Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

mogli wykraczać za nieznośny kształt
własnej fizycznej okazałości mieli po
kilkanaście lat i łatwopalny wzrok i dotyk

nie odkryli wzoru na pojęcie śnienia zbyt mocny
pancerz i kilka splotów żył i mieli matkę
co od niechcenia mówiła im jak trzeba żyć

tak pochyleni nosili na plecach górne drogi
oddechowe świata byli odpryskiem od kamieni
zakopanych w grotach ukrytych w szałasach

skazani za gniew tłumiony piachem
za nadużycie ludzkich przymiotów
jak setki słów we własnej obronie
padali zmęczeni nieskończonością
każdy przy swoim popielnym grobie

pędzili poza siebie unosząc się nad sobą
z wypaloną raną w mętnym oczodole

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Leszczym   Linda i Chris jako punkty odniesienia dla wewnętrznych demonów? Świetne  zestawienie. Bardzo stylowy smutek. 
    • @Berenika97

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      , fajne!
    • @Migrena   Dla mnie tu jest  ukazana bliskość z drugim człowiekiem jako proces biologicznego „zakażenia”. Ta obecność jest toksyczna, twardnieje jak wapno - podmiot liryczny jest zakładnikiem we własnym ciele, które zostało skolonizowane przez pamięć o kimś innym. Wywołuje kliniczne wrażenie - jak fizjologiczny rozkład, jak stan zapalny. Świat kurczy się do rozmiarów ciała, a potem zapada się jeszcze głębiej. Zakończenie to jakby walka o siebie - „Wykrztusić siebie do czysta” - brzmi jak krzyk kogoś, kto tonie we wspomnieniach. A puenta - to lęk przed tym, że można utracić siebie.   Bardzo niepokojący wiersz zbudowałeś tym razem, jak biochemia uczuć. Robi wrażenie. 
    • Oj, miewałam tak. Nie lubiłam tego uczucia. Czułam się słabo. Z czasem dopiero polubiłam - kiedy zrozumiałam, że najlepszą obroną jest atak ;)
    • Ona jest jedna, dla mnie i dla ciebie. Dwie twarze ma i obie prawdziwe. Nasza doskonałość, to świętokradztwo, Bo święte życie dane człowiekowi.   I nam nie wolno nigdy przestać marzyć    Bo tu  jesteśmy dla ludzkiej miłości, Dawania, brania, tęsknoty, zazdrości. To On nas stworzył ludźmi - aniołami, Dla cnoty i grzechu,  dla bólu, rozkoszy. I On, nie w porę, przyjdzie nas osądzić.   Dla rozgrzeszenia i dla ukochania Bierzmy z miłością, bo oddamy z duszą, Gdy przyjdzie pora, wtedy Jego wola Na miłosierdzie lub na sprawiedliwość. Z miłości jesteś i do niej powrócisz   Nie wstydźmy się swych błędów,  (w piosence to Ref. x3) Dziękujmy za porażki, Chciejmy kochać jak człowiek, A śnijmy jak anioły. Kajdany nośmy z dumą, Dla wyzwolenia łaski.   Z  obu Jej imionami, Eros – Agape, Pozostańmy wierni losowi człowieka. Żadnego z nich nie wolno się wyrzekać.     [Wybaczcie mój sentyment do gitary elektrycznej i niekanoniczną aranżację dla poezji. Grałem i czasem gram „na wiośle”, ale na co dzień tylko akustycznie. Nagranie z AI, koprodukcja moja. W piosence zmieniłem kilka sylab, bo tak lepiej zabrzmiały]  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...