Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Spoglądając przez okno ujrzałem
Płatki śniegu swobodnie opadające
Okrywały świat swym białym szalem
A na nim sanki i dzieci się bawiące

Zima w całej swej okazałości
Łyse korony drzew pokryte lodem
Wracają wspomnienia z młodości
I Mikołaj co siwą ma brodę

Czasy kuligów i hokejowych meczy
Na zamarzniętym jeziorze
Całe mnóstwo zabawnych zajęć i rzeczy
W końcu gorąca kąpiel o wieczornej porze

Szkolne wygłupy nie znały granic
Wojny na śnieżki i nacierane dziewczyny
Pamiętam, że skarżyły się naszej pani
My i tak mieliśmy uśmiechnięte miny

Lepiliśmy ogromne bałwany
Zawody urosły do rangi osiedlowej
Nasz pagórek wodą był polewany
Rywalizacja w formie wyścigowej

Brakuję mi bardzo tych dni
Dziś wybieram cichy spacer
A w nocy to wszystko mi się śni
Smutne że coraz bardziej to tracę

Już się nie cofnę do przeszłości
Zapadłem w sen zimowy
Radość sprawię moim dzieciom w przyszłości
Dla nich to będzie klimat całkiem nowy...

Opublikowano

Twój wiersz przeniósł mnie w czasie do zim dzieciństwa. Przypomniał mi zmarznięte dłonie i nieznośnych chłopców, którzy uwielbiali rysować śniegiem czerwień policzków dziewczyn. Myślę, że to atut Twojej obecnej zimy. Nie malujesz już na czerwono policzków dziewczynom, ale malujesz w ich głowach wspomnienia. :)
Życzę Ci abyś mógł kiedyś przy kominku wspominać jak to było pięknie w zimowe wieczory pisać dedykacje na własnym tomiku poezji rozpromienionym kobietom, co w kolejce po autograf stały.
Pozdrawiam serdecznie.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Księżyc zawsze  ma nieswoją twarz. Czasem stara się odzyskać rysy, zgubić ten profil.   Spogląda na mnie z uśmiechem, mruży któreś oko, ale brak mu życzliwości.   Targany zazdrością żałuje,  że nie skrył się za wzgórzami i patrzył, gdy oddychaliśmy głośniej.          
    • W  Weronie...   stoi dom który  nie jest twoim domem  balkon który nie jest  twoim balkonem nie czeka na  letnie śpiewy w poświacie miesiąca   byłaś Julią teraz nie jesteś  byłaś na balkonie oko błękitu nie było łagodne  a w kawie nie było Norwida  stał dom - dom pobielany bo dwór to nie był    ani gościniec  ani droga do Werony jesteś Julią  w negatywie  bo kochasz na stałe i wciąż jeszcze żyjesz  serce - piosnka Norwida  
    • Przeczytałem, na filmie się pośmiałem, przy wierszyku zamyśliłem. Serdeczności. 
    • Żyjemy by kochać  I być kochanym    A potem umieramy Odchodząc z niczym    Nadzy jak nas  Pan Bóg stworzył    I nie odradzamy się    Może tylko w myślach  Najbliższych nam osób    A zabawa dalej  Gdzieś tam trwa...
    • Słoik z miodem stoi tam, gdzie go postawiłaś. Zaschnięta żółta kropla na gwincie – twój ostatni odcisk palca, którego nie mam śmiałości zetrzeć. To teraz mój relikwiarz. W sypialni zapach jest najgorszy: mieszanka twoich perfum i tej dusznej, słodkawej woni, którą przyniosłem na swetrze z oddziału. Nie wietrzę. Boję się, że jak otworzę okno, to wywieje stąd resztki twojego imienia. Próbuję czytać, ale litery są jak martwe owady. W łazience dwie szczoteczki do zębów – jedna wciąż mokra, druga sucha od tygodnia, sztywna, jakby skamieniała z przerażenia. Patrzę na nią i czuję, jak drętwieje mi szczęka. Nie ma żadnego „ja” ani „to”. Jest tylko numer autobusu, który zawsze spóźnia się o 18:12, i fakt, że kupiłem dwa chleby, choć nie mam kogo karmić. Stoję nad zlewem i kruszę ten nadmiar do kosza, bo nawet ptaki na parapecie wydają się zbyt głośne, zbyt żywe, zbyt pewne jutrzejszego ziarna. Kiedy kładę się spać, przesuwam się na samą krawędź. Zostawiam ci miejsce. Zimna połowa materaca jest teraz jedynym dowodem na to, że kiedykolwiek istniał jakiś porządek świata. Słucham, jak stygną kaloryfery – to jedyny dialog, na jaki mnie jeszcze stać.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...