Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Mnie też czasem zadziwia, podobieństwo w przyrodzie. Nawzajem pożeramy się w przenośni
i dosłownie. Nie tylko Ty tak masz, nie wszyscy się przyznają. Czasem też tak uważam.
Dzięki za czytanie i podzielenie się ze mną przemyśleniami.
Ja już jestem taka zupełnie letnia, jesienna baba, złagodniałam nieco.
Uściski
- baba
Opublikowano

hm. długo podchodziłem do tego wiersza, Babo... wiersz wymagający, po prostu bardzo dobry :)

"znikamy w tej samej płaszczyźnie
od głowy

w niej tkwi samotność"

trafnie napisałaś. często samotność jest kaprysem umysłu. nieskorego do otwarcia się na duszę drugiego człowieka. jak słusznie zauważyłaś, modliszka ma wymiar szerszy i nie sprowadza się tylko do jednokierunkowego obcowania cielesnego na linii kobieta - mężczyzna. ludzie zjadają wzajemnie swoje marzenia, potrzeby... i są samotni... pozdrawiam cieplutko Babo, wesołych świąt życzę :)))))

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Tak, tak, tak, to smutne, że tak trudno jest się porozumieć.
Z braku umiejętnosci porozumienia, wynika wiele krzywd i nieszczęść.
To, że dotknie się tęczy, nie znaczy, że ona zawsze będzie z nami.
To problemy peelki, ale są radosne Święta, smutki - precz!:-))))))))))
Dziękuję za podzielenie się swoimi przemyśleniami, miłych Świąt,
pozdrawiam
- baba
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Mnie też czasem zadziwia, podobieństwo w przyrodzie. Nawzajem pożeramy się w przenośni
i dosłownie. Nie tylko Ty tak masz, nie wszyscy się przyznają. Czasem też tak uważam.
Dzięki za czytanie i podzielenie się ze mną przemyśleniami.
Ja już jestem taka zupełnie letnia, jesienna baba, złagodniałam nieco.
Uściski
- baba
Ja bym tak chciała, naprawdę, ale nie umiem. Naucz nie swojej mądrości! Dlaczego tak się wściekam i rozgoryczam o niektóre napaści? Wiem, że powinnam je olać! Wiem!
Buziaki, Babo. :-)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Mnie też czasem zadziwia, podobieństwo w przyrodzie. Nawzajem pożeramy się w przenośni
i dosłownie. Nie tylko Ty tak masz, nie wszyscy się przyznają. Czasem też tak uważam.
Dzięki za czytanie i podzielenie się ze mną przemyśleniami.
Ja już jestem taka zupełnie letnia, jesienna baba, złagodniałam nieco.
Uściski
- baba
Ja bym tak chciała, naprawdę, ale nie umiem. Naucz nie swojej mądrości! Dlaczego tak się wściekam i rozgoryczam o niektóre napaści? Wiem, że powinnam je olać! Wiem!
Buziaki, Babo. :-)
Droga Joasiu, to przychodzi samo, z wiekiem; jak skończysz setkę, przekonasz się,
po drugiej i trzeciej - nic już nie zdziwi, nie wyprowadzi z równowagi. Ponoć nasi prarodzice
żyli po kilsatet lat!! :-))))))))))))))))))))
("Setka" jak wszystko, też ma wiele znaczeń).
Jest fajnie, coraz bliżej do wiosny, szklanka (herbaty) do połowy pełna!
Ściskam mocno, cmoki
- baba
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



czasem jeszcze dotkliwasza, wszechogarniająca:) wtedy może zaboleć.
Boli! Nikt nie mówił nam (podobno), że nie będzie bolało. Ja zwykle staram się
wyobrazić sobie bół większy od rzeczywistego, wtedy ten realny - pikuś (pan pikuś)!
Dziękuje za czytanie i wpis, miło mi,
Świąteczne uściski
- baba
,
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Twarde są prawa natury, mamy dużo wspólnego z tymi istotami, w wielu przypadkach mamy podobne cechy. Masz rację dużo można zaobserwować będąc nad wodą, na rybkach.
Podoba mi się Twój utwór jest krótki a tak dużo mówi.

Przyjemnie gdy tak wędkujesz
a wokół masz błogą ciszę
kątem oka obserwujesz
jak ważka w trzcinie kołysze.

Czasem żabka zarechocze
rzucisz jej pod nos robaka
czasem rybka zatrzepocze
umykając od szczupaka.

W sezonie miło nad wodą
jeszcze gdy słoneczko świeci
za pan brat jesteś z przyrodą
i czas tak beztrosko leci.

W miłym świątecznym nastroju Babo
i z ciepłym pozdrowieniem:)))
Opublikowano

babo, to jest niewątpliwie trudny do interpretacji wiersz. dobry, ładnie skrojony - ale mimo wszystko przesłanie jest trochę mało przejrzyste.

ale - czy ktoś mówił, że poezja ma być prosta i łatwa? prości i łatwi to mogą być tylko ludzie :)
podoba się, choć czytałam Twoje lepsze.

pozdrawiam i życzę pięknych dni po świętach, bo niestety święta się nam już kończą!

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Twarde są prawa natury, mamy dużo wspólnego z tymi istotami, w wielu przypadkach mamy podobne cechy. Masz rację dużo można zaobserwować będąc nad wodą, na rybkach.
Podoba mi się Twój utwór jest krótki a tak dużo mówi.

Przyjemnie gdy tak wędkujesz
a wokół masz błogą ciszę
kątem oka obserwujesz
jak ważka w trzcinie kołysze.

Czasem żabka zarechocze
rzucisz jej pod nos robaka
czasem rybka zatrzepocze
umykając od szczupaka.

W sezonie miło nad wodą
jeszcze gdy słoneczko świeci
za pan brat jesteś z przyrodą
i czas tak beztrosko leci.

W miłym świątecznym nastroju Babo
i z ciepłym pozdrowieniem:)))

Dziękuję, za miły wiersz - również,
też bardzo lubię obserwować wodne stworki.
Pozdrawiam serdecznie
- baba
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Dziękuję za czytanie i opinię o wierszu. Przy okazji, kiedyś, może, bardzo proszę, napisz;
jestem ciekawa - który jest lepszy, Twoim zdaniem?
Za życzenia również, piękne dzięki, wzajemnie: dużo zdrówka i wszelkiej pomyślności!
Serdeczności
- baba

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    •   Klaustrofobia podziemi rosła, im bardziej puste okazywały się kolejne pomieszczenia, nagie i ascetyczne w swoich małych pokutach. Brakowało jednego przejścia, aby cały poziom tworzył jeden spójny cykl, krąg piekieł, albo aureolę na głowie kościoła przemysłu. 

        Zderzony z ostatnią ścianą, Karol odwrócił się, żeby spojrzeć na ślady butów wybite w zalegającym prochu. Nie martwiąc się o pobrudzone spodnie, usiadł na ziemi i, aby nie musieć zamykać oczu, wyłączył latarkę. Rozczarowanie. Nienasycenie. Karol był zawiedziony - nawet nie fabryką, lecz samym sobą. Ciemność trzymała go w serdecznym uścisku, ale nadal dało się wyczuć drżenia przestrzeni z każdym przejeżdżającym samochodem, a spomiędzy zawieszonej pleśni przebijał się zapach płynu do prania. Może właśnie o to chodziło? Centrum zniewolenia jesteśmy my sami, próbujemy uciekać w egzotyczne kraje lub kariery, a mimo tego i tak nie możemy nigdzie znaleźć miejsca brutalnie prawdziwego, brudnego absolutu istnienia. Człowieka chowa się czystego, a dopiero jego zadaniem jest samogwałt - wyrwanie ze swoich trzewi czegoś, czym faktycznie można by powiedzieć, że się jest (bo przecież chyba nie ,,piątoklasistą”?). Mały chłopczyk zastanowił się nad zdjęciem z siebie wszystkich ubrań (o zgrozo - ubrań ,,do szkoły”), nad pozbyciem się fetoru higieny. Nie, to nie to, to byłoby głupie - myśli chłopaka wróciły z powrotem pod ziemię.

        Strużki wody zostawiały rude ścieżki spływając powoli po ścianach. Kiedy Karol z rodzicami mieszkali jeszcze w biedzie, w nędznym domku pod miastem, całe dnie upływały mu w jego ,,bazie” - wciśniętej pomiędzy rosnące na działce drzewa a siatkę ogrodzenia. Ze wstydem wspominał do dzisiaj dzień, kiedy grupka dzieci w jego wieku, w czystych ubraniach, na kolorowych rowerach, zapuściła się w jego ulicę (co było na tyle niezwykłą rzadkością, że jest to jedyna taka sytuacja, jaką Karol pamiętał), aż spotkali go, skulonego w swojej kryjówce. Z dziecinną ochotą próbowali z nim zacząć rozmowę, lecz on, jak nieoswojony dzikus, nie był nawet w stanie spojrzeć im w oczy. Speszeni, ruszyli dalej błotnistą drogą, która prowadziła chyba tylko do jakiejś żwirowni (sam Karol nigdy nie zagłębił się w tę uliczkę dalej niż koniec jego działki), najpewniej zapominając o dziwaku już w następnej minucie. Lecz Karol pamiętał to do dzisiaj. Pamiętał, jak po długiej minucie wreszcie dotarł do niego sens sytuacji, rzucił się on wtedy biegiem przez działkę, wyskakując spomiędzy krzaków na otwarte pole, biegł przez wysoką trawę z nadzieją zobaczenia jeszcze błysku ich plecaków, lecz przywarł wreszcie policzkiem do ogrodzenia, a na uliczce panowała absolutna cisza. Karol-dzikus wyrywał się z jakiegoś rezerwatu, wracając teraz na powierzchnię świadomości chłopca, jakby między rurami piwnicznej kotłowni odnalazł komfort zapomnianej bazy. 

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...