adolf Opublikowano 26 Listopada 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 26 Listopada 2009 Czytamy stopami ciągle jeden wers, wers nieuniknionej drogi w bladą przyszłość Nieprzerwany wydech. Nagle kropka: pierś Łamie się, zapada, z wnętrz wyrzuca wszystko Kiedy już powietrza wyrzucić nie może. Serce imploduje zgniata samo siebie. Czas wchłania powoli ciało jak owocnię I zotawia mrówkę, małą, czarną pestkę. O elegie chmury na kopułach kartek Nie do was, nie do mnie, należeć ta będzie Kropka w poemacie i słowo ostatnie Ale do robaków: czarnych gwiazd na desce Hebanowej, śpiącej. Noc to somnambulizm Gałęzi, co jutro utworzą kształt trumny
Franka Zet Opublikowano 27 Listopada 2009 Zgłoś Opublikowano 27 Listopada 2009 Adolfo, oba wpisy chyba identyczne, dwa razy Ci się klikło ? Ja nie widzę różnic. Mroczno i pięknie, Zagospodaruj trochę tę swoją poezję.
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się