Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

'Nie gnij panna tak tej pałki'
- rzekł raz wodnik do rusałki,
która trochę zbyt swobodnie
używała pałki wodnej.

Wskakiwała na badyla,
który coraz się wychylał,
tak, że na nim się huśtała,
aż się przy tym zaśmiewała.

'Weź się panna do roboty!
Lepiej zostaw te głupoty,
bo przez ciągłe to huśtanie
jeszcze pannie coś się stanie!'

Ale ona, zachwycona,
wiewem pędu obleczona,
rad wodnika nie słuchała,
rada dalej się bujała.

Coraz głębiej, coraz niżej,
aż poczuła, że ją liże
dreszcz po plecach. Ale co to?!
pałka pękła... ona w błoto

wpadła z jękiem, prosto w bagno.
I choć wodnik ją zagadnął,
i choć w mowie się wytężał,
za morskiego wyszła węża.

Opublikowano

zda się koniec tej powiastki
wodnik zwinął swe manatki
i się zaszył bagnach ciemnych
w samotności nieprzyjemnej

a rusałka fidrygałka
za wodnikiem czasem załka
bo wąż morski jest stateczny
zasadniczy mądry grzeczny

wiedział kto Arystoteles
i o Kancie słyszał wiele
jednak w łóżku był niedojda
- nie przeczytał nigdy Freuda

w końcu już nie wytrzymała
z morskich głębin dyla dała
do trzęsawisk do wodnika
co nie tylko stale wzdycha

morał w bajce zabrzmi krótko
prócz mądrości ważne łóżko
a chłop co ma wiele zalet
może w końcu być rogalem

Opublikowano

Jacek Suchowicz:

Drogi Jacku, ja nie przeczę,
właśnie idzie o te rzeczy,
a uwagi Twoje słuszne
miało się kojarzyć z łóżkiem.

Mówisz, że wąż teraz płacze,
bo wśród gadów jest rogaczem?
To zjawisko raczej nowe,
ale czemu to ja powiem:

Chociaż wąż był cały z... węża,
nie nadawał się na męża,
bo pod skórą w grubych łuskach
kryła się jedynie pustka,

w której tylko się kołatał
jakiś Nietzsche, jakiś Platon,
wolnej myśli kilka nurtów,
no i śledzie bez jogurtu.

To tłumaczyć chciał rusałce
wodnik, kiedy się na pałce
bez umiaru zabawiała,
no i rady w nosie miała.

Wodnik odszedł wtedy z kwitem,
mrucząc coś pod nosem przy tym,
że nie rozmiar, ni technika
tylko to, co jej umyka

da jej szczęście i spełnienie.
Lecz rusałek nie odmienisz.
W niespełnionej swojej chuci
do wodnika teraz mruczy.

I nie tylko. Często pięknie
nawet sobie przy nim jęknie,
a wężowi rosną rogi
lecz on z tego nic nie robi.

Nie przejmuje się tym wcale,
to jest jadna z jego zalet.
Więc nie wierzę żeby szlochał,
bo rusałki on nie kochał.

I to całe sedno bajki,
a resztę niech porosną
niezapominajki.



kasiaballou:

Dzięki, Kasiu, za czytanie :). Cieszę się, że coś mojego Ci się spodobało.

Kłaniam się nisko i pozdrawiam wszystkich czytających.

Opublikowano

bez prawdziwej miłości szczęścia nie zbudujesz...stawianie wyłącznie na pałkę zwykle rozczarowuje :))
a Ty jesteś mistrzem pisania bajek...masz lekkie i dowcipne "pióro"
podoba się :)))

serdecznie pozdrawiam Sylwestrze-
Krysia

Opublikowano

Joanno :),
cieszę się z uśmiechu.
jedna Baba (i nazwanie jej tak na pewno nie jest dla niej obraźliwe ;)) na tym forum napisała mi niedawno, że dużo eksperymentuję :). możesz nie uwierzyć, ale ta bajeczka, to jeden z takich eksperymentów :). co prawda już leciwych, ale po raz pierwszy pokazała się światu, czyli jakby narodziła się na nowo :)

Krysiu,
z lekka się czerwienię :)
no cóż, Dziękuję :)

Kłaniam się Paniom i serdecznie pozdrawiam.
Do poczytania :)

Opublikowano

no właśnie, ale gdzie???
wszystko dzieje się w umyśle Czytelnika... chyba. jeśli mówimy o bajce oczywiście, bo w komentarzu, to już sam miałbym wątpliwości ;). pojawiają się dosłowności sprowokowane przez Jacka :).
ale patrz Pan jakie reakcje? pozytywne :). ogólnie, świntuszenie jest chyba, kurcze, lubiane ;).

pozdrawiam i do poczytania.

  • 10 miesięcy temu...
  • 1 rok później...

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      pisze się  zombi - Google.com przepraszam, ale musiałem, ponieważ ząbi kojarzyć się może z zębami ;))) wiersz na plus    pozdr.     **********************************  
    • miasto wypociło strupiałą skórę wciska nam twarze w krwawiący beton. jest dziś jak otwarty brzuch, rozpruty nocą nożem koparki śliskie trzewia kanalizacji parują. zaułek oddycha parą z kanałów, neonami, które szarpią oko padaczka świata, jak nerw, którego nie da się już uspokoić. każdy zaułek jest zgrzytaniem zębów o szkło. w zaułku, gdzie śmietnik cuchnie rzeźnią, a mur pamięta więcej potu niż modlitw. stoimy blisko, za blisko aż coś trzeszczy między nami. brakuje miejsca na oddech. jej płaszcz to skóra, którą zdzieram zębami jak z padliny, pod spodem musi być wyjście albo przepaść. nasze ciała płoną w zaułku jak trupy jakby miasto oblało nas benzyną i rzuciło niedopałek neonu. moje dłonie nie pytają, wchodzą w ciebie jak łom w zardzewiały zamek rozrywamy się na pół. moje ciało w twoim jako jedyny miękki punkt w którym jeszcze nie ma betonu. wiedzą tylko, gdzie boli najbardziej. między nami zwarcie jak kabel bez izolacji, skurcz, który wykręca palce na biodrach. usta nie mówią. usta to rozszarpana rana, zszywana na brudno w bramie, zardzewiałym drutem i jej śliną, bez znieczulenia, na żywca. miasto patrzy na nas jak chirurg bez rękawic ciekawy, czy jeszcze drgniemy. jesteśmy jak dwa szczury w tętniącym kanale, które miasto przeoczyło przy dezynfekcji. oddech wpada w oddech, jakby miasto dławiło się własnym tętnem, próbowało nas wypluć i nie mogło. cegły wrzynają się w łopatki, miasto chce nas żywcem wmurować w siebie. czuję, jak pęka tynk pod twoim ciężarem, ściana nie chce być świadkiem. czas wymiotuje pod ścianą skowyczącym echem wdeptany w asfalt przez tych, co zdążyli nas przeżyć. my jeszcze nie my jeszcze w sobie. to nie jest czułość. to odruch przetrwania. to panika ciała, że za chwilę znów będzie samo, że noc trzyma nas jeszcze tylko dlatego, że miasto nie zdążyło zgasić światła, że świt zabierze wszystko, co teraz drży. dwoje ludzi przestaje się mieścić we własnej skórze w zaułku wielkiego miasta, gdzie miłość nie ma imienia, ma tylko puls temperaturę i ślady, które miasto zliże jak krew, zanim przełkniesz własny strach. ale ciało zapamięta.                  
    • Ma - wiadomo, da i wam.    
    • A kres jaj, serka.    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...