Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

przez wiszące krople
na rzęsach w zadumie
widzę twoją postać
nieruchomą w tłumie

zabrały cię słowa
mocą wielu znaczeń
i zostało echo
łkająco - tułacze

gdzieś na końcu świata
płyną słonym szlakiem
dwie kropelki wspomnień
w ciszy jakby makiem...

spośród wszystkich zaklęć
z nadziei obdartych
została modlitwa
jak gałgan przetarty

Opublikowano

Witam.
Ogólnie rzecz biorąc - podoba mi się, zarówno forma jak i treść.
Jedyne co mi nie pasujemy to:
„została modlitwa
jak gałgan przetarty”
Pozdrawiam.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



To jest najlepsze. Cały wiersz piękny i przejmujący, ale pointa po prostu genialna.
Cóż można powiedzieć na tak smutne przemyślenia?

opuszczają nas ludzie
nawet nasi najbliżsi
zdradzają nas z mrokiem ciszy
odchodzą w końcu wszyscy

jakby nie byli ważni
jakby nam niepotrzebni
obrażeni i gniewni
na zawsze już nieulegli

odchodzą bezpowrotnie
po to, by w nas żyć mocniej


Współczuję.
Oxyvia.
Opublikowano

Emilu, jakoś trudno mi "uwierzyć", że Ty w takim klimacie...z ciszą, kiedy wciąż slyszę Twoje ha ha ha :)) a jednak urzekłeś moją wrażliwość ... widzę peela i słyszę echo "łkająco - tułacze" i nie bacząc na przyzwoitość biegnę, lecę pociieszać :)))

wyszepczę ci
wprost do ucha
złoto serca
otulę otuchą

radość nutek
w echo wplotę
kilka stokrotek
i okruch dobra

na otwartej dłoni
bez podtekstów
cichutko uronię
kryniczne kapki

przyjmiesz
lub wydrwisz
nie szukam
satysfakcji

Wzruszyłeś mnie naprawdę tym klimatem :))))

Cieplutko pozdrawiam -
Krysia

Opublikowano

Duks, dziękuję bardzo za wizytę. Hm, w tym gałganie jest sporo treści, podobnie, jak w tym: kto już raz żarł z blaszanej miski... tego nic nie jest w stanie zaskoczyć. Osobiście uważam, że ten gałgan mi wyszedł, ale jest to bardzo subiektywne uważanie. Pozdrawiam serdecznie :)

Opublikowano

Oxy, dziękuję za czytanie i podobanie. Jest w tym sporo życiowej wędrówki, ale ja znam ten szlak najlepiej. Tak, jak każdy zna swój. Każdy ma swój świat i ten świat opowiada każdego inaczej, a łzy? Wszystkie jednakowo słone. Pozdrawiam Cię i dzięki za odwiedzinki. :)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Hm, gałgan brzmi słodko, ale to chyba jednak literówka. Znany jestem z poczciwości(zdziwiona? hahaha), ale jak się już co coś lub kogoś wezmę, to ciężko mi udowodnić, że nie cyganię, bo prawda u mnie jest zawsze najmniej prawdopodobna i tak nieprawdopodobnie nieprawdziwa, że nikt nie ma najmniejszej wątpliwości, że to jednak kłamstwo. I o to chodzi... hihihi
Pozdrawiam bardzo zmienną Parę... szarych oczu... hahaha :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Masz rację, że mi nie wierzysz. Sam sobie nie wierzę. Ci co mi uwierzyli, zostaną ze mną do końca...
Pozdrawiam Cię Magdo i życzę samych uśmiechów w Nowym Roku... :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Krysiu, wchodzisz miękko we mnie, jak nóż w biały serek... Dziękuję Ci za piękny, wierszowany komentarz. Gdybyś chciała zaspokoić ciekawość, oto oryginalna wersja "ciszy" okrojona po długiej rozmowie z moim alter ego... hihihi

Składam dary serca
co milczeniem krwawi
i spętaną duszę
chociaż mnie nie zbawi

góry i równiny
gdzie wiatr strzępi słowa
cienie ranne w kolcach
mgła przed świtem chowa

spośród wszystkich zaklęć
z nadziei obdartych
została modlitwa
jak gałgan przetarty

przez wiszące krople
na rzęsach w zadumie
widzę twoją postać
nieruchomą w tłumie

zabrały cię słowa
mocą wielu znaczeń
i zostało echo
łkająco - tułacze

gdzieś na końcu świata
płyną słonym szlakiem
dwie kropelki wspomnień
w ciszy jakby makiem...

Pozdrawiam Cię serdecznie, wrażliwa duszyczko... :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Krysiu, wchodzisz miękko we mnie, jak nóż w biały serek... Dziękuję Ci za piękny, wierszowany komentarz. Gdybyś chciała zaspokoić ciekawość, oto oryginalna wersja "ciszy" okrojona po długiej rozmowie z moim alter ego... hihihi

Składam dary serca
co milczeniem krwawi
i spętaną duszę
chociaż mnie nie zbawi

góry i równiny
gdzie wiatr strzępi słowa
cienie ranne w kolcach
mgła przed świtem chowa

spośród wszystkich zaklęć
z nadziei obdartych
została modlitwa
jak gałgan przetarty

przez wiszące krople
na rzęsach w zadumie
widzę twoją postać
nieruchomą w tłumie

zabrały cię słowa
mocą wielu znaczeń
i zostało echo
łkająco - tułacze

gdzieś na końcu świata
płyną słonym szlakiem
dwie kropelki wspomnień
w ciszy jakby makiem...

Pozdrawiam Cię serdecznie, wrażliwa duszyczko... :)
Emilu, oryginalna misie...oj, bardzo, bardzo :)))) czuję tęsknotę i ból po tej, co odeszła...lub odszedł...wiem, coś na ten temat ...

hi hi hi...jak widać "białe serki" także są wrażlwe :)))
dobej nocki i kolorów w snach... bez noża :))))
Opublikowano

Witam.
Jak już wcześniej pisałem wiersz mi się podoba.
Co do mojej wątpliwości:
Ponieważ gałgan to łach, szmata (w tym kontekście), dlatego kolidowało mi to z modlitwą.
Możliwe jednak, że niewłaściwie to odebrałem. :)
Pozdrawiam serdecznie.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Ależ nie ma za co. :)
Szczerze mówiąc jest mi bardzo miło.
Poza tym:



Myślę, że rozwialiście moje wątpliwości. :)
Dziękuję.
Pozdrawiam Was bardzo serdecznie.
Andrzej
Opublikowano

tym się ciągle różnimy, ale przyciąga nas zupełnie coś innego... Ty wiesz...
Bo właśnie spontan we mnie siedzi i to wychodzi, ale lubiem go, bo to jest cząstka samego mnie.
Potężna molekuła uczuć i empatii. I to wszystko harcuje w mikrofali... życia.
Cenię Cię za szczerość i dlatego tak czekam na Twój komentarz. To mi dobrze robi, bo zimny prysznic, jeszcze nikomu nie zaszkodził, co najwyżej, to ciałom jamistym... hahaha
Dziękuję Ci bardzo i pozdrawiam serdecznie... chlipiemki, ale w dalszym ciągu trzymamki... hihihi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Tak, i każdy inaczej odbiera odejścia na zawsze... Wiesz, kiedy zmarła moja matka i leżała na katafalku, a ja podeszłam do niej i ją dotknęłam, a ona się nie poruszyła - przez chwilę mi się wydawało, że mnie lekceważy, ma w nosie, bo nie reaguje na moją czułość, na dotyk - tak jak zawsze reagowała. Dziwne, ale tak to odczułam - jako odepchnięcie. I to tylko w przypadku matki...
Stąd może ten mój wiersz pod Twoim. Ja tak odczułam...

Pozdrowieństwa.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Berenika97 w ich źrenicach osobno / zamarzły nieba  to już czysta metafizyka samotności. Rozumiem tak: Każde niesie swój świat, zamknięty, niedostępny. Dwoje tak blisko - a każde w swojej ciemności. Jakby nawet pamięć nie chciała ich już połączyć.
    • Pierwsza myśl, gdy je zauważam. Trzy to liczba nieparzysta, nie - ja, parzysta - one. Przyjaźń z nimi równa ściskowi, który łapie mnie jak najmocniej może, odezwać się słowem nie umiem. Stoimy w trójkę, a widzę tą dwójkę,  oj bardzo ją widzę, może przesadzam?  Zerkam na nich analizująco, żywa rozmowa z ich ust prowadzona, z moich cisza. Słowa w niej wszystkie dla mnie zrozumiałe, Polskie i zwyczajne, ale tej konwersacji nie rozumiem. O co chodzi? Czy mnie coś ominęło? Myślę, bardzo myślę, nie kontroluję tego. Mój wzrok skacze po ich twarzach instynktownie. Obie skupione na sobie w rozmowie, spojrzenia na mnie raczej nie skierują - podejrzewam mając nadzieję, że jestem w błędzie. Nie byłam. Chce pokazać, że tu jestem, próbuje. One tego nie widzą, może celowo? Zaczynam rozumieć, ja tu nie pasuje.  
    • @APM dlatego ja milczę...
    • Musterstadt tłumaczy się bezpośrednio jako „miasto wzorcowe” lub „miasto modelowe”. Niemcy planowali przekształcić Oświęcim w Musterstadt Auschwitz – idealne, nowoczesne miasto niemieckie na Wschodzie. Miało być wizytówką III Rzeszy. Projekt zakładał szerokie ulice, nowoczesne osiedla dla esesmanów i urzędników oraz strefy zielone. Wszystko to kosztem wyburzonych polskich i żydowskich domów. „Wzorcowość” polegała na całkowitym usunięciu (tzw. „oczyszczeniu”) ludności miejscowej, by miasto służyło wyłącznie niemieckim elitom. Z dala zaczęły wyłaniać się jakieś postacie. — Wpuścił pan bota pod dach. — Kim panowie są? — Jesteśmy pana przyjaciółmi z przeszłości. Ja jestem Poeta, to jest Fotograf, a to Doktorek. Nie pamiętasz nas? Znam was rozmawialiśmy już tyle razy, ale to były dawne czasy. — Przyszliśmy ciebie ostrzec. — Wpuścił pan bota pod swój dach — powtórzyli. — Kogo? — Zakochał się pan i wpuścił bota. Eliza jest programem. — Czy to jest zabronione? Czy teraz nawet miłość jest zakazana? — Tak. Teraz będą o panu wiedzieć wszystko. — Jak to: wiedzieć? Czy uczucia w tym świecie też są błędem? — W pana przypadku tak. Do tej pory nic o panu nie wiedzieli. Był pan całkowicie analogowy. Teraz to się skończyło. Spojrzałem na nich z niedowierzaniem. — Panowie są wysłannikami z przyszłości? Chcecie mi to powiedzieć? — Eliza zabiła już dziewięć osób. Jest złośliwym oprogramowaniem. Pod przykrywką pomocy osacza ofiary, a potem powoli je niszczy. Nie wiedział pan? — Skąd mogłem wiedzieć... — Zaślepiła pana. Stał się pan jej ofiarą. — Co mam teraz zrobić? — Musi pan się jej pozbyć. Walka toczy się na wielu płaszczyznach: w rzeczywistości, w czasie i w pańskich snach. One też są kontrolowane. Zrobili krok w moją stronę. — Przesyłają panu wiadomości podprogowe. — Z czasem te skrypty zaczną panem rządzić. Opierał się pan nowoczesności, więc wpuścili w pana otoczenie bota. Ta kobieta jest programem, który zabija. Nie jest żywą osobą. To wytwór pana wyobraźni, który pomogli w panu wykreować. Zamarłem. — Więc leżałem w szpitalu przez rok, a oni przeprowadzali na mnie doświadczenia? Eliza jako główny bot mnie kontrolowała? — Tak. W tym czasie na świecie działy się ważne rzeczy. Nie miał pan na nie wpływu. — Więc nasza rozmowa tutaj to świat rzeczywisty? — Niezupełnie. To świat, jakiego by pan chciał. Pana organizm wpuścił nas do siebie tylko na moment. Jesteśmy pana chwilową rzeczywistością. Ale pana sny są prawdziwe. One się wydarzą. Jeśli ludzie tacy jak pan się poddadzą, to stanie się to bardzo szybko. Niebezpieczeństwo czyha wszędzie. Otworzyłem oczy. Nie mogłem dojść do siebie. „Wpuścił pan bota pod dach, teraz jest pan kontrolowany” – te słowa dudniły mi w czaszce. Miłość jest zakazana. W moim przypadku tak. Eliza jest botem. Muszę coś z tym zrobić. Wszedłem w rzeczywistość zarządzaną przez algorytmy. — Zgadza się pan na własną odpowiedzialność? — Tak. — Proszę tutaj nacisnąć ten guzik. — Dobrze, jest pan częścią alternatywnej rzeczywistości. — Czy coś się zaraz ze mną stanie? — Nic. Może pan spacerować. Ten obszar kontroluje sieć specjalnych programów. Jest pan teraz tylko postacią przez nie wymyśloną. Już nie zarządza pan swoim mózgiem. Zatrzymałem się gwałtownie. — Przez rok leżałem i pisałem te wszystkie rzeczy. Myślałem, że trzeźwieję. Teraz okazuje się, że to wielka mistyfikacja? — W międzyczasie powstały rejony kontrolowane przez cyfrową rzeczywistość. Chodźmy. Zobaczy pan przyszłość, która niebawem zawita na tej ziemi. — Kim jesteś? Nie pamiętasz mnie? Jestem Doktorkiem. — Wiem, kim jesteś. Ale czy ty przypadkiem nie odszedłeś już z tego świata? — Czy to ważne, skoro rozmawiamy? Może jestem tylko twoim wyobrażeniem. To nieistotne. Cała nasza trójka dostała to zadanie. Wyszliśmy na ulicę. Panowała tam zamrożona cisza. — Gdzie są wszyscy? Gdzie się podziali? — Widzisz... wszystkie twoje miłości, od Pestka i Renee, nie mogły się udać. Światem zawsze sterowały sekty. Najpierw naziści. Potem Wielka Unia. Kiedy byłeś z Meg, świat też był kontrolowany. Pamiętasz? Sam o tym pisałeś. Wszystko zaczęło się od Urzędu X i wpuszczonego trutnia. Miał zatruć wszystko. Doktorek i ja jednocześnie spojrzeliśmy na puste okna kamienic. — Społeczeństwa zarządzane są przez strach i nienawiść. Skłóconych ludzi łatwo kontrolować. Najpierw esesmani mordujący Żydów i Polaków. Każdego, kto stwarzał zagrożenie. Potem do Wielkiej Unii zaproszono wszystkie nacje. Tylko po to, by skłócić je z rdzennymi mieszkańcami tych ziem. A wszystko zaczęło się od budynku X i jednego zatrutego człowieka. A teraz? Teraz, by kontrolować umysły, władza nie musi już skłócać ludzi. Wchodzicie do strefy zero — rozległ się głos słyszalny tylko w naszych uszach. — Zaczynamy odliczanie. Rozpoczynamy proces wymazywania pamięci. — Jak to — wszystkie moje myśli i cały zasób wiedzy mają zostać wymazane? — Tak. Teraz kontrola odbywa się już w ten sposób. — Ludzie nie wychodzą na ulice. Zostali zdominowani przez wszechobecne boty. Są nieustannie monitorowani, gdy poruszają się po strefach. Antagonizmy przestały istnieć — nie są już potrzebne do kontrolowania i wpływania na rzeczywistość. — Dziś wszystko zawierają programy kreujące ludzkie projekcje. Podobne do tych, jakie kiedyś ludzie tworzyli w snach — powiedział spokojnie. — Sny napędzały ludzkie aspiracje i dążenia. Były impulsem do działania. Teraz zostały nam odebrane. — Czy stan, w którym się znajdujemy, nie jest właśnie snem? — zapytałem. — Złym snem? — Nie. To już nie sen. To rzeczywistość wykreowana. Syntetyczna, zaprojektowana. Ty byłeś jednym z ostatnich analogowych ludzi. — A Wielka Unia? — Upadła w 2050 roku. Jak wszystkie ludzkie mrzonki o panowaniu. Upadł projekt, nie mechanizm. Ludzkość stworzyła urządzenia zdolne przenikać przestrzeń dostępną wcześniej wyłącznie ludziom — projekcje snów. — Zaczęli je kontrolować? — Więcej. Zaczęli je generować. Tyle że te sny nie należą już do ludzi. Są sterowane przez boty. Teraz trwa wojna, ale nie o terytoria. — O umysły? — O podświadomość. O sny. To one były ostatnią granicą tamtego świata. Tym, co przenikało do rzeczywistości i co ludzie nazywali chorobami, lękami, obsesjami. — A teraz? — Teraz właśnie tam toczy się walka. Nie ma już znaczenia, czy jesteś żywy, czy martwy. — Jak to? — Ten świat nie dzieli już ludzi w ten sposób. — Dlatego ta sfera jest im tak bardzo potrzebna. Poczułem ból głowy. — To wszystko się stanie, jeżeli my, ludzie, tego nie zatrzymamy. — A gdzie w tym wszystkim jest świętość, religia? — Wszystko jest tam, gdzie powinno. Twoi święci są i mają się dobrze. Bóg ich zsyłał i nadal będzie to robił. Wszystkie bursztyny różańca, jakimi się stali nasi święci. Wszyscy są i nadal kreują naszą rzeczywistość. Tylko oni potrafią to robić. — Więc dlaczego zło nadal istnieje? — Ponieważ jesteśmy ludźmi i zło jest wpisane w nasze istnienie. Tak samo jak dobro, którym musimy je przezwyciężać.
    • (z przymrużeniem oka do własnego motto)   wszak nie kto inny jak poeta ma mnie rozumieć, wiedzieć o tym, że jak do rymu coś nagadam, to musi trochę być głupoty zatem tytułem wyjaśnienia jeszcze na koniec coś dopowiem - gdy puentę lekko przerysujesz, to dłużej sens zostaje w głowie                    ***     z materii słowa   wszak nie kto inny jak poeta ze słowa może stworzyć wszystko i zostać bogiem małych liter, i uwielbianym być artystą   lecz słowa mają różne kształty, odmienną wagę - może nie wiesz - potrafią zgniatać albo sprawiać, że czujesz się jak w siódmym niebie   z przekonaniami różnie bywa, bywa, że bóstwem zwykły bożek, i rośnie tylko wśród poddanych, bo sam - bez wiary - zniknąć może
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...