Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Jej dłonie ślizgały się po wilgotnym murze. Palce biegły to ku górze, to ku dołowi zostawiając za sobą dobrze widoczny ślad. Jej długie włosy, skręcały się w loki od wilgoci wszechobecnej w powietrzu. Oblepiały jej twarz. Błękitne, na co dzień oczy, błądziły gdzieś nieobecne jakby szukały mar po nieboskłonie. Uciekała myślami od tego co się stało. Sukienka jaką miała na sobie była cała w strzępach. Jej resztki mokre od wody i krwi, kleiły się jej do ciała. Krew była dosłownie wszędzie - na dłoniach, nogach, ubraniu. Lepka maź wciąż spływała jej po nogach znacząc brunatnym śladem drogę jaką przebyła.

- małych ludzików było trzech, na na na na na , trzech małych ludzików na murze - obsesyjnie powtarzała tę zwrotkę. - małych ludzików było trzech , trzech małych ludzików na murze siedziało...

Gdzie była nie miała pojęcia, nie wiedziała co się stało i co się ma stać. Ostatnim wspomnieniem w jej głowie był odgłos karoserii uderzającej o coś. Huk giętej blachy, wyginającej się pod naporem uderzenia. Ten świst jaki wydaje metal trąc o metal, kiedy zmuszony do ustąpienia gnie się jak glina w rękach mistrza. Tak ten obraz wił się w jej głowie. Wciąż widziała te snopy świateł wirujące w około. By zagłuszyć go przywoływała słowa piosenki.

- małych ludzików było trzech, na na na na na , trzech małych ludzików na murze - i głucha cisza narastała wraz z tym jak przerywała, a myśli zaczynały biec lotem błyskawicy. Tak więc ciągnęła dalej - małych ludzików było trzech , trzech małych ludzików na murze siedziało...

I znowu zapadała cisza, głucha cisza. " gdzie jest? co się dzieje? kim jest?"
Jej dłoń złapała się pnia drzewa. Starała się usilnie wesprzeć na nim, jednakże nogi odmawiały jej posłuszeństwa. Osunęła się na kolana, zdzierając skórę na przedramieniach. Targnęły nią gwałtowne konwulsje.

- małych ludzików było trzech, na na na na na , trzech małych ludzików na murze; małych ludzików trzech , trzech małych ludzików na murze siedziało...

Stanął przed nią jak żywy. Niemożliwe, to jest niemożliwe. Chciała dotknąć jego twarzy, ale ta była nieruchoma jak maska. Nie drgnął żaden nerw, jego oczy były nieobecne, zaszły mgłą. Stał nieruchomo jakby jej nie zauważał, mała kropla spłynęła jej po policzku.
-D L A C Z E G O !!!!!!!!! - krzyczała
- dlaczego ??? - jej szept odbił się głuchym echem w przestrzeni.
- majaki odejdźcie. Nie ma nic, jest tylko ciemność i zimno.
- małych ludzików było trzech, na na na na na , trzech małych ludzików na murze; małych ludzików trzech , trzech małych ludzików na murze siedziało...
- małych ludzików było trzech, na na na na na , trzech małych ludzików na murze; małych ludzików trzech , trzech małych ludzików na murze siedziało...
- małych ludzików było trzech, na na na na na , trzech małych ludzików na murze; małych ludzików trzech , trzech małych ludzików na murze siedziało...

Z ciemności wyłoniła się jednak postać. Powoli zbliżała się ku konającej kobiecie. Przywiódł ją zapach krwi. Nęcący, wszechobecny zapach śmierci. Podszedł bliżej, coraz bliżej wpół nagie kobiece ciało potęgowało jeszcze zmysłowość chwili. Krew, krew, krew to najukochańszy nektar. Istna ambrozja. Przesunął opuszkami po jej szyi. Oblizał zachłannie palce. Smakowała nieziemsko, aż mruknął zsuwając dłonie niżej po jej ciele. Ochhhhhhh... złowroga mieszanka krwi i podniecenia pulsowała w tętnicach.
- dam Ci nowe życie moja droga, nowe życie. Taki kaprys starego krwiopijcy. - mruknął zatapiając kły w jej szyi.
- "Yhmmmmmmmmmmmm, jaka słodycz" - Takiej krwi dawno nie miał okazji smakować.
- Ale będziemy się dobrze bawić - roześmiał się szyderczo - to znaczy ja będę, ze swoją nową zabawką, takim miłym urozmaiceniem tego mojego nudnego wiecznego życia.

Jego dłonie mocniej chwyciły kobiece krągłości, jakby chcąc sprawdzić na ile będzie się nadawać do rysującego się w głowie planu. Palce już przesuwały się po udzie w górę unosząc mokre fałdy sukienki. Aż zesztywniał, skóra kobiety pomimo całej sytuacji była niesamowicie gładka i delikatna. A pod opiętym mokrym materiałem sukienki piersi wyglądały intrygująco.
- Mrauuuuuuuu - zawył w sobie - ale będzie miło.
Jednym ruchem rozciął kłem skórę na nadgarstku i pozwolił by krople jego krwi zabłysły na ustach kobiety. Druga jego dłoń wplatała się już w jej mokre włosy. Uniósł jej głowę ku górze. Blond pomieszany z ludzką krwią cóż mogłoby być piękniejszego dla wampirzych oczu. Wyszczerzył kły w szyderczym uśmiechu i złożył krwawy pocałunek na jej ustach.
- będzie niezła zabawa, laleczko.
Te kilka kropel wystarczyło by podtrzymać ja przy życiu, ale zdecydowanie zbyt mało by dokonać pełnej przemiany. Czas biegł jakoś nieubłaganie szybko i słychać już było w oddali ludzkie głosy. Usiłowali pewnie dowiedzieć się co się stało. Ślady krwi niechybnie doprowadziłyby ich do tego miejsca. A problemy nie były mu potrzebne. Oddalił się więc jak najszybciej zabierając kobietę ze sobą.
Obudziła się gdy słońce było już wysoko. Bolał ją każdy milimetr ciała. Zimna i twarda podłoga, na której leżała powodowała tylko dodatkowe cierpienie. Jak wystraszone zwierzę uciekła w najdalszą i najciemniejszą cześć dziedzińca. Skuliła się usiłując wcisnąć się w kąt. Nie pamiętała nic, na dobrą sprawę nie wiedziała nawet kim jest. Wrzały w niej wszystkie zmysły, a instynkty podpowiadały paniczny strach. Całe ciało buntowało się, a umysł podsuwał straszne wizje w obawie przed sytuacją. Nerwowo rozglądała się dookoła, usiłując jak najwięcej dowiedzieć się o otoczeniu. Kamienna podłoga pokrywała cały dzieciniec. Na szczęście arkady dawały jej schronienie. Zaczęła poruszać się jak w transie, kołysząc się jak autystyczne dziecko, a jej usta wciąż jak mantrę powtarzały:

- małych ludzików było trzech, na na na na na , trzech małych ludzików na murze; małych ludzików trzech , trzech małych ludzików na murze siedziało...
- małych ludzików było trzech, na na na na na , trzech małych ludzików na murze; małych ludzików trzech , trzech małych ludzików na murze siedziało...
- małych ludzików było trzech, na na na na na , trzech małych ludzików na murze; małych ludzików trzech , trzech małych ludzików na murze siedziało...

Policzki jeszcze piekły od razów jakie przyjęły. Dłonie ociekały krwią, a ślady na jej ciele dokładnie obrazowały to co przeżyła ostatniej nocy - taniec wampirzych zabaw. Łzy bólu spływały wciąż po twarzy. Wspomnienia nocy jakie pojawiały się w głowie powodowały narastającą nerwowość i chaotyczność ruchów. Za każdym cieniem kryła się dla niej kolejna fala cierpienia. Każdy szelest podrywał ciało by skryć najbardziej narażone na ból miejsca. Była niczym zwierzę dręczone w klatce, jej umysł bowiem już dawno uciekł w najdalsze zakamarki świadomości. Takich cierpień nikt nie byłby w stanie znieść. Wampiry w specyficzny sposób zapewniają sobie zabawę i podnietę. Tak to była najlepsza z rozrywek preferowanych przez ten gatunek, doprowadzić na skraj obłędu i śmierci. To właśnie ten strach połączony z krwią rozpalał do szaleństwa zmysły wampirze. Działał na nie niczym feromon. To co usłyszała ostatniej nocy spowodowało w niej prawdziwy obłęd , bo śmierci pragnęła już od dawna. W takich orgiach miały zacząć uczestniczyć jeszcze inne wampiry. On jeden ze swoją nieziemską siłą powodował tyle bólu, bił, upokarzał, gwałcił. Robił rzeczy tak okrutne jakich nie wymyśliłby żaden najbardziej nawet skrzywiony ludzki psychopata. Mityczny Hrabia Drakula nie powstydziłby się czynów członka swojej rasy, a Krwawa Hrabina Batory była przy nim niczym grzeczna i dobrze ułożona dziewczynka. Tortury zaczynały się codziennie z nastaniem wieczora kiedy słońce chowało się za nieboskłon, a ziemię okrywał mrok. Mrok w którym łatwo było ukryć niezliczone tajemnice. A kończyły wraz z pierwszymi symptomami nadejścia świtu, kiedy to pojawianie się pierwszych promieni słońca zwiastowało porę odpoczynku dla wampirzego rodu. Robił ze nią tak rozmyślne rzeczy. Zakuwał ręce na plecach,a w usta wciskał pałkę elektryczną. Związywał ręce ofiary z tyłu, przez pęta przewiązywał linę, która przeciągnięta była przez przymocowany do sufitu hak. Często do stóp przymocowywane miała ciężary, jako dodatkowe obciążenie. Gdy jej kat pociągnął wolny koniec liny, ręce jej zaczynały wyginać się w stronę pleców. Czynił to powoli, co potęgowało ból. Po pewnym czasie, coraz mocniejszego podciągania, kości wyskakiwały ze stawów, czasem nawet pękały i zostawały zerwane ścięgna. Wtedy ręce znajdowały się równolegle do głowy. W razie omdlenia podawał jej lekarstwa trzeźwiące lub po prostu polewał lodowatą wodą. Pomiędzy nogi wkładał drewniane kloce i kazał godzinami klęczeć. Przez cały czas otrzymywała też niezliczoną ilość razów i kopniaków. Nie mówiąc już o tym że często przy tym gwałcił. Nadeszły najmroźniejsze miesiące kalendarza, i tu znalazł nową rozrywkę. Kazał jej rozebrać się do naga i polewał wodą z wiader, dopóki nie traciła przytomności. Dla zabawy robił taką kąpiel codziennie tuż po zachodzie słońca. Bił przy tym cienkimi bambusowymi prętami. Po pewnym czasie jej skóra wyglądała jak zdechła kura, to znaczy zupełnie niebieską z takimi białymi plamami. Kiedy od tej lodowatej wody uginały się już pod nią nogi, prowadził przed rozgrzane do czerwoności palenisko. Wydawało się jej, że trwa to w nieskończoność. Nie mówiąc już o tym jak odbijał się na niej brak pożywienia. Co rano znajdowała dwa kubki czarnej herbaty i jakieś resztki. Mało nie oszalała ze szczęścia, gdy znalazła w misce ziarno fasoli”. Powoli tortury zaczęły być dla niej codziennością, jak dla normalnego człowieka niechciana, ciężka praca. Ból nie robił już wrażenia, były dni kiedy nawet nie czuła nic. Podobno do wszystkiego można przywyknąć, czy do tego również?
Usnęła już na swoim posłaniu jak zwykle po codzienności nocnych zdarzeń. Kiedy poderwało ją trzaśniecie drzwi. Jej wampiryczny władca chcąc wciąż utrzymywać ją przy życiu, co jakiś czas podawał jej swoją krew. Rany goiły się wtedy błyskawicznie, a zmysły wyostrzały niebotycznie. Tak i teraz podał jej otwartą ranę, z której leciała pąsowa ciecz. Rzuciła się do wyciągniętej dłoni z szybkością polującego geparda. Przywierając ustami do jej powierzchni, łapczywie zaczęła spijać cieknącą krew. Zamknął oczy wyciągając się na fotelu. Mocno uchwyciła się ręki, czując jak krew zaczyna szybciej krążyć w jej żyłach. Zachłannie raczyła się darem swego Pana.
Spie.... suko – oderwał ją mocno za włosy od swojego rozciętego nadgarstka. Siła wampirzego uderzenia odrzuciła ją pod ścianę pokoju.
Myślisz, że całą krew Ci oddam !!! - wrzasnął, uderzając przy tym w twarz. Skuliła się czekając na kopniaka, który szybko nadszedł. Nie myliła się, znała jego odruchy doskonale.
„ uuuuuuuuuuu...” zawyła, uciekając w kąt pokoju.
tak wiesz gdzie Twoje miejsce- wyszczerzył kły.
Nie będzie mnie jakiś czas będziesz czekać na Pana, mam nadzieję, że nie zanudzisz się beze mnie – powiedział podchodząc bliżej, już rozpinał spodnie by ulżyć swojej chuci.

Opublikowano

Dobra, pierwsza sprawa, bo wiem, że pisałaś to w częściach. Interlinie, nie wiem jak to się nazywa profesjonalnie, chodzi mi o odstępy, są zbędne. Użyj zwyczajnie akapitów, a interlinii, tylko gdy zmienia się czas i miejsce akcji. To wprowadzi większy ład. To po pierwsze, wrócę do tekstu jak będę miał więcej czasu.

Opublikowano

"gdzieś w nieobecne" - 'w' zbędne
"Krew była dosłownie wszędzie - na dłoniach, nogach, ubraniu. Lepka maź wciąż spływała jej po nogach znacząc brunatnym śladem drogę jaką przebyła." Krew nie musi spływać jej po nogach, skoro w poprzednim zdaniu już są nogi umorusane tą krwią, może zwyczajnie spływać sobie po niej. Że w sensie, to chyba się nazywa powtórzenie, ale nie jestem pewien, bo mi tylko piszą, że robię dużo powtórzeń, ale nie pokazują gdzie :(
"Ostatnim obrazem w jej głowie był odgłos" - odgłos to nie obraz
"Tak ten huk wił się w jej głowie." - huk się nie wije, huk odbija się echem, no i inne różne rzeczy może robić huk, ale się nie wije, z racji swojej budowy.
"jednakże nogi zaczęły odmawiać jej posłuszeństwa." - nie miały okazji odmawiać jej wcześniej, po prostu odmówiły.
"Niemożliwe to jest niemożliwe." - tu nawet ja bym postawił przecinek ;)

Dobra, muszę uciekać, zajrzę jak wrócę.

Opublikowano

Ello, poprawiłam Pawcio wg sugestii, ale z jedną pozwolę się nie zgodzić.

Krew ma tendencję do krzepnięcia. To był świadomy zabieg, celowo by podkreślić fakt, że nadal leciała. A na dodatek istotnym faktem jest, że cieknie po nogach :)
Jeśli się nie domyślasz to dowiesz się w dalszym toku jeszcze nie napisanym, ale już w formie koncepcji :)

Buziaki
Kasia

Opublikowano

Nie no, pewnie, nie zgadzaj się, konfrontacja zazwyczaj prowadzi do rozwoju, a pafcio często się myli.

Jednak postaram się ciebie przekonać do delikatnej zmiany.
"Krew była dosłownie wszędzie - na dłoniach, nogach, ubraniu. Lepka maź wciąż spływała jej po nogach znacząc brunatnym śladem drogę jaką przebyła." Piszesz, że na dłoniach i nogach, ale nie piszesz, że na rękach, jak już wymieniasz to wymień więcej, wtedy nie będzie to powtórzenie tak widoczne, ale nadal będzie. Zatem skoro używasz słowa nogi w jednym zdaniu, w drugim możesz użyć słówka 'stopy' na przykład. Już wiemy z poprzedniego zdania, że cała się umorusała tą krwią, rozumiem, że chodzi o to, by pokazać, że zostawia ślady, zatem niech spływa jej do stóp i nie będzie powtórzenia.
Naturalnie, możesz zostawić jak jest broniąc się tym, że to uwypuklenie, ale zdaję mi się, że nie nogi są w tym zdaniu ważne, a to, że zostawiała ślady.

też masz buziaka:
(cmok)

Opublikowano

"złowroga mieszanka krwi i podniecenia pulsowała w tętnicach." - hmm, czemu złowroga? Niebezpieczna, owszem, ale złowroga? Krew wymieszana z podnieceniem, jakby można było sobie wstrzyknąć trochę podniecenia. W tętnicach, a w żyłach już nie? Dziwne zdanie, nie wiem, może się czepiam bezpodstawnie, ale dla mnie bardzo dziwne zdanie.

"A pod opiętym mokrym materiałem sukienki piersi wyglądały intrygująco." Intrygujące zjawisko, cycek, ciekawe do czego służy, ciekawe jak działa, hmm. Prowokująco owszem. W cycku nie ma żadnej intrygi, chce się go złapać, zatem nie intryguje, tylko prowokuje.

"Blond pomieszany z ludzką krwią cóż mogłoby być piękniejszego dla wampirzych oczu." Nie wiem, czy to takie oczywiste, że każdy wampir szaleje na widok brudnych od krwi blond włosów. Ale nawet zakładając, że tak jest, to lepiej jakbyś sprowadziła wrażenie do jednego mianownika, bo Blond i Krew to dwa byty różne ontologicznie, wystarczy że dodasz 'czerwień' krwi i zadnie będzie ok.

"Czas biegł jakoś nieubłaganie szybko..." - 'jakoś' zbędne

"Wrzały w niej wszystkie zmysły, a instynkty podpowiadały paniczny strach." - Instynkt nic nie podpowiada, instynkt pcha, rzuca do działania. Można zareagować instynktownie, ale nie można z nim rozmawiać. Można się słuchać instynktu, ale to oznacza, tyle, że się działa bez zastanowienia. W zdaniu jest tak, jakby Instynkt siedział gdzieś obok i mówił: wiesz, wydaje mi się, że powinnaś teraz się bać, panicznie. Rozważ to.

Dobra, wrócę do tekstu jeszcze, teraz muszę zmykać.

Opublikowano

"Całe ciało buntowało się, a umysł podsuwał straszne wizje w obawie przed sytuacją." Ciało buntowało się czemu? Buntowało się instynktownemu strachu, czyli ciało się nie bało? Buntowało się nieruchomej pozie, czyli drżało np przykład. W obawie przed jaką sytuacją? W obawie przed sytuacją w której się znalazła, to by było bez sensu. W obawie przed sytuacją która miała nadejść? Nic nie wiadomo.
"Na szczęście arkady dawały jej schronienie." Schronienie przed czym? Przed wiatrem, deszczem, wampirem, światłem? Wcześniejsze zdanie sugeruje, że przed kamienną podłogą. Dalej nic nie wiadomo.
Zaczęła poruszać się jak w transie, kołysząc się jak autystyczne dziecko, a jej usta wciąż jak mantrę powtarzały:" - jak, jak, jak

"Każdy szelest podrywał ciało by skryć najbardziej narażone na ból miejsca." Człowiek nie podrywa się, żeby chronić narażone miejsca, tylko się kuli.

"Takich cierpień nikt nie byłby w stanie znieść. " No dobra, ale to sugeruje, że ona powinna albo popełnić samobójstwo, albo zwyczajnie umrzeć. Albo skoro jednak to znosi, to w następnym zdaniu powinno być dlaczego. Bo ją utrzymuje przy życiu, co chyba jest dalej, więc może przenieś to zdanie dalej.

"Robił ze nią tak rozmyślne rzeczy." - to zdanie nie ma sensu, przez to 'tak', tak jak, albo że różne rzeczy.

Tortury, łaaaa
Mówię ci, powinnaś wprowadzić robaki i zwierzęta. I najlepiej by było gdyby ją przemienił w wampira w ósmym miesiącu ciąży, wampir z brzuchem! Wyobraź sobie, ona rodzi małego wampirka, wampirek jest nieśmiertelny, więc ma swoje zwierzątko, ona jest w stanie się regenerować, więc po pewnym czasie znów jest w ciąży. W ten sposób może stworzyć sobie armię wampirzych noworodków.

Ale dobra, nie to nie.
Zakuwał ręce na plecach,a w usta wciskał pałkę elektryczną. Związywał ręce ofiary z tyłu, przez pęta przewiązywał linę, która przeciągnięta była przez przymocowany do sufitu hak. - 'Zakuwał ręce na plecach,a ' ten kawałek jest zbędny.

"przymocowywane" - przymocowane wystarczy

"zaczynały wyginać się w stronę pleców." - ale jak? na wyprostowanych łokciach czy na zgiętych? i skoro związał jej ręce na plecach, to jak niby wyginał je w stronę pleców, skoro ręce już tam były?

"Wtedy ręce znajdowały się równolegle do głowy." - Głowa jest okrągła, chyba lepiej do tułowia.

Rozumiem, że kości wyskakiwały ze stawów mniej więcej tak jak w Kronikach Riddicka, kiedy chłopak przeciągał związane ręce nad głową do przodu, by mów nimi operować.

"Pomiędzy nogi wkładał drewniane kloce i kazał godzinami klęczeć." - pomiędzy, czy pod nogi, skoro kazał klęczeć?

"Nie mówiąc już o tym że często przy tym gwałcił." Kiedy? Kiedy klęczała, czy kiedy wisiała?

"Po pewnym czasie jej skóra wyglądała jak zdechła kura, to znaczy zupełnie niebieską z takimi białymi plamami." - jeśli skóra wyglądała, to nie jak kura, a jak skóra tej kury. Kiepskie porównanie jak dla mnie. I zamiast 'to znaczy zupełnie niebieską' > 'była zupełnie niebieska z białymi plamkami'. albo lepiej: 'była zupełnie niebieska, upstrzona białymi plamami.'

"Kiedy od tej lodowatej wody uginały się już pod nią nogi" - Kiedy? Kiedy klęczała, czy kiedy wisiała? Później jest że prowadzi ją przez palenisko, ok, ale najpierw powinien ją rozwiązać chociaż, albo co najmniej poluzować linę, żeby wiedzieć, czy nogi się uginają, czy nie.

Podobno do wszystkiego można przywyknąć, czy do tego również? - 'czy do tego również' zbędne

codzienności nocnych zdarzeń - ?

"Spie.... suko – oderwał ją mocno za włosy od swojego rozciętego nadgarstka. Siła wampirzego uderzenia odrzuciła ją pod ścianę pokoju.
Myślisz, że całą krew Ci oddam !!! - wrzasnął, uderzając przy tym w twarz. Skuliła się czekając na kopniaka, który szybko nadszedł. Nie myliła się, znała jego odruchy doskonale.
„ uuuuuuuuuuu...” zawyła, uciekając w kąt pokoju. " Skoro siła uderzenia odrzuca ją pod ścianę pokoju, to on nie może jej uderzyć w twarz, musiałby najpierw do niej doskoczyć. Proponuję wyeliminować zdanie z 'odrzuceniem pod ścianę pokoju', wtedy będzie ok.

Dodaj myślniki do każdej wypowiedzi, zlikwiduj niepotrzebne interlinie, wprowadź akapity. Interlinia może być gdy dziewczyna się budzi w nowym miejscu, bo to jakby nowy akt.

No, to Pafcio się nawymądrzał. Ogólnie podoba mi się pomysł z opisem tortur, to trudna sprawa. Podoba mi się również przedstawienie wampira jako okrutnika, to jakby tak pod prąd obecnej modzie, kiedy to młode siksy podniecają się kiczowatymi 'zmierzchami'. Ogólnie irytuje mnie sprowadzanie postaci wampirów albo do krwiożerczych bestii albo do romantycznych nieszczęśliwych swą nieśmiertelnością pożeraczy szczurów. To tak jakby autorzy kompletnie nie rozumieli istoty 'inności' nieumarłego czyniąc zeń albo zwierze, albo uczłowieczając bezsensu.

Opublikowano

ojjj Pawcio za dużo masz czasu na myślenie :))

A poza wszystkim zbyt wiele błędów stylistycznych robisz... ( pokażę Ci na priv. ) czasami nie myśl zbyt wiele :*:*:*:*

W sporej części nie masz racji choć pewnie bardzo byś chciał, a logika zawodzi Twój umysł. Odtwórz sobie w głowie opis tortur , Np.: jeśli masz z tył skrępowane ręce ponoś je do góry, ciekawe co powiesz jak zrównają się one z głową :))) o ile wytrzymasz ból... Kotqu mniej filmów bo zbyt zabijają Ci możliwość realnej oceny. Amerykański super hero nie konstatuje z rzeczywistością ani tworzoną przeze mnie fikcją :))) a co do klęczenia to weź ułóż sobie pomiędzy nogami coś i klęcz zobaczysz jak bolą ścięgna i mięśnie o wiele bardziej niż jak byś klęczał na czymś ... no cuż ignorancja jest rzeczą ludzką.

A sam chciałeś tortury :)) a i ciąża jakakolwiek to był mój pomysł :PPPP jeśli miałby ją przemienić to po urodzeniu to raz. Po dwa przynajmniej dowiesz się co oznaczała krew na nogach wciąż płynąca, która również Ci się nie podobała :))

sceny gwałtu sam sobie odtwórz w swojej okrągłej głowie :)))

do słowa intrygujący - «poruszający, wzbudzający chęć poznania», ot chciał je poznać :)) ale cóż ty będziesz widział cycek inny będzie peany na jej cześć tworzył.

myślniki w oryginale przy wypowiedziach są nie wiem dlaczego nie przeniosło do ostatniej części.

A tak poza wszystkim i tak Cię uwielbiam
Jeszcze większe buziaki
Kas

Opublikowano

Kasiek, Kasiek...

Nie jest mądrym ten kto rady daje, lecz ten który te rady potrafi wykorzystać. Napisałem co mi nie pasuje, do ciebie należy decyzja co z tym zrobić dalej.

Ja się bardzo cieszę, gdy mi ktoś wytyka błędy, bo się uczę wtedy. Serdecznie zapraszam, do korekty moich tekstów, założę się że jest tam wiele głupot które przeoczyłem, hehe

Pisz dalej Kasiek, ale mówię ci, niech ją przemieni w 8/9 miesiącu, będzie tragiczniej. Brzemienna wampirka ^^ Rozumiem że bycie w ciąży może mieć pewne pozytywne efekty psychologiczne, że się nosi nowe życie itp. ale co jeśli się nosi w sobie żywego trupka? To by było świetne, proszę cię, stwórz brzemienną wampirkę mścicielkę.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Boże dziś i nigdy nie składam rąk do modlitwy Znaku krzyża do Imion Jakie Nosi Twoja Trójca W Jednej Osobie nie czynię  Czy słowami w myślach wystarczy że to powiem czy to za mało by mnie Twoje Boskie ucho nastawione w moją stronę wysłuchało Boże dwa razy dziennie modlę się słowami modlitw  Tej której nauczył nas Syn Twój Boży gdy milenia temu urodzony ze znamieniem skazania na śmierć tych którym chciał pokazać miłość i szczęście jak żyć by Raju dostąpić  Druga modlitwa do tego który rządzi jak karty historii pisze i czas dla niego jest njestotny bo jest zarządca linii okręgu który wszechświat tworzy Boży zaczęty jednym tajemniczym słowy Trzecia modlitwa do niepokalanej grzechem Matki Syna Papież Polak otoczył ją kultem i ja też się ku jej wyjątkowości przychylam w modlitwach Wieczorne modły mają jeszcze urywek koronki ze słowy gdzie krew Syna poświęcona za grzechy nasze i świata były wybaczony   Ale dziś jest dziś jestem niewstanie  Jestem pod wpływem i chaos używki w płynie twardej i strasznej sprawia że modlitwy nie przychodzą z automatu i mylą i xapomjnaja słowa się  Dziwne nie  Uczone od dziecka wpojone jak twarda stal słowa znikają a ja wpadam w tym niestanie by pomodlić się swoimi słowy  Tylko jak to zrobić gdy Byt jak Boży jest mi niepewny  Ten z Księgi  Starego Nowego słowa  Testamenty Ojca który patrzy i widzi Mi się nie widzi Pytasz więc czemu te modlitwy Bo przyszło mi usłyszeć słowa że gdy będziesz modlił i żył po chrześcijańsku uwierzysz ale nie Wierzę w wyższą świadomość  Coś co jest zawsze i wszędzie i wie  ale tylko patrzy jak po pierwszym tchnieniu w nicość jak pierwsza była liczba jak jedynka  Obserwuje i wie co dzieje się co stanie się ale nie do końca czeka na nas po drugiej stronie gdzje dusza zawedruje gdy ciało opuszcza Jestem Heretykiem saracenem w Boga nie wierzę ale dziś moje ręce ułożone na ekranie klikają w klawiaturę chcą by Bóg usłyszał mnie i zwrócił uwagę choć miał już prawo zwątpienia w moją osobę i mógł przestać czekać na mnie z rajskim życiem po ostatnim oddechu Oj Boże możesz już na mnie nie czekać na szczycie gdzie chmury pod nami płyną po niebie jak owce białym wełnianym spokojem który pasuje do koloru skrzydeł szat i źrenic tego który jest Aniołem Twoje Boże armie anielskie spoglądając na mnie mogły opuścić mnie z nadziejami na szczęście  Gdzje nie słuchałem duszy której połączenia nie czułem  tylko glupi ślepy głuchy  chciałem mieć nie być  Kochać i miłość to słowa które można jedynie z duszy definiować a nie wyvzytanymi słowami w książkach albo podejrzanymi zachowaniami w filmach postaci  Niekumaty na empatii nie zauważyłem innych  Ani ich potrzeb ani ran których zadania jestem ich winny  Boże moje modlitwy to jak zacznę od Amen jak rozmowę telefonem zaczyna się halem (od halo zastosowałem odmianę) Czy masz dla mnie na wadze ostatecznej gdzie grzechem i jego ciężarem wskażesz co się nieśmiertelnej duszy spelni na zawsze Czy kilka słów do paru dusz które dały im chwilę dopaminowego szczęścia te rymy w wierszach wypowiedziane w nieświadomości mają wagę wobec czynów i krzywdy której jestem winny  czy słowa litości wobec moich krzyków  gdzie zauważona choroba to stan umysłu czy zgnilizny tu duszy nie narządów jak bebechy i styków w mózgu jak przyszło mi poznać diagnozę gdy na kozetce wylądowałem  Boże proszę miej na uwadze że nawet diabeł może mieć nadzieję na pojednanie  Synu przyjdziesz po raz wtóry Nie pokonuj już śmierci i piekła  doprowadzić musisz Lucyfera do zrozumienia że wszystko dzieło Boże i wszędzie wszystko Rajem w szczęściu i miłości może płynąć jak spokojna rzeka wlewać się do oceanu krwi w Bożym sercu Przytul diabły i karm je miłością jakiej zechcą dzielić się z ludzkością  Poznanie owocem zakazanym różnicy dobra i zła było potrzebne by docenić czym jest szczęście  Boże czy już nie dość strachu w nas  nie dość zła przyszło nam znać by docenić pamiętając wojny ból ubostwo i bycie nikim wobec tych co z batem i mieczem nad nami losami kierują  Boże już wiemy jak smakuje proch i czym jest ryzyko skończenia cywilizacji atomem  Ostateczna z wojen już się rozegrała  Urodzony by go na śmierć skazać nam i diabłu pokazał że można go pokonać  Ostateczna ofiara tego bez grzechu który dla uwolnienia istot ludzkich od ciężaru ich grzechów skonał A chciał tylko otworzyć serca  Ale nie zauważyli kim jest ci którym chciał odebrać życie w orzywilejach  Kolej pojednać się z pierwszym zbuntowanym z pierwszym wrogiem  skrzydeł odebranych straconym do piekła dać miłość którą odda i przestanie czerpać w ludzkich grzechach jak karmić się upadkiem jak złem i strachem i pychą pożądaniem nie być drogowskazem z fałszywą drogą na szczęście z posiadaniem władzy i pieniędzy  Boże co tacy jak ja mogą  Gdy oni tam są  Gdy Ty tam jesteś  miałem się modlić ale nie wychodzi mi to za dobrze proszę wskaż  drogę  Gdy już to uczyniłem powinienem znać Twoją odpowiedź  Otwórz serce bym umiał szczerze powiedzieć kocham Nie wypada prosić Boga wszak on juz wszystko co mógł nam dał reszta to nasza droga i wybory i nadzieja na kolejną z szans Nie wątp w nas Amen w imię Trójcy która kocha nas. 
    • Kiedy pojawia się taki gniew, kiedy poeta staje się sumieniem narodu, wkrótce naród się budzi.   Wierz mi, wyjdę na ulicę, bo jestem świadomy jak jesteśmy zeszmaceni przez "kwiat głupoty narodu". Tyle hipokryzji w geopolityce jeszcze nie było, to i w kraju wolno "wszystko"? Bez mojej zgody. To rola mężczyzn, zwłaszcza młodych ciałem lub duchem. Pzdr.
    • Są na przykład takie kaloryfery,  które są na przykład pordzewiałe i ciekną.   Są na przykład okna,  które nie na przykład,  lecz naprawdę są nieszczelne.    Są na przykład sufity,  z których cieknie deszcz.   I ściany są na przykład mokre i stopy,  na przykład bose, mokną od podłogi,  która jest na przykład wilgotna.   I ubrania są na przykład mokre,  bo szafa przykładowo cieknie.   I wszystko jest na przykład mokre i na przykład cieknie.   I na przykład jestem ja,  który na przykład usiłuje,  pisać suchy wiersz.
    • @hania kluseczka kto wg Ciebie Haniu?
    • @Arsis

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...