Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Oxyvia

Użytkownicy
  • Postów

    9 152
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    18

Treść opublikowana przez Oxyvia

  1. Każdy reaguje inaczej. Ja szukałam poparcia, żeby przekonać Kota, że moje działanie nie jest skierowane przeciwko niemu, a po prostu boję się o swoje zdrowie i życie. I dla innych rzeczywiście jest to zrozumiałe, jak widzę. Wiesz, gdyby Kot chciał ze mną rozmawiać, to bym nie musiała szukać potwierdzenia u innych osób. Ale rozumiem Twoją filozofię.
  2. Gdybym miała wyrozumiałego Kota, to bym nie musiała w rozpaczy szukać rozmów i wsparcia u Przyjaciół z internetu. :) Marcinie, to nie jest "pranie brudów", tylko próba nawiązania kontaktu z moim Kotem, wytłumaczenia Mu, o co mi chodzi i co mnie boli, pokazania, że moje poglądy i zachowania wcale nie są wydumane z palca ani agresywne, i że są Ludzie, którzy zgadzają się ze mną, rozumieją mnie. I bardzo jestem Im wdzięczna za pomoc, bo może dzięki Nim uda mi się nie stracić Kota i dojść z Nim do porozumienia, może zacznie ze mną rozmawiać? Mam nadzieję. A jeśli chodzi o wynurzenia osobiste w wierszach, to przecież wiele osób to robi, bo wiersz jest również rodzajem autoterapii.
  3. Wszystko się powtarza w coraz to nowych wersjach i odsłonach, tylko życie się nigdy nie powtórzy - jest tylko jedno i niepowtarzalne. Tak odczytałam ten wiersz. Podoba mi się, chociaż uważam, że przerzutnie są tu niepotrzebne - niczego nie wyrażają... Ale co tam, nie będę się czepiać. :)
  4. @jan_komułzykant, Twój wiersz można różnie rozumieć: albo jako odzew na rzeczywisty faszyzm, który cały czas istnieje (nie tylko na cmentarzu), albo jako nieco metaforyczny obraz dzisiejszej polityki rządowej, którą niektórzy nazywają faszyzującą. I chyba nie bez racji. Inna interpretacja poza tymi dwoma nie przychodzi mi do głowy.
  5. Cieszę się, że Ci pomogłam. :)
  6. Masz zawsze prawo do swojego zdania, Bajago. Każdy ma swoje racje, zresztą w czasie dyskusji można czasem zmienić zdanie, bo człowiek się rozwija. :) Moim zdaniem teraz jest dużo lepiej. Tylko może w trzecim wersie dodałabym jednosylabowe słowo - dla lepszego wyrażenia treści i dla lepszego rytmu: Uczę się życia dzień po dniu, Powoli od początku. Chcę zapach ziemi poczuć znów, Odpocząć w odludnym zakątku. Albo: By zapach ziemi poczuć znów, Odpocząć w odludnym zakątku.
  7. Luule, dziękuję Ci bardzo serdecznie za Twoją troskę o nas i za dowód sympatii, i za zrozumienie moich argumentów. :) Nie chciałabym stracić Andrzeja, ale nie chcę tez przez niego stracić za wcześnie życia. A to jest sprawa naprawdę poważna i realna, skoro on pali czasem w mieszkaniu. Niestety kuchnię mamy ślepą, bez okna, i w dodatku maleńką. Ale można palić na klatce schodowej, bo jak dotąd nikt nie ma o to pretensji. Tylko że Andrzejowi nie zawsze się chce podnieść 4 litery i wyjść za te jedne drzwi na schody... I nie przyjmuje do wiadomości, że naprawdę chodzi tu moje zdrowie i życie. Uważa chyba, że ja mam jakieś fanaberie i że próbuję go sobie podporządkować, że to próba sił. :((((( Ja go nie zmuszam do rzucenia palenia. Tylko nie zgadzam się, żeby palił w mieszkaniu, także pod moją nieobecność. Tylko tyle. Pozdrawiam Cię serdecznie, Luule. :)
  8. Tak, ja sobie z tego zdaję sprawę, MaksMaro. Wiem, że Andrzej próbuje mnie szantażować emocjonalnie - nie pierwszy raz. I niestety dlatego myśli, że moja propozycja zamieszkania osobno (skoro nie chce przestać palić w domu) to też próba szantażu emocjonalnego. A ja jestem bardzo daleka od takich metod. Ja po prostu ratuję swoje życie. Ale on nie chce tego zrozumieć. No cóż... Nie ustąpię, bo nie mogę. Bo ja też nie znoszę zadymionych pomieszczeń, duszę się w nich. Są przede wszystkim wiem, jakie są skutki biernego palenia i przebywania w kurzu papierosowym - i boję się bardzo przedwczesnej śmierci. To są motywy mojego działania, a nie próba szantażu emocjonalnego. Dziękuję Ci bardzo za zrozumienie i wsparcie. :)
  9. Baaardzo Ci dziękuję za wsparcie psychiczne! Jest mi to naprawdę ogromnie potrzebne. Bo prawdę powiedziawszy już się zastanawiałam, czy aby nie przesadzam, czy aby się nie czepiam, czy nie jestem jakąś niewartą miłości harpią. :))) Ale utwierdziłaś mnie w przekonaniu, że muszę się po prostu bronić i nie ja tu jestem agresorem. Nie chcę stracić Andrzeja, kocham go, naprawdę. Ale też nie chcę, żeby mnie truł. Nie godzę się na to. Dziękuję Ci raz jeszcze. :)
  10. Dzięki. :))) Serdeczności. :)
  11. Ale mam nadzieję, że nie czujesz się urażona? Dlaczego smutny śmiech? Przecież wszystko można poprawić. Można też napisać na ten sam temat coś nowego i lepszego. Nie ma się czym martwić. A do moich wierszy też możesz mieć uwagi, nie obrażę się. :)
  12. Dziękuję za przeczytanie i komentarz. Pozdrawiam.
  13. Owszem, jest niereformowalny i złośliwy - jedno i drugie. Zdarza mu się palić nie tylko w domku letniskowym, ale i w domu, w którym mieszkamy cały czas. A wystarczyłoby, żeby wychodził na klatkę schodową. Nie chcę, żeby mnie truł i w końcu otruł. Dlatego wreszcie stwierdziłam, że będzie najlepiej, kiedy zamieszkamy osobno, ale to nie oznacza z mojej strony zerwania, co zaznaczyłam z naciskiem. Wtedy on stwierdził, że go wyrzuciłam, więc całkiem usunie się z mojego życia. Próbuję z nim rozmawiać. Prosiłam i nadal proszę, żeby znalazł jakieś lepsze rozwiązanie tego konfliktu. Ale on milczy. Jest rozgoryczony, że go "wyrzucam". Jednak czasem pali w domu nadal. :( Może uważa, że ja nie mam prawa wymagać, żeby nie palił w mieszkaniu. Ale kiedy go pytam, dlaczego to robi, też milczy. Najgorsze jest to właśnie, że z nim nie da się rozmawiać. :((((((((((((((((((((( No cóż, to mój problem z moim Kotem. Pozdrawiam Cię, Bajago, i dziękuję za zrozumienie. :)
  14. Nie tyle wiersz, ile niewprawna, nieporadna forma. Wybacz. :)
  15. O, to zupełnie jak ja! Możemy sobie podać ręce! Ja nawet paliłam dłużej niż Ty. :))) Rzuciłam z powodu panicznego strachu przed dymem papierosowym, kiedy zrozumiałam, jaki jest zabójczy. A dlaczego zakładasz, że nie próbowałam się dogadać? Skąd ten wniosek? Od ponad pięciu lat proszę Kota, żeby palił na klatce schodowej, gdzie na razie nikt nie ma do niego pretensji. Wystarczy wyjść za drzwi mieszkania. Balkonu i tarasu nie posiadamy, jak chyba można się tu domyślić. Gdybyśmy posiadali, chyba nie byłoby problemu. Chociaż nie jest to pewne, bo w naszym domeczku letniskowym mamy nie tyle taras, ile wręcz cały ogród - a zdarza się Kotu palić w różnych pomieszczeniach domku i nie mogę się doprosić, żeby tego nie robił. Bajago, nie wiesz, jak jest, ale próbujesz mnie pouczać. Od lat prosiłam Kota, żeby mnie nie truł. Prosiłam, błagałam, później tez płakałam, wpadałam w furię... Nic nie pomagało. Nic. Pali dalej w mieszkaniu i domku, i ignoruje kompletnie mój strach i rozpacz. Zresztą ja go nie wyrzucam ze swojego życia ani ze swojej miłości. W wierszu chyba to widać, mam nadzieję? Ale są takie kobiety, które myślą, że wina jest zawsze po stronie kobiet... Trudno mi to zrozumieć, ale tak u nas jest. Pozdrawiam, Bajago.
  16. Bardzo fajny wiersz! W moim ulubionym stylu! I przesłanie bardzo mi odpowiada. Metaforyka i dosłowność - też. :))) Tylko mam jedną propozycje zmiany: przydałby się rym w ostatniej strofie, bo jest we pozostałych (zresztą one tez rymują się ze sobą nawzajem, a ostatnia nie): a ja zatopię krocie marzeń niczym perełki w glicerynie i będę spełniać nim noc minie dopóki mydła nie wymażę Zwłaszcza ten rym okalający aż się prosi, moim zdaniem. Ale i bez tego fajny wiersz, naprawdę.
  17. Och, ja też się tak bawiłam! Biegałam w czystym, ciepłym deszczu po łąkach, taplałam się w krystalicznych (naprawdę!)_ kałużach na piaszczystych drogach, puszczałam statki z papieru i kory drzewnej, staczałam bitwy morskie, przeżywałam dalekie podróże i wyspy skarbów... Cudowne czasy! To se ne vrati! Szczególnie dlatego, że nadeszła epoka komputerów i pochodnych (smartfonów itp.). Smutne. :((( A wiersz oczywiście cudny! Baaardzo mi się podoba! Nie mam żadnych zastrzeżeń!
  18. Bajago, dobre przesłanie, ale wiersz niestety... marny. Rymy jednosylabowe, męskie - strasznie się to czyta. Nieporadnie zbudowane frazy, służące rymom, a nie odwrotnie. Nie gniewaj się, ale... Serdeczności. :)
  19. Piękny wiersz i piękne przesłanie, Waldemarze. Od razu przypomniałeś mi bardzo dawno nie czytany przeze mnie wiersz, który przecież kocham od wczesnej młodości, a najbardziej - zaznaczoną strofę: Kornel Makuszyński Inwokacja Żem Ciebie wspomniał dziś, Najświętsza Panno, Będzie mi wszelka darowana wina I spokój gwiazdą mi rozbłyśnie ranną Po nocy, która płacze i przeklina. Może się łaską Twą na chleb zamieni Me słowo, że nim nakarmić potrafię, Albowiem cisi są błogosławieni... Wszak tak, Najświętsza Panno na ryngrafie? Naucz modlitwy serce moje młode Na głód wskazując pragnień, wspomnień chłostę, O jednym bowiem marzy w snów pogodę: Oto chce szczere być i chce być proste. Albowiem człowiek, co na swym zegarze Ujrzał, że młodość ginie mu zdradziecko, Zaczyna marzyć, o czym ja dziś marzę: Aby się znowu dobry stał, jak dziecko. Spojrzyj w me serce, Najjaśniejsza Pani, I choć przez chwilę usłysz, co w nim śpiewa, A ujrzysz wielką miłość w tej otchłani, Co kocha ludzi, kamienie i drzewa. O, jakże bardzo kochać chcę, jak bardzo, Nie to, co w bisior stroi się. i złoto, Lecz to, czym nawet najnędzniejsi gardzą, Co głodem żywię, poi się tęsknotą. Chcę serce moje jako bochen chleba Pokrajać dla tych, których głód uśmierca, Ty zasię spraw to, o Panienko z nieba, Aby dla wszystkich mi starczyło serca. Przeto je ozdrów, położywszy ręce I pobłogosław jak zoraną niwę, A ja słów kłosy własną krwią poświęcę I pójdę dzielić między nieszczęśliwe. Bo chociaż lichy-m jest i nędzny człowiek, Co nicość kryje blaskiem pióropusza, Lecz gdy choć jedna padnie łza spod powiek Szczera i czysta — ożyje ma dusza. Błogosławiłaś, Panno święta, przecie Wielkim eposom, co rozbłysły cudem: Błogosław dzisiaj lichemu poecie, Co biedne słowa w rym zwołuje z trudem. Ja Ci zaś za to już za dni niemało, Zmieszany między pasterze i grajki, Przyniosę książkę jako gołąb białą, Abyś Synowi z niej czytała bajki.
  20. Wiem, doświadczyłam i zgadzam się w pełni. Ale to nie powód, żaby dać się zabić kochanej osobie. Jednak nie powód. Myślę, że jeśli się kogoś kocha, to szanuje się jego życie i zdrowie, a także jego prośby, błagania, potrzeby, uczucia. Nie może być tak, że jedna osoba poświęca nerwy, zdrowie i życie po to, żeby druga mogła sobie robić to, co jej się żywnie podoba, na przykład palić w mieszkaniu, kiedy jej się nie chce wyjść na zewnątrz. Bez przesady z tym poświęceniem. Natomiast osobne mieszkania dają możliwość robienia, co się komu żywnie podoba bez szkodzenia innym w jakikolwiek sposób. I nie muszą oznaczać życia w samotności. To już zależy wyłącznie od konkretnych ludzi.
  21. Ha ha ha! Dziękuję, Janko. :))) Ja też mam nadzieję, że dym (dosłownie i w przenośni) jest chwilowy i że wszystko szczęśliwie wróci do normy. Ale to nie tylko ode mnie zależy. A nawet w tej chwili najmniej ode mnie. Ech, życie!... Pozdrawiam ciepło.
  22. Marcinie, nie u pani - tutaj wszyscy jesteśmy dobrymi kumplami na "TY". :) Trochę smutno, to prawda. Ot, właśnie "cygańska zawierucha", a nawet ogniste, krwiste flamenco. ;) Są sprawy, w których niełatwo się dogadać. Czasami trzeba zamieszkać z dala od siebie, żeby to wszystko zobaczyć z perspektywy. Ale zawsze, jeśli tylko ludzie chcą, zawsze w końcu się dogadają i znajdą wspólne rozwiązanie problemu. O ile naprawdę chcą. Dziękuję za podobaśkę. :)
  23. Z całego wiersza ta zwrotka najbardziej do mmie dociera. Może to dlatego że nie zgadzam się z tym podejściem do problemu. Oxyvio tak to jest proste rozwiązanie tyllo jednostronnie. Nie bardzo rozumiem. Bajago: ta zwrotka najbardziej dociera, bo... nie zgadzasz się z tym przesłaniem??? I co to znaczy: proste rozwiązanie jednostronnie? Oczywiście. Czy mój wiersz tu czemuś zaprzecza? Uważasz, że to nie jest próba pójścia na kompromis? Dogadania się? W takim razie jak sobie wyobrażasz pójście na kompromis z mojej strony? Że zgodzę się żyć w niezupełnie zadymionym mieszkaniu i nie całkiem oddychać, żaby nie do końca umrzeć na raka?... Ale poprzedni cytaty świadczą o czymś innym... Nie mniej dziękuję za przeczytanie i pochylenie się nad wierszem. Miło, że wpadłaś do mnie. :)
  24. Wiem, że niezłośliwie - już kiedyś pisałaś mi o tym. :) Ja też nie lubię. :))) Myślę, że czasami trzeba odpocząć od siebie, a także nabrać dystansu do problemów, które chwilowo wydają się nierozwiązywalne. Trzeba nabrać dystansu do własnych uczuć i po jakimś czasie spojrzeć na wszystko z innej perspektywy - wtedy nagle się okazuje, że nie taki diabeł straszny i wszystko da się uzgodnić. Tak bywa, kiedy ludzi łączy prawdziwe uczucie oraz dobra wola (wola zrozumienia partnera i dogadania się z nim). Pozdrawiam. :)
  25. Dziękuję, MaksMaro, za pochwałę wiersza i za zrozumienie problemu. :) Wsparcie jest teraz dla mnie niezwykle ważne. Sobie niech upala, jeśli taka jego wola. Byle nie mi. :)
×
×
  • Dodaj nową pozycję...