Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano
nie chcę być rzepem ani pokrzywą
tym bardziej wilczą jagodą


w Twoje ręce oddam smutek
przyjmiesz jak dobrą monetę
wierzę Ty jeden potrafisz
pokrzywę pogodzisz z rzepem

na nowo pragnę odzyskać
w oczach diabliki wygasłe
radość światu przekazać
jak garść monet z pomysłem

na kupno pamiątki z wczasów
kompletu praktycznych kluczy
co raj na ziemi otworzą
by strach się po niej nie włóczył

ze strachem odejdą w nieznane
smutki i troski obrzydłe
pragnę w ich miejsce radości
prawdziwej jak chleb z powidłem

gdy zło nie znajdzie pożywki
maki zakwitną w ogrodach
zatrzymam je w ciepłych dłoniach
szepnę-
ważna jest miłość i zgoda

tyle cudów dookoła
głupotą ich nie zniweczę
Ty
wnosisz wiarę w człowieka
ucząc mnie pisać wiersze
Opublikowano

Wilczyco, ładny wiersz. To do jakiegoś Czarodzieja?
Ech!... gdyby tak można było uwierzyć w kogoś, że potrafi odgonić całe zło i zmienić je w samą słodycz...

Zajrzyj pod wiersz Wldemara T. "Magiczna ławeczka" - tam jest też coś dla Ciebie na uśmiech. :-)
Buziaxy, Jagódko!
Joa.

Opublikowano
gdy zło nie znajdzie pożywki
maki zakwitną w ogrodach
zatrzymam je w ciepłych dłoniach
szepnę-
ważna jest miłość i zgoda

tyle cudów dookoła
głupotą ich nie zniweczę
Ty
wnosisz wiarę w człowieka
każąc mi pisać wiersze


wyłuskałam to dla siebie, choć całość misie :)
może ostatni wers tak?
"ucząc mnie pisać wiersze"
ale to tylko moja sugestia...

zamysł super i Adresat mi znany :)

serdecznie pozdrawiam Jagodo -
Krysia
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


otak, Oxywio, jest taki czarodziej, niewidzialny , odległy, wierząc w Niego pokonamy wszelkie zło :)
a ławeczke Talara czytałam, nawey dałam mu wierszyk pod nią :)
serdeczności, słoneczka,pa
Niestety w czarodziejów nie wierzę... :-(
Natomiast nikomu nie udało się pokonać całego zła, jest go na świecie mnóstwo, zawsze, w każdej chwili.

Buziaki serdeczne.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


otak, Oxywio, jest taki czarodziej, niewidzialny , odległy, wierząc w Niego pokonamy wszelkie zło :)
a ławeczke Talara czytałam, nawey dałam mu wierszyk pod nią :)
serdeczności, słoneczka,pa
Niestety w czarodziejów nie wierzę... :-(
Natomiast nikomu nie udało się pokonać całego zła, jest go na świecie mnóstwo, zawsze, w każdej chwili.

Buziaki serdeczne.
jeśli nie całego to przynajmniej tego mojego :p
buziaki Oxywio
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Całość bardzo szczera, jednak w moim odczuciu, na obecną chwilkę, sporo do poprawki...
Uśmiecham się do powyższego fragmentu... :)
Pozdrawiam Cię... :)
wobec tego czekam na propozycję, niecierpliwie, całuje Nato :)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @iwonaroma No i tak to czasem bywa z czasem. A niech tam sobie zostanie w wierszach.  Iwono, bardzo gustownie spięłaś słowem jak broszką, winszuję :) A huśtawka wytrzyma?
    • @Arsis    piękno, smutek, symbol,   forma graficzna - która mi się podoba    i tak zwane lśnienie (promyk - idąc za L.M.Montgomery)  
    • @Gra-Budzi-ka Oj,

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      jakie fajne! 
    • @Poezja to życie   oby perfekcyjnie zabijał ! I bezboleśnie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      pozdrawiam !
    • Przechodzą cicho, mając przeszklone spojrzenia. W przedpokoju. W pokoju. W noc ciemną i tkliwą. W noc majową. W pełną szumiących liści, pełną drzew, gałęzi, podziemnych korzeni.   I w tę noc podążają moje złudy, widma… Te moje odwieczne i wciąż milczące od lat pięćdziesięciu chore iluminacje.   Przepoczwarzają się. To znów nieruchomieją. Ale są. I płyną naprzeciw obłokom bez-szepnie. Albo szepczą jak wiatr na przekór milczenia. Albo stwarzają się od początku. I znowu. I wiecznie…   Dręczy mnie ta struna. Zaciska się coraz ciaśniej.   W bolesnym skowycie powolnego rozpadu.   W progu uchylonych drzwi leży zakurzone truchło jakiegoś ptaka. Szkielet obsypany piórami. I ten szkielet podobny raczej do szkieletu człowieka, lecz z białą podłużną czaszką i z otwartym w jakimś zastygłym grymasie dziobem.   I z czarnymi oczodołami niewidzącej śmierci. Tej samej, która naznaczyła spojrzenia mojej matki i ojca, kiedy ich oczy wyrastały z czarnej, błotnistej, mokrej od deszczu ziemi. Wyrastały jak kiełkujące pąki jakiejś melancholii spomiędzy kwiatów białych chryzantem.   A więc rozbił się przed wiekami ten ptak, nie-ptak.   Roztrzaskał w koszącym locie. W gazetach pisano wtedy: to było samobójstwo.   (Włodzimierz Zastawniak, 2026-05-05)      
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...