramię - w obce miasto.   Jest w tym jakaś oczywistość, odwieczne status quo - nigdy przecież nie było inaczej i trudno wyobrazić sobie "inaczej", bo czym ono właściwie miałoby być? Tak już jest - i kropka. A stałość ta jest tak zuchwale pewna, jak pewny jest śnieg zimą, obiad u mamy i amen w "Ojcze nasz".   Aż przychodzą dwudzieste czwarte urodziny. Zwyczajne na oko, jak to urodziny - zasypane życzeniami, pachnące świętem, winem i czekoladą. Ale połowiczne. Ale już niewspólne.   Nie ma już śniegu, nie ma już obiadów, nie ma już amen. Wracasz pod wieczór - jak zawsze. Jak zawsze przekręcasz klucz i zdejmujesz buty. Jest sufit - jak zawsze - i są drzwi, a w nich szklana szyba, a za nimi bałagan. Jak zawsze. I jak nigdy - nie ma już brata.   7 IV 2025
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...