Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Pierwsze z cyklu, który kształtuje się pod czaszką.

I

Tego wieczora, sniłem o półnagiej striptizerce z głową w wiadrze albo z wiadrem na głowie...
Obcisłe naczynie idealnie dopasowywało sę do kształtów jej czaszki, wysokie szpilki, z białym odgłosem wbijanego obcasa w gorący, zmieszany krem tortu, gdzie akurat eksponowała swe wdzięki wcale nie przeszkadzał. Podkreslał jedynie smak skóry, jakby kontrastując z tą białą słodkością miękkiego ciasta. Białe, białe, ale czarne. Czarne wiadro, stalowy połysk, trach! i czerwień. Dziurawe wiadro? Striptizerka, chyba nie. Pot delikatnie zwilżył jej zwieracze. Rysy twarzy, załamania świetlne na wiaderku od lampy pod kątem. Rozszczepienie metalu, skupienie różu, rozwarcie, dom, niestety zbyt późno.
Całe zakłamane powietrze unosiło się siekierą nieprzeniknionej zgryzoty. Nawet najmniejszy podmuch mógł spowodować burzę, przy okazji której upadek łez nie byłby w stanie przecisnąć się między wolną przestrzenią, w efekcie czego powstałaby kopuła-dach pełen "cieczy", coraz bardziej zacieśniającej lub jak kto woli, z każdym centymetrem upadku zwiększając zagęszczenie w postać skupioną, stałą. Słowo, nie, jednak trzy słowa, w sumie cztery osoby. Przyspieszone bicie traw, od delikatnego podmuchu, jesiennego wiatru. Detonacja, skupienie tak bardzo skupione, że w swej ciasnocie domagające się jakiejś reakcji, eksplozja i krzyk - Wypierdalaj stąd! Atomy furii przedzierają się ze światłem rozbryzgując dach w drobne drzazgi, przemieniając w drobne sitko wszystko co było ich podówczas wątłym zespoleniem.
I lunął deszcz, chłodząc czaszke, w oparach nienawiści wytrąca się osad.. Kolejny złóg odłożył się na twarzy.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Nastaje poranek.

       

      Wstajesz.

      Obojętnym wzrokiem oglądasz pokój.

       

      Nie ma go.

       

      Wątpisz, czy odszedł.

       

      Myśl Kartezjusza znów wiedzie prym.
      Niestety jesteś.

       

      Jak co dzień omijasz szkło
      z rozbitych luster i butelek.

       

      Musisz iść do pracy.

       

      Zmuszasz ciało do tych samych
      męczących czynności.

       

      W końcu wychodzisz.

       

      Słońce świeci przepięknie,
      lecz Ty myślisz tylko o jednym.

       

      Z zamkniętymi oczami
      ruszasz do samochodu.

       

      On już tam jest.


      Kątem oka widzisz jego mrok
      w odbiciu lusterka.

       

      Ignorujesz go.


      Jedziesz dalej,
      słuchając głośno muzyki.

       

      Nie masz sił,
      a jednak idziesz do biurowca.

       

      Zwyczajny dzień.

       

      Klikanie.
      Stukanie.
      Dźwięki wysyłanych wiadomości.
      Głośne rozmowy telefoniczne.

       

      Wizja kolejnych ośmiu godzin
      Cię przeraża.

       

      Co jakiś czas pytasz sam siebie:
      ,,Czy on wciąż tu jest?"

       

      Znasz odpowiedź.

       

      Jego cisza
      dudni w Twoim umyśle.

       

      Ucisk w gardle
      staje się nie do wytrzymania.

      Wymykasz się z pracy.

       

      Miałeś spotkać się z dziewczyną.
      Boisz się, że nie dasz rady.

       

      Mimo zmęczenia prosisz
      o wcześniejszą godzinę.

       

      Jedziesz.

       

      Spędzasz najlepszy czas od miesiąca.
      A jednak
      nie potrafisz być szczęśliwy.

       

      Z każdą godziną
      On skraca dystans.

       

      Bezszelestnie

      zbliża się do Ciebie.

       

      Próbujesz skupić się na chwili.
      Zapominasz o najważniejszej zasadzie.

       

      Wracasz do samochodu.

       

      Nagle przeszywa Cię
      nieopisany niepokój.

       

      Stoisz na środku placu
      i patrzysz w górę.

       

      Słońce jest idealnie nad Tobą.

       

      Panikujesz.
      Szukasz go wzrokiem.

      Ale już go nie ma.

       

      Nastało południe.

       

      Zapomniałeś o czasie.

       

      Wiesz, że to koniec.

       

      On nie zniknął.

       

      On tylko zmienił miejsce.

       

      On jest w Tobie

       

      I zrobi to,
      do czego został stworzony.

       

      Nie władasz już swoim ciałem.
      Możesz tylko patrzeć.

       

      Twoja ręka
      powoli sięga do aktówki.

       

      Dobrze wiesz,
      co to oznacza.

       

      Czujesz chłód metalu.

       

      Wyciąga broń.

       

      I...

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...